netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

21 odpowiedzi3 808 wyświetleńzałożony przez barubaru, 27.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Witam wszystkich smile Mam straszny problem. Mam 27 lat , trojkę dzieci i ......męża. Mój mąż był moją pierwszą miłością i namiętnością, szybko zaszłam w ciąże i w wieku niespełna 19 lat wyszłam za mąż. Kiedy skończyliśmy szkołę i wzięliśmy ślub , mąż poszedł do pracy , a ja na studia zaoczne. Po dwoch latach wyjechał do pracy za granicę i do tej pory tam jest (chodziło o pieniądze, zwłaszcza,że za nim skonczyłam 22 lata miałam już trójkę pociech). Pod względem materialnym nasza sytuacja jest ok. Naszym dzieciom i mi niczego nie brakuje,ale wiadomo, że zwiazek się jakby to ująć "rozwiazuje ". Ja siedze w domu , bo do pracy nie pojdę ze względu na dzieci ( opiekunce musialabym zaplacic wiecej niż bym zarobila) i wogole mąż twierdzi, że skoro jego nie ma , to chociaż ja będę w domu z dziećmi. Narazie bylam sklonna przyjac taka opcje, doputy dzieci sie w miarę usamodzielnią.  No ale w sumie moj problem lezy gdzie indziej i jest bardzo ciężki. Mimo wszystko kocham mojego męza, chcę zapewnić dzieciom szczesliwy dom, bo wiem, że w tych czasach niewiele dzieci go ma, ale..... Moim problem jest to , że spotykam na swojej drodze innych mężczyzn i Oni mi się podobają. Wcześniej też mi się oczywiscie podobali, ale nie myślałam o nich jakoś specjalnie, byli to byli. Teraz jest inaczej, jest ich dwoch, i nie jest tak , że dostaje malpiego rozumu przy nich , tylko przeszkadza mi, że o nich myślę.  Jeden z nich to trener mojego syna, jest rozgadany, dobrze zbudowany i ma duży urok osobisty. I często o nim myślę, sledzę jego profile, wyobrażam sobie, że mamy romans itd. Jestem przerażona , zawsze bylam konserwatywna w pogladach a teraz.... masakra. Przecież on rzadko ze mną rozmawia, i nie zwraca na mnie uwagi, ale strsznie mi imponuje. Z drugim jest gorzej, jest to moj trener i też niby mnie nie podrywa ( często opowiadam mu o rodzinie ) , ale jest między nami chemia i po jego zachowaniu wiem, że też cos jest na rzeczy. Ja kuźwa nie wiem co mi się dzieje. Zamiast myśleć o mężu i tęsknić za nim, ja mam go w dupie i myśle o jakichs tam przystojniakach. Jak sobie radzić z zauroczeniem, jak sie nie dać . POMOCY

2

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Musicie popracować nad swoim małżeństwem. Musisz porozmawiać z mężem o tym, że gdzieś zagubiliście Waszą namiętność, czułość i bliskość. O tym, że nie jesteście tylko rodzicami, ale przede wszystkim partnerami. Przyjaciółmi. Kochankami.
Opcji jest wiele: robicie sobie wieczór tylko dla Was dwojga (jeśli jest możliwość zostawienia maluchów pod opieką, zróbcie sobie nawet weekend), idziecie gdziekolwiek, nawet na krótki spacer i okazujecie sobie jakąkolwiek czułość, możecie wybrać się na coś, czego nigdy nie robiliście i przeżyć coś wspólnie, z uśmiechem na twarzach. Możecie, co tylko zechcecie, tyle że - no właśnie - trzeba chcieć.

Jeżeli zaczynasz myśleć o innych mężczyznach, to znak, że trzeba wziąć się porządnie za swój związek. Ostatni gwizdek na to, by go ratować, bo za jakiś czas przestaniesz się powstrzymywać i siłą rzeczy atrakcyjny trener w istocie stanie się atrakcyjnym kochankiem.

3

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?
barubaru napisał/a:

