Sytuacja wygląda następująco. Jest pewien chłopak i grono koleżanek. Chłopak jest raczej nieśmiały, nie jest typem babiarza. Nie jest, obiektywnie patrząc, zbyt przystojny. Nadaje się raczej na kolegę, niż na partnera. Umawia się najpierw z jedną. Potem przez jakiś czas tworzą związek, w którym widują się raczej od czasu do czasu, potem para zrywa, wraca do siebie, znów zrywa. Następnie chłopak próbuje z drugą koleżanką, ale nic z tego nie wychodzi. Zbliża się do tej trzeciej, spotykają się jakiś czas, ale nadal jest to tylko koleżeństwo. Po czasie tworzą związek, ale krótkotrwały, bo chłopak zbytnio się nie angażuje. Następuje niezrozumienie oczekiwań. Chłopak znów umawia się ze swoją pierwszą dziewczyną, ale, kiedy dzwoni jego koleżanka numer cztery, spotyka się z koleżanką. Potem próbuje się umówić z trzecią koleżanką, ale ta już nic od niego nie chce. Ktoś coś z tego rozumie?
Co może kierować takim chłopakiem, wykluczając seks, bo prawie nigdy do niczego nie dochodziło?
Podobne tematy
Bidulek chce sie zaczepic, nie chce byc sam, ma moze ciagle nadzieje,ze tym razem sie uda? Poza tym ile osob na forum tyle bedzie interpretacji. Najlepiej przeprowadzic wywiad z nim ![]()
Kiedy była mowa o poważnym związku, w którym w grę wchodziło wspólne zamieszkanie, małżeństwo, wycofał się.
Autorze, a czy tu czasem nie o ciebie chodzi?
W jakim sensie o mnie?
Nie wazne o kogo chodzi, jest pytanie, trzeba odpowiedziec
Wciaz uwazam,ze najlepiej postawic go pod sciana i zrobic przesluchanie, innego wyjscia najblizszego prawdy nie widze.
A co jeśli 30 latek mówi, że nie dojrzał, że się pogubił i lepiej będzie dla dziewczyny, jeśli znajdzie kogoś innego, bo on sam się musi ogarnąć i zastanowić, czego chce?
A co jeśli 30 latek mówi, że nie dojrzał, że się pogubił i lepiej będzie dla dziewczyny, jeśli znajdzie kogoś innego, bo on sam się musi ogarnąć i zastanowić, czego chce?
To znaczy,ze tak ma. Przeciez nie mamy wplywu na czyjes decyzje-to sa jego odczucia, jego zycie i on po prostu taki jest. I jasno mowi co z nim sie dzieje, nie kazdy w tym wieku jest gotowy do zwiazku, ba-nawet duzo starsi nigdy niedorosli do tego ![]()
Dzięki. Wydaje mi się to dziwne, że ktoś w wieku 30 lat nie chce mieć kogoś naprawdę bliskiego i na poważnie. Ale pewnie masz rację, że nie każdy może dojrzeć.
To powiem Ci,ze ja jako kobieta dopiero kolo trzydziestki poczulam,ze chce miec dziecko i moglabym ewentualnie rozejrzec sie za jakims zwiazkiem choc nie bardzo to sobie wyobrazalam. To bylo dawno temu. Czasy dzisiaj sa inne i dzisiejsze pokolenie, zwlaszcza mezczyzn jest bardzo rozne od tych z mojej mlodosci.Kiedys rzadkoscia byl facet 30-stoletni, kawaler. Dzis nie. Kazdy ma swoje tempo, swoje filtry, swoje obawy, kazdy jest inaczej wychowany i dlatego jestesmy tak inni. Najwazniejsze to nie oczekiwac od innych bo to jest nasz problem a inni nie sa od spelniania naszych wyobrazen. Powodzenia!
Dziękuję ![]()
Chłopak nie wie czego chce. Najpewniej nie chce żadnej z koleżanek, tzn. na żadnej mu tak naprawdę nie zależy.
