netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

granice flirtu w związku

32 odpowiedzi4 296 wyświetleńzałożony przez iggam1000, 20.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » granice flirtu w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: granice flirtu w związku

Witam,
chciałabym zapytać, jakie są Waszym zdaniem granice między dopuszczalnym zachowaniem osoby będącej w związku w stosunku do osób przeciwnej płci, a flirtem, czyli sytuacjami, w której jako partner i świadek sytuacji poczulibyście się niekomfortowo.
Jakie zachowania są dopuszczalne, a na jakie już byście zareagowali?
Czy też może pozwalacie na flirty, ufając partnerowi, że do niczego więcej nie dojdzie?
W jaki sposób reagujecie, gdy taka sytuacja ma miejsce? Zwracacie uwage od razu  robicie awanturę / żartujecie z tego?

2 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-20 20:22:33)

Odp: granice flirtu w związku

Czyżbyś dalej mieliła temat swojej ubzurzonej "winy" w tym, że ośmieliłaś się zwrócić uwagę ex-znajomemu, by nie łapał wspólnych koleżanek za pupy, nie obciągał im spódniczek i nie komentował tego dodatkowo na Twoich oczach? :> wink

Powiem jak to wygląda zgodnie z tym co ja uważam.
Otóż nie wyobrażam sobie by Mężczyzna - nawet nie tyle, z którym jestem w związku, co spotykamy się - w mojej obecności próbował się dowartościować w tak żenujący sposób i tym samym testował moją cierpliwość, poczucie wartości, reakcję itd.

Nie zdarzyło mi się zresztą nigdy z nikim takim spotykać, nawet jednorazowo.
Jest dla mnie podwójnie zadziwiające, że:

a) facet o tak skandalicznym zachowaniu wzbudził w Tobie tyle pożądania, zamiast je ugasić niczym wodospad z piany, tak jak to się dzieje gdy ktoś np. wpieprza w naszym towarzystwie kozy z nosa z wielkim smakiem czy zdejmuje skarpety na środku restauracji żeby podłubać sobie w pięcie..

b) Analizujesz ten przypadek i nie jesteś ciągle pewna czy zareagowałaś właściwie, z podświadomą nadzieja, że ktoś wstanie i powie: "Ty tępa ..., jak mogłaś tak przereagować?!! i zepsuć tak wspaniale rokująca znajomość z tym uroczym młodzieńcem!!!!"


Niepojęte.

3

Odp: granice flirtu w związku

Nie sad to zupełnie nowy wątek.
Jestem ciekawa, co inni ludzie rozumieją pod pojęciem "flirtu".

Tak, może mam tam z tyłu głowy, że zbyt poważnie zareagowałam.
Tak, wiem że ten związek to była iluzja i to najgorsza w moim życiu po której straciłam połowę włosów i zaczęłam nałogowo palić.
Tak, miałam dziś o nim obsesyjne myśli, ale nie, NIGDY się do niego nie odezwę.

To osobny wątek w każdym razie smile

4 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-20 20:26:47)

Odp: granice flirtu w związku

No wątek - w sensie temat - oddzielny, ale powód trafiłam. Co sama potwierdzasz:

Tak, może mam tam z tyłu głowy, że zbyt poważnie zareagowałam.
Tak, wiem że ten związek to była iluzja i to najgorsza w moim życiu po której straciłam połowę włosów i zaczęłam nałogowo palić.
Tak, miałam dziś o nim obsesyjne myśli, ale nie, NIGDY się do niego nie odezwę.

Kobieto, NAPRAWDĘ potrzebujesz opinii 100 niezależnych osób n/t tego, że NIE, nie jest normalne łapanie za dupę innych kobiet w obecności tej, z która przyszedł (a tym bardziej tej, o której względy rzekomo się stara)????

No kto jeszcze ma Ci powiedzieć, że tamten facet to dno.

Czy gdyby na Twoich oczach robił którejś z nich minetę, też musiałoby się zebrać wielkie gremium/Rada Starszych byś dopuściła taką możliwość, że reagując nie zrobiłaś nic złego??

Kuź.. no jak faceci mają szanować kobiety, które mają wątpliwości takiej natury?? Obudź się, dziewczyno z tego jobla!

5

Odp: granice flirtu w związku

Elle, on nie łapał nikogo za tyłek! On tylko zażartował, że da jej klapsa, i czy ona chce od niego klapsa w tyłek?
I tak, potem wyzywającym tonem który wszyscy słyszeli powiedział, że będzie łapać za tyłek kogo chce. Ale nie łapał, tylko tak żartował.

