Mój chłopak studiuje na kierunku, gdzie naprawdę trzeba się uczyć, a nie tylko udawać, że się to robi. No i przez to widujemy się raczej tylko w weekendy... Strasznie mnie denerwuje ta sytuacja, ale staram się rozumieć. Dzisiaj miał przyjechać pomóc mi z matmą, ale wczoraj wieczorem napisał, że nie wie, czy będzie mógł, bo musi być dziś w innym mieście z powodu referatu. Miał dać znać jak tylko się dowie, o której tam jedzie. No i nie dał znaku życia do tej pory
Strasznie mnie to wkurza, bo on przy okazji jest na maksa roztrzepany. Jeśli w ten weekend się nie spotkamy, to będziemy mogli dopiero za tydzień
Mieszka na drugim końcu miasta, a czuję się, jakby mieszkał na drugim końcu Polski... No co to ma być, raz na dwa tygodnie? ;( Czasami nie ma czasu nawet by głupiego esa napisać (jak teraz). Na spotkania nalegam ja. Nie wiem, czy mu zależy, chociaż zapewnia mnie, że tak. Najgorsze jest to, że jak już jesteśmy razem to jest naprawdę zajebiście, jest taki słodki i kochany ;(( A podczas "niewidzenia się" czuję się okropnie
Mam wrażenie, jakby wgl mu nie zależało, jakby miał to wszystko gdzieś... Mam ochotę to zakończyć, zanim się zupełnie zakocham, przynajmniej nie będę cierpieć potem... Ale nie mogę. Po pierwsze dlatego, że przy nim (tak fizycznie przy nim, a nie), to się czuję naprawdę super, jak księżniczka i wgl... a po drugie idzie ze mną na studniówkę, już jest wszystko zapłacone (on płacił za siebie), ustalone...
Podobne tematy
Wiesz, moze wlasnie za bardzo na niego naciskasz?
Jak sie wywiera na facecie taką presję, to on wtedy ucieka...
Nawet jesli ma kupe nauki, to mysle, ze smsa sam z siebie moglby czesto wysyłać.
Moze przestan tak o niego zabiegać, zobaczysz czy sam sie bedzie upominał o spotkania.
no właśnie nie naciskam. już przestałam cokolwiek wspominać o spotkaniu w tygodniu, po prostu raz na jakiś czas coś zaproponuję. on się zgadza, a potem odwołuje, bo coś mu "wyskoczyło", albo "jednak nie będzie miał czasu". nawet jak to on proponuje, to często nie dochodzi do skutku ;(
Słuchaj skoro mieszkacie w jednym mieście to to jakis patafian jest. Ja ma gorszy problem...
Mój jest 12h pociągiem ode mnie, dokładnie w Gdański ja jestem z pod Jeleniej Góry. Nie widziałam go już miesiąc i tydzien
Nie gadamy ze sobą tak jak kiedys czyli o wszystkim. Dodam, ze ja z kolei nigdy nie naciskalam zeby przyjezdzal bo wiem ze nia ma na to kasy. Jestesmy ze soba dokladnie 3,5 roku. Smsa nie napisze bo nie ma nic na koncie- normalka. Piszemy ze soba tylko na gg bo na telefony tez nie ma kasy... juz we wrzesniu mialam rachuek 300 zl i wole nie miec takiego drugiego. Nie stara sie o mnie w zaden sposob. Czy mu nie zalezy? Nie wiem. Jestem typem kobiety, ktora wytlumaczy jak krowie na rowie co zrobil zle i co powinien. Np ostatnio probowalam mu wytlumaczyc zeby utrzymywal ze mna JAKIKOLWIEK kontakt, bo czasami (jestem glupia i naiwna) naprawde boje sie ze cos sie stalo. A okazuje sie ze nie wszystko ok wyladowal na imprezie. A przeciez wszyscy do okola niego maja komorki i ktos na pewno dalby mu napisac glupi sms... Zero odzewu. Nie gadam z nim juz tydzien. Przed wczoraj na gg tylko chwilke co tam robisz itp. Masakra. Zostawilam to juz nie mam ochoty walczyc o ten zwiazek ja ma mnie w du*** to ja mam go rowniez. Nie wiem czy to ze z nim nie gadam da mu cos do zrozumienia. Nie dzwonie nie pisze, mijamy sie nawet na gg. Wszystko jest jedna wielka telenowela brazylijska i zeby opisac naprawde problem musialabym pisac godzine. Nawet ktorego razu powiedzialam mu zeby znikal z mojego zycia albo zachowywal sie jak facet. Powiedzial ze chce zostac, ale poprawy- zadnej. I co ja mam z tym zrobic? Dodam ze za tydzien przyjezdza na Świeta. Ale jedyne na co mam ochote to sprzedac mu liscia. ![]()
5 2009-12-12 19:29:13 Ostatnio edytowany przez Galicjanin (2009-12-12 19:34:01)
Ciężko jest niekiedy napisać smsa, czy odpowiedzieć na "zawołanie". (mówi, znaczy pisze to osoba, będąca studentem i pisująca kilkadziesiąt smsów dziennie a i tak miewająca wielogodzinne przerwy w pisaniu smsów do Mojej-Kochanej-Dziewczyny nieraz [kasa nie jest zbyt wielkim problemem w przypadku smsmów, bo mamy po groszu]). Nie znaczy to wcale, że nie zależy mu (lub mi) na Kochanej-Osobie. Sama napisałaś, że ma wymagające studia. Wolałabyś, by zaprzepaścił je i szansę na dobrą pracę, tracąc tym samym w oczach wszystkich? Nie wydaje mi się.
