Witam.
Mam już dość. Nie wiem jak sobie poradzić ze swoim partnerem.
Jestem z nim 1,5 roku. Mamy razem dziecko. Na samym początku było cudownie(pewnie jak w większości związków),ale odkąd zaszłam w ciążę a on wprowadził się do mnie na dobre wszystko się zmieniło. Zaczął mnie kontrolować, notorycznie mi ubliża, stał się agresywny i czasami brutalny, bardzo wulgarny. Nigdzie nie mogę wychodzić, nie pozwala mi się spotykać ze znajomymi a gdy jednak postawie na swoim i się spotkam to wydzwania do mnie co 30 minut a jak nie odbiorę to przyjeżdża po mnie i robi awanturę przy znajomych a później kontynuuje ją w domu. Zmusza mnie do seksu. Nie rozumie, że ja nie mam ochoty, że jestem niewyspana i zmęczona. Twierdzi, że opieka nad dzieckiem to nic takiego i powinnam być wypoczęta. Musze być na każde jego zawołanie a jak zrobie coś co mu nie pasuje to wyżywa się na mnie. Kiedy chce coś na mnie wymusić a ja stawiam opór to wyżywa się na moich psach,bo wie, że są dla mnie bardzo ważne. Zdarza się, że zamyka mnie w domu na klucz i wychodzi. I dobrze wie, że nigdzie nie wyjdę,bo jak mam wyskoczyć przez okno z 5 miesięcznym dzieckiem? Ciągle na mnie krzyczy, szarpie, popycha. Bije mnie chociaż twierdzi, że to klepanie.
A kiedy próbuje od niego odejść to szantażuje, że się zabije. Już raz połknął tabletki psychotropowe,które brałam kiedyś sama. Musiałam zadzwonić na pogotowie.
Są dni, że jest na prawdę fajnym chłopakiem,ale tych dni mogę policzyć na palcach jednej ręki i zazwyczaj są to dni kiedy robię to co chce dla świętego spokoju.
Nikt mi nie chce pomóc. Mama mówi, że to mój chłopak i nic nie może zrobić,bo będę miała później do niej o to pretensje.
Ile razy chcę go zostawić to obiecuje zmianę i mówi, że to wszystko z troski o mnie i o to bym zwróciła na niego uwagę.
Nie układa nam się nawet w łóżku,bo jak ma się układać kiedy mam ciągle w pamięci ciągłe wyzwiska, poniżanie.
Już niejednokrotnie słyszałam, że on jest przystojny i on szybko kogoś znajdę,a ja powinnam być wdzięczna, że mnie się trzyma,bo mnie z dzieckiem już nikt nie zechce.
Nie wiem jak się uwolnić od niego.