To znaczy, że ma naprawdę niską samoocenę i wymagania ![]()
Powiedział, że uświadomił sobie, że nie jest w stanie spełnić moich... wymagań. A ja chciałam tylko (aż) stabilności, chciałam, żeby się wszystko ułożyło, żeby nam wyszło. On mówił to samo, ale chyba co innego mieliśmy na myśli. Powiedział też, że mu było dobrze tak, jak było (czyli spotykanie się, co prawda prawie codziennie i chodzenie za rękę, ale kiedy powiedziałam, że chcę więcej, to nie wiedział, co zrobić. Oczywiście nie wymagałam od razu wspólnego zamieszkania, ślubu. Założyłam to tylko czysto hipotetycznie jako plan na odleglejszą przyszłość.
Powiedział, że uświadomił sobie, że nie jest w stanie spełnić moich... wymagań.
Wiesz co to jest szczyt dyplomacji?
To jest powiedzieć komuś spi*****dalaj, tak by poczuł dreszcz na samą myśl o zbliżającej się podróży.
Wybacz ten gruboskórny żart, ale jakoś bezwiednie przyszedł mi do głowy, gdy przeczytałam Twoją wypowiedź.
On nie chciał, po prostu. A tekst, że nie jest w stanie spełnić wymagań, jest jednym z licznych wymówek.
Gdy mężczyzna chce, ty sama nie musisz niczego proponować. On sam zaproponuje, wyjdzie z inicjatywą, znajdzie czas i możliwości.
On nie chciał, po prostu i nie doszywaj sobie do tego zbędnych teorii.
Jeżeli mężczyźnie zależy na kobiecie to nie boi się głębszych relacji i zaangażowania.
Powiedział, że uświadomił sobie, że nie jest w stanie spełnić moich... wymagań. A ja chciałam tylko (aż) stabilności, chciałam, żeby się wszystko ułożyło, żeby nam wyszło. On mówił to samo, ale chyba co innego mieliśmy na myśli. Powiedział też, że mu było dobrze tak, jak było (czyli spotykanie się, co prawda prawie codziennie i chodzenie za rękę, ale kiedy powiedziałam, że chcę więcej, to nie wiedział, co zrobić. Oczywiście nie wymagałam od razu wspólnego zamieszkania, ślubu. Założyłam to tylko czysto hipotetycznie jako plan na odleglejszą przyszłość.
Wpadł w panike po prostu bo uswiadomił sobie przypuszczalne konsekwencje tej sytuacji.
Za mało mu dałaś do tej pory zeby zobaczył to jako zalete.
Być może rzeczywiście za szybko postawiłam wszystko na jedną kartę. Ale może tak miało być. Gdyby mu zależało, spróbowalibyśmy wspólnie znaleźć jakieś wyjście z sytuacji. Czasami czuję się winna, ale może to i lepiej, że tak się stało. Gdybym zwlekała, cierpłabym bardziej.
A ktora Ty z kolei bylas
???
Nie umawiam sie z kolesiami, ktorzy krecili z moimi kumpelami.
A co do goscia to widac, ze niedojrzaly. Nie ma co zalowac ![]()
Ojjj tam wstydzi się. Może trzeba mu pomóc;)
Ojjj tam wstydzi się. Może trzeba mu pomóc;)
Czas na kolezanke nr 5
!!!
Jak to co - na żadnej mu nie zależy(-ało), a spotykanie się co rusz z kolejną, było swego rodzaju sportem (czy też hobby). W powody jego zachowania nie wnikam, ale zdarza się ono u obojga płci. Potem gdy relacja miała zacząć ewoluować w poważniejsze formy, następowała ucieczka, gdyż nie to było jego celem, a tylko pozytywne emocje płynące z uwiedzenia kolejnej panny. I tak po kolei: next, next, next...
Jeżeli jesteś koleżanką numer 3, a pewnie jesteś, to zapomnij o weselichu na pińcet osób - jesteś tylko zapchajdziurą (dosłownie i w przenośni).
Dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Pomogły mi one zdystansować się do problemu i spojrzeć na sytuację z dystansem ![]()