witam wszystkie osoby które weszły na tego posta:) Mam problem z chłopakiem i nie wiem co robić:(.Nigdy jeszcze nie pisałam na forum , ale nie mam nawet z kim o tym porozmawiać więc proszę was o pomoc, może któraś z was była kiedyś w podobnej stuacji.Otoż jestem z chłopakiem juz 2,5 roku od ponad roku mieszkamy razem.On jest typem który rzadko okazuje uczucia itp, ale nie jest złym człowiekiem bo i czasem posprzata ,ugotuje , upierze itp.DO SEDNA- w tamtym roku powiedział mi ze chce się ze mną na święta zareczyć, ja sie bardzo cieszyłam i czekałam. A tymczasem święta minęły a zaręczyn nie było... Zabolało mnie to bardzo,w końcu porozmawialiśmy o tym - stwierdził że nie miał pieniedzy na pierścionek więc nie zrobił nic .jednak z czasem przyznał sie ze sie przestraszył jakoś całymi tymi zareczynami a przecież to on je wymyslił nie ja!
zrozumiałam i wybaczyłam bo go kocham ale było mi ciezko,stwierdzilam ze nie bede sie narzucała i ze zrobi to wtedy kiedy bedzie chcial. i znowu w ty roku na wakacje wyskoczył ze jak bedziemy mieli urlop to sie zareczymy, ze on mnie kocha ze chce mi udowodnic swoja miłosć itp i skonczyło sie tak samo jak za pierwszym razem. odpowiedział ze zapomniał o tym i ze jest dziwny i ze sam nie wie czemu tak to olał. a ja cały urlop zyłam w nadzieji.... pokłocilismy sie bardzo bo jak mozna komus cos obiecywac a potem nie dotrzymac słowa ,zreszta w tak waznej sprawie.powiedziałam mu prawde ze nigdy mi nie zalezało na pierscionku ze nawet jakbym dostała taki za 50 zł to bym się cieszyła.no i następnego dnia kupił mi pierscionek za 49 zł i to było jego trzecie podejscie stanął przedemna i zapytał sie i co mam teraz zrobic?POMOz mi bo nie wiem co mam teraz powiedziec. mnie wmurowało juz doszczetnie ryczałam cały tydzien.robiłam dla niego wszystko a on nawet nie potrafił choć jednej rzeczy zrobić porzadnie.nie wiem co mam o jego zachowaniu myslec.mieszkamy razem, wszyscy mowia ze jest we mnie zakochany,a le bardzo rzadko mnie przytula, ngdy nie pamietał o moich urodzinach , sama juz nie wiem.chcialam z nim załozyc dom mieć rodzine, ale skoro on taki jest to nie wiem czy to ma sens? co wy o tym myslicie? poradzcie mi i to szczerze. pozdrawiam
Podobne tematy
Nie za dużo od niego wymagasz? I wybacz, że to napiszę, ale chyba trochę materialistką jesteś.
Powiedziałaś za ile chcesz pierścionek, taki ci dał, a ty zamiast się cieszyć, że W KOŃCU się oświadczył, to nie, bo Ty teraz nie chciałaś. Zastanów się czego naprawdę chcesz. My Ci nie powiemy czy masz z nim być, czy ułożycie sobie dalsze życie. Jeśli Ty tego nie czujesz, to jak my możemy wydawać osąd w takiej sprawie?
a_normalna, mam wrażenie, że nie zrozumiałaś o co chodziło... jeangrey1 napisała, że nie chce pierścionka nie wiadomo za jaką sumę, że wystarczy za 50 zł, ale to miało być znaczenie symboliczne. Że nie ważny pierścionek, tylko intencje i chęci. A nie przyjęła zaręczyn nie dlatego, że nie chciała w tym momencie, tylko dlatego, że jej facet stanął przed nią z pierścionkiem i zapytał jej co ma teraz powiedzieć... Przeczytaj posta uważnie.