Mama mi ostatnio powiedziała, że jak byli z tatą narzeczeństwem, i jechali w przedziale z inną parą, to tata całą drogę flirtował z tą drugą dziewczyną, a ona z nim, i nawet sobie tak przypadkiem opuściła ramiączko od bluzki. Mama siedziała w szoku i nic się nie odzywała i tylko wymieniała spojrzenia z tym facetem od tej dziewczyny. Gdy wysiedli z pociągu, tata złapał mamę za rękę jak gdyby nigdy nic i wszystko było normalnie. Nigdy o tym z nim nie rozmawiała. Nie wspomniała o tym przez 30 lat, choć ciągle pamięta smile
A tacie tak poza tym nie zdarzyło się flirtować, więc to było jednorazowe. Ale trwało wiele godzin.

I zastanawiam się, jakie są doświadczenia i reakcje forumowiczów na dane zachowania...

6 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-20 20:54:57)

Odp: granice flirtu w związku

Elle, on nie łapał nikogo za tyłek! On tylko zażartował, że da jej klapsa, i czy ona chce od niego klapsa w tyłek?
I tak, potem wyzywającym tonem który wszyscy słyszeli powiedział, że będzie łapać za tyłek kogo chce. Ale nie łapał, tylko tak żartował.

K.wa..Wiedziałam, że się o to przysadzisz. Jakby takie detale: Czy złapał czy klepnął, czy tylko głośno przyznawał, że chciałby sobie klepnąć, zmieniały wszystko..
Ty jesteś ZDESPEROWANA żeby usłyszeć, że to Twoja wina.

Mama mi ostatnio powiedziała, że jak byli z tatą narzeczeństwem, i jechali w przedziale z inną parą, to tata całą drogę flirtował z tą drugą dziewczyną

Podejrzewam, że tata nie mówił o tym, że zaraz ją złapie za cycka albo tyłek, więc mama nie musiała reagować.. Podejrzewam, że ew. rozmawiał, uśmiechał się - wiesz, jak normalni ludzie. smile
Ale zaraz mnie wyprowadzisz z błędu..

7

Odp: granice flirtu w związku

<rotfl>
big_smile:D

8

Odp: granice flirtu w związku

Nie mam pojęcia jak to wyglądało hmm  W każdym razie nie była zadowolona, typowy flirt a nie zwykłą rozmowa.

Ja w ogóle nie chciałam tu poruszać tego mojego wątku smile

Czy serio nigdy wasz facet nie przesadził z życzliwością do koleżanek??

9

Odp: granice flirtu w związku

Igga, przypomniałam sobie...

Taka sytuacja (ze słyszenia): Znajomy był kiedyś z zoną na imprezie u jednej pary. Oni tez lubili "flirtować". Zona tamtej nocy skończyła flirt siedząc na pralce, z fjutem wspólnego znajomego - na co wszedł mąż.
Przeprosił, że przeszkadza i wrócił do gości. Dalej byli jeszcze razem przez jakiś rok.

Pasuje? smile
A teraz leć przeprosić księciunia. Zachowałaś się jak dziecko! Bez klasy zupełnie..nie to, co mąż tamtej kobiety.

10

Odp: granice flirtu w związku

W sumie sam temat nawet ciekawy... Interesuje mnie zwłaszcza na jak dużo "pozwalają" Wam Wasi faceci wink

11

Odp: granice flirtu w związku
iggam1000 napisał/a:

Nie mam pojęcia jak to wyglądało hmm  W każdym razie nie była zadowolona, typowy flirt a nie zwykłą rozmowa.

Ja w ogóle nie chciałam tu poruszać tego mojego wątku smile

Czy serio nigdy wasz facet nie przesadził z życzliwością do koleżanek??

Pozwól,że się wtrącę.Z perspektywy faceta napiszę Ci tylko,że w momencie gdy pozwalasz facetowi na zbyt wiele automatycznie tracisz u niego szacunek.

12 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-21 00:59:48)

Odp: granice flirtu w związku
Wayne napisał/a:
iggam1000 napisał/a:

Nie mam pojęcia jak to wyglądało hmm  W każdym razie nie była zadowolona, typowy flirt a nie zwykłą rozmowa.

Ja w ogóle nie chciałam tu poruszać tego mojego wątku smile

Czy serio nigdy wasz facet nie przesadził z życzliwością do koleżanek??

Pozwól,że się wtrącę.Z perspektywy faceta napiszę Ci tylko,że w momencie gdy pozwalasz facetowi na zbyt wiele automatycznie tracisz u niego szacunek.

Zgadza się.
Tylko problem w tym, że autorka wybiera sobie gości takich o Twoim podejściu - tj. "nie da mi na 3 randce to se inną znajdę, która da.. najwyżej potem zostawię, bo przecie głupia, że tak szybko dała - desperatka jakaś"  i taka Iga chcąc żeby on jej nie uciekł potem godzi się na wszystko, a jak już - w wielkich bólach - zdecyduje się zwrócić jaśniewielmożnemu uwagę, to on jej mówi: "Spadaj, mała.. nie będziesz mnie ustawiać".

