netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

33 odpowiedzi8 313 wyświetleńzałożony przez iwonab, 15.07.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Witajcie, opiszę w skrócie co mi leży na sercu: mój mąż (8 lat już mija) ostatnio został sam na tydzień, a ja wyjechałam z córką 5 lat do rodziców 200km dalej; miałam wrócić w poniedziałek, ale tak się zdarzyło, że kuzynka tez wracała tylko wieczór w niedziele i postanowiłam zrobić męzowi niespodziankę i nnic nie mówić ,że przybywam. Dotarłyśmy do domu o 24 prawie (noc w nd), mąż spał, nie usłyszał jak weszłam, córkę zaspaną zaniosłam prosto z auta do łóżeczka i po cichu usiadłam koło męża, jego telefon leżał obok i migało swiatełko, że przyszła wiadomość, z ciekawości wzięlam telefon i przeczytałam co tam pisała pewna Pani: a mianowicie "żałuję ,że Cię tu nie ma" (wysłany ok.22), wstałam i chciałam przejść do innego pokoju, w tym czasie jak wychodziłam przebudził się mąż, zauwazył, że mam telefon, i wstał pośpiesznie, zdążyłam tylko przeczytac innego smsa z tego nr wysłanego dzień wcześniej -cytuje "mogę dzwonić", i telefon mi wyrwał szarpiąc dzrwi do pomieszczenia w którym chciałam sie zabunkrować na klucz- oczywiście kłotnia, ze tam nic nie ma, na co ja mówie to zobaczmy razem, po czym On ,że to na pewno pomyłka, że to klientka (mąż prowadzi firmę) i dzwoniła dopytac o cos tam... z rana wysłalam pod zapamietany nr smsa  do deliwentki, co to za smsy wysyła do mojego męza, etc. na co kobieta ,że "nie wie o co chodzi, Ona ma swojego meża", więc napisałam, ze akurat wysłala go przy mnie i ja go odebralam, wiec niech sie nie wypiera,a Ona ,że to pomyłka bo jej mąż wyjechał do pracy za granicę i do niego pisała, a przez pomyłkę, wyslała do mojego męża, i że mojego męża zna słabo i ze dwa lata z nim nie rozmawiała, po czym po spr bilingów telefonicznych, zauwazylam ze rozmawiala co jakis czas z 2-3 razy w tygodniu- następnie Ona na to ,że faktycznie często pisała czy dzwoniła aby dopytac o sprawy związane ze swoim projektem i ,że przeprasza za pomyłke i bzdura wielka, mąż trzyma wersję ta samą i w zasadzie po odkryciu starego smsa od niej "gdzie jestes" (inne skasowane smsy) nic wicej nie mam,,,,, ale po co OBCA BABA PYTA GDZIE ON JEST....?czy to zdrada z jego strony -jak to wg Was wygląda?

2

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Ewidentnie cos jest na rzeczy.
Teraz powinnas troche poudawac ze mu wierzysz i po cichu sprawdzac dalej

3

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

dziękuję za odp

4

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Kłamie jak nic!!!
A jak chcesz wiedzieć więcej to zainstaluj mu jakiś program  szpiegujący na komórce!!!
Mało to etycznie, to prawda, ale inaczej na razie prawdy się nie dowiesz!!

5

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Gdyby Twój mąż miał czyste sumienie, nie zareagowałby tak nerwowo. Nie odpuściłabym tak łatwo tematu, zadałabym mu te wszystkie pytania, które Cię nurtują i oczekiwałabym odpowiedzi, nie pozwoliłabym się zbyć.
Oczywiście, możesz go sprawdzać, w tej sytuacji, trudno Ci się dziwić, ale on teraz będzie czujny.

6

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
iwonab napisał/a:

a Ona ,że to pomyłka bo jej mąż wyjechał do pracy za granicę i do niego pisała, a przez pomyłkę, wyslała do mojego męża, i że mojego męża zna słabo i ze dwa lata z nim nie rozmawiała, po czym po spr bilingów telefonicznych, zauwazylam ze rozmawiala co jakis czas z 2-3 razy w tygodniu- następnie Ona na to ,że faktycznie często pisała czy dzwoniła aby dopytac o sprawy związane ze swoim projektem

No nie brzmi to jakoś specjalnie wiarygodnie.
Zalecam dużą czujność.
Poza tym bycie czyimś klientem nie wyklucza równoległej relacji całkiem innego typu.
Wiem coś o tym.

7 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-07-16 00:48:42)

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
iwonab napisał/a:

"żałuję ,że Cię tu nie ma" (wysłany ok.22)

To chyba mówi samo za siebie. 

Chociaż.... może nie radzi sobie z projektem i był jej potrzebny?

8

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

telefonu nie da się dotknąć, wiecznie pod kontrolą, wieczór wiecznie rozładowany - nie znam pinu, a jak raz mi sie trafil dostep, to chyba specjalnie na chwilę był zostawiony-wszystko pokasowane , nawet stare smsy/nie wiem co można zainstalować na telefon-jak to zrobic?

9

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

No dobrze, ale to tylko telefon.Jesli sa znajomymi maja troche poczucia humoru, te smsy  to taka kokieteria ?
Przeciez jak wrocilas w niedziele w nocy, on spal w swoim lozeczku, a ona w swoim.A mogli byc razem, skoro Ciebie nie bylo, a maz za granica ?
I jesli faktycznie mieli jakis romans i sprawa sie wydala, to co sie mowi ?
Powiem co sie mowi.Kochana zono, zaluje, ze dowiedzialas sie w ten sposob, chcialem to Ci sam powiedziec, ale tak sie stalo, ze juz nic do Ciebie nie czuje, to z nia jestem szczesliwy...
I taki delikwent sie pakuje i wyprowadza.
Moja rada.Nic nie rob, ale badz czujna.


