Witam Was, proszę pomóżcie mi zrozumieć, bo ...
Rozwiedliśmy się z mężem jakieś 3 lata temu. Moja najlepsza przyjaciółka robi imprezę z okazji 21 rocznicy ślubu i zadzwoniła, żeby mnie zaprosić. Po chwili dodała, że mojego byłego męża z Angeliką też zaprosiła (to jego nowa partnerka). Zabolało mnie. Uważam, że to nie fair, ale może przesadzam?????????????
Podobne tematy
też obecnie jestem w tej sytuacji co twoja przyjaciółka. Nasi znajomi rozwiedli się rok temu. i teraz ona znalazła sobie już kogoś on nie.
i jest niezręczna sytuacja co do zapraszania ich na uroczystości. I jednego trzeba zaprosić i drugiego.
Wychodzę jednak z założenia że to jest nie mój problem jako osoby zapraszającej, tylko problem uczuć osób zapraszanych.
Ja jestem fer wobec obu stron bo nie mogę się opowiedzieć za jedną ze stron. Bo tak nie postępują przyjaciele.
Więc tutaj jest kwestia już twojego wewnętrznego ja czy dasz radę być tam razem z byłym mężem i jego obecną partnerką czy też nie.
Dziękuję Ci za wypowiedź, ale ja podchodzę inaczej do tego. Znajomi podzielili się według tego, z której strony znajomymi byli. Żaden jego przyjaciel mnie nie zaprasza i ja to rozumiem. Za to moja przyjaciólka ich zaprosiła. Oczywiście on przyjdzie bo to wielkie wyróżnienie dla niego. Dla mnie policzek.
Widocznie Twoja przyjaciółka ma bardziej otwarty umysł. Jej zachowanie jest jak najbardziej okej.
A tak ma bardzo otwarty umysł, ale chyba tylko w tym wypadku. Kiedy jej rodzice rozwiedli się, nigdy na żadnej jej imprezie, nawet na jej ślubie nie pojawili się ze swoimi nowymi partnerami.
Bo to bezpośrednio dotyczy jej i ją boli. Do tego rodziców zna lepiej. Tak jak pisała bez serca, to że się rozeszliście to jest Wasza intymna sprawa, a nie jej.
![]()
Twoja przyjaciółka ma prawo zaproszac kogo chce, ale może nie jest lojalna wobec ciebie skoro zaprasza twojego meża wiedząc jaką masz sytuację- jest to dla ciebie jeszcze trudne. Ty masz wybór- możesz tam nie iść i powiedzieć jej o powodzie rezygnacji lub skonfrontować się z sytuacją, gdy twój były mąż ma nowa partnerkę, pogodzić się z tym że takie jest życie, i dobrze bawić się na tej imprezie. Niestety, jeszcze nieraz będziesz miała podobne sytuacje. Odpuść to i nie nakręcaj się, bo to niczego nie zmieni a ty stajniesz się zgorzkniała i twoi znajomi, rodzina będą ciebie unikać, nie będziesz zapraszana bo nie będą chcieli narażać ciebie na przykrości.
Idz tam i baw się dobrze, bo masz nawet "okazję" pokazać i udowodnić byłemu, że jesteś atrakcyjna pod każdym względem, że jesteś pełna humoru, pozytywnej energii pomimo tego co się wydarzyło, że pogodzilaś się z losem. To uroczystość twojej koleżanki, więc na tym się skup, a nie na swoich emocjach, złości i żalu do ex. Może nawet uda się tobie namówić jakiegoś znajomego na ta imprezę.
Nie muszę nikomu niczego udowadniać. Do swojego byłego męża nie mam żadnego żalu. Mamy bardzo dobre kontakty. Mam z kim iść i jest to osoba znana z pewnych programów telewizyjnych, może nie bardzo popularnych, ale jednak ....Zajedziemy super furą, on nie jest Polakiem i robi wiele szumu zawsze wokół swojej osoby, nie mówiąc już o jego biznesie. Ale nie chce mi się robić tej szopki. Nawet jak nie był zaproszony mój ex mąż to i tak myśląc o tej imprezie czułam się niezręcznie, tam 100% gości znać będzie mnie z innego związku, to będzie pierwsze spotkanie dla wszystkich. Nie mam ochoty poznawac nowej partnerki mojego ex, ani przedstawiać mojego partnera. Myślę, że to koniec tej przyjaźni.
Według mnie trochę przesadzasz z tym końcem przyjaźni. Jaka to przyjaźń w ogóle że taka bzdura może ją zniszczyć? Piszesz że nie masz do byłego męża żalu i że macie dobre kontakty, chyba jednak nie skoro aż tak Cię to boli. Oczywiście że to niezręczna sytuacja, ale trzeba wyjść z niej z honorem, wcale nie musisz poznawać nowej partnerki exa, wcale nie musisz z nim rozmawiać.