Jean tak to napisała (bez używania jakiegokolwiek cudzysłowowa), że odebrałam to tak, że ONA się pyta co ma teraz zrobić.
W każdym razie, utrzymuję w mocy moją radę żeby sama dobrze się zastanowiła czego chce i co czuje. Czy jest gotowa brać ślub pomimo tego, że już widzi, że może nie być łatwo im razem żyć.
delicious dziekuje ty jedna mnie zrozumiałaś ![]()
ja poprostu nie wiem czy to jest naprawde tak ze on nie potrafi okazywac uczuc i jest mu ciezko sie oswiadczyc czy ma jakis inny w tym cel?
nie wiem jak kiedys powiedzialam ze to chyba nie ma sensu i jak tak porzadnie sie pokłocilismy to sie popłakal i powiedzial ze nie chce bezemnie zyć.nie mogę go też oczerniać bo był przy mnie,jezdził ze mną na pogotowie kiedy naprawde potrzebowałam wsparcia i było kiepsko z moim zdrowiem. ale ten brak czasem ciepła z jego strony, brak prostych gestów, ciepła mnie czasem dobija.
ktoś ci mówi ze cie kocha ale nie daje ci ciepła, jedno przeczy drugiemu. słodka czarodziejko i nie pisz mi że jestem materialistką bo miałam chłopaka naprawdę bardzo bogatego,który zrobiłby dla mnie wszystko ale go nie kochałam ani jego kasy, wiec go rzuciłam.a z moim obecnym chłopakiem jest inaczej kocham go bardzo ale nie wiem czy ma sens danie mu ostatniej szansy czy moze musimy sie rozstac zeby obydwoje dojrzec i moze kiedys cos z tego bedzie....
6 2009-12-13 02:48:45 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-12-13 02:50:26)
Droga Jeangrey1, sądzę, że nie powinnaś go skreślać. Trochę za mało tu informacji, ale moim zdaniem jest to typ mężczyzny, który psychologia określa jako niedostępny emocjonalnie, mający problemy z wyrażaniem własnych uczuć. Nawet jeśli on Cię szczerze i głęboko kocha nie potrafi Ci tego okazać, co nie znaczy, że jego uczucia nie są autentyczne. Sama widzisz, że w pewnych sytuacjach robi się bezsilny jak dziecko, może nawet czuje, że nie potrafi sprostać Twoim oczekiwaniom i to go jeszcze bardziej paraliżuje. Taka postawa często wynika z lęku przed otworzeniem się, co ma dosyć głęboko w dzieciństwie zakorzenione podłoże. Nie jestem kompetentna w tej dziedzinie, ale uwierz mi, to można zmienić. Ja ze swoim mężem jestem 14 lat i dopiero teraz udało mi się nauczyć go wyrażania własnych emocji, pragnień, głośnego wypowiadania oczekiwań. Z Twojego opisu wynika, że zależy Wam na sobie nawzajem, więc jeśli nie przeraża Cię ta miłość to może warto spróbować. Pozdrawiam i trzymam kciuki!
