Czasem patrzę na innych i myślę osobie czy to ja jestem nie normalni czy oni są nienormalni czy może każdy jest inny.
Zdążyło mi się kilka razy, że spodobała mi się w wyglądu jakaś dziewczyna i już od początku jakby coś czułem delikatnie i robiłem wszystko by jakoś ją poznać. Nie są to dziewczyny bardzo ładne itp., mające jedynie "to coś" co mi się podoba, a innym na przykład nie.
Jestem osobą ambitną, mam kilka poważnych pasji, którym poświęcam czas, stale się rozwijam. Mam też swoje zasady i styl bycia - podobno z charakteru mam około 30 choć dopiero mam 22 lata. Jestem spokojny, lekko nieśmiały, nie należę do osób przebojowych.
Zastanawiam się czy w ogóle potrafię "poderwać" kobietę, na pewno potrafię zainteresować kobietę, którą ma poukładane w głowie itp. Często zdarzyło mi się wpaść do szuflady kolega. Miałem dziewczynę, ale nie długo, podobno narzucałem zbyt szybkie tempo, czasem mi mówiła, że jestem za poważny. Zawsze bardzo się starałem na każde spotkanie coś wymyślałem, przynosiłem, organizowałem jakieś wycieczki lub inne atrakcje na mieście. Ona była bardzo dobrą i wrażliwą dziewczyną, trochę specyficzną, dość ładną z wyglądu, ale nawet specjalnie nie malującą się itp - czyli mój typ.
Zastanawiam się czy dobrze robię - jedni ciągle chodzą po imprezach poznają jakieś dziewczyna, ja mam strasznie ograniczone pole manewru, a przez to że sam jestem dość nieśmiały z reguły nie zaczepiam tak w świecie realnym a częściej np. na FB. To jest o tyle dziwne, że mam nieziemski problem zagadać do dziewczyny, za to nie mam prawie żadnego problemu iść z nią na randkę, jeśli się umówiliśmy np. przez internet. Nie mam też problemu zagadać do innych ludzi raczej.
Mam taką jedną już chyba przyjaciółkę z którą prawie codziennie piszę, ona mi pokazuje jakiś facetów, którzy się jej podobają, ja jej dziewczyny. Nie rozumiem tej relacji. Ona nie raz mówi że nie ma szczęścia do miłości, że jest zdesperowana. Jednocześnie ciągle jeździ na jakieś dyskoteki. Może mógłbym coś osiągnąć, ale jakoś nie mam motywacji - to chyba nie ta mimo wszystko.
Na już dłuższej przestrzeni poznałem wiele dziewczyn przez FB, jako że znam się dobrze na fotografii to ciągle mam lepsze zdjęcia na których wyglądam bardzo dobrze i prawie wszystkie dziewczyny do których piszę odpisują. Kontynuuję tylko te znajomości z którymi dobrze się dogaduję. Poznałem ostatnio wiele nowych kobiet, ale jakoś żadna nie ma tego czegoś - często nawet nie chce mi się z nią pisać.
Jakiś czas temu poznałem pewną dziewczynę - zaczepiłem ją na FB i ona do mnie napisała, później mocno ją zainteresowałem, one mnie jeszcze bardziej. Już po kilku dniach byliśmy umówienie na odległy termin (podobno nie mogła wcześniej bo studiuje prawo). Strasznie mi imponowała i wszystko fajnie się ciągło, ale pewnego dnia zerwała kontakt bo dowiedziała się, że pisałem do jej przyjaciółki i wzięła mnie za jakiegoś "internetowego podrywacza". Trochę mnie to zabolało, napisałem wtedy, że to prawda, ale nie widzę w tym nic dziwnego i szkoda, że tak ocenia osobę, której dobrze nie zna. Później jeszcze kiedyś do niej napisałem, trochę pisałem, ale jakoś się nie kleiło i skończyłem.
Bardzo tamtego żałuję i myślałem, żeby jeszcze napisać teraz (mam od tamtego czasu jeszcze lepsze zdjęcia - jeszcze lepiej wyglądam). Dzisiaj tak przypadkiem wszedłem na profil jej znajomej i od razu mi się mocno spodobała. Tym razem artystka dość ładna, ale pewnie dla wielu mało atrakcyjna, dla mnie ma "to coś" i bardzo jest w moim typie tak patrząc po całokształcie, na dodatek też zajmuje się fotografią. Ma na profilu wiele swoich prac z różnych dziedzin sztuki, chodziła do najlepszego liceum w tym mieście (w którym ja studiuję). Ma praktycznie same zdjęcia z koleżankami z jakiś wakacji itp. wiec podejrzewam, że nie ma żadnego mężczyzny, no i jest tylko rok młodsza (co jest utrudnieniem a jednocześnie bonusem dla mnie). Od razu dostałem motywacji aby wrzucić na profil jakieś zdjęcia, przygotować się do napisania do niej - wiem że to śmiesznie brzmi, ale takie kobiety zazwyczaj patrzą na mózg i zainteresowani facetów. do tego chciałem poprosić znajomego, żeby zrobił mi nowe zdjęcie.
Na pewno jakoś napiszę do niej sięgając po te wspólne hobby. Boję się tylko jednego, że znowu się dowie później i znowu szlak to trafi, tym bardziej, że one się znają.
Co o tym wszystkim myślicie? Jestem w miarę normalny w tym wszystkim? Dobrze postępuję w tym życiu osobistym? Przepraszam, że tyle napisałem i musieliście to czytać. ![]()