netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Toksyczna miłość?

5 odpowiedzi1 371 wyświetleńzałożony przez monika324, 05.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Toksyczna miłość?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Toksyczna miłość?

Witam wszystkich. Piszę aby przedstawić wam moją sytuację i abyście obiektywnie to wszystko oceniły.

Poznaliśmy się w sierpniu 2 lata temu. Od razu cudownie nam się ze sobą pisało, mieliśmy wspólne tematy, czekałam z utęsknieniem każdego dnia na nową wiadomość od niego. Przyznam szczerze, że bardzo szybko to wszystko się rozwijało, bo jeszcze zanim 1 raz się spotkaliśmy (poznaliśmy się przez internet) już padały czułe słówka itp. Jak się spotkaliśmy było w sumie tylko lepiej, czułam coś, ale nie chciałam tak szybko wchodzić z związek, ponieważ 4 miesiąc wcześniej skończył się mój poprzedni. Ja dla niego z kolei byłam pierwszą dziewczyną. Ale on tak się starał, to uczucie tak mocno się rozwijało że po niespełna miesiącu od naszego poznania byliśmy już razem. Gdy go poznałam był bardzo zagubionym chłopakiem, mało pewnym siebie, z psychologiem, ma trudną przeszłość rodzinną. No i tak nasz związek się toczył, dość burzliwie że tak powiem. Było mnóstwo cudownych chwil ale mnóstwo ogromnych kłótni. Zdaję sobie sprawę, że większość z nich była spowodowana moim zachowaniem, ponieważ byłam osobą, która często wymagała zapewnień o jego wielkiej miłości itp itd. O to i o mój brak zaufania najczęściej się kłóciliśmy, ale po chwili znowu kochaliśmy się na zabój. Przez te 2 lata On ogromnie się zmienił. Ja zresztą też, przestałam być taka zaborcza, przestałam zadawać pytania czy tylko ja, czy tylko ze mną chce itp, tylko cieszyłam się jak mówił to sam od siebie. Niby to doceniał, moje zmiany, ale ciągle było mu mało. On za to stał się ogromnie pewny siebie. Zawsze tłumaczyłam to sobie na plus, że to dobrze, że jest stanowczy, że jest taki męski ale teraz, kiedy już nie jesteśmy razem widzę że stał się wręcz zaborczy. Bałam się mieć gorszy humor, bo bałam się że bedzie kłótnia i mnie zostawi, bałam się zwracać mu uwagę że np źle się czuję z czymś z związku bo też bałam się reakcji. Bardzo liczą się dla niego pieniądze, chociaż mówił że nie przekłada ich nad wartości takie jak miłość czy rodzina, jednak pragnie być milionerem. Powtarzał też, że jest najlepszy i wszyscy ludzie są gorsi od niego, bo czemu niby to on ma uważać się za gorszego. Albo kiedyś jak oglądaliśmy reportaż o jednym z największych morderców, przyznał że ten człowiek mu imponuje tym, że nie odczuwał uczuć. Od kilku lat też bierze codziennie psychotropy, ale do psycholog od ponad roku nie chodzi, keidyś nawet zaproponowałam żebyśmy wspólnie poszli, ale on twierdził że to ja powinnam iść bo ja mam problem ze sobą. Zmienił się bardzo, ale zawsze tłumaczyłam to, że na plus.

Ponad tydzień temu kiedy się pokłóciliśmy, powiedział że daje mi ostatnią szansę i ze jak coś zepsuję to że mam sobie radzić sama, ale zapewniał też że mnie kocha, ale że nie wie czy to przetrwa. Jakoś 3 dni po tym stwierdził, że u niego sie wypaliło, że nie wierzy że ja się zmienię i że nie chce już tego związku. Potem spotkaliśmy się aby to wyjaśnić i powiedział że daje mi miesiąc czasu przyjaźni abym pokazała moje zmiany, zaznaczając też, że jeśli zerwiemy on nie chce żadnego kontaktu utrzymywać. Ja postanowiłam, ze przez ten miesiąc zrobię wszystko aby mu pokazać ile dla mnie znaczy, bo jeśli przez cały związek on wiele razy siedział ze mną, tłumaczył mi jak miałam problem ze swoimi myślami to teraz ja muszę się wykazać. I tak robiłam dopóki nie zobaczyłam że ma konto na portalu randkowym, na którym właśnie kiedyś się poznaliśmy. Zapytałam go po co mu, to powiedział że żeby poznawać ludzi oraz że chce się ze mną przyjaźnić, nagle już nie chce zrywać kontaktu..

Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Tzn niby wiem, niby dostrzegam jaki on był w tym związku i jak teraz gra ale moja miłość do neigo nie pozwala mi myśleć o nim źle. Cały czas mam przed oczami jednak te wszystkie cudowne chwile i cały czas mam nutkę walki w sobie o to wszystko, mimo że widzę że to raczej sensu nie ma..
I nie umiem poradzić sobie z myślą, że już nigdy nie będziemy razem.