PS.
Ja sama dobrego kolegi pytalam sie, czy mu sie podobam, czy sie ze mna ozeni.Ale to tylko zarty.Nic wiecej.Ale jakby to odebrala jego zona ? Nie wiem.

10

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
verdad napisał/a:

I jesli faktycznie mieli jakis romans i sprawa sie wydala, to co sie mowi ?
Powiem co sie mowi.Kochana zono, zaluje, ze dowiedzialas sie w ten sposob, chcialem to Ci sam powiedziec, ale tak sie stalo, ze juz nic do Ciebie nie czuje, to z nia jestem szczesliwy...
I taki delikwent sie pakuje i wyprowadza.



.

Nie prawda, jeśli ma się romans to nie mówi się takich rzeczy, tylko za wszelką cenę chce się ten romans ukryć. Nie znam przypadku żeby człowiek przyznał sie ot - tak do romansu w dodatku przy pierwszym podejściu.

Domyślam się finału tego 'przypadku" ale na razie nic nie powiem, ciekawa jestem rozwoju sytuacji o ile autorka zechce go opisać

11

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Jeśli Ci coś to pomoże, mojego kolegi żona po odkryciu takich sms'ow zrobiła tak: poszła do pracy, poprosiła kobietę o rozmowę i bardzo spokojnie powiedziała, ze nie życzy sobie żadnych prywatnych kontaktów z jej mężem, wyjaśniła jakie to może mieć konsekwencje, użyła argumentów typu rodzina, dzieci - także jej, kładąc delikatnie nacisk, ze jej rodzinę to tez może dotknąć
Wszyscy w pracy to widzieli, nie słyszeli bo zona była bardzo kulturalna i spokojna ale środowisko zrobiło swoje - potraktowali ją z lekkim ostracyzmem (tą od sms'ow).
Między nimi nie było jeszcze romansu ale kobieta go właśnie napastowała sms'ami i w pracy swoim towarzystwem.
Podziałało, dodatkowo żona bardziej zajęła się mężem (poświęciła mu więcej czasu).

12

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
iwonab napisał/a:

telefonu nie da się dotknąć, wiecznie pod kontrolą, wieczór wiecznie rozładowany - nie znam pinu, a jak raz mi sie trafil dostep, to chyba specjalnie na chwilę był zostawiony-wszystko pokasowane , nawet stare smsy/nie wiem co można zainstalować na telefon-jak to zrobic?

iwona - ze swojego niestety doświadczenia - gdzie już teraz przy niektórych postach na słowo " koleżanka" jeżą mi się włosy - moim zdaniem coś jest na rzeczy.
Obserwuj, bo jak komórkę chowa czy też kasuje to znaczy że ma co.
Choć wiesz mój nic nie kasował bo się z kochanicą dogadał i nie pisała w danych godzinach "małżeńskiego urzędowania"....

13

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Iwono, pilnuj sprawy, bo facet, który nie ma niczego na sumieniu tak sie nie zachowuje. Przeżyłam (przeżywam nadal), więc wiem. Nawet, jeśli to tylko koleżanka, to jeśli byłby uczciwy - nie zareagowałby w ten sposób, że wyrwał Ci telefon. Posłuchaj rad Forumowiczów: udawaj, ze wierzysz, ale bądź czujna (tylko się nie daj złapać na monitorowaniu). Nie daj sie też ponieść emocjom, bo przepadniesz, a Twoje szanse na odkrycie ew. flirtu czy zdrady zmaleją drastycznie. To też przerobiłam na sobie. Gdybym wiedziała to, co teraz wiem na temat schematu postępowania zdradzaczy i eskalacji destrukcyjnych emocji u zdradzonych, zupełnie inaczej rozegrałabym swoją partię. Ale na mnie spadło to jak grom z jasnego nieba. Dosłownie. Bez ostrzeżenia. I w najbardziej wredny sposób, w jaki ukochany facet moze postąpić z żoną.

14

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
GIA_79 napisał/a:

Choć wiesz mój nic nie kasował bo się z kochanicą dogadał i nie pisała w danych godzinach "małżeńskiego urzędowania"....

No to grzeczna była i się słuchała w moim przypadku czasem "mojej" coś się wymsknęło i nie wytrzymywała rozstań na czas domowych obowiązków.

15

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
rojka napisał/a:
GIA_79 napisał/a:

Choć wiesz mój nic nie kasował bo się z kochanicą dogadał i nie pisała w danych godzinach "małżeńskiego urzędowania"....

No to grzeczna była i się słuchała w moim przypadku czasem "mojej" coś się wymsknęło i nie wytrzymywała rozstań na czas domowych obowiązków.

Cóż cichodajka mojego też w końcu nie wytrzymała i nie dowiedziałabym się gdyby nie miłosna pieśń wysłana do małż o tym jak to nagle spadło na nią wielkie uczucie ..i ten ostatni pocałunek na pożegnanie...ble mdli mnie normalnie..
A mnie kilka tygodni wcześniej zapewniała że jest tylko KOLEŻANKĄ, ba nawet prosiła żebym dała małż szansę  ! paranoja była

Zatem mam na to słowo "koleżanka" ALERGIĘ i jak już czytam kolejny taki post to swoje myślę..

16

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
GIA_79 napisał/a:

Cóż cichodajka mojego też w końcu nie wytrzymała i nie dowiedziałabym się gdyby nie miłosna pieśń wysłana do małż o tym jak to nagle spadło na nią wielkie uczucie ...

Jak spadło mogło chociaż trochę uszkodzić ale jak się domyślam ona cała i zdrowa smile smile

17

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
rojka napisał/a:
GIA_79 napisał/a:

Cóż cichodajka mojego też w końcu nie wytrzymała i nie dowiedziałabym się gdyby nie miłosna pieśń wysłana do małż o tym jak to nagle spadło na nią wielkie uczucie ...