W mojej opinii jeśli gość tak reaguje to są 2 możliwości: 1. Od początku nie traktował jej jako potencjalnej partnerki, tylko kogoś typu "opcji na teraz" - to jest typowe zachowanie gdy uważamy kogoś z jakiejś przyczyny (niekoniecznie wynikającej z przesłanek natury fizycznej) za mniej atrakcyjną 'partię' od siebie. Wtedy gdy taka osoba nagle zaczyna wymagać, "stawiać się" to dostaje wilczy bilet, bo jej zadanie było ściśle określone od początku: "To ona miała być dla przyjemności pana, nie odwrotnie".
Najgorzej, że Idze się ta rola spodobała na tyle, że nadal ma obsesyjne fantazje n/t tego pajaca

2. Jest skrajnym socjopatą - ale ta opcja odpada juz z samego opisu autorki w poprzednim wątku, gdzie gość ewidentnie jak chciał to potrafił być miły i doceniał inne kobiety (szkoda, że  w obecności Autorki)

13

Odp: granice flirtu w związku

Ja spotkałam się z taką sytuacją: Mąż wbrew woli żony wyjeżdza z koleżanką (20 lat młodszą) na 3-dniowy rajd rowerowy odbywający się w rejonie odległym o 200 km. Wysyła do tej koleżanki sms-y, rozmawia po 22-giej, umawia się na festyny rodzinne w jej miejscowości (25 km odległej), jeździ rowerem do tej miejscowości, . I twierdzi, że jest OK - to jest jego koleżanka - na rajdzie przecież było 100 innych osób, a trasa rowerowa w kierunku jej miejscowości po prostu mu służy - dobrze mu robi na formę fizyczną. A w ogóle ona jest taka życzliwa.

14

Odp: granice flirtu w związku

Mary - to nie flirt jak dla mnie, tylko dążenie do romansu, koleś się zakochał w młodej dziewczynie, sam mając kryzys wieku sredniego, okropne, faceci to świnie

Elle - nawet socjopaci mają swoje sympatie i antypatie. Zastanawiałam się, czy on nie jest socjopatą, ale chyba nie. Ma na przykład w pewien sposób rozwinięte poczucie bezwzględnej sprawiedliwości, którą wymierzyłby złoczyńcom, "gdyby tylko dorwał się do władzy".

Wielokrotnie zastanawiałam się nad momentem, w którym nastąpiła jego zmiana stosunku do mnie, i nieodmiennie zawsze przychodzi wniosek, że po tym flircie ze spódniczką w tle, kiedy sie wkurzyłam. Wtedy zafiksował się że "zaraz o wszystko będę się czepiać", że mam paranoję.

Wayne. Czytałam Twój wątek (na razie 1 stronę) i bardzo mógłbyś być moim byłym. W pewnym momencie pomyślałam paranoicznie, że wziąłeś mój wiek i imię swojego kumpla geja, i z tego skleciłeś swoją tożsamość na forum. smile

15

Odp: granice flirtu w związku

" gdy pozwalasz facetowi na zbyt wiele, to automatycznie tracisz u niego szacunek"

Nie czytalam calosci- ale ten tekst mnie powalil!!!

Facet oczekujesz, ze bedziesz traktowany jak pies?

16 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-22 03:36:00)

Odp: granice flirtu w związku

igga: a Ty dalej swoje.. Dalej żyjesz w zaprzeczeniu i wmawiasz sobie, że DO SYTUACJI "ze spódniczką" to był w Ciebie wpatrzony jak w obraz.. Baju baju, będziesz w raju wink
Projektujesz na niego swoje zadurzenie. Dla niego nie byłaś na tyle wyjątkowa, by odmówić sobie ostrych zaczepek z innymi dziewczynami. Czytaj:  już na tym etapie Cię nie szanował, inaczej 5 razy by się zastanowił zanim odwalił by numer, którym ryzykowałby Twój dyskomfort w jakiejkolwiek kwestii.

Na początku relacji zasada jest taka, że jeśli ludziom zależy to każdy stara się wypaść jak najlepiej. A on miał to w nosie, traktował Ciebie na zasadzie "łatwo przyszło, łatwo poszło", a Ty sobie wkręciłaś, że jakbyś pierdnęła z wiatrem, a nie pod wiatr to on by się nie "odkochał". Siedzisz i wymyślasz nowe powody by czuć się winna i nie chcesz przyjąć do wiadomości najprostszego i prawdziwego wytłumaczenia: nie zależało mu.
Bo Tobie wciąż zależy, dlatego będziesz gówno rozszczepiać miesiącami na atomy i oglądać przez mikroskop, doszukując się tam grudek złota (złoto = strzępki jakichś uczuć z jego strony).