A Ty chcesz jeszcze zerwać i powstrzymuje Cię od tego "pójście na studniówkę"?!
Chcesz zakończyć to, mimo widzenia się co 2 tygodnie? To co ma powiedzieć Moja-Najukochańsza-Dziewczyna, z którą mogę się widzieć 3 razy do roku i też z jak największym kombinowaniem gdzie wcisnąć spotkanie? Żadnego człowieka nie da się owinąć wokół palca i nie powinno się tego próbować. Jestem wdzięczny Mojej-Pięknej-Dziewczynie za to, jakim zaufaniem mnie darzy i jak bardzo jest cierpliwa, kiedy nie odpowiadam smsowo lub znikam nagle bez ostrzeżenia żadnego na GG na przykład, bo muszę gdzieś coś zrobić.
Jest ciężko, ale dacie sobie radę. =] My dajemy.
6 2009-12-12 19:37:47 Ostatnio edytowany przez luniaczka (2009-12-12 19:38:38)
Ale Ty ją kochasz... Piszesz o związku tak pięknie. A poza tym piszesz do niej duzo smsow to jak nei ma miec do Ciebie zaufania
A pozatym wielgodiznne przerwy? Staaary ja mam wielodniowe przerwy np teraz- tygodniowa.
Ja nie wymygam wiele. Tylko poprostu im dluzej tak sie dzieje (tzn nie mamy nawet o czym gadac , bo on nie lubi pisac k...) tym bardziej sie od niego oddalam. Zeby potem tylko nei zrobil wielkich oczu i nie powiedzial ze to moja wina- jest do tego zdolny. Ja naprawde jestem w nim zakochana. Az boje sie napisac slowo "bylam" .... ![]()
7 2009-12-12 19:54:31 Ostatnio edytowany przez papillon (2009-12-12 19:55:02)
ja po prostu nie lubię nie wiedzieć na czym właściwie stoję... bo to jego ciągłe odwoływanie, "nie mogę" itd. to takie życie w niepewności
bardzo mnie to męczy. ja naprawdę staram się zrozumieć to wszystko, wcale nie chcę, żeby zawalał studia, jestem dumna, że mam takiego mądrego faceta. tyle, że ja bardzo tęsknię.... a mam wrażenie, że on nie, nawet jeśli powie, że tak. jestem bardzo nieufna ;( potrzebuję naprawdę przekonywujących dowodów, by uwierzyć.
Wiesz co ja sama siebie oszukuje i to pomaga- można dalej normalnie zyc dniem dzisiejszym. Ale jak dlugo wytrzymam w tym oszukiwaniu sie nie wiem. Wiesz co, musisz go olac tak jak ja zrobilam- na razie czekam co bedzie dalej. Gdzies na forum przeczytalam ze najlepsza odpowiedzia na pytania jak nasze jest czas. Jak mi sie znudzi czekanie znajde sobie innego. Nie ma sensu wyrywanie sobie z kalendarza dni z kim kto nie patrzy czy robi krzywde drugiej osobie czy nie. Ja patrze na w ten sposob, ale to jest tylko taki pancerz, bo naprawde chcialabym byc z nim i tylko z nim. Ale zeby to przetrwac- tez MUSISZ wypracowac sobie taki pancerz. Ja mialam na to 3 lata wiec moj jest dosc odporny ;] Ja na razie czekam az wroci i wyjdzie szydlo z worka. A Ty pracuj nad swoim pancerzem.