Witam wszystkich smile Mam straszny problem. Mam 27 lat , trojkę dzieci i ......męża. Mój mąż był moją pierwszą miłością i namiętnością, szybko zaszłam w ciąże i w wieku niespełna 19 lat wyszłam za mąż. Kiedy skończyliśmy szkołę i wzięliśmy ślub , mąż poszedł do pracy , a ja na studia zaoczne. Po dwoch latach wyjechał do pracy za granicę i do tej pory tam jest (chodziło o pieniądze, zwłaszcza,że za nim skonczyłam 22 lata miałam już trójkę pociech). Pod względem materialnym nasza sytuacja jest ok. Naszym dzieciom i mi niczego nie brakuje,ale wiadomo, że zwiazek się jakby to ująć "rozwiazuje ". Ja siedze w domu , bo do pracy nie pojdę ze względu na dzieci ( opiekunce musialabym zaplacic wiecej niż bym zarobila) i wogole mąż twierdzi, że skoro jego nie ma , to chociaż ja będę w domu z dziećmi. Narazie bylam sklonna przyjac taka opcje, doputy dzieci sie w miarę usamodzielnią.  No ale w sumie moj problem lezy gdzie indziej i jest bardzo ciężki. Mimo wszystko kocham mojego męza, chcę zapewnić dzieciom szczesliwy dom, bo wiem, że w tych czasach niewiele dzieci go ma, ale..... Moim problem jest to , że spotykam na swojej drodze innych mężczyzn i Oni mi się podobają. Wcześniej też mi się oczywiscie podobali, ale nie myślałam o nich jakoś specjalnie, byli to byli. Teraz jest inaczej, jest ich dwoch, i nie jest tak , że dostaje malpiego rozumu przy nich , tylko przeszkadza mi, że o nich myślę.  Jeden z nich to trener mojego syna, jest rozgadany, dobrze zbudowany i ma duży urok osobisty. I często o nim myślę, sledzę jego profile, wyobrażam sobie, że mamy romans itd. Jestem przerażona , zawsze bylam konserwatywna w pogladach a teraz.... masakra. Przecież on rzadko ze mną rozmawia, i nie zwraca na mnie uwagi, ale strsznie mi imponuje. Z drugim jest gorzej, jest to moj trener i też niby mnie nie podrywa ( często opowiadam mu o rodzinie ) , ale jest między nami chemia i po jego zachowaniu wiem, że też cos jest na rzeczy. Ja kuźwa nie wiem co mi się dzieje. Zamiast myśleć o mężu i tęsknić za nim, ja mam go w dupie i myśle o jakichs tam przystojniakach. Jak sobie radzić z zauroczeniem, jak sie nie dać . POMOCY

Unikać pokus. Zamienić trenera na trenerkę wink
A tak na poważnie. W zauroczeniu nie ma niczego złego, i to jest zupełnie normalne,że podobają Ci się inni mężczyźni. Musisz po prostu wykazać silną wolę. Nie ma innej rady.

4

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Nie karmcie trolla,podpucha.

5

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Wypraszam sobie, nie jestem zadnym trollem,napisalam tutaj bo nie mam nikogo takiego, komu moglabym powierzyc tak prywatne problemy, a przeciez mezowi nie powiem.
Wiem, ze musze podtrzymać ogien uczucia i probuje, tylko przeszkadza mi to, że mimo to ciagle mysle o tych dwoch mezczyznach. Czuje sie jak  bym juz zdradzila mojego meza.

6 Ostatnio edytowany przez szirmina (2015-08-28 10:37:01)

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Męża przy Tobie nie ma, bo ciężko pracuje na Wasze utrzymanie. Brakuje Ci go. To jest właśnie cały problem z tymi wyjazdami zarobkowymi za granicę jednego z małżonków. Nie podsycaj tego zauroczenia, nie śledź profili, unikaj tych panów, skup się na dzieciach i na sobie, zaprzątaj sobie głowę czymś innym, tak żebyś nie miała czasu myśleć o nich. Jeśli nie podejmiesz radykalnych kroków, nie będziesz chciała naprawdę zapomnieć, dopuścisz się zdrady emocjonalnej. Mąż nade wszystko.

7

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Niech ten mąż lepiej zjedzie do kraju, bo chyba nie myśli, że małżeństwo da się pielęgnować na odległość... A trenerzy zawsze działają na wyobraźnię smile.

8 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-08-28 10:39:04)

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?
szirmina napisał/a:

Męża przy Tobie nie ma, bo ciężko pracuje na Wasze utrzymanie. Brakuje Ci go. To jest właśnie cały problem z tymi wyjazdami zarobkowymi za granicę jednego z małżonków. Nie podsycaj tego zauroczenia, unikaj tych panów, skup się na dzieciach i na sobie, zaprzątaj sobie głowę czymś innym, tak żebyś nie miała czasu myśleć o nich.

Ale niech pogada z mężem, bo to nie może być tak, że pieniądze i mieszkanie za granicą przesłania wszystko. Ile już go nie ma w domu?

9

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Oczywiście, niech porozmawia z mężem.

10

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Jeśli nie jesteś trollem, to tym gorzej dla ciebie. Ogarnij się dziewczyno,mąż ciężko zarabia na wasze utrzymanie, a tobie głupotki w głowie. Masz troje dzieci, to się nimi zajmuj, a nie szukaj rozrywek na boku. Chyba ci za dobrze,idź do pracy, jak się nudzisz,nie będziesz wtedy miała sił na marzenia o innych facetach. Niestety to częste, że mąż za drzwi, a kobietka za innymi portkami.Zastanów się, co jest dla ciebie ważniejsze, i zacznij myśleć jak matka dzieciom, to już zobowiązuje do jakiejś dojrzałości, a ty zachowujesz się jak dziewczynka z gimnazjum.