Oldorado: W tym co napisał kolega powyżej jest sporo prawdy - bo zobacz: Igga twierdzi, że zwróciła mu uwagę i niby ok, ale co zrobiła po chwili , kiedy on wyjechał z tekstem, że i tak będzie robił co chce, a z nią jest coś nie halo? Ano schowała uszka po sobie, spuściła grzecznie wzrok i wzięła na siebie winę. Po prostu wyzerowała zupełnie potencjał tego, co chciała przekazać -wyszła na miękką kluchę bez swojego zdania, która ugina się i wycofuje z tego co chce pod wpływem 1 srogiego spojrzenia tego chłopca smile
= zero szacunku do siebie. I dopiero w odpowiedzi na to - on reaguje brakiem szacunku do niej. Wcześniej nie miał go zbyt wiele, ale ona go taką reakcją utwierdziła, że dobrze ją ocenił.

Co innego gdyby on taki numer odwalił, a ona powiedziała SZCZERZE i SPOKOJNIE, co jej się nie podoba i czego nie będzie tolerować i.. odwróciła się na pięcie i czekała na JEGO znak, najlepiej przeprosiny smile
Gość po prostu wyczuł słabą psychikę i czuł się bezkarny.
To jest niestety zupełnie naturalna reakcja człowieka, gdy widzi, że druga osoba jest zaangażowana nadmiernie, a się nie odwzajemnia - wtedy następuje etap tzw. "testowania", czyli sprawdzania na ile ta druga osoba sobie pozwoli. Im mniej, tym szanse mogą się z czasem wyrównać smile im więcej, tym ten szacunek spada. To naprawdę nie jest matematyka na poziomie akademickim.. tak działa ludzka psychika, wystarczy to zakodować na przyszłość wink

17

Odp: granice flirtu w związku

Nooosz.....szlag mnie trafia i cholera, ze rziewczyna tyle energii poswieca na zwyklego dupka...

Elle- wyciagniecie konsekwencji z takiego zachowania, pociagniecie do odpowiedzialnosci- to jedno..
A zakazywanie- to co innego...

O ile pamietam, to ten igowy " koles" sam deklarowal, ze wymaga zakazow( tak zrozumialam jej opis)

Co ja bym zrobila w takiej sytuacji??
Ano- nic.
Kompletnie nic.
Do tego stopnia nic, ze mnie tez by nie klepnal/glasnal/dotknal....
A jak by chcial, to dlugo i ciezko by mnie do tego przekonywal....

Bez fochow, bez awantur, bez scen- po prostu- chcesz, idz do kolezaki.
I amen.
A jak by odszedl do kolezanki, to widocznie mu nie zalezalo na mnie, tylko na podklepywaniu kogokolwiek...


PS iggam- serio, podnies poprzeczke dziewczyno!!!
Zacznij zastanawiac sie nad mezczyznami, a nie " facecikami", bo sobie cholernie umniejszasz!!

Popatrz, tu na forum, ile jest fajnych, madrych chlopakow- i to czesto 20+
( nie od wieku to zalezy, a od czlowieka)

A ty sie takim zerem zajmujesz.....noo, ja cie prosze!!!

18

Odp: granice flirtu w związku

Elle- wyciagniecie konsekwencji z takiego zachowania, pociagniecie do odpowiedzialnosci- to jedno..
A zakazywanie- to co innego...

O ile pamietam, to ten igowy " koles" sam deklarowal, ze wymaga zakazow( tak zrozumialam jej opis)

O.. To zakazów chciał panicz..Faktycznie coś było takiego.
Czyli tak jak od początku mówiłam - marzy mu się układ, gdzie baba "trzyma go za mordę" twardą ręką. smile czyli Igga odpada w przedbiegach. wink

Tylko już pal licho ten gość - nie pasowali charakterologicznie, ale ona ma do przepracowania to poczucie winy i inne sprawy, a skupia się na detalach, kiedy fundamenty nie były nawet postawione.

19 Ostatnio edytowany przez iggam1000 (2015-08-22 11:45:45)

Odp: granice flirtu w związku

Ale jak do jasnej cholery za morde, skoro na najmniejszy przejaw krytyki stawał okoniem i ' a co nie mogę?' 'zabraniasz mi?' , 'jestes zaborcza', 'krzyczalas na mnie', to z pretensjami,  a tak w zartach często bylo 'pamiętaj moje na wierzchu' , 'bo musisz wiedzieć ze ja mam zawsze racje', ' pamiętaj kto tu rządzi'
A jak mu sie nie spodobał sms ze niby chce go odpriwadzic do domu aby przypadkiem nie poszedł na impreze, to pokazał go koledze zeniby tak chce go kontrolować. I ze on takiej dziewczyny która sie chce rządzić nie szuka, bo to on sie chce rządzić.
Wiec zupełnie nie pasuje mi ta teoria Elle z trzymaniem krótko bo sie od razu rzucał.

Ale tak, na drugiej randce wspomniał wyraźnie ze chcialby aby dziewczyna mu nie pozwalała na wszystko np za czeste wyjścia z kumplami na piwo. Ze ma być z pazurem. Naprawdę nie rozumiem jakby to przeprowadzić!!