Czy według was mozliwe jest kochać jedną osobą przez całe życie mimo że od dawna się z nią nie jest? Mam wrażenie, że nawet jeśli kogoś poznam to będę myśleć o nim, że jest moją jedyną miłością, jest to w ogóle możliwe, że nie pokocham nigdy nikogo tak mocno jak jego?
A moze zmieni się i znów kiedyś będziemy razem... sad
Napiszcie proszę co o tym wszystkim myślicie..

2

Odp: Toksyczna miłość?

Moim zdaniem chłopak popłynął. Niestabilny emocjonalnie, na psychotropach, bez opieki terapeuty, popłynął w kompensację.
Wiesz, na zasadzie że faceci z małymi fiutkami kupują sobie czerwone ferrari smile on tą sztuczną pewnością siebie, stawianiem  warunków itd stwarza sobie iluzję władzy, którą kompensuje lęki i niskie poczucie własnej wartości. To bardzo niezdrowa droga.

2 lata to jest mniej więcej tyle, ile trwa endorfinowy stan zakochania. Potem poziom hormonów opada i albo zakochanie przechodzi w miłość, albo...nie.


Dobrze, że pracujesz nad swoją zaborczością, bo to jest w stanie zadusić każdy związek (chociaż w  Twoim związku, zaborczość była tylko jednym z problemów, zwłaszcza że ją ograniczyłaś).
Jeśli on nie chce być z Tobą, nie zmusisz go.
Przeżyj ból, a potem poukładaj siebie. Zacznij od poczucia własnej wartości, bo to jest najczęściej podstawą zaborczości w związkach.

3

Odp: Toksyczna miłość?

Piszesz o bólu po rozstaniu. Łączy cie z nim już tylko przeszłość od której on już się odcina.teraz boli ale rozstanie trzeba przeżyć. Ty się w tym zaglebiasz. Za parę lat pogratulujesz sobie .unikasz właśnie zwiazku z chorym na głowę facetem

4

Odp: Toksyczna miłość?
Uciekająca Amy napisał/a:

Piszesz o bólu po rozstaniu. Łączy cie z nim już tylko przeszłość od której on już się odcina.teraz boli ale rozstanie trzeba przeżyć. Ty się w tym zaglebiasz. Za parę lat pogratulujesz sobie .unikasz właśnie zwiazku z chorym na głowę facetem

Kierując się rozumem to wiem, ze tak jest. Jednak serce.. myślisz że jest możliwe, że mimo tego jak to wszystko wyglądało i teraz wygląda to pokocham kiedyś kogoś równie mocno?

5 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-08-05 14:20:55)

Odp: Toksyczna miłość?

Tak, to jest toksyczna miłośc. Bylam w podobnej sytuacji. Facet byl bardzo "pognieciony" życiowo jak go poznałam, nieśmiały zamknięty i zakompleksiony. Cieszyłam się jak wzrastał, nabierał pewności siebie aż to urosło do granicy arogancji. Potem okazało się że ozdrowiał i zaczął szukać kolejnej kobiety.
Znałam jego przeszłość i zaczęłam trochę to analizować okazało się ze zakochuje się średnio raz na 1,5 roku, po czym kiedy motyle opadają to szuka kolejnego haju. Jest to forma erotomanii. Uzaleznienia od miłosci. Są to niezdrowe, niedojrzałe zachowania, które powodują że on nie potrafił zatrzymać się na żadnej kobiecie na dłużej niż na czas zakochania, kiedy endorfiny dostarczały mu haju i uskrzydlały. Wtedy mógł pracowac i przenosić góry. Niestety do czasu, potem nagle nic nie pasuje...zaczyna się proces wycofania i oziębienia i nagle się kobieta dowiaduje że to nie to. Dzieje się to w zastraszającym tempie.
Ponadto sa to osobnicy zazdrośni czesto negują np bawidamków, nie utrzymują żadnych kontaktów towarzyskich, sa zamknięci wydają się idealnymi materiałami na męzów. Nie znosza krytyki...źle na nią reagują popadają w smutek i doły. Kiedy zaczynasz  mówić o jakiś jego nieprawidłowych zachowaniach zaczyna się proces opadania motyli. Wtedy zaczyna szukać "miłosci doskonałej"...której nigdy nie znajdzie.
Powiem ci że można się na takiego naciąć. Dopiero poznanie problemu pokazuje jak pozory mylą.
Generalnie teraz dopiero wiem jak wiele wysysał ze mnie energii, jak czułam się osaczona.

6 Ostatnio edytowany przez verdad (2015-08-05 15:48:39)

Odp: Toksyczna miłość?

A na co on choruje ?
Psychotropow lekarz bez powodu nie zapisuje.
Co do milosci.Pokochasz kogos innego.I nie taka sama miloscia, jak bylego chlopaka.Pokochasz miloscia mocniejsza i dojrzalsza.I w rewanzu otrzymasz tez milosc.Zdrowa, niezaburzona.
I...Nie wracaj do niego.Musisz sie odciac, zapomniec.Tez Wasz zwiazek nie byl dobry.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Toksyczna miłość?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026