11

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?
zbytdelikatna napisał/a:

Jeśli nie jesteś trollem, to tym gorzej dla ciebie. Ogarnij się dziewczyno,mąż ciężko zarabia na wasze utrzymanie, a tobie głupotki w głowie. Masz troje dzieci, to się nimi zajmuj, a nie szukaj rozrywek na boku. Chyba ci za dobrze,idź do pracy, jak się nudzisz,nie będziesz wtedy miała sił na marzenia o innych facetach. Niestety to częste, że mąż za drzwi, a kobietka za innymi portkami.Zastanów się, co jest dla ciebie ważniejsze, i zacznij myśleć jak matka dzieciom, to już zobowiązuje do jakiejś dojrzałości, a ty zachowujesz się jak dziewczynka z gimnazjum.

Ale bura. I to kobieta kobiecie. Najlepsze jet to, że kobita nic złego nie zrobiła, tylko przyszła się podzielić na forum swoimi troskami. Ty też realizujesz każdy głosik i obrazek z głowy, jaki ci się rodzi każdego dnia? Nie sądzę smile.

12

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

To co jej poradzisz? Kontynuuj to i nakręcaj się, a może się spełni? I niedługo przeczytamy - mąż za granicą, a ja w ciąży z trenerem, co robić? Albo - mamy troje dzieci, a ja zakochałam się w innym i chcę odejść.

13

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?
zbytdelikatna napisał/a:

To co jej poradzisz? Kontynuuj to i nakręcaj się, a może się spełni? I niedługo przeczytamy - mąż za granicą, a ja w ciąży z trenerem, co robić? Albo - mamy troje dzieci, a ja zakochałam się w innym i chcę odejść.

Kobito, uspokój się, nie nakręcaj się. Poradziłam jej żeby pogadała po prostu z mężem. Może już czas aby mąż wrócił do kraju..

14

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Pora chyba zakończyć tą małżeńską rozłąkę. Albo mąż niech wraca do kraju albo rozważcie życie za granicą.

Pieniądze pieniędzmi, ale widać, że zaczyna ci brakować obecności kogoś bliskiego na codzień. Stąd ta fascynacja innymi.

15

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?
zbytdelikatna napisał/a:

Jeśli nie jesteś trollem, to tym gorzej dla ciebie. Ogarnij się dziewczyno,mąż ciężko zarabia na wasze utrzymanie, a tobie głupotki w głowie. Masz troje dzieci, to się nimi zajmuj, a nie szukaj rozrywek na boku. Chyba ci za dobrze,idź do pracy, jak się nudzisz,nie będziesz wtedy miała sił na marzenia o innych facetach. Niestety to częste, że mąż za drzwi, a kobietka za innymi portkami.Zastanów się, co jest dla ciebie ważniejsze, i zacznij myśleć jak matka dzieciom, to już zobowiązuje do jakiejś dojrzałości, a ty zachowujesz się jak dziewczynka z gimnazjum.

Nie jesteśmy maszynami, mamy uczucia, potrzeby - cielesne i emocjonalne. Mąż wyjeżdża za chlebem, by utrzymać rodzinę, nie ma go przy autorce, a ona - co mnie zresztą kompletnie nie dziwi - potrzebuje mężczyzny. Cieleśnie i emocjonalnie wink Nic więc dziwnego, że ma takie a nie inne myśli. Dobrze, że zdaje sobie sprawę z ich powagi i szuka rozwiązań, które nie zniszczą jej małżeństwa, co samo w sobie jest dużym plusem, szczególnie w dzisiejszych, hedonistycznych czasach.

16

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Ok, gdybym nie była w identycznej sytuacji parę lat temu, to może wypowiadałabym się inaczej. Co innego by było, gdyby autorka napisała też, że tęskni za mężem, za seksem z nim, nie może się doczekać kiedy przyjedzie. Ale ona pisze wyraźnie, że ma go w dupie ( dosłowny cytat ), to jak myślicie,na co autorka miałaby ochotę tak naprawdę ( chociaż dla mnie to troll stuprocentowy ).Jasne, że w takich sytuacjach brakuje seksu i bliskości, ale albo kocha się męża i o nim ma się takie myśli, albo właśnie, mimo wcześniejszych deklaracji - ma się go w d... a tak przy okazji tej dyskusji, jasne, że najlepiej jeśli rodzina jest razem, czy tu czy tam. Podtrzymuję to, co napisałam wcześniej i zdania nie zmienię.

