netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Związek z przejściami - próba powrotu do byłej

1 odpowiedź2 462 wyświetleniazałożony przez gosc127, 14.07.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Związek z przejściami - próba powrotu do byłej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1

Temat: Związek z przejściami - próba powrotu do byłej

Hej kobiety wink
Piszę do Was z nadzieją na pomoc, radę, cokolwiek.

Od prawie 2 lat byłem w związku, który w zeszły piątek przestał istnieć. Moja narzeczona zerwała ze mną, i to już po raz drugi. Tym razem podobno ostateczny i definitywny.
Nasz związek na początku wyglądał klasycznie: słodko, słodko, itd., miłość do grobowej deski. A do tego ogromne obawy dziewczyny o to czy jej nie zostawię. W tamtym czasie (był to ok. 8 miesiąc naszego związku) ja zacząłem mieć wątpliwości co do swoich uczuć, pojawiły się flirty. Do niczego jednak nie doszło, opamiętałem się, sprawy są wybaczone i zamknięte, związek szczęśliwie toczył się dalej.

Aż do zimy bieżącego roku. Sprawy zaczęły się mocno psuć, pojawiły się kłótnie, nieporozumienia, niedomówienia. Aż w końcu dziewczyna oznajmiła mi że musimy zrobić sobie przerwę, gdyż ona ma duże wątpliwości co do naszej przyszłości, nie jest pewna swoich uczuć itp. Koniec końców przerwa wyglądała tak, że przez prawie 2 miesiące robiliśmy podchody: niby przerwa, ale 2-3 razy w tygodniu się widywaliśmy, niby brak kontaktu ale smsy i telefony się pojawiały. Dodatkowo w ciągu tych 2 miesięcy pojawił się w jej życiu nowy kolega ze studiów. Kolega do którego jak twierdziła ''nic nie czuje, to tylko kolega, nic więcej''. W ciągu naszej przerwy praktycznie każdą wolną chwilę spędzała z nim (co wynikało też z jego dużej inicjatywy) i co wiązało się z moją oczywistą wściekłością. Ostatecznie w którymś momencie dałem jej ultimatum, i kazałem się określić: albo mnie kochasz albo nie. Okazało się że tak, związek stał się lepszy, jednak kontakt z ''kolegą'' nie ustał, co wiązało się z kolejnymi nieporozumieniami. Ostatecznie pod koniec kwietnia po którejś z kolejnych wymian zdań dziewczyna stwierdziła że to koniec, rozstajemy się. Traf chciał że dzień wcześniej gdy się widzieliśmy ona w żartach powiedziała: ''nie wierzę że masz