A ja głupia zamiast myśleć dupek, to mam w głowie ze gdybym była jak tamta dziewczyna jedna to by sie tak nie zachował.

20 Ostatnio edytowany przez iggam1000 (2015-08-22 11:43:43)

Odp: granice flirtu w związku

No i nie wiem juz co myśleć. Czuje sie nic niewarta i jakby nikt nie mógł mnie pokochać. Moim pierwszym tak naprawdę 'moim' facetem był koleś któremu tez przestało zależeć szybko, bo nie chciało mu sie po mnie wyjechać i odebrać mnie gdy wracalam do miasta z zagranicy, a po wszystkich innych ludzie wyjeżdżali. Potem pisalismy na GG i stwierdzilismy ze nie chcemy tego tak kończyć, ale potem juz się żadne z nas nie odezwalo. Ja miałam wtedy większą dumę , choć bardzo cierpialam jeszcze przez pol roku.
Moim drugim facetem z ktorym miałam moj 1 raz był ktos, kto od poczatku mówił ze nie chce związku, a ja myslalam ze tez nie chce, po prostu byliśmy sobą zafascynowani, ja byłam w obcym kraju, on mi dużo pomógł w trudnych początkach ( był Polakiem), a ja chciałam mieć to za sobą bo uznalam ze długo juz sie naczekalam na tego super odpowiedniego, a taki sie nie pojawił, iglupio mi było byc dziewica w wieku 22. Było fajnie, ale niestety szybko sie zakochalam, nie wiedziałam ze 'tak to działa', no a on zobaczył zaangażowanie i sie zmyl. W dodatku obarczył mnie wina za to, bo podobno zachowałam sie nieodpowiednio na imprezie na której byliśmy w klubie ( uwiesilam sie na nim i go pocalowalam). Powiedział ze tam byli jego znajomi i pewnie cos sobie o mnie pomyśleli, a jak mu  przypomniała ze sam mówił, ze mnie polubili, to wypalił 'a co mieli powiedzieć'. I to zachowanie jedno spontaniczne urosło do takiej  rangi, ze podobno stalam sie jak samochód z rysami. Można zalakierowac, ale rysa zawsze przebije (on mi tego nie zapomni).
Moim następnym facetem był koleś którego poznalam na studiach i z którym trochę za szybko do wszystkiego doszło, w dodatku po pijaku, wlasciwie to nie planowalam tego, po prostu bardzo mnie upil... wiec... I wyszlo ze on tez nie szuka związku tylko przyjaźni z profitami, tyle ze on to wyjawił dopiero potem, wiec nie wiedziałam w co sie pakuje. Po kilku miesiącach sie skończylo,tez okropnie cierpialam. Bo oczywiscie zaczelo mi zalezec. Zadzwonił po miesiącu z propozycja spotkania, ja głupia sie ucieszylam, ze mu mnie jednak brakuje. Zgodziłam sie. Potem odwołał. Sprawdzał czy po prostu dalej ma mnie w odwodzie. Odzywał sie potem kilka razy na fb, pytał co u mnie, kilka razy wysyłał zaproszenie. Konsekwentnie ignorowalam. Czulam sie głęboko zraniona.
Potem miałam ten jeden związek z przerwami z Eksem, szczęśliwa ze jest ktoś komu w koncu na mnie zależy. Ale ten związek z życiową dupa zupełnie mnie nie satysfakcjonowal. Ja i moja niska samoocena poprzez wcześniejsze doświadczenia oraz on - jeszcze niższa, chciał bym nim kierowała, czulam ze niose ciężar. Nie imponował mi niczym.  Czulam ze sie duszę. Ja sama zawsze ciężko pracowalam nad tym, by cos soba reprezentować. Wiec jedne, drugie studia, kursy językowe, pasje, aktywności. Chciałam, by ludzie uważali mnie za wartościową osobę a nie za pusta nadeta laske. Kolezanka powiedziała ostatnio, ze jestem taka ładna, a wydaje jej sie, ze ja zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie no wiem, ze fizycznie prezentuje sie ok. Otrzymuje duzo komplementow. Chciałam do tego dodać wszystko inne, a i tak jestem ciągle odrzucana.