Jak spadło mogło chociaż trochę uszkodzić ale jak się domyślam ona cała i zdrowa smile smile

Rojka - cichodajka chyba już się urodziła z defektem wink ale uszkodzić to bym ją czasem chciała.
Zwłaszcza za te teksty w stylu " im pani się bardziej nakręcała, tym ja byłam bardziej złośliwa" itp
Taaaa nie zapomnę tego, i skoro jestem spod znaku skorpiona to też mściwości i jadu nieco w naturze mam.
Podkreślam - nieco - dla osób które wyjątkowo zajdą mi za skórę.

Jednak jak to mówi moja przyjaciółka niestety dla mojego M już taka stanowcza być nie potrafie. Ot uczucia sad

18

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Mój mąż był z tych dyskretnych, pisali i rozmawiali tylko z telefonu służbowego i tylko w godzinach pracy, ale po 4 miesiącach i tak przez przypadek się wydało że ma poważny romans i teraz moje małżeństwo legło w gruzach . Bądź czujna , bo to się zawsze niewinnie zaczyna, a kłamać i iść w zaparte będzie do końca.

19

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Witajcie, dziękuję za ciekawe i pomocne odpowiedzi; ten tydzień był ciężki,
dowiedziałam się co nieco o kochance
-starsza od M 5 lat, zgrabna, ja cudów nie widzę (ogladnęłam na FB) przeprowadziłam z Nią korespondencję w skrócie-że nie życzę sobie jej kontaktów z moim mężem i cóż ,że jeśli Ona pisze do mojego męża to ja zacznę pisać do jej męża (lekki nacisk na rozpad jej rodziny) -jeśli dalej będzie tak postępować, na co po chwili dzwoni mąż ,że dostał od niej smsa ,że ona go prosi ",żeby Twoja żona więcej do mnie nie pisała i przeprasza Go za tą pomyłkę w ostatnim sms (no przecież miał byż do jej męza)" czyli generalnie mam jej dac już spokój bo kobiecina niewinna i starsza i gdzie on by się za nią miał brac, jakby chciał to by znalazł sobie 20stke
-zachowanie męża i relacje Ja -On
z mojej strony początkowo załamka, chaos w głowie, złość i zadra na sercu, brak zaufania
ostatecznie opanowałam łzy (szczególnie przy nim postanowiłam sie nie płaszczysc- byłam oschła, powiedziałam, że jeśli nie jest szczesliwy przy mnie, to trudno, "szukaj szczęścia tam gdzie znalazłeś i daj mi spokój człowieku
-kiedy próbował mnie dotykac-przutylac-powiedziałam ze jest dla mnie brudny i oblesny i nie chce żeby się do mnie zbliżał, zmieniłam miejsce spania, na osobne
co On na to? chodził za mną żebrząc o przytulenie, że sms nie był do niego, etc (idzie w zaparte?) potem warował przy łózko gdziekolwiek się nie wyizolowałam, Jak mu powiedziałam ,żeby sobie poszedł -nie działało, siedział i potem przytulanie, głaskanie,całowanie w czolo po szyi,
(skrucha?obawa przed utratą?czy może strach zepsucia wizerunku idealnej rodziny?
w dzień
smsy, jak to mnie kocha bardzo,i  inne ze Ja i córka jesteśmy dla niego najważniejsze
w rozmowach od czwartku miał już dość tematu, stwierdził, ze go to już męczy i ,żebym dała spokój, dałam spokój, pokorzystałam (a co tam, mi też się należy:) i czekam co będzie dalej, kłamstwa mają krótkie nogi, wiec jesli coś bedzie na rzeczy to raczej powinno wyjść na jaw- tak jak piszecie w swoich postach ostatecznie się wydało

20

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Viollace  napisałaś:"Nie daj sie też ponieść emocjom, bo przepadniesz, a Twoje szanse na odkrycie ew. flirtu czy zdrady zmaleją drastycznie. To też przerobiłam na sobie. Gdybym wiedziała to, co teraz wiem na temat schematu postępowania zdradzaczy i eskalacji destrukcyjnych emocji u zdradzonych, zupełnie inaczej rozegrałabym swoją partię. Ale na mnie spadło to jak grom z jasnego nieba."
-podpowiedz mi proszę jakbyś rozegrała to teraz?, nie chcialabym popaść w autodestrukcję

21

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
iwonab napisał/a:

Viollace  napisałaś:"Nie daj sie też ponieść emocjom, bo przepadniesz, a Twoje szanse na odkrycie ew. flirtu czy zdrady zmaleją drastycznie. To też przerobiłam na sobie. Gdybym wiedziała to, co teraz wiem na temat schematu postępowania zdradzaczy i eskalacji destrukcyjnych emocji u zdradzonych, zupełnie inaczej rozegrałabym swoją partię. Ale na mnie spadło to jak grom z jasnego nieba."
-podpowiedz mi proszę jakbyś rozegrała to teraz?, nie chcialabym popaść w autodestrukcję