17

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Skoro w wieku 22 byłaś już matką trojga dzieci, tzn, że w tej chwili najmłodsze dziecko ma już 5 lat, więc nie usprawiedliwiaj się i po prostu poszukaj pracy.
Może wtedy głupie myśli przestaną przychodzić Ci do głowy.
Uważaj, zresztą, żebyś się nie zdziwiła, gdy okaże się, że Twój mąż również nie zagrzewa gruszek w popiele, ewentualnie kopnie Cię w tyłek, gdy dowie się o zdradzie.
Taka rozłąka nie służy małżeństwu - "piniądze to nie wszystko".
Weź pod uwagę, że będąc matką 3 dzieci, w razie rozwodu będziesz w znacznie gorszej sytuacji niż np. Twój mąż.
On ułoży sobie życie, będzie płacił alimenty i odwiedzał dzieci od święta, a Ty...no cóż, zostaniesz sama. Chętnych do seksu, być może nie zabraknie (póki jesteś młoda), ale znaleźć drugiego męża mając troje dzieci, to już zupełnie inna bajka.

18

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Pisząc <mam go w dupie> chodziło mi raczej o to, że nie myślę o nim w sensie erotycznym tylko o innych. Jak dochodzi między nami do zbliżenia , to podnieca mnie tylko wtedy , kiedy przypomnę sobie nasz seks przed ślubem. Mąż jest za granicą już 4 lata. Kocham go za osobowość i charakter i cenię jego poświęcenie. Tylko sfera sypialni zamarła. Przeważnie boję się, że zajdę w kolejną ciąże mimo antykoncepcji. Mąż obiecał mi, że jak najmłodszy skończy pierwszą klasę to będę mogła pójść do pracy, a on zjedzie do kraju. Na razie dorabiam, piekąc torty i ciasta na różne imprezy, ale to się ma nijak do mojego wykształcenia. Więc czekam, a w mojej głowie pojawiają się jak to nazywam " czarne myśli". Watpie czy kiedyś zdradze mojego mężą, tylko boję się tych myśli i chcę być uczciwa wobec męża. Nie wiem, może znacie sobosoby jak obrzydzić sobie przystojnego trenera ? Bo ja już nie wiem co mam robić, a jak zacznę go unikać to przyznam się do wlasnej słabości.

19

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Myślę, że najmądrzej byłoby rzeczywiście porozmawiać z mężem. Zgadzam się z dziewczynami, że to jest ostatni dzwonek. Zastanawiam się tylko, czy Twój mąż jest na tyle mądry emocjonalnie, żeby zrozumieć takie wyznanie. Jedno jest pewne. Owoc zakazany smakuje najlepiej... Moim zdaniem nie powinnaś kusić losu... Jesteś matką trójki małych dzieci. Okrutnym byłoby rozbić rodzinę, zwłaszcza, że z Twoich wypowiedzi wynika, że kiedy on przyjeżdża to jest między Wami dobrze. Autorko, porozmawiaj z mężem. Definitywnie.

20

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

barubaru, ja miałam podobnie (mój facet przestał na mnie działać, kompletnie nie odczuwałam podniecenia w jego obecności i pomimo jego starań, za to robiło mi się gorąco na myśl o innych mężczyznach), gdy oddaliliśmy się od siebie emocjonalnie. Nie wiem, czy to przez rutynę, która chciała nas zeżreć, czy przez chamskie odzywki z obu stron, czy przez znikomą ilość czułości i dobrego słowa... Ale gdy po jakimś czasie te negatywy ustąpiły, my znów zaczęliśmy spędzać fajnie wspólnie czas i okazywaliiśmy sobie dużo uczucia - pożądanie wróciło ze zdwojoną siłą. Stąd moja propozycja, byście z mężem spędzali możliwie najromantyczniej te chwile, gdy zjeżdża do domu.

Jak sobie obrzydzić trenera? W krótkim czasie to niemożliwe. Z chemią nie wygrasz. Ale chemia ma to do siebie, że po jakimś czasie staje się mniej wyraźna i zanika. Jedynym dobrym sposobem na to byłoby urwanie kontaktu z owym panem, w innym wypadku "będzie kusiło". Podświadomie.

21

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Jeżeli twoje najmłodsze dziecko ma 5 lat to nie powinien już iść do zerówki? W takim razie przecież możesz iść do pracy choćby na pół etatu. Czy odkładacie pieniądze? Może powinniście pomyśleć nad powrotem męża?

Staraj się wybić sobie z głowy romanse i zadbaj o małżeństwo.

22

Odp: Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Większość osób przeżywa coś takiego będąc w związkach. W końcu inni ludzie są niepoznani niedostępni pociągający a męża zna sie na wylot i brak już nowości, motylków w brzuchu. Nie sądzę,  że powinnaś się za to winić. Jedyne co to popracuj nad związkiem, bądx czulsza dla męża, zadbajcie by seks powrócił itd.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to już ten slynny kryzys po siedmiu latach ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026