P.S. Wiem, ze sprawiam wrazenie zimnej su** ale niestety to jest moj sposob na pozytywne myslenie- matura w tym roku nie mozna jej zawalic ;]
olewanie kogoś takiego jak on jest trudne XD
luniaczka, Wy macie ciężej z finansami, u mnie nie ma problemu z kasą, choć i tak sknerą jestem. ![]()
papillon, Porozmawiaj z nim o tym, wyżal się z tego, co tu piszesz, kiedy się spotkacie. Osobie, którą się kocha, trzeba ufać... Szybko nie znajdziecie rozwiązania. Nawet po pierwszej rozmowie. Ale wtedy będziecie mieli oboje świadomość, jak wygląda sytuacja od tej drugiej strony.
i jeszcze:
luniaczka, Olanie wiąże się z ryzykiem doprowadzenia do sytuacji, kiedy oboje mają świadomość, że kto pierwszy się odezwie, ten jest przegrany i przez to żadne się nie odezwie, nawet mimo miłości, i związek może upaść przez durne błędne koło.
Związki, w których ludzie nie mogą się spotykać tak często jak by chcieli nie należą do łatwych i każda kobieta, która w taką relację wchodzi powinna być nie tylko świadoma czekających na nich trudności, ale również... Dojrzała. Musi być w stanie obejść się bez pewnych aspektów związku, które ma jednak większość kobiet, bo na tym między innymi polega wspieranie partnera w jego życiowych planach.
Nie każda dziewczyna będzie umiała uporać się z samotnymi weekendami czy ograniczonym kontaktem. Dlatego nie każda dziewczyna jest w takiej relacji. Jeśli nie czujesz się na to gotowa, co w Twoim wieku jest zrozumiałe, odejdź, nie ma sensu się męczyć i oszukiwać. Twoja niegotowość w pewnym momencie skończy się tym, że zaczniesz żądać coraz więcej.
Prawdę mówiąc nie uważam, żeby zaufanie do partnera zależało od ilości wysyłanych smsów. A gdzie swoboda? Czas na zwykłą spontaniczność bez poczucia, że gdy się nie wyśle 50 smsów to dziewczyna zrobi aferę?
Nie kieruję tych słów do Galicjanina, który jak rozumiem pisze, kiedy ma ochotę, ale czytając niektóre panie mam wrażenie, że domagają się więcej uwagi niż dorosły człowiek potrzebuje...
jakie 50 sms'ów, mówię o jednym, świadczącym że żyje, myśli o mnie oO albo po prostu żeby odpisał, kiedy jest to ważne (czy też nie jest w sumie).
13 2009-12-12 20:59:52 Ostatnio edytowany przez luniaczka (2009-12-12 21:20:44)
To masz zle wrazenie niestety... ale nie chce mi sie tlumaczyc tego wszystkiego bo to skomplikowane jest niestety. Ja potrzebuje wiecej? Ja poprstu nie mam nic ;]
P.S. No dobra pisze z nim na gg. Az dziwne ze nie chce mu sie isc na impreze tylko przy kompie siedzi. Ale to jednorazowe widzimisie. Pogadam z nim jak wroci na Świeta...
Czesc
Sytuacja się trochę poprawiła musze przyznać.
Co prawda wypłakałam swoje, ale ciesze się, że sobą normalnie rozmawiamy.
Zaczął się ciut więcej starać- przeszliśmy oboje do tej samej sieci i jesteśmy w stanie ze sobą pisać a nawet (!) rozmawiać. Lubię kiedy do mnie dzwoni, ale zawsze to ja pierwsza musze puscic gluchego zeby przedzwonil
Nie wazne. Nadal nie mam go tyle ile bym chciała... tzn jak już zajmie się kolegami i siedzeniem na korytarzu akademika/w klubie to o mnie całkiem zapomina... Ale i tak duuuuuuzo zmienilo sie od moich ostatnioch rozpaczliwych postow nie tylko w tym temacie.
Ciekawa jestem jak długo bedzie dobrze...
Byłam z nim przez tydzien przed w trakcie i po sylwestrze, teraz zobaczymy sie za dwa tygodnie. Nie długo
Kolejnym razem to znów będzie miesiac osobno.... i tego sie najbardziej boje- zeby nie bylo tak jak przed swietami....
moim zdaniem yvette ma rację. Związki na odległość są trudne i trzeba tu trochę zrozumienia. To ze facet nie napisze nawet jednego sms jest przykre, ale sama wiem, że nie zawsze da się mieć kontakt. Luniaczka, dobrze że znaleźliźcie jakiś kompromis i macie numery w tej samej sieci to znacznie ułatwi wam kontakt.