Dziewczyno, gdybym ja miała tak komfortową sytuację, jak Twoja, czyli że mąż jeszcze deklaruje, że mnie kocha, to w garści bym go miała raz-dwa. Ale moja połowica mi oświadczyła, że mnie NIE kocha (hm.. olśniło go w sanatorium, kiedy innej pod spódnicę zajrzał - bo ponoć miał duuużo czasu na myslenie. Jak wyjeżdżał, to zapewniał o gorącej miłości i pisał i mówił przez tel. codziennie że tęskni i że kocha), nie chce też niczego naprawiać i że mu nie zależy. Żałuję, że będąc w szoku emocjonalnym zachowywałam się jak nie ja i przez to jeszcze bardziej psułam nasze relacje - z natury dumna ze mnie kobieta, ale przyznaję, że wstydzę się moich zachowań z tamtego okresu. Bo były płacze, prośby, błagania, groźby, uwodzenie - wszelkie sposoby, byle zadziałało. Nie zadziałało. Zaczął się zastanawić nieco dopiero jak oddystansowałam się trochę od niego - emocjonalnie (żeby nie oszaleć).
Jakbym to rozegrała teraz? Przede wszystkim:
- NIE dociekałabym, czy mnie zdradził. Niechby się męczył z tym sam dłużej - do czasu aż sam by mi powiedział. Wtedy zanim prawda wyszłaby na jaw, on byłby już bardzo zmęczony ukrywaniem. A tak - zmęczona byłam ja: dociekaniem, skąd jego zmiana zachowania wobec mnie.
- NIE próbowałabym wyjaśniać tego, dlaczego tak postąpił. Przyjęłąbym fakt i zostawiła bez słowa komentarza i ŻADNEJ reakcji (poza ochłodzeniem relacji) na co najmniej tydzień- 10 dni. I nie wdawałabym się w ŻADNE dyskusje: albo rzeczowa rozmowa i kochany przyznajesz, żeś postąpił źle, albo obrót na pięcie i zero rozmowy. Niechby się męczył, zastanawiając się, co myślę przy moim milczeniu.
- UKRYŁABYM głęboko swój ból i rozpacz. Byłabym TYLKO chłodna. W międzyczasie obserowowałabym go, przeszpiegowała to i owo, zebrała dowody, a potem zaprosiła na szczerą rozmowę i postawiła twarde warunki.Musiałby się określić. Ale ten scenariusz u mnie w grę nie wchodził, bo mój mąż stwierdził przecież że mnie nie kocha, ma mnie dość i inne tak szokujące rzeczy, ze dziwię się sama sobie, iż po tym wszystkim umiem jeszcze myśleć o sobie jak o istocie ludzkiej a nie niepotrzebnej gazecie.
- NIE zaufałabym nawet NAJBARDZIEJ zaufanym dotychczas osobom z naszego wspólnego otoczenia na tyle aby opowiedzieć o tym, co się u nas dzieje i jak mój mąż mnie niszczy. Nie umiejąc już sobie poradzić z bólem i emocjami, zaufałam i powiedziałam. Język tej osoby (która do tej pory była dyskretna) okazał się na tyle długi, że wyszedł straszliwy ambaras, który tylko dolał oliwy do ognia.
- NIE narzucałabym rozmów - ja będąc w szoku miałam coś takiego jak słowotok prawie: MUSIAŁAM rozmawiać o tym, o się stało, bo myślałam, że oszaleję. To był błąd, bo mój mąz wykorzystywał potem przeciw mnie WSZYSTKO, co powiedziałam w dobrej wierze. Przekręcał WSZYSTKO tak, aby wyszło, że winna jestem całej sytuacji tylko ja. A to bzdura.
- i chyba najważniejsze, co wynika ze zdania powyżej: NIE dałabym przerzucić na siebie winy za to, co się stało. Twardo obstawałabym przy tym, że  nawet jeśli uważał, iż w naszym zwiazku postępowałam źle, to jego zachowania kompletnie NIC nie tłumaczy i NIE USPRAWIEDLIWIA. Bo on - zdradzacz - z siebie zrobił niewiniątko, a ja teraz do psychologa chodzę (głównie po to, aby zrozumieć, jakim draniem się okazał, bo psycholog dosadnie mi uświadomił, że to nie mi walnął się system wartości, ale mojemu mężowi. I to nie ja potrzebuję wyprostowania morale ale moja połowica, bo pomyliła wolność ze swawolą i rozpasaniem).

Jeśli Twoja połówka twierdzi, że Cię kocha, zdobadź się an szczerą rozwowę - ale wtedy, kiedy TY będziesz na nią gotowa i będziesz doskonale wiedzieć, czego chcesz. Inaczej będzie Cię wodził za nos i siądzie Ci psychika.

22

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Nerwowa reakcja Twojego męża (wyrywanie telefonu) nie świadczy na jego korzyść. Szkoda, że w tamtym momencie nie byłaś na tyle stanowcza i nie udało Ci się go przekonać do udostępnienia Ci tego telefonu, pousuwał kontakty, czyli miał coś na sumieniu.
Niestety, problem został zamieciony pod dywan. W tym momencie drążąc ten temat niczego już nie osiągniesz, on jest zmęczony tamtą sytuacją (biedaczek, nikt nie lubi pić piwa którego naważył). Pozostaje Ci teraz niepewność, dyskretna inwigilacja i wątpliwa przyjemność przyjmowania dowodów miłości.
"Wątpliwa", bo owszem, byłoby to miłe, gdyby nie okoliczności.
Może spróbuj zadziałać inaczej, nie dręcz go już w związku z tamtą sytuacją (trudno uwierzyć w pomyłkowe sms-y), bo on i tak się do niczego nie przyzna, dowody zostały dawno usunięte, ale za jakiś czas poproś o rozmowę na temat Waszego związku, tak ogólnie, spytaj czy brakuje mu czegoś, czy może czuje się znudzony, niespełniony, przedstaw swoje przemyślenia.
Jeśli jest jakiś problem, to jest właśnie okazja, żeby coś wyjaśnić, naprawić, jeśli problemu nie ma, a Twój mąż z nudów zadał się z panią, to taka rozmowa, być może też da mu do myślenia.
W tej chwili wydarzenia można byłoby w skrócie przedstawić: WPADKA-AFERA-PRZEDSTAWIENIE, tylko, że Ty nadal nic nie wiesz i niczego nie rozwiązałaś.

23

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
iwonab napisał/a:

telefonu nie da się dotknąć, wiecznie pod kontrolą, wieczór wiecznie rozładowany - nie znam pinu, a jak raz mi sie trafil dostep, to chyba specjalnie na chwilę był zostawiony-wszystko pokasowane , nawet stare smsy/nie wiem co można zainstalować na telefon-jak to zrobic?