W takim razie to żadna strata dla niej. Ona jest ok., a ja nie. Ale już się nie będziemy przyjaźnić nawet jak tam pójdę.
Jasne, będę udawała, że go w ogóle nie znam. To będzie bardzo naturalne i z honorem.
W takim razie to żadna strata dla niej. Ona jest ok., a ja nie. Ale już się nie będziemy przyjaźnić nawet jak tam pójdę.
O jezu, to nie idź, strać przyjaciółkę i tyle.
Dramat robisz z niczego.
Skoro chcesz zyć z "kompleksem" eks żony i nie iść na jubileusz przyjaciółki, to właściwie jaka jest z ciebie przyjaciółka? Co z wasza "przyjaznią?
Piszesz jak rozłoszczona mała dziewczynka- " W takim razie to żadna strata dla niej. Ona jest ok., a ja nie. Ale już się nie będziemy przyjaźnić nawet jak tam pójdę." ;-)
Jesteś ok. Ochłoń, uspokoj myśli, daj sobie czas :-)
Ps.Wcale nie chodzi o to, żebys robiła szopkę z uroczystości twojej przyjaciółki, bo to ma być jej dzień. To ty tak myślisz o swoim partnerze- jak o trofeum;-)
Jakie to ma znaczenie, że twój partner ma pieniądze i jest "znany"?;-) OMG. płytkie to i przepraszam za ocenę.
Nie muszę nikomu niczego udowadniać. Do swojego byłego męża nie mam żadnego żalu. Mamy bardzo dobre kontakty. Mam z kim iść i jest to osoba znana z pewnych programów telewizyjnych, może nie bardzo popularnych, ale jednak ....Zajedziemy super furą, on nie jest Polakiem i robi wiele szumu zawsze wokół swojej osoby, nie mówiąc już o jego biznesie. Ale nie chce mi się robić tej szopki. Nawet jak nie był zaproszony mój ex mąż to i tak myśląc o tej imprezie czułam się niezręcznie, tam 100% gości znać będzie mnie z innego związku, to będzie pierwsze spotkanie dla wszystkich. Nie mam ochoty poznawac nowej partnerki mojego ex, ani przedstawiać mojego partnera. Myślę, że to koniec tej przyjaźni.
Ale masz problemy. Nie chcesz - nie idziesz. Chcesz - idziesz. Twoja przyjaciółka ma prawo zaprosić kogo chce. Ty jeśli ją lubisz i cenisz powinnaś swoje prywatne sprawy trzymać na boku. I tyle. Robisz z igły widły.
Oczywiście, że żadnego. Napisałam to tylko dlatego, żeby rozwiać wątpliwości apropo tego, że jestem biedną, porzuconą żoną, która płacze do poduszki. A kim jest mój partner to moja była przyjaciółka nawet dobrze nie wie, bo się z tym nie obnosiłam, zresztą znajomość jest dość świeża, w międzyczasie były wakacje, itp.itd. Ostatnio zmieniałam facetów.
Gdyby to zrobił ktokolwiek inny, nawet ktoś z tych wszystkich osób, które będą na tym przyjęciu nie zdziwiłabym się, przyjęła za normalne, bo wszyscy resztą znają nas tak samo. Ale to ja byłam światkiem na ich ślubie, mojego byłego męża nawet nie znali.
Myślę zresztą, że zaprosiła go bo to bardzo znany lekarz, dużo może i jakby miała zrezygnować z tego. Może go zapraszać, kiedy chce i robić co chce, to zwykła delikatność, żeby nie wtedy co mnie.
Nawet myślę, że mój ex zadzwoni do mnie i powie, że są zaproszeni i czy mi nie będzie przeszkadzało.
Powiem, że nie, bo nie idę i życzę dobrej zabawy.
A ze mnie taka sama już przyjaciółka jak i z niej.
Oczywiście, że żadnego. Napisałam to tylko dlatego, żeby rozwiać wątpliwości apropo tego, że jestem biedną, porzuconą żoną, która płacze do poduszki. A kim jest mój partner to moja była przyjaciółka nawet dobrze nie wie, bo się z tym nie obnosiłam, zresztą znajomość jest dość świeża, w międzyczasie były wakacje, itp.itd. Ostatnio zmieniałam facetów.
Gdyby to zrobił ktokolwiek inny, nawet ktoś z tych wszystkich osób, które będą na tym przyjęciu nie zdziwiłabym się, przyjęła za normalne, bo wszyscy resztą znają nas tak samo. Ale to ja byłam światkiem na ich ślubie, mojego byłego męża nawet nie znali.
Myślę zresztą, że zaprosiła go bo to bardzo znany lekarz, dużo może i jakby miała zrezygnować z tego. Może go zapraszać, kiedy chce i robić co chce, to zwykła delikatność, żeby nie wtedy co mnie.
