Ja niestety cały czas to czuję...mój partner miał od dziecka lepsze warunki rozwoju niż ja, pochodzi z rodziny inteligenckiej, dużo zarabia, zawsze ma dobrą pracę. I fajnie, i ok. Ja też skończyłam studia, ale nie zarabiam tyle co on, nie potrafię tyle co on i jestem od niego mniej zdolna, przyznam to obiektywnie.
Cieszę się jego sukcesami ale czasem przychodzi dzień, że czuję się nikim. Bo wszędzie gdzie się pojawimy (poza moim domem rodzinnym, gdzie ktoś mnie jeszcze przynajmniej zauważa) to zachwyt jest głównie nad nim. Że ma dobrą pracę, że ma dobrą figurę (ja też mam dobrą ale trudno bym miała muskuły jego pokroju skoro jestem kobietą), na kursie tańca to on jest chwalony że mu łatwo idzie (choć myli się prawie tyle co ja!), ja rzadko kiedy jestem zauważona i chwalona.
Nad nim jest zawsze gloryfikacja, że on taki, siaki, owaki, wspaniały, a ja czuję się jak pier...lony dodatek do faceta.
Nie chcę się tak czuć. Jestem ładną, zgrabną, mądrą kobietą. Może nigdy nie będę mieć jego zdolności ani kariery ale dlaczego mnie nie zauważa nikt.
Nie zrozumcie mnie źle, ja nie chcę być jak dziecko które potrzebuje stałych pochwał. Ale w większości miejsc jestem traktowana przy nim jak powietrze. Jak wynajmowaliśmy mieszkanie to wynajmująca mnie traktowała jak powietrze i zapytała go, czym się zajmuje, a mnie nawet nie raczyła spytać, po co, to przecież nieciekawe, prawda? A może ja też mam cos do powiedzenia, też coś sobą reprezentuję, też mam ciekawe hobby? To już nikogo nie zainteresuje.
Powtarzam: nie potrzebuję gloryfikacji, ale dlaczego u licha jestem traktowana tylko jako dodatek do "ideału"?
Czasem bardzo mi z tym ciężko.
Podobne tematy
2 2015-08-05 12:57:01 Ostatnio edytowany przez Czarnaczarna (2015-08-05 13:04:43)
Trochę jestem w stanie zrozumieć Twoją frustrację. Rozmawiałaś o tym z partnerem?
Przypuszczam, że Twój partner jest osobą bardzo przebojową i z tego to wynika, nie tyle z tego, że reszta uważa go za lepszego. Po prostu zwraca uwagę. Myślę, że on wiedząc o Twoim odczuciach może zrobić coś, by zwrócić na Ciebie trochę tego blasku. Czy czułabys się lepiej, gdyby na komplement o pracy podziękował i "pochwalił się" tym, co Ty ostatnio dokonałaś?
A jeśli chodzi o tańczenie akurat, to facetów się częściej komplementuje, bo wśród wielu instruktorów jest takie przekonanie, że facet jak się nie zaplącze o swoje nogi, to już jest utalentowany. Jak ja się uczyłam, to tak przynajmniej było.
...Rozmawiałaś o tym z partnerem?...
Ja, w przeciwieństwie do Czarnej, nie rozmawiałabym na ten temat z mężem. Masz problem sama z sobą. Mimo, że jak piszesz, jesteś atrakcyjna, wykształcona, masz swoje pasje, jednak Twoje kompleksy biorą górę.
Czego oczekiwałabyś od męża, żeby na wspólnej imprezie pojawił się zaniedbany, zamilkł i usiadł w kącie nie udzielając się towarzysko?
Jeżeli jest atrakcyjnym, towarzyskim facetem, to nie dziw się, że kobiety zwracają na niego uwagę. Ważne jak on się zachowuje w stosunku do nich, jak traktuje Ciebie w takich sytuacjach, choć w niektórych przypadkach, jak ten z panią od wynajmu, trzeba przejść do porządku dziennego i po prostu nie przejmować się.
Tak bardzo Ci zależało, żeby akurat Ciebie pytała o zainteresowania, jakie to ma znaczenie?
Też znalazłam się kilka razy w podobnej sytuacji; weszliśmy kiedyś z mężem do pewnego salonu z zamiarem kupna czegoś, podeszła do nas pani z obsługi, powiedzieliśmy czego szukamy, po czym paniusia zwracała się już tylko do mojego męża, prezentując całą gamę uśmiechów, mnie zignorowała całkowicie...i co miałabym się tym przejmować?
Są kobiety, które dostają głupawki na widok faceta, nie zważając w czyim jest towarzystwie.
W innych sytuacjach, może są to przede wszystkim jego znajomi, może podświadomie się spinasz?
To przykre, że rywalizujesz z mężem, znajdź sobie miejsce, towarzystwo, gdzie będziesz mogła błysnąć (jeśli tak bardzo Ci na tym zależy), a przede wszystkim popracuj nad własną samooceną, bo jednak nie jest chyba tak dobrze, jak sobie wmawiasz.