Ja wie,więc jak jeszcze nie wież to napisz na mojego meila

24 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-07-18 15:06:28)

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

A ja uważam że albo się przyzna przed wszystkimi albo won. To nie miłość a zwykła wygoda. zdradzający/a musisz zawsze ponieść konsekwencję dopiero wtedy można zacząć mówienie o naprawieniu związku inaczej będzie to powtarzał non stop.

25

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
Paweło napisał/a:

A ja uważam że albo się przyzna przed wszystkimi albo won. To nie miłość a zwykła wygoda. zdradzający/a musisz zawsze ponieść konsekwencję dopiero wtedy można zacząć mówienie o naprawieniu związku inaczej będzie to powtarzał non stop.

Piszesz, jak prawdziwy facet: stanowczo - i masz rację, że zdradzający powinien ponieść konsekwencje swojego postępowania. Ale kobiety myślą innymi kategoriami. I chętniej dają szansę na poprawę/naprawę. To nasza słabość kobieca. Dranie to wykorzystują. W moim wątku też piszesz radykalnie - o rozwodzie. Jednak nie zawsze ostateczne rozwiązania są najlepsze - to zrobić można zawsze. Czasem warto przeczekać :-) - choćby po to, aby zobaczyć, jak powoluteńku odwracają się role (opcja zdaje się tylko dla tych silnych psychicznie i zdeterminowanych). I widzieć samą siebie, jak się podnosi z dna i wstaje coraz silniejszą. Dlatego uważam, że Iwona powinna dać sobie trochę czasu - bo przecież mąż deklaruje, że ja kocha. A jak już opanuje swoje emocje i przyjrzy się swojemu ślubnemu dokładniej acz dyskretnie, powinna porozmawiać - szczerze i stanowczo, bo prawda powinna wyjść na jaw i TRZEBA o tym, co się stało, porozmawiać. Inaczej facet będzie czuł się bezkarny i jak coś się mu za jakiś czas odwidzi, to zrobi to samo. Zamiatać pod dywan nie wolno.

@ Iwona: mój mąż na początku zachowywał się jak w amoku jakimś. Nawet ruchy miał jak zahipnotyzowany. Obudował się szczelnym murem niedostępności i wykorzystując moje oddanie i miłość przeniósł winę na mnie, odcinając jednocześnie od wszystkiego, o czym doskonale wiedział, że miało i ma dla mnie/nas ogromne znaczenie (przekreślił wartości, moją kobiecość, miłość, pożądanie - słowem: wszystko). To było straszne. Obudowany swoim "betonem" nie dopuszczał ŻADNEJ myśli o tym, że to on powinien mieć poczucie skruchy. Ale z czasem udało mi się rozszczelnić ten mur i wbić pierwszą, maleńką, ale ostrą szpileczkę, którą poczuł. Potem tych szpilek było więcej i mocniejsze. Dalej broni sie jak może przed wyrzutami sumienia i przyjęciem do wiadomości faktu, że jego amoralnego postępowania kompletnie NIC nie usprawiedliwia. Ja jednak konsekwentnie robię swoje. Niedawno po raz kolejny spytał mnie wprost: czy ja chcę, żeby on się poczuł winny. Odpowiedziałam, że ma tylko przyjąć do wiadomości, że postąpił nieludzko, dziecinnie i że musi zrozumieć, że nie ma dla niego usprawiedliwienia - choć jest wybaczenie i wyciągnięta ręka do dalszego podążania razem. Niech myśli sobie, co chce. Ja robie swoje: coraz mocniej staję na nogi i realizuję swój plan działania. Kocham go gorąco w głębi serca, dałam wolność ale nie mam skrupułów, aby z ostrożności nie przyglądać się mu z boku. Jeśli uznam, ze mam dość, to będzie MOJA decyzja, a nie jego. I on o tym wie, bo mu to wyraźnie powiedziałam. Ważne: nie daję się wyprowadzić z równowagi. I on czasem z tego powodu dostaje szału, bo czuje sie bezsilny. Ja go do domu łańcuchem nie przywiązuję. Jakoś jednak na razie ze sobą mieszkamy dalej, rozmawiamy/kłócimy się/czasem planujemy, nawet okazjonalnie był sex z jego inicjatywy (choć ponoć patrzeć juz na mnie nie mógł i deklarował, że już NIGDY  nie będziemy się kochać fizycznie;-)). Fakt, brakuje dawnej czułości i troski - choć te w scenach łóżkowych się pojawiły i trudno uchwytnych epizodach codziennych, np. on słysząc mój schrypnięty głos któregoś ranka, jak zadzwonił do mnie z pracy, z troską spytał:"Chora jesteś?"). Przypominam, że wciaż deklaruje, że mu nie zależy na naprawianiu i ponoć mnie nie kocha.
Niektórzy faceci są jak duże dzieci (Panowie z Forum: proszę nie zjedzcie mnie żywcem - podkreślam słowo: niektórzy :-)): żenią się, a kiedy przychodzi gorszy czas lub trafia się okazja płci żeńskiej, tracą rozum i mają gdzieś zasady. Rozbijają życie, z potem gorzko żałują, choć nie mają odwagi się przyznać do tego. Dlatego jestem zwolenniczką wyciszenia emocji i rozsądnego odczekania oraz w odpowiednim momencie podjęcia dialogu o tym, co się stało i co dalej. Na podjęcie ostatecznej decyzji zawsze jest czas. Byle nie zamieść wszystkiego pd dywan - bo to się odbije rykoszetem na Twoim, Iwonko, związku.