Nawet myślę, że mój ex zadzwoni do mnie i powie, że są zaproszeni i czy mi nie będzie przeszkadzało.
Powiem, że nie, bo nie idę i życzę dobrej zabawy.
A ze mnie taka sama już przyjaciółka jak i z niej.
Wiesz jaki jest twój problem? Wizerunek. W pewnych kręgach to zrozumiałe.
Tam raczej nie ma prawdziwych przyjaźni. Powodzenia!
17 2015-08-25 09:22:48 Ostatnio edytowany przez Araquelle (2015-08-25 09:26:47)
Ja tam bardzo dobrze cię rozumiem. Jeżeli tak zrobiłaby znajoma, ktoś dla kogo byliście na równi to ok ale przyjaciółka? Wg mnie to nie jest przyjaciółka niestety.
Za to były mąż jak widać ma prawdziwych przyjaciół. Oni nie mięli problemów z wycięciem ciebie. I tyle.
Nie chodzi o wizerunek, ale o lojalność i przyjaźń. Gdyby mi chodziło o pokazanie się to powinnam iść, na prawdę mam z kim, nazwijmy go Ferdinando jest znany i towarzysko uroczy. Dodatkowo nadałby na pewno blasku przyjęciu, umie bawić gości. Wczoraj cały wieczór przeganiał mój smutek, świetnie dodatkowo dodałby pikanterii całej sytuacji.
Zadbam o to, żeby się dowiedziała. Zaraz sa moje urodziny i na pewno będzie dzwoniła, plus dopytywała z kim przyjdę. Powiem, że od rana jesteśmy bardzo zajęci, bo Ferdinando przygotowuje super włoskie żarcie, bo zaprosiliśmy przyjaciół. Faktycznie świetnie gotuje. A potem, że niestety, ale na jej przyjęcie nie przyjdziemy, bo umówiliśmy się ze znajomymi do kina.
Zadzwoniła z pytaniem czy przyjdę. Odpowiedziałam, że nie. Zapytała więc dlaczego, i (niestety ale nie umiem być zimną i wyrachowaną suką) powiedziałam tylko, że mam inne plany. Wtedy ona, że oni (mój ex z partnerką) nie przyjdą, bo.....to byłaby bardzo trudna sytuacja, czy coś takiego. Dobrze nie słuchałam i starałam się jej przerwać mówiąc, że to akurat czy oni przyjdą czy nie to nie moja sprawa, ani jej ustalenia z nimi, czy z kimkolwiek. Zaczęła mnie namawiać - byłam jej świadkiem, jestem bardzo ważna, itd, itp., ale nie, niech się wypcha teraz. Była chciwa i teraz nikt nie przyjdzie. To był test na przyjaźń, niestety papierek lakmusowy zabarwił się na inny niż oczekiwany kolor. Wciąż boli. Z pewnością już wszystkich poinformowała, że będę ja i X z nowa partnerką robiąc sobie trochę widowisko i podnosząc temperaturę ciekawości wśród gości. Teraz będzie musiała tłumaczyć dlaczego ani mnie ani ich nie będzie.
Nie wiem jak ona ale ty na pewno nie jesteś jej przyjaciółką.
Jasmine, brawo!
Bardzo dobrze postąpiłaś. To było sprawdzam - dla Twojej przyjaciółki. Przy okazji dowiedziałaś się, że
Twój ex ma klasę. W takich sytuacjach dowiadujemy się kto jest kim.
Pozdro i wszystkiego co najlepsze!
Tak, masz rację pannapanna, mój ex bardzo zyskał w moich oczach. Mariola856 Ty też już masz rację, bo do kosztów tego małżeństwa niestety musiałam dopisać tą przyjaźń, co było nieprzewidywane. Pozostał żal, będę czasem za nią tęskniła.
Popieram Jasmin. Przyjaciółka przedłożyła interesowność nad przyjaźń. Powiedz jej paaaaa...
24 2015-09-05 22:48:57 Ostatnio edytowany przez JoasiaHa (2015-09-05 22:52:14)
Mariola ma rację, autorko - ty na pewno nie okazałaś się przyjaciółką, to ty nie zdajesz egazminu. Szczęściem dla twojej byłej przyjaciółki, że wyszło teraz a nie przy sytuacji w której może ją naprawdę zaboleć.
Przebija z twoich wypowiedzi egocentryzm, brak troski o kogoś kto miałby ci być niby bliski - czyli przyjaciółkę. Tylko jak to cię boli, jak ona mogła, etc. Żal żalem, twoje prawo by go mieć i się z nim obnosić, ale nie przeczytałam w twoich postach troski o przyjaciółkę czy próby zrozumienia dlaczego myśli tak, a nie inaczej. Ciągle jest o tobie, i jak ty to widzisz przez co sprawiasz wrażenie "nieszczerej przyjaciółki", myślącej tylko o swojej sytuacji, zamkniętej na opinie innych...