Witam wszystkich. Mam dziwny problem i nie wiem za bardzo jak sobie z nim poradzić. Ostatnio poznałem na wyjeździe dziewczynę, spodobała mi się i z tego co zaobserwowałem ja jej też. Wywnioskowałem to po jej zachowaniu, głębokie patrzenie w oczy i uśmiechy, łapanie za ręce, które wg. mnie znaczy "pocałuj mnie" (nie wiem do końca jak to wyjaśnić
) i inne tego typu "zaloty" już w drugi dzień po poznaniu. Pomyślałem sobie, fajnie się zapowiada, ale nagle dowiedziałem się, że ona ma chłopaka i są ze sobą jakieś 2 lata. Z tego co zaobserwowałem na facebooku są udaną parą, dlatego nie rozumiem jej zachowania. Poszliśmy razem na spacer i zachowywaliśmy się jak para (głębokie patrzenie w oczy, przytulanie itp), o chłopaku nic nie wspominała. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zaczyna mi powoli na niej zależeć i nie wiem czy dalej się w to angażować skoro jak wiadomo, jest w związku. Co o tym sądzicie? To tylko niewinne zabawy? Czy może rzeczywiście coś z tego wyjść?
Podobne tematy
Pomyśl sobie, że to Ty jesteś za rok, dwa lata jej obecnym chłopakiem.
Ty się zastanawiasz co zrobić żeby była Twoja, zamiast zastanowić się co za parszywy charakter musi mieć ta laska, że potrafi bez mrugnięcia odwalać takie numery z kimś z kim jest obecnie.
Wiesz, oczywiście że się nad tym zastanawiałem. Skoro potrafi takie rzeczy robić gdy jest w związku, to zapewne jeżeli byłaby ze mną zrobiłaby to samo jak znalazłaby kogoś innego. Pewnie dlatego jeszcze jej nie pocałowałem żeby nie wpaść do końca, a była już nie jedna okazja...
Pomyśl sobie, że to Ty jesteś za rok, dwa lata jej obecnym chłopakiem.
Ty się zastanawiasz co zrobić żeby była Twoja, zamiast zastanowić się co za parszywy charakter musi mieć ta laska, że potrafi bez mrugnięcia odwalać takie numery z kimś z kim jest obecnie.
Ooooooo ! wyjęłaś mi to z ust
Jeśli jesteś mężczyzną to odpuścisz ją sobie. Mężczyzna ma -oprócz wyglądu - wymagania.
Jeśli jesteś jeszcze chłopcem, ego nie da Ci odpuścić - w końcu "jesteś lepszy od jej obecnego chłopaka, skoro się tobą interesuje" - tak rozumuje ego. I wpędza nas tylko w kłopoty ![]()
Twoja decyzja.
Jakbym była w analogicznej sytuacji z chłopakiem, to od razu przestałby mi się podobać, jeśliby mnie podrywał. Całe zauroczenie by prysło. Jedno spodobać się sobie z wzajemnością i okazywać to sobie w sposób nie ocierający się nawet o flirt, a co innego to, co ta dziewyczna robi. Zapomnij o niej.
Dzięki Wam za zainteresowane tematem
. Macie racje, skoro flirtuje ze mną będąc w związku to pewnie nie ostatni raz to robi. Chyba trzeba będzie sobie odpuścić, będzie ciężko bo czuje że się zauroczyłem, ale tak wydaje się być lepiej niż później leczyć złamane serce...
Dzięki Wam za zainteresowane tematem
. Macie racje, skoro flirtuje ze mną będąc w związku to pewnie nie ostatni raz to robi. Chyba trzeba będzie sobie odpuścić, będzie ciężko bo czuje że się zauroczyłem, ale tak wydaje się być lepiej niż później leczyć złamane serce...
Nie chyba , a na pewno ! Profilaktyka jest tańsza i bezbolesna.
