Witam wszystkich...
Postanowiłem napisać w skrócie sytuację którą przechodzimy i prosić o rady lub pomoc.
Jesteśmy para już dobrych pare lat i wydawało mi się że to nigdy nie ulegnie zmianie. Wiedziałem że kiedyś się oświadczę ale wzlekałem i ślub itp dla mnie było to pewne ale też wedle mnie to nie zmieniło by w naszych uczuciach tylko formalność. Niestety od 2 miesięcy mocno się pogorszyło, powiedziała że już nie jest jej to potrzebne ślub itp. Bywa raz lepiej raz gorzej.
Wiem że moja partnerka poznała kogoś o 10 lat młodszego kolesia 19lat w którym się zakochała a on w niej. Ona oczywiście wszystkiego sie wypiera niestety wiem o tym... nie widziałem na własne oczy ale głupio się przyznać przeczytałem wiadomości. Wiem o czestych kontaktach telefonicznych. Jak i ich spotkaniach.
Ona zapewnia mnie że czegoś takiego nie ma bo nie wie o tym co dostałem od kogoś.
Powtarza że potrzebuje czasu na poukładanie sobie w głowie wszystkiego i chce zatęsknić za mna.
W rozmowach próbowałem ją podpuszczać aby się wygadała czy przyznała mówiąc jej jakieś fakty nie dosłownie aby nie wiedziała że to moge wiedzieć ale dać jej do zrozumienia że może to wsystko wiem.... niestety bez skutku. Wiem że boi się tej różnicy wieku i może to wszystko komplikuje najbardziej.
Może też boi się opinie bliskich itd próbuje sobie to wytłumaczyć i chciałbym aby to nie była prawda, ale zbyt wiele tych rozmów kontaktów itd
Powiem o sobie może coś bo niby ta cała sytuacja się od tego zaczeła ale ja wiem co innego. Troche zaniedbywałem Ją typu nie okazywałem mocno uczuc choc wiedziała że kocham ja i nie istnieja dla mnie inne kobiety bo nigdy nie ogladałem się za innym odkąd jestśmy razem i bardzo to sobie chwaliła. Nie wymyślałem i nie obdarowywałem Ja prezentami gdzie ona się pod tym wzgledem przykładała a ja nie przywiązywałem do tego takiej uwagi, wiem błąd. Byłem czesto zazdrosny bo taki jestem ale to przez to że Ją bardzo kocham... jeszcze jakieś tam drobne rzeczy by się znalazły np nie pomagalem w sprzątaniu itp nie powiem ale czy to jest powodem aby mogła sie spotykac z innym i mam nadzieje że się myle nawet może zdradziła??... ponieważ w jednej z wiadomosci było że jak by kiedys nie mogli byc razem to nie dlatego ze nic do niego nie czuje czy sie pobawiala ale z tego ze jest starsza i to bedzie ja dolinować.
Było by jej łatwiej jesli on był by brzydki, beznadziejny albo fajny z buzi a kiepski w łóżku to by zrozumiała ale podoba jej sie pod każdym względem i nie jedna może jej zazdrościć go.... to jest najgorsze i mam nadzieje ze się myle i to są tylko słowa ? nie zdrada fizyczna ![]()
Najgorsze w tym wszystkim że cały czas mam nadzieje i ona mi ją daje odzywa się chce od czas do czasu spotkać byliśmy na weekend razem i to nie jeden przez ten czas i był ok w łóżku też ...
Z jednej strony chciałbym jej to wyjawnić i dać wydruki (tylko boje się czy to nie zakonczy już wszystkiego czy może da jej kopniaka i sie opamięta) z drugiej zapewnia mnie że chce byc ze mna ale musi sobie wszystko poukładać dlatego potrzebuje tej przerwy nie widywania sie nie odzywania... Dla mnie jest to bardzo ciężkie bo przez tą całą sprawę zrozumiałem że mega Ją kocham i próbuje ratować jak tylko potrafie... zmieniająć sie z zachowania czynami itd bo zrozumiałem swoje błędy i wiem że ich nie będe powtarzać.
Wie że planuje zaręczyny ale tylko wtedy kied poczuje że to ta chwila i przedewszystkim że ona znowu tego chce... reszta to już formalność.
oczywiści to jest tylko jakiś tam zarys wszystkiego bo nie da się tego napisać od tak ale może mi poradzicie jak Ją odzyskać jeśli nie jest zapóźnio i co ona tak naprawdę planuje ?? Sprawdza go czy mnie czy siebie ?
