Cześć! Chciałam poruszyć temat odnośnie uzależnienia od trawki wsród partnerów i czy dostrzegacie jakiś wpływ na wasze związki.
Albo to jakaś plaga czasów współczesnych albo ja mam wyjątkowego pecha i ciagle wiąże sie z ludźmi, którzy po czasie okazują sie byc palaczami trawki.
Chciałabym tu jeszcze zaznaczyć, ze nie mam na myśli takich stereotypowych leni i stonerow jak z filmu 'Jay i cichy Bob' ale raczej tych normalnie funkcjonujących w społeczeństwie.
Moj obecny facet swietnie sobie np radzi w pracy jako manager mediów, jest bardzo poważany i lubiany acz nawet tam dostrzeżono jego 'niesamowicie wyluzowane' usposobienie. W zwiazku przekłada sie to na brak dojrzałości emocjonalnej i uciekanie od problemów. Zastanawiam sie czy ktoś jeszcze ma jakieś związane z tym spostrzeżenia i jak pomoc komuś wyjsć z nałogu?