26

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
Viollace napisał/a:

Niektórzy faceci są jak duże dzieci (Panowie z Forum: proszę nie zjedzcie mnie żywcem - podkreślam słowo: niektórzy :-)): żenią się, a kiedy przychodzi gorszy czas lub trafia się okazja płci żeńskiej, tracą rozum i mają gdzieś zasady. Rozbijają życie, z potem gorzko żałują, choć nie mają odwagi się przyznać do tego. Dlatego jestem zwolenniczką wyciszenia emocji i rozsądnego odczekania oraz w odpowiednim momencie podjęcia dialogu o tym, co się stało i co dalej. Na podjęcie ostatecznej decyzji zawsze jest czas. Byle nie zamieść wszystkiego pd dywan - bo to się odbije rykoszetem na Twoim, Iwonko, związku.

Viollace tylko trudno zrozumieć dlaczego żyliśmy czy żyjemy pod jednym dachem z takim "dzieckiem".
Bo właśnie w chwilach trudnych, w jakimś powiedzmy życiowym sprawdzianie ta nasza druga połowa powinna okazać wartości - które myślałyśmy że ma.
W życiu przecież z łatwością przyjmuje się te dobre chwile, ale kiedy przychodzą problemy - to wtedy jest sprawdzian..
No niestety wiele z nas ma u boku kogoś kto ten sprawdzian oblał..

Wiesz jak mój M zawsze brzydził się zdradą, jak się wyśmiewał ze znajomych "patrz ten ma utrzymankę" "patrz jaki obłudny" etc etc
Właśnie brzydził się obłudą...a życie wszystko zweryfikowało..I wpadł do worka razem z tymi z których tak bezwzględnie szydził...

27

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
Viollace napisał/a:
Paweło napisał/a:

A ja uważam że albo się przyzna przed wszystkimi albo won. To nie miłość a zwykła wygoda. zdradzający/a musisz zawsze ponieść konsekwencję dopiero wtedy można zacząć mówienie o naprawieniu związku inaczej będzie to powtarzał non stop.

Piszesz, jak prawdziwy facet: stanowczo - i masz rację, że zdradzający powinien ponieść konsekwencje swojego postępowania. Ale kobiety myślą innymi kategoriami. I chętniej dają szansę na poprawę/naprawę. To nasza słabość kobieca. Dranie to wykorzystują. W moim wątku też piszesz radykalnie - o rozwodzie. Jednak nie zawsze ostateczne rozwiązania są najlepsze - to zrobić można zawsze. Czasem warto przeczekać :-) - choćby po to, aby zobaczyć, jak powoluteńku odwracają się role (opcja zdaje się tylko dla tych silnych psychicznie i zdeterminowanych). I widzieć samą siebie, jak się podnosi z dna i wstaje coraz silniejszą. Dlatego uważam, że Iwona powinna dać sobie trochę czasu - bo przecież mąż deklaruje, że ja kocha. A jak już opanuje swoje emocje i przyjrzy się swojemu ślubnemu dokładniej acz dyskretnie, powinna porozmawiać - szczerze i stanowczo, bo prawda powinna wyjść na jaw i TRZEBA o tym, co się stało, porozmawiać. Inaczej facet będzie czuł się bezkarny i jak coś się mu za jakiś czas odwidzi, to zrobi to samo. Zamiatać pod dywan nie wolno.

@ Iwona: mój mąż na początku zachowywał się jak w amoku jakimś. Nawet ruchy miał jak zahipnotyzowany. Obudował się szczelnym murem niedostępności i wykorzystując moje oddanie i miłość przeniósł winę na mnie, odcinając jednocześnie od wszystkiego, o czym doskonale wiedział, że miało i ma dla mnie/nas ogromne znaczenie (przekreślił wartości, moją kobiecość, miłość, pożądanie - słowem: wszystko). To było straszne. Obudowany swoim "betonem" nie dopuszczał ŻADNEJ myśli o tym, że to on powinien mieć poczucie skruchy. Ale z czasem udało mi się rozszczelnić ten mur i wbić pierwszą, maleńką, ale ostrą szpileczkę, którą poczuł. Potem tych szpilek było więcej i mocniejsze. Dalej broni sie jak może przed wyrzutami sumienia i przyjęciem do wiadomości faktu, że jego amoralnego postępowania kompletnie NIC nie usprawiedliwia. Ja jednak konsekwentnie robię swoje. Niedawno po raz kolejny spytał mnie wprost: czy ja chcę, żeby on się poczuł winny. Odpowiedziałam, że ma tylko przyjąć do wiadomości, że postąpił nieludzko, dziecinnie i że musi zrozumieć, że nie ma dla niego usprawiedliwienia - choć jest wybaczenie i wyciągnięta ręka do dalszego podążania razem. Niech myśli sobie, co chce. Ja robie swoje: coraz mocniej staję na nogi i realizuję swój plan działania. Kocham go gorąco w głębi serca, dałam wolność ale nie mam skrupułów, aby z ostrożności nie przyglądać się mu z boku. Jeśli uznam, ze mam dość, to będzie MOJA decyzja, a nie jego. I on o tym wie, bo mu to wyraźnie powiedziałam. Ważne: nie daję się wyprowadzić z równowagi. I on czasem z tego powodu dostaje szału, bo czuje sie bezsilny. Ja go do domu łańcuchem nie przywiązuję. Jakoś jednak na razie ze sobą mieszkamy dalej, rozmawiamy/kłócimy się/czasem planujemy, nawet okazjonalnie był sex z jego inicjatywy (choć ponoć patrzeć juz na mnie nie mógł i deklarował, że już NIGDY  nie będziemy się kochać fizycznie;-)). Fakt, brakuje dawnej czułości i troski - choć te w scenach łóżkowych się pojawiły i trudno uchwytnych epizodach codziennych, np. on słysząc mój schrypnięty głos któregoś ranka, jak zadzwonił do mnie z pracy, z troską spytał:"Chora jesteś?"). Przypominam, że wciaż deklaruje, że mu nie zależy na naprawianiu i ponoć mnie nie kocha.
Niektórzy faceci są jak duże dzieci (Panowie z Forum: proszę nie zjedzcie mnie żywcem - podkreślam słowo: niektórzy :-)): żenią się, a kiedy przychodzi gorszy czas lub trafia się okazja płci żeńskiej, tracą rozum i mają gdzieś zasady. Rozbijają życie, z potem gorzko żałują, choć nie mają odwagi się przyznać do tego. Dlatego jestem zwolenniczką wyciszenia emocji i rozsądnego odczekania oraz w odpowiednim momencie podjęcia dialogu o tym, co się stało i co dalej. Na podjęcie ostatecznej decyzji zawsze jest czas. Byle nie zamieść wszystkiego pd dywan - bo to się odbije rykoszetem na Twoim, Iwonko, związku.