21

Odp: granice flirtu w związku

To uważam,ze jest chory  psychicznie

22 Ostatnio edytowany przez iggam1000 (2015-08-22 12:08:23)

Odp: granice flirtu w związku

Tuz przed przeprowadzka do tego miasta zatrzymał mnie na ulicy jeden koleś, pol Polak pol Kanadyjczyk. Ze w ogóle wow i tak mu sie podobam i zaprosił mnie na wino do baru na wieczór. I prowadzilam z nim ciekawa rozmowę , był bardzo elokwentny, wykształcony, mądry ale... Totalny zbok i najwyraźniej szukał kogoś do jakiegoś chorego ukladu sado maso. Mial bardzo zle zdanie o kobietach. Czulam sie coraz gorzej w tej rozmowie, wiedzialam zeby wiac. Na koncu stwierdził ze za dużo myślę. Wróciłam  do domu czując zupełną pustkę, rozczarowanie facetami, światem, tym ze nikogo normalnego dla mnie chyba nie ma, ze tak oto żegna mnie to miasto i dobrze ze wyjezdzam. Ze może gdzie indziej jest lepiej. Totalne wypranie emocjonalne.
I tu w końcu pomyslalam ze moja kolej aby być szczęśliwa. I tak to był pierwszy koleś od którego slyszalam takie słowa, który zaproponował związek, który był we mnie wypatrzony, który mi imponował, który wpraszal sie ciagle, dopytywal co robię, który rzucał aluzje co do przyszłości i w ogóle bardzo bardzo mi sie podobał. Przez miesiąc ta sielanka. I znowu zimny prsznic? Na forum ciągle tylko wyczytuje ze mu wcale nie zależało nawet chwile, ze nie miał do mnie szacunku. A ja sie otworzylam, obdarzylam go zaufaniem, moje serce trzepotalo.
Znów nie zależało i znów brak szacunku podczas gdy ja tym razem wlozylam cala siebie,  staralam sie nie spieprzyc tego i żeby żadnej rysy nie było... Konsultowalam każdy krok z koleżankami, no od kiedy zaczęło sie psuć.
Miałam swoje życie, nie poswiecalam mu tak dużo czasu jakbym mogła. Dalam siebie i swoje uczucie.
Kiedy doznalam szoku po sytuacji z tylkiem to zareagowalam dumnie.gdy powiedział ze będzie robił co chce, odpowiedzialam 'tak sadzisz'? I wyszlam z pokoju. Gdy przyszedł, zapytalam go o ten tekst. Wtedy od razu przewrócił oczami i wyszedł. Potem zarzucil mi zaborczosc i inne moje przewinienia, a ja na to, ze chyba nie widział zaborczej dziewczyny. Gdzie tu polozylam uszy po sobie? Gdy gadalisny przez telefon powiedzialam, ze nie powinien mnie kontratakować w takim przypadku i wtedy uslyszalam po raz pierwszy ze to on ma zawsze racje. Zaniemowilam wtedy. Gdzie tu miejsce na pazura którego on sie domagał? Nie rozumiem!

znowu dostaje od życia po pysku. Ciężko mi to pisać, tak jak ciężko uwierzyć ze na cokolwiek zasługuje.

23

Odp: granice flirtu w związku

iga...spokojnie, kobieto!!!!

wiem, ze boli...ale tobie za bardzo zalezy.
za bardzo jestes steskniona, (nie za nim, tylko za zwiazkiem ogolnie)
wnoszac z tego, co piszesz, to hm....za malo ksiezniczkujesz....
za malo "laski robisz, ze sie godzisz"- celowo tak pisze- dosadnie...

angazujesz sie zanim sie dowiesz, ze jemu na prawde zalezy. ze on stara sie o ciebie.
jak te kobiety, ktore "ciagna faceta do oltarza" a on idzie do slubu wciaz niepewny, czy tego chce.
nie twierdze, ze jestes ulegla i robisz bledy- po prostu tobie zalezy bardziej, i to ma taki skutek, ze on przestaje o ciebie walczyc.
no, bo co zrobisz, jak on ci uchybi swoim zachowaniem?(np z ta kolezanka)
ON NIE BOI SIE, ZE CIEBIE STRACI
on wie(widzi, wyczuwa), ze i tak nie straci...ze bedziesz to analizowac, zastanawiac sie nad soba, bedziesz walczyc...
a nie np. umowisz sie z innym...
ON NIE BOI SIE, ZE ZNAJDZIESZ KONKURENCJE
ma zaufanie do ciebie wieksze, pewnie, niz ty sama do siebie- jest ciebie tak pewny, ze moze sobie pozwolic na wszystko.
ON ROBI CI LASKE, ZE JEST Z TOBA, A NIE CZUJE SIE ZASZCZYCONY, ZE JESTES Z NIM.

tu nie chodzi o to, co robisz, jakie bledy, czy zachowania o tym decyduja...tylko o to, co WIDAC

ty dzwonisz, ty wyjasniasz, ty sie strarasz, ty sie zastanawiasz- WIDOCZNIE tobie zalezy bardziej.
to jest postawa- nie konkretne dzialanie.

pomysl o tym- o sobie,
zamiast tracic czas na zastanawianie sie, nad nim.

24

Odp: granice flirtu w związku

forumowiczki mają racje

autorko, ile już czasu nie szuka z tobą kontaktu??

Olej go, nawet jak sie odezwie, jak odezwie sie jescze raz-olej.

nic tak nie działa jak olewka

25

Odp: granice flirtu w związku

Igga, oldo Ci napisała, że chodzi o POSTAWĘ, energię jaką emanujesz - i to powoduje, że ludzie traktują Ciebie jako 'popychadło' albo szanują, jeszcze zanim się odezwiesz.