PS
No ale masz też drugie wyjście...ale z racji publikacji na publicznym forum nie wtajemniczę Cie ![]()
Wiesz, możesz zawsze wysłać PW ![]()
Witam wszystkich. Mam dziwny problem i nie wiem za bardzo jak sobie z nim poradzić. Ostatnio poznałem na wyjeździe dziewczynę, spodobała mi się i z tego co zaobserwowałem ja jej też. Wywnioskowałem to po jej zachowaniu, głębokie patrzenie w oczy i uśmiechy, łapanie za ręce, które wg. mnie znaczy "pocałuj mnie" (nie wiem do końca jak to wyjaśnić
) i inne tego typu "zaloty" już w drugi dzień po poznaniu. Pomyślałem sobie, fajnie się zapowiada, ale nagle dowiedziałem się, że ona ma chłopaka i są ze sobą jakieś 2 lata. Z tego co zaobserwowałem na facebooku są udaną parą, dlatego nie rozumiem jej zachowania. Poszliśmy razem na spacer i zachowywaliśmy się jak para (głębokie patrzenie w oczy, przytulanie itp), o chłopaku nic nie wspominała. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zaczyna mi powoli na niej zależeć i nie wiem czy dalej się w to angażować skoro jak wiadomo, jest w związku. Co o tym sądzicie? To tylko niewinne zabawy? Czy może rzeczywiście coś z tego wyjść?
Podzielam zdanie przedmówców.
Co Ci do tego, że ona ma faceta? Jesteś jego niańką, że się tym przejmujesz?
Z drugiej strony - raz zdradzi, zawsze zdradzi. Nie traktowałbym takiej znajomości poważnie.
Sauron17 napisał/a:Witam wszystkich. Mam dziwny problem i nie wiem za bardzo jak sobie z nim poradzić. Ostatnio poznałem na wyjeździe dziewczynę, spodobała mi się i z tego co zaobserwowałem ja jej też. Wywnioskowałem to po jej zachowaniu, głębokie patrzenie w oczy i uśmiechy, łapanie za ręce, które wg. mnie znaczy "pocałuj mnie" (nie wiem do końca jak to wyjaśnić
) i inne tego typu "zaloty" już w drugi dzień po poznaniu. Pomyślałem sobie, fajnie się zapowiada, ale nagle dowiedziałem się, że ona ma chłopaka i są ze sobą jakieś 2 lata. Z tego co zaobserwowałem na facebooku są udaną parą, dlatego nie rozumiem jej zachowania. Poszliśmy razem na spacer i zachowywaliśmy się jak para (głębokie patrzenie w oczy, przytulanie itp), o chłopaku nic nie wspominała. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zaczyna mi powoli na niej zależeć i nie wiem czy dalej się w to angażować skoro jak wiadomo, jest w związku. Co o tym sądzicie? To tylko niewinne zabawy? Czy może rzeczywiście coś z tego wyjść?
Podzielam zdanie przedmówców.
Co Ci do tego, że ona ma faceta? Jesteś jego niańką, że się tym przejmujesz?
Z drugiej strony - raz zdradzi, zawsze zdradzi. Nie traktowałbym takiej znajomości poważnie.
Nie chodzi o to, że przejmuje się jej facetem, a o to co napisałeś później. Raz zdradzi, zdradzi ponownie.
Nie angażuj się w to, chyba że chcesz być kochankiem.
Nie angażuj się w to, chyba że chcesz być kochankiem.
w to też trzeba umiejętnie zagrać , jednym słowem tak czy inaczej nie zawracaj sobie d.... ( jednym słowem ) ![]()
14 2015-08-20 07:19:14 Ostatnio edytowany przez wont (2015-08-20 10:47:32)
Dzięki Wam za zainteresowane tematem
. Macie racje, skoro flirtuje ze mną będąc w związku to pewnie nie ostatni raz to robi. Chyba trzeba będzie sobie odpuścić, będzie ciężko bo czuje że się zauroczyłem, ale tak wydaje się być lepiej niż później leczyć złamane serce...
Ludzie, piszcie ile macie lat, tak circa about chociaż. No bo przecież zupełnie inaczej ta sytuacja wygląda i inne rady można dać, gdy autor ma lat 17, jak w nicku, a inaczej jak ma lat 37. No i nie zakochujcie się tak szybko bo jakaś pańcia się do was uśmiechnęła i zwróciła jaśnie pańcią uwagę. Nie merdajcie ogonkami jak psiaki ze schroniska licząc, że wybierze i adoptuje. To już z dwojga złego lepiej siedzieć z tyłu klatki, robić smutną minę i czekać aż się jakaś o wrażliwszym sercu zainteresuje (tzw. strategia na biednego misia, ale do tego najlepiej być jakimś awangardowym artystą albo chociaż udawać, że się jest*).