Sluchaj Oliny, ona zawsze pisze nie tylko pieknie i ale i bardzo madrze. Ja od siebie dodam, ze Twoj chlopak moze miec za soba jakies ciezkie doswiadczenia, ktore pozostawily blizny, moze mial trudne dziecinstwo, moze jeszcze nie wszystko o nim wiesz, zwlaszcza jesli nie pochodzi z najbogatszej rodziny. O milosci swiadcza nie slowa ale czyny i jesli byl przy Tobie w najciezszych chwilach, jesli Cie nie opuscil i nie zlekcewazyl kidy potrzebowalas pomocy i wsparcia, jesli nigdy Cie nie zawiodl, zdecydowanie powinnas dac mu szanse. Jesli tak trudno jest mu wyrazic uczucia to wyobraz sobie o ile beda one szczersze od zdawkowo powtarzanych slow "kocham cie", czy usciskow na oczach ludzi. Uwierz mi, ze ludzie w zwiazku przez cale zycie ucza sie zyc ze soba, poprawiac siebie dla kochanej osoby, ucza sie odgadywac swoje mysli i pragnienia. Na pewno zycie z takim czlowiekiem nie bedzie najlatwiejsze, ale mysle ze moze byc tym bardziej owocne. Moj maz tez nie jest typem wylewajacym uczucia jak z wiadra, ale dzisiaj wiem, a w zasdzie wiem to od samego poczatku, ze w razie potrzeby bez wahania oddal by za mnie zycie, tak jak ja za niego. I to nie sa zwykle slowa. Wazne tez jest abyscie duzo ze soba rozmawiali, abys mowila otwarcie o swoich odczuciach, rowniez zwiazanych z ta sytuacja a w pewnym momencie i on sie otworzy. To fakt, jego oswiadczyny byly nieco zalosne, ale ktos, kto cale zycie musial stac twrdo na nogach nie zasze potrafi byc romantykiem. Szczerze Ci zycze, abys odnalazla droge do jego serca i sile aby podzwignac ciezar tej milosci.
Faceci często mają problem z wyrażaniem uczuć, z przytulaniem itd. Z jednej strony rozumiem Twoją rozpacz jak facet Ci sie oświadcza, mówiąc, żebyś mu pomogla, bo on nie wie co powiedziec. Nie każdy ma słowotok i lekką mowę. Zdarza się, że człowiek nie potrafi powiedzieć o swoich uczuciach. Poza tym on tak bardzo chciał Ci się oswiadczyć, ale może bał się, ze jak cos powie nieskładnie to bedziesz sie śmiała. Poza tym chciał dać Ci piękny pierścionek, ale nie było go na niego stać, a wstyd mu było kupic Tobie coś taniego. Faceci często boją się porażki szczególnie przy kobiecie, którą kochają.
Mój mąż oświadczył mi się w sylwestra, ale zabierał sie do tego jak pies do jeża. Wybiła północ, wszyscy składają sobie życzenia, a on twardo robi zdjęcia. Nie mógł się przełamać i do mnie podejsc, ja miałam świeczki w oczach. A jak już podszedł to widzialam mega stres na jego twarzy. Prawdę mówiąc na początku nie powiedział o co mu chodzi, tylko dal mi pierścionek. Tak go trema zjadała. Więc mu pomogłam i powiedziałam żeby mnie zapytał czy chce za niego wyjść
Powtórzył ![]()
Zgadza sie, najpiekniej te oswiadczyny wygladaja na filmach. Rzeczywistosc jest daleka od romantyzmu i tego co sobie wyobrazamy. Z perspektywy czasu jednak wiem, ze tych nieporadnych, nieskladnych oswiadczyn mojego meza nie zamienilabym na zaden wyrezyserowany, wycudniony scenariusz, obsypany kwiatami i czekoladkami. Na ogol romantyczni faceci okazuja sie dupami w zyciu codziennym, a my dzisiejsze kobiety potrzebujemy silnych, twardzych mezczyzn, zeby nas wspierali i pocieszali. Walcz o swoje szczescie. Na pewno przez nastepnych lat, ktore mozecie spedzic ze soba, bedzie ono zmienialo swoje oblicze w zaleznosci od bagazu waszych przezyc i doswiadczen. Na pweno jeszcze nie jeden raz uslyszysz niekoniecznie to, co bys chciala, niezaleznie od tego czy to bedzie ten czy inny partner. Najwazniejsze, aby z plataniny tych wszystkich slow wybrac te najwazniejsze i najwartosciowsze. Powodzenia
Ja mysle droga jeangrey1, ze Twoj facet kocha Cie, zalezy mu na Tobie i tego powinnas byc pewna:)
Rozumiem Cie natomiast doskonale, ze jestes bardzo sfrustrowana sposobem oswiadczyn i tym, ze musialas mu o tym sama przypominac. My kobietki marzymy, ze ten moment bedzie "przeromantyczny", ale niestety malo facetow tez tak to sobie wyobraza. Mysle, ze najprostsza odpowiedzia na to dlaczego tak sie zachowuje jest to, ze poprostu jest osoba, ktorej ciezko wyrazic swoje uczucia. Nawet najblizszej osobie. A czy rozmawialas z nim o tym? Powiedzialas mu, ze potrzebujesz wiecej zainteresowania?