Wiadomo, że odzywając się i będąc konsekwentna osiągniesz podobny efekt, ALE musisz być taka cały czas, nie wycofywać się - co z tego, że z wyrzutem i smuteczkiem zapytałaś go :"Oh, czyżby?" jak on i tak robił co chciał dalej, a Ty dalej się z nim spotykałaś = zero konsekwencji. Liczy się co robisz, a nie że pogroziłaś paluszkiem 'nunu'.

Masz paskudną historię z facetami, ale uwierz - nie Ty jedna. I naprawdę, za bardzo dramatyzujesz z nimi - to, że oni chcieli tylko seksu, to lipa, ale to jeszcze nie determinuje tego jaki stworzysz związek, czy Twoich szans na związek.

Wiadomo, że ma się okresy, że się tego związku nie chce i nie ma w tym nic złego, bo nic na siłę. Ale Ty jesteś na drugiej skrajności - Ty czujesz mega presję na związek, a "to za czym gonimy ucieka".

26 Ostatnio edytowany przez iggam1000 (2015-08-22 14:30:14)

Odp: granice flirtu w związku

Anakonda, nie odzywa sie miesiąc. A wtedy to nawet nie miał jaj żeby powiedzieć ze zrywa, tylko najpierw zachowywał sie odpychajaco tak, żebym sama go odepchnela (X, jestem zmęczona twoim zachowaniem! On: nic dziwnego ze jesteś zmęczona. Ja: czemu nie zlapiesz mnie za rękę? On: jestem zmęczony, a co nie mogę być zmęczony??? Ja: możesz... Ale czy można być zmęczonym az tak żeby nie moc złapać za rękę? On:...... No bo ja mam wątpliwości... (Po pierwszych wyjaśnieniach) oczywiście jak chcesz mogę cie zlapac za rękę ( podkreślenie ze to z laska i bez zobowiązań)

I wyjaśnianie ze on nie jest zdecydowany , ze nie wie czego chce, ze nie chce mnie skrzywdzić, bo sie zaanagazuje ,bo powiem ze mnie skrzywdził... Ze chce sie dalej spotykać, jakby co

A potem olewka.

Oldorando, ja se to wydrukuje wink
Chodzi o to ze wiem, ze należy zachować dystans na początku, a ja go stracilam w fazie miodowego miesiąca kiedy widziałam jak za mną lata. Chciałam mu pokazać ze może być mnie pewny, ze go nie odrzuce, ze jestem lojalna. Bo wczesniej trafiał na takie lafiryndy. Zdawało mi sie ,ze gdy będę sie zachowywać ok, to on sie uspokoi.
Np nie odbieralam telefonów od byłego na naszej randce, bo po co. A na to sie wkurzyl. Ze trzeba było odebrać. On odebrał od byłej telefon jak byliśmy razem.chciała żeby ja gdzieś odwiózł. Potem kurna! Widziałam jak mnie prowokował rozważając czy podwiezc ja czy nie i karmił sie tym ze nie czulam sie komfortowo i mowilam ze przeciez są inne środki transportu. W koncu powiedziałam żeby robił co chce, mnie to nie interesuje. A on 'akurat , pewnie nie chcesz żebym jechał i potem będzie!' ja go zdemaskowalam ze wcale mu sie nie chce jej odwozic i sie przyznał ze nie.

Poza tym powiedział ze chciałby żeby jego dziewczyna flirtowala z innymi 'niech sie cieszy' , oczywiście za zdradę by zabił. I on tez nie zdradza. Tylko lubi sobie pozartowac .
I o to sie z tymi flirtami rozchodziło.

27 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-22 15:04:21)

Odp: granice flirtu w związku

On on on ..ononon...on On powiedział ON!!! On..ononon   on chiałby.. ja na to... a on wymaga...onon  ..on 
Potem on..on



jap... jak naćpana

28

Odp: granice flirtu w związku
Elle88 napisał/a:

Czyżbyś dalej mieliła temat swojej ubzurzonej "winy" w tym, że ośmieliłaś się zwrócić uwagę ex-znajomemu, by nie łapał wspólnych koleżanek za pupy, nie obciągał im spódniczek i nie komentował tego dodatkowo na Twoich oczach? :> wink

Powiem jak to wygląda zgodnie z tym co ja uważam.
Otóż nie wyobrażam sobie by Mężczyzna - nawet nie tyle, z którym jestem w związku, co spotykamy się - w mojej obecności próbował się dowartościować w tak żenujący sposób i tym samym testował moją cierpliwość, poczucie wartości, reakcję itd.