Violace! Owacje na stojąco! Brawo! To się właśnie nazywa silna, mądra kobieta. Bierzcie przykład. Kłaniam się nisko, kochana, oby tak dalej, masz jaja ze stali. PIONA!

28

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
GIA_79 napisał/a:
Viollace napisał/a:

Niektórzy faceci są jak duże dzieci (Panowie z Forum: proszę nie zjedzcie mnie żywcem - podkreślam słowo: niektórzy :-)): żenią się, a kiedy przychodzi gorszy czas lub trafia się okazja płci żeńskiej, tracą rozum i mają gdzieś zasady. Rozbijają życie, z potem gorzko żałują, choć nie mają odwagi się przyznać do tego. Dlatego jestem zwolenniczką wyciszenia emocji i rozsądnego odczekania oraz w odpowiednim momencie podjęcia dialogu o tym, co się stało i co dalej. Na podjęcie ostatecznej decyzji zawsze jest czas. Byle nie zamieść wszystkiego pd dywan - bo to się odbije rykoszetem na Twoim, Iwonko, związku.

Viollace tylko trudno zrozumieć dlaczego żyliśmy czy żyjemy pod jednym dachem z takim "dzieckiem".
Bo właśnie w chwilach trudnych, w jakimś powiedzmy życiowym sprawdzianie ta nasza druga połowa powinna okazać wartości - które myślałyśmy że ma.
W życiu przecież z łatwością przyjmuje się te dobre chwile, ale kiedy przychodzą problemy - to wtedy jest sprawdzian..
No niestety wiele z nas ma u boku kogoś kto ten sprawdzian oblał..

Wiesz jak mój M zawsze brzydził się zdradą, jak się wyśmiewał ze znajomych "patrz ten ma utrzymankę" "patrz jaki obłudny" etc etc
Właśnie brzydził się obłudą...a życie wszystko zweryfikowało..I wpadł do worka razem z tymi z których tak bezwzględnie szydził...

Racja. Mój miał tak samo: lojalny, wierny, oddany, cudowny, ideał po prostu. Miał swoje za uszami, bo kilka lat temu swoim popijaniem doprowadził do tego, że postanowiłam odejść, choć tego mu nie powiedziałam - bo postanowiłam jeszcze trochę poczekać. Moje uczucie do niego prawie się wypaliło - już wtedy widziałam jego zachowania Piotrusia Pana i wymiękanie kiedy przychodziły problemy. Widziałam, ale nie chciałam WIDZIEĆ. Ale mąż się opamiętał - sam. I dałam mu szansę - dwukrotnie. Zdrady żadnej nie było wcześniej. Widać chyba za dużo wybaczyłam i byłam za mało stanowcza, skoro teraz zrobił co zrobił, kiedy na nas zwaliły się naprawdę ogromne problemy - z każdej strony życie w nas biło od jesieni zeszłego roku. Mąż nie zdał, niestety, sprawdzianu. Kilka razy mu zarzuciłam prze nasze 20 lat małżeństwa, że nie chcę mu być matką, ale żoną, partnerką i kochanką (w kolejności zależnie od okoliczności:-)). I nie chcę mieć dwójki dzieci, w tym jednego dorosłego. Wielokrotnie czułam, że wózek zwany rodziną, ciagnę sama, ale ciągnęłam. Teraz żałuję, że nie byłam dostatecznie stanowcza, jak byłam 15 lat młodsza. Bo kochałam za bardzo. A nie warto. Kochać warto - zawsze, ale nie wolno się w tej miłości zatracić z powodu poświęcenia.
Kryzys wieku średniego nałożony na syndrom Piotrusia Pana plus jeszcze kilka innych spraw i oczywiscie "pocieszacze" i "doradzacze" z popapranych małżeństw w sanatorium dał u nas efekt w postaci totalnego rozbicia rodziny. W tym wszystkim najbardziej żal mi córki, bo jej ojciec zafundował własnemu dziecku gorszą gehenne niż ta, której on sam doświadczył we własnym dzieciństwie. Ale na chwile obecną mój mąż myśli raczej dolną częścią ciała i ma pełną świadomość tego, że wybiera ucieczkę - powiedział mi to, kiedy po raz n-ty pytałam o to, dlaczego nie chce naprawiać i zy wie, że to jest podkulanie ogona i zwianie z pola walki.
Gdybym go przez ćwierć wieku nie znala z innej, doskonalszej strony, odpuściłabym sobie juz dawno temu.
Iwonie radzę: bądź stanowcza - bo jeśli facet naprawdę kocha, to zrobi wszystko, aby było dobrze.

29

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

@ Panibaronowa: :-) - właśnie przeczytałam Twojego posta. Aż miód mi się na serce wylał. Dziękuję za docenienie :-). Od razu się lepiej poczułam. Bo intuicja mi mówi, że postępuję dobrze. Ale kosztuje mnie to mnóstwo wysiłku. Kochani, macie pojęcie, jak ja się cieszę, ze odkryłam, będąc w mojej rozpaczy netkobiety :-)?

