Witam mam 27 lat I poważny problem. Jestem z chlopakiem ponad rok. Na początku jak to zawsze bywa bylo cudownie. Mial swoich pseldo kolegów jak ja to nazywam którzy widzieli go tylko gdy miał pieniądze ale on tego nie zauwazal. Potem trafił do więzienia I kolegów zabraklo myslalam ze wtedy zrozumie. Po wyjsciu bylo ok ale wtedy zaszlam w ciąze, kiedy sie dowiedzial niby sie cieszyl I zaczelo sie od nowa koledzy imprezy a mnie w jego zyciu juz nie ma. Niewiem ale zaczynam nienawidzic jego I dziecko ktore s7e jeszcze nie narodzilo. Wiem ono nie jest niczemu winne ale chyba strach przed tym ze zostane sama nie daje mi spac. Caly czas placze bo jego przy mnie nie ma, nie interesuje sie mna I dzieckiem nigdy nie pyta jak sie czuje. Moze jest ktos w podobnej sytuacji.
Podobne tematy
To bardzo trudna sytuacja, współczuję ci. Może powinnaś z nim szczerze porozmawiać? Rozmowa często pomaga. Jednak nie da się zmienić człowieka od razu. Być może on nie dorósł jeszcze do stałego związku i do posiadania rodziny. Stawianie ultimatum nie jest dobrym sposobem, ale może warto spróbować? Zapytaj go wprost czy mu zależy na Tobie i na dziecku. Jeśli odpowie, że na was, musi to jakoś udowodnić. Swoją drogą przez cały okres we więzieniu powinien dojrzeć. Ty wiernie na niego czekałaś. To dowód miłości. On też jest ci coś winien.
Tak tylko najgorsze jest to ze on mial juz rodzinę I wlasnie ją przez kolegów ją stracił. A teraz robi dokladnie to samo
marta123423
Akurat w tym przypadku aż prosi się o powiedzenie: Widziały gały co brały...
łoooo matulu, jaka patologia. nie piszę tego złośliwie, ale po prostu tak to brzmi
dokładnie, brały gały co widziały. nie pozostaje ci chyba nic innego jak odejście i złożenie do sądu dokumentów o alimenty. chcesz, by twoje dziecko miało weekendowego tatusia?
Kazdy zasluguje na druga szanse ale nie kazdy umie z niej skorzystac jak bym wiedziala ze tak bedzie to nawet bym sie w to nie pakowala ale teraz jest za pozno I odejscie to najlebszy sposob
hmmm szkoda mi ciebie. wybrałaś złego faceta. nie liczyłabym, że on się zmieni. możesz próbować z nim rozmawiać, ale raczej faceta nie zmienisz...