Zacznę od początku. W gimazjum byłam szykanowana i gnębiona z powodu mojej wagi ( ważyłam 80 kg przy 150cm wzrostu) wiele nocy przepłakałam, lecz się przełamałam i w pół roku schudłam 20 kg co odbiło się na mym zdrowiu. Byłam z siebie dumna i miałam jako takie poczucie własnej wartości. Zaczełam liceum i myślałam że uwolnię się od moich dręczycieli, jednakże pierwszego dnia mój świat wywrócił się do góry nogami, dostałam ataku epilepsji. Moje marzenia o zostaniu chirurgiem runeły. Nic nie było już takie jak wcześniej, leki powodowały ataki lękowe, wzrost wagi, ludzie w klasie bali się mnie zapraszać na jakiekolwiek imprezy. Wszyscy patrzyli na mnie przez pryzmat mojej choroby. Czułam się gorsza, wybrakowana. Teraz wybieram się na studia i boję się tego że ludzie znów będą widzieć we mnie trędowatą, nie tylko z powodu epilepsji jak i tego że wróciłam do starej wagi. Tak strasznie się boję.
Podobne tematy
Wydaje mi się, że na studiach są juz inni ludzie, bardziej dojrzalsi, więc raczej będą skupiać sie na tym kim jesteś a nie na twojej chorobie, zreszta na studiach jest inaczej niz w klasie szkolnej, tu kontakty miedzy ludżmi są bardziej luźne
Najlepiej nie ukrywać i być sobą.
Na pewno znajdą się osoby, które polubią Cię za to, jaka jesteś i nie będą kierować się tym, na co chorujesz.
Ja mam nerwicę lękową i wiesz, mam w nosie, czy komuś to pasuje, czy nie.
Mam znajomych, którzy mnie akceptują. Ty też takich znajdziesz. Głowa do góry.
Chyba ukrywanie nie jest dobrą metodą. Będziesz żyć w ciągłym strachu, że się wyda. Kiedy nawiążesz pierwsze przyjaźnie na studiach to powiedz otwarcie, w naturalny sposób, o swojej chorobie i o tym jak Ci można pomóc w razie ataku. Jednak na studia przychodzą już ludzie trochę dojrzalsi niż do liceum. Nawet jeśli stracisz w ten sposób kilkoro znajomych, to tylko tych mniej wartościowych. Inni przyjmą Cię taką jaka jesteś. Bądź sobą, nie poddawaj się, nie chowaj się w kąciku, nie jesteś gorsza, nie masz powodu do wstydu.
To prawda, epilepsja (podobnie jak inne choroby) uniemożliwia wykonywanie pewnych zawodów. Nieprawdą jest, że osoba chorująca na cokolwiek (w tym epilepsję) jest gorsza od tych zdrowych.
Na pewno wszyscy dotąd patrzyli na Ciebie przez pryzmat choroby? Problem nie w ocenie innych, tylko w tym:
(...) Czułam się gorsza, wybrakowana. (...)
W tym, czyli w Twoim braku akceptacji i choroby, i siebie takiej, jaką jesteś.
Na studiach są dorośli ludzie. To nie podstawówka. Dlaczego to ma być problem?
W podstawówce to nie trzeba mieć epilepsji. Wystarczy ze jesteś rudy i piegowaty...