Ale najważniejsze to nie robic awantury o to, że się nie odzywa, na spokojnie powiedzieć i tyle. albo bedzie lepiej albo .... poważnie się zastanów
dziewczyny kochane, ja z moim chłopakiem widuję się średnio raz na miesiąc. teraz nawet nie możemy ze sobą codziennie rozmawiać, bo ma ograniczony dostęp do Internetu i telefonu. Ale dajemy radę- przynajmniej jeden znak życia na dobę (mail, sms, gg) nam wystarcza. Musi nam wystarczyć. Wiem, że mój chłopak ma teraz dużo nauki (sesja, pisanie mgr...), ale przetrwamy ten okres. Ile ja bym dała, by móc się z nim widywać chociaż raz na tydzień. Ale jeśli nie ma takiej opcji to co mam zrobić? Zerwać? Nie, bo kochamy się nad życie
ps. To jest związek na odległość- mieszkamy w różnych miastach w różnych województwach, żadne z nas nie ma samochodu, dojazdy są kiepskie... I co z tego? Przynajmniej doceniamy te parę chwil w miesiącu, kiedy możemy się do siebie przytulić
pozdrawiam wszystkich w podobnych związkach :*
17 2010-01-17 12:38:41 Ostatnio edytowany przez luniaczka (2010-01-17 12:40:51)
Mnie chyba najbardziej irytują jego codzienne wyjscia/imprezy. Na pierwszym roku jest i zachłysnął sie nowym zyciem... a ja mam to niestety, ze mieszkam sama w domu i nawet nie mam do kogo buzi otworzyc
Nie mam za bardzo znajomych, ze dzwonie i sie spotykamy... I to jest smutne ze on nie potrafi zrozumiec mnie a powtarza wciaz "jak tu bedziesz mieszkala to zrozumiesz"
Prawo jazdy mam, samochodu nie, ale nie ma to znaczenia- ja mieszkam w gorach on na studiach jest nad morzem wiec to jest szmat drogi samochodem a pociagiem 12h. Jakos to dzwigam ale cieeeezko jest. Ostatnio strasznie "misiakuje" w smsach tzn wg niego stara sie bardziej
ale jest poprawa! uf oplacalo sie marudzic...
A z tymi imprezami to pewnie kiedys mu sie znudza... albo po prostu teraz nie zda, co jest prawdopodobne, i bedzie musial isc do roboty a od pazdziernika od nowa... no bynajmniej czekam i obserwuje
pozdrawiam ![]()
Jajestem w bardzo podobnej sytuacji. Tylko ze moj facet nie uczy sie tylko... Ma kolegow. W tygodniu ja chodze do szkoly wiec sie nie spotykamy. On w tygodniu nie pije alkoholu tylko w weekendy. Wte dni ma malanze itp wiec nie ma czasu dla mnie. Ubiera sie na szeroko, duzo czasu przebywa z kolegami. Gdy go przy mnie nie ma to sama nie wiem co jest grane. Pozniej pisze slodkie sms ktore uspakajaja mnie na kilka godz. Pozniej znow obawa ze mu na mnie nie zalezy. Gdy sie spotykamy to czuje sie jak bym tylko ja sie dla niego liczyla. Nikt i nic innego. Tylko ja. Kumpele mi mowia ze chodzenie z takim chlopakiem to heardkor. Ale ja wiedzialam w co sie pakuje. Tyle czasu sie o niego staralam. I wkoncu go mam
)) Jestem szczesliwa ze wiem ze jest moj. Chociaz teraz jest gdzies tam, z kims. Kocham Go jak nikogo innego nigdy
a nie możesz iść z nim i z kumplami? ja kumpli mojego chłopaka znam i bardzo lubię, często razem imprezujemy (często to pojęcie względne oczywiście xD)
Tylko ze ja poprostu nie czuje sie w ich towarzystwie. I on o tym wie...
Skoro o tym wie, to może to wykorzystuje właśnie. Z kumplami jest mu dobrze, ale fajnie mieć dziewczynę po pierwsze dlatego, ze jest się czym chwalić po drugie... no wiadomo. Będzie się starał dopóki będziesz mu odpowiadała. Takie sprawia wrażenie to, co o nim napisałaś. Bez urazy oczywiście ![]()