Ludzie tak cię odbierają, bo czujesz się źle sama ze sobą, a to niestety widać na pierwszy rzut oka. Musisz nabrać pewności siebie, nie patrzeć na męża jak na ósmy cud świata. Ciesz się, że masz atrakcyjnego i inteligentnego faceta. Sama doceń swoje walory, kup sobie fajny ciuszek, w którym poczujesz się wyjątkowo i kobieco, może zmień fryzurę. Jeśli ty poczujesz się pewnie i będziesz się dobrze czuć sama ze sobą inni z pewnością to zauważą.
5 2015-08-06 19:50:11 Ostatnio edytowany przez Czarnaczarna (2015-08-06 23:33:31)
Czarnaczarna napisał/a:...Rozmawiałaś o tym z partnerem?...
Ja, w przeciwieństwie do Czarnej, nie rozmawiałabym na ten temat z mężem. Masz problem sama z sobą. Mimo, że jak piszesz, jesteś atrakcyjna, wykształcona, masz swoje pasje, jednak Twoje kompleksy biorą górę.
Czego oczekiwałabyś od męża, żeby na wspólnej imprezie pojawił się zaniedbany, zamilkł i usiadł w kącie nie udzielając się towarzysko?
Jeżeli jest atrakcyjnym, towarzyskim facetem, to nie dziw się, że kobiety zwracają na niego uwagę. Ważne jak on się zachowuje w stosunku do nich, jak traktuje Ciebie w takich sytuacjach, choć w niektórych przypadkach, jak ten z panią od wynajmu, trzeba przejść do porządku dziennego i po prostu nie przejmować się.
Tak bardzo Ci zależało, żeby akurat Ciebie pytała o zainteresowania, jakie to ma znaczenie?
Też znalazłam się kilka razy w podobnej sytuacji; weszliśmy kiedyś z mężem do pewnego salonu z zamiarem kupna czegoś, podeszła do nas pani z obsługi, powiedzieliśmy czego szukamy, po czym paniusia zwracała się już tylko do mojego męża, prezentując całą gamę uśmiechów, mnie zignorowała całkowicie...i co miałabym się tym przejmować?
Są kobiety, które dostają głupawki na widok faceta, nie zważając w czyim jest towarzystwie.
W innych sytuacjach, może są to przede wszystkim jego znajomi, może podświadomie się spinasz?
To przykre, że rywalizujesz z mężem, znajdź sobie miejsce, towarzystwo, gdzie będziesz mogła błysnąć (jeśli tak bardzo Ci na tym zależy), a przede wszystkim popracuj nad własną samooceną, bo jednak nie jest chyba tak dobrze, jak sobie wmawiasz.
Też opcja, że to autorka ma ze sobą problem. Może zbyt pochopny to osąd, że partner może mieć na to jakiś wpływ. Znam ludzi, którzy są bardzo przebojowi, a dodatkowo bardzo dobrze prezentujący swoje zalety i uparcie dążący do bycia w centrum zainteresowania. Chociaż więcej znam takich kobiet niż facetów, to jakoś mi się to skojarzyło. Prywatnie też miałam dziwne sytuacje, że byłam traktowana jak dodatek do pana, chociaż nie chodziło bynajmniej o pochwały. Raczej w męskim towarzystwie jakiś taki niewerbalny komunikat, że jak mój partner coś mówi, to mówi za nas dwoje i ja z pewnością nie mogę nic ciekawego/innego do powiedzenia. I nie jest to miłe uczucie, chociaż bardziej wkurzające w swej naturze niż powodujące czucie się nikim.
Ale odkładając prywaty...
Rywalizacja z partnerem nie jest zdrowa, to na pewno. Nie wiem, czy autorka by chciała, by jej partner się zrobił "nijaki". Rozsądniej by było wziąć od razu "nijakiego" w takim wypadku. Czymś innym jednak jest gdy po pochwale o jego figurze partner przez pół godziny kontynuuje temat, gdzie on jest w wyłącznym centrum zainteresowania, a czym innym, gdy wspomina gdzieś po drodze, że ćwiczył ze swoją lubą czy w inny sposób ją w to wplata i ona nie "czuje się jak powietrze". Tak na czuja to widzę.
Ale faktycznie jeśli po takim odizolowaniu "czuje się nikim" to jeśli to nie jest przedramatyzowanie, to faktycznie przesłanka, że może być to problem autorki. "Chwalą mnie więc jestem" nie jest zbyt zdrową postawą, bo nigdy nie będziesz miała dość i zawsze będzie za mało.
witaj.
mysle ze on ma wkurzajacy sposob bycia-blyszczenia. on ciagle jest "charming".
dla mnie to nudne-idealy tez są nudne.
szkoda ze w trakcie rozmowy on nie podkresla twojej osoby-"jak sądzisz kochanie, zdecyduj kochanie,bedzie jak ty chcesz"
gdyby tak mowil moze czulabys sie wazna.
jakies 10-12 lat temu ja taka bylam-ladna,przebojowa i wygadana.
wiele fajnych dziewczyn czesto gaslo, a szkoda.
kobieta doceniona przez meczyzne nie mialaby takiego problemu.
a moze wkurza cie to ze one go podrywaja?
poniekad rozumiem-kazdy chce czuc sie ciekawy i atrakcyjny.