@Iwona: dziewczyno, nie odpuszczaj sobie ani przede wszystkim Jemu. Tylko bądź stanowcza.

30

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie
Viollace napisał/a:

@ Panibaronowa: :-) - właśnie przeczytałam Twojego posta. Aż miód mi się na serce wylał. Dziękuję za docenienie :-). Od razu się lepiej poczułam. Bo intuicja mi mówi, że postępuję dobrze. Ale kosztuje mnie to mnóstwo wysiłku. Kochani, macie pojęcie, jak ja się cieszę, ze odkryłam, będąc w mojej rozpaczy netkobiety :-)?

@Iwona: dziewczyno, nie odpuszczaj sobie ani przede wszystkim Jemu. Tylko bądź stanowcza.

O Viollace !!! jak ja bym chciała być taka jak Ty, aby podziwiać.

31

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

witajcie, minęło sporo czasu i różne sytuacje za mną/za nami... próbowałam rozmawiać "po dobroci/ po złości /po normalnemu/ jak z kimś b bliskim i/jak z kolegą", obserwacje prowadziłam- na ile było to możliwe (jak sama nie byłam w pracy)...i...nic nie wiem, mąż przystaje twardo przy swoim.. jesteśmy nadal razem, ale juz takiego zaufania nie ma z mojej strony jak kiedyś,,, staram sie wszystkiego nie pokazywać po sobie.. czasem jednak jak sobie przypomnę to wracam do tematu (niestety męczące dla mnie i dla niego zapewne)- on się zawsze wypiera ze to były tylko rozmowy ze znajomą.. ..taki związek czasem fajny czasem wegetacja.....ogólnie  jest ok ale ale nie zawsze jestem w stanie się wyluzować i nie myśleć "o tym" -tzn. nie podejrzewać, nie wiem czy to tak długo trzymać będzie/??[dowodów nie mam poza tymi co wczesniej] skupiłam się na sobie i zadowoleniu z siebie i oczyw córci, mój mąż ma też moją uwagę ale bardzo "podzielną".. czy nadal pytać i drążyć temat czy całkowicie oduścic...pewnie do końca nikt  nie potrafi odpowiedzieć (dla mnie sprawa ta pozostanie na zawsze zadrą w sercu bezwzględu na to jak niby niedaleko to zaszlo) ktoś napisał że mam być silna i stanowcza i byłam :)dziękuje wszystkim (fantastyczny portal podratuje nieco każdą duszyczkę:P)

32

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Kręci jak pies ogonem.Zawsze sie wykręcaja.Absolutnie bym mu nie wierz my ,kobiety,jesteśmy tak naiwne,że oszukujemy same siebie.Wolimy nie przyjmować tego do siebie,bo tak jest nam łatwiej.Uważam,że bedąc dorosłą osobą ,nie powinnaś mu w te bajki wierzyć.Możesz oszukiwac samą siebie,ze niby nic ich nie łączy,ale to nie bedzie dobre dla Ciebie.

33

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Iwonab, nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie co zrobić? W tym wszystkim Ty najlepiej wiesz co w trawie piszczy, czujesz, widzisz, odbierasz.

Zdaj się na intuicję.

Proces dochodzenia do siebie po stracie zaufania jest długi i przebiega dokładnie tak jak opisałaś, czasem normalnie, czasem wegetacja.

Może wyjściem jest abyś ze swojej strony, trochę z boku przyjrzała się swojemu związkowi, co jest w nim fajne, co jest podstawą, co może nie do końca gra.

Jaka jest Twoja rola, jaka chciałabyś aby była, jaka jest jego, może za dużo bierzesz na siebie a on jest trochę z boku.

Facecie wbrew temu co werbalizują, czerpią przyjemność z zaangażowania w związek, w dom, w rodzinę.

Im bardziej mężczyzna zajęty sprawami rodzinnymi i domowymi tym mniej ma czasu na głupoty i więcej za to jest odpowiedzialny.

To działa na prostej zasadzie - im więcej w coś inwestujesz - tym trudniej sobie to odpuścić.

To tak dla przemyślenia i głowa do góry ;-)

34

Odp: nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Ja bym jeszcze zrobila tak:
-wyslij sobie bukiet kwiatow z kwiaciarni na drugim koncu miasta, oczywiscie niech go dostarcza w tedy kiedy Ty i Twoj maz bedziecie  w domu . Bez bilecika Twoje ulubione a jak zapyta skad to i od kogo,  unikaj odpowiedzi powiedz ze nie masz pojecia ale postaraj sie zeby widzial l jak sie nimi cieszysz
-zacznij sie inaczej malowac troche bardziej starannie ,zalotnie ubierac   kiedy wychodzisz bez niego nawet jesli to jest  tylko wyjscie  do pracy oczywiscie postaraj sie to robic w taki sposob zeby to zauwazyl
-popros zaufana kolezanke zeby zadzwonila od czasu do czasu do ciebie  na telefon domowy i jak on odbiera to odkladala sluchawke ( nie za czesto)
jesli do tej pory zostawiłas komórkę gdzie popadnie to postaraj sie zeby odnotowal ze teraz pilnujesz jej jak oka w glowie
-umow sie z przyjaciolka na kawe ale ubierz sie jak na randke i postaraj sie zeby to zauwazyl,  unikaj tlumaczenia gdzie idziesz i z kim
Jjezeli zaczne zadawac pytania odpowiadaj ( tak jak on Tobie )wymijajaco lub wrecz ze cos sobie ubzdural ,jak mu zalezy zacznie wylazic ze skory ze masz kogos i bedzie  sie bardziej starac, jak to oleje to znaczy ze ma Cie gdzies, zaden normalny facet  nie jest obojetny na konkurencje jezeli chodzi o kobiete ktora kocha.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie wiem czy to jest zdrada czy tylko moje wymysły;pomóżcie w ocenie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026