Pozdrawiam ![]()
Zgadza sie, najpiekniej te oswiadczyny wygladaja na filmach. Rzeczywistosc jest daleka od romantyzmu i tego co sobie wyobrazamy. Z perspektywy czasu jednak wiem, ze tych nieporadnych, nieskladnych oswiadczyn mojego meza nie zamienilabym na zaden wyrezyserowany, wycudniony scenariusz, obsypany kwiatami i czekoladkami. Na ogol romantyczni faceci okazuja sie dupami w zyciu codziennym, a my dzisiejsze kobiety potrzebujemy silnych, twardzych mezczyzn, zeby nas wspierali i pocieszali. Walcz o swoje szczescie. Na pewno przez nastepnych lat, ktore mozecie spedzic ze soba, bedzie ono zmienialo swoje oblicze w zaleznosci od bagazu waszych przezyc i doswiadczen. Na pweno jeszcze nie jeden raz uslyszysz niekoniecznie to, co bys chciala, niezaleznie od tego czy to bedzie ten czy inny partner. Najwazniejsze, aby z plataniny tych wszystkich slow wybrac te najwazniejsze i najwartosciowsze. Powodzenia
Aga, świetnie to ujęłaś! Ja przez całe lata marzyłam o romantycznych uniesieniach, pięknych wyznaniach, czarownych chwilach, bo bez tego wydawało mi się jakoś tak zwyczajnie, a mój mąż swoje uczucia wyrażał po swojemu. Dla nas kobiet ważne są słowa, mężczyźni pokazują miłość w czynach. Jest taka anegdotka... Kobieta mówi do swojego mężczyzny: ,,Powiedz mi, jak mnie kochasz?", a on pobiegł umyć jej samochód:)))
Widzisz jeangrey, to jest tak, że co z tego, że Twój mężczyzna będzie do Ciebie mówił wierszami jeśli to miałyby być tylko puste słowa? Same oświadczyny to tylko wstęp do życia, a potem zaczyna się codzienność. Oczywiście, że pięknie jest kiedy po latach wtuleni w siebie cieszycie się chwilą i wciąż potraficie powiedzieć coś miłego, ale ludzie są różni, a nie każdy jest poetą i myślicielem. Miłość się po prostu czuje i wtedy zupełnie nieważne stają się słowa. Teraz jest to może jeszcze dla Ciebie trudne, bo masz jakieś swoje wyobrażenie tej chwili, swoją wizję, ale kiedyś będziesz się z tego śmiała, zobaczysz:)
Dokładnie, zgadzam się z dziewczynami. Tak to już niestety jest, że faceci są tacy a nie inni
Moje zaręczyny też nie były jakieś magiczne. Pojechaliśmy na Majorkę, ciągle się kłóciliśmy, spaliliśmy się słońcem i w ogóle. On cały czas czekał na dogodną chwilę. I zrobił to- w autokarze, w ciemności, w drodze powrotnej, mówiąc tylko 'kocham Cię, czy wyjdziesz za mnie?' I tyle. Później ustaliliśmy, że niby mi się oświadczył w samolocie nad Majorką
Niech będzie... Dla mnie ta chwila i tak była piękna, chociaż inaczej ją sobie wyobrażałam. Teraz już 2 lata jesteśmy po zaręczynach a ślubu nawet nie planowaliśmy tak na serio...