Zakładając, że masz lat 17 to moja rada jest taka:
Z laską nie wiąż żadnych oczywiście planów na przyszłość, bo to bladź. Jej chłopakiem się nie przejmuj - ty mu nic nie obiecywałeś, rozumiem, że nie znasz go, nie jest twoim kolegą czy kimś takim (bo jeśli jest, to nie ma sensu tracić swojej reputacji w towarzystwie dla, powtórzę się z braku lepszego określenia, bladzi). A skoro łapiecie się z dziewczyną za ręce i jak piszesz - wg ciebie oznacza to "pocałuj mnie", to ją do jasnej ciasnej całuj, macaj, dobieraj się do niej. Jak pozwoli - będziesz coś z tego miał. Jak nie pozwoli - to będziesz z tego miał (a) doświadczenie, żeby nie wierzyć w to co kto mówi, tylko co kto robi, (b) jasną sytuację, (c) więcej czasu dla siebie i innych, normalnych, lasek (czyli nie-bladzi, uczciwych).
* Off top, ale przypomniało mi się jak parę lat temu będąc w Holandii i zwiedzając muzeum sztuki nowoczesnej (co oczywiście nie było moim pomysłem) trafiliśmy na instalację autorstwa jakiegoś polskiego, podobno znanego, artysty. Instalacja polegała na postawieniu magnetofonu, z które wydobywały się, a jakże - dźwięki, nagrane przez tegoż awangardowego artystę. No i ponieważ w towarzystwie byłem jedynym Polakiem, to zapytano mnie, cóż też takiego awangardowego tenże artysta przez ten magnetofon mówi, co komunikuje światu. No i wytłumaczyłem moim znajomym wielbicielom sztuki współczesnej, że awangardowy artysta z Polski po prostu odlicza - sto siedemnaście, sto osiemnaście, sto dziewiętnaście (i tak do usranej śmierci czyli końca kasety pewnie). Towarzystwo wydawało się być zachffycone ![]()
Edit: Poszperałem chwilkę w necie i musze sprostować mojego off topa. Pamięć jest zawodna - oprócz magnetofonu na ścianach były obrazy z liczbami. Ahtystą był Roman Opałka, a na wystawie na której byłem wystawiano tam fragment najsłynniejszego cyklu tego ahtysty - "Od 1 do nieskończoności". Cytuję za wiadomości24.pl: "W 1965 roku powstał pierwszy obraz, na którym artysta namalował na biało jedynkę w lewym górnym rogu czarnego prostokątnego płótna. Na kolejnych obrazach pojawiały się kolejne liczby, potem szeregi liczb. Opałka początkowo robił to na czarnym płótnie, zmienił je następnie na szare, i, od 1972, stopniowo rozjaśniał używane tło. Każdą liczbę dodatkowo wymawiał, nagrywając ją na magnetofon, a do skończonego obrazu dodawał swoje aktualne zdjęcie. Ciąg liczbowy osiągnął 5 500 001 i miał postępować w kierunku nieskończoności, projekt przerwała śmierć artysty w 2011 roku."
Półtora roku temu jeden z jego obrazów z tego cyklu „Detal 2890944-2910059”, czyli zawierający ciąg liczb mieszczący się w tytułowym przedziale został sprzedany na aukcji za ponad 2 mln zł.
W tym kontekście przypomniała mi się afera Pierre Brassau (polecam wygooglać) i "Nowe szaty króla" Hansa Christiana Andersena (polecam przeczytać) ![]()
GdyKochamy napisał/a:Nie angażuj się w to, chyba że chcesz być kochankiem.
w to też trzeba umiejętnie zagrać , jednym słowem tak czy inaczej nie zawracaj sobie d.... ( jednym słowem )
Myślę, że jednak nikt normalny nie chce być kochankiem i drugą opcją.