Nie zdarzyło mi się zresztą nigdy z nikim takim spotykać, nawet jednorazowo.
Jest dla mnie podwójnie zadziwiające, że:

a) facet o tak skandalicznym zachowaniu wzbudził w Tobie tyle pożądania, zamiast je ugasić niczym wodospad z piany, tak jak to się dzieje gdy ktoś np. wpieprza w naszym towarzystwie kozy z nosa z wielkim smakiem czy zdejmuje skarpety na środku restauracji żeby podłubać sobie w pięcie..

b) Analizujesz ten przypadek i nie jesteś ciągle pewna czy zareagowałaś właściwie, z podświadomą nadzieja, że ktoś wstanie i powie: "Ty tępa ..., jak mogłaś tak przereagować?!! i zepsuć tak wspaniale rokująca znajomość z tym uroczym młodzieńcem!!!!"


Niepojęte.

\


NO WŁAŚNIE!
Autorko, przeczytaj książkę "Kobiety, które kochają za bardzo" i idź na terapię.

29

Odp: granice flirtu w związku

byłam raz. Mam za zadanie zastanowić się, co sprawia, że pragnę by inni mieli dobrze, że dla nich, a ja się nie liczę.
Ale w sumie, pójdę drugi raz i co powiem? Nie wiem, czy może mi to pomóc.

Poza tym moim problemem jest to, że sama też jestem wybredna, tzn ktoś musi mi czymś imponować, żebym się nim zainteresowała. Mam kłopot z zainteresowaniem się kimś, kto ma np niższe wykształcenie niż ja; kto nie robi nic ciekawego w życiu. Kto nie potrafi poprowadzić żywiołowej rozmowy ze mną. E... no więc święta nie jestem. Błędne koło - facet musi być inteligentniejszy, silniejszy i sprytniejszy ode mnie. A wtedy wpadam po uszy i on... mnie dewaluuje.
Masakra.

30

Odp: granice flirtu w związku

To jest normalne, że chcesz żeby facet Ci czymś imponował i fascynował -bez tego niemożliwe jest nawet zauroczenie, co dopiero zakochanie.
Nienormalne jest to, że automatycznie stawiasz się w pozycji podnóżka.

31

Odp: granice flirtu w związku
iggam1000 napisał/a:

Poza tym moim problemem jest to, że sama też jestem wybredna, tzn ktoś musi mi czymś imponować, żebym się nim zainteresowała. Mam kłopot z zainteresowaniem się kimś, kto ma np niższe wykształcenie niż ja; kto nie robi nic ciekawego w życiu. Kto nie potrafi poprowadzić żywiołowej rozmowy ze mną.
Masakra.

No i bardzo dobrze. Co chcesz żyć z człowiekiem, który tylko ogląda telenowele i beka do puszki po piwie?

Czyli dobry początek już mamy.

A teraz nie przylepiaj się do każdego gostka, który okaże Ci odrobinę zainteresowania.
Mężczyzna inteligentny ( a o takiego nam chodzi, prawda?) i uszanuje Twoje emocje, i Twój dyskomfort i nawet z początku lekko zdystansowany sam zawalczy o Twoje zainteresowanie.

Uwierz mi, mężczyźni to istoty myślące.
I jeżeli taki chce, jeżeli mu na kontakcie z kobietą zależy, to choćby skały pękały on się postara.

Same robimy z mężczyzn fajtłapy. Nadskakujemy im, oświadczamy im się, planujemy życie. A potem się dziwimy że nie mamy w nich oparcia.

32

Odp: granice flirtu w związku
baziula napisał/a:
iggam1000 napisał/a:

Poza tym moim problemem jest to, że sama też jestem wybredna, tzn ktoś musi mi czymś imponować, żebym się nim zainteresowała. Mam kłopot z zainteresowaniem się kimś, kto ma np niższe wykształcenie niż ja; kto nie robi nic ciekawego w życiu. Kto nie potrafi poprowadzić żywiołowej rozmowy ze mną.
Masakra.

No i bardzo dobrze. Co chcesz żyć z człowiekiem, który tylko ogląda telenowele i beka do puszki po piwie?

Czyli dobry początek już mamy.

A teraz nie przylepiaj się do każdego gostka, który okaże Ci odrobinę zainteresowania.
Mężczyzna inteligentny ( a o takiego nam chodzi, prawda?) i uszanuje Twoje emocje, i Twój dyskomfort i nawet z początku lekko zdystansowany sam zawalczy o Twoje zainteresowanie.

Uwierz mi, mężczyźni to istoty myślące.
I jeżeli taki chce, jeżeli mu na kontakcie z kobietą zależy, to choćby skały pękały on się postara.

Same robimy z mężczyzn fajtłapy. Nadskakujemy im, oświadczamy im się, planujemy życie. A potem się dziwimy że nie mamy w nich oparcia.

Brawo!!
To tez do wydrukowania!!!

33

Odp: granice flirtu w związku

I będzie z tego książka

"Złotousta Orlando i Baziula, co słusznie prawi". smile

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » granice flirtu w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026