Wszystko zależy od naszego podejścia. Najważniejsze, że to zrobił- nieważne jak ![]()
Impresja no właśnie twój to zrobił , a mój totalnie nic.bardziej mi się wydaję że on nie jest gotowy na małżeństwo, ale nie chce mnie stracić i dlatego kupił mi ten pierścionek. Tu jest tez kwestia tego że nie zawsze w ważnych lub mnie ważnych sprawach mogę na niego liczyć.Przeważnie to zapomina albo robi coś na opak i zawsze ja muszę wszystko odkręcać.No nie powiem bo czasem posprzata i ugotuje ale czasem zostawi totalny bałagan albo coś popsuje ![]()
Wydaje mi sie tez że chyba od niego za dużo wymagam ale on odemnie też wymaga.
Co do tego że miał trudne dzieciństwo to prawda tzn. ojciec ma problemy z alkoholem a jego mama jest zadłużona.Boję sie że on tez w przyszłości będzie miał z tym problemy, bo zanim byliśmy ze sobą to co drugi dzień pił z kolegami i to do upadłego.Teraz już tak nie pije może raz w miesiącu się upija, ale to kwestia tego że duzo pracuje i nie ma tu jego kolegów.Jak chodził ostatnio na mecze to nie pił dużo i sie meldował telefonicznie a ost. poszedł z kolegą o 9 rano na piwo do 18stej nie dawał znaku życia a potem sie okazało ze dostał mandat i zwineli go na komende bo mandatu nie chciał przyjąć.Oczywiście się upił.i a nast. dzień przepraszał ze on zrobi wszystko zeby to naprawic itp.teraz wymusiłam na nim zakaz picia chyba ze ja mu pozwolę wypic maks 2 piwa, nie miałam wyjścia. z facetami jak z dziecmi;/ a wy stosowałyście jakieś kary swoim mężczyznom za przewinienia? ciekawa jestem waszych odpowiedzi ![]()
14 2009-12-15 21:01:29 Ostatnio edytowany przez jeangrey1 (2009-12-15 21:01:57)
a tak pozatym to cieszę się bardzo że trafiłam na to stronkę w internecie i że do was dołączyłam
pozdrawiam was cieplutko ![]()
Hmmm... Przyznam, że teraz rzuciłaś nieco inne światło na problem. Nie rozumiem tylko dlaczego, jeśli masz aż tyle wątpliwości, tak bardzo naciskasz na te oświadczyny i dlaczego tak bardzo Ci zależy? Fakt, same zaręczyny jeszcze nie zobowiązują, zawsze to można odkręcić, ale jednak...
Nie, ja nie stosowałam nigdy żadnych kar:) Oczywiście, gdy mój mąż zrobił coś głupio to było mi przykro, on to widział i sam dochodził w końcu do wniosku, że narozrabiał. Ale kary? Nie, nic takiego nie miało miejsca. Chyba, że karą uznać już sam fakt, że nie było tak miło jak być powinno przy normalnych układach.
Hmmm, no właśnie już nie naciskam. Widzisz kazdy ma w życiu swoje zasady, ja jak coś obiecuję lub mówię to staram się dotrzymywać słowa, nie potrafię komus cos obiecać a potem nie dotrzymać słowa.Zbyt wiele razy mnie różni ludzie krzywdzili.Staram się byc słowna.I bardzo mnie boli że on sam 3 razy mówił że chce tego i tego się zaręczyć a potem to olał.Nawet mi nie powiedział że zareczyn nie bedzie a ja głupia czekałam i się łudziłam, dla kobiety takie sprawy są ważne. Chciałabym poprostu żeby nie rzucał słów na wiatr....
Poświęciłam dla niego dużo rzeczy nawet za dużo i to on narzucił takie tępo bardzo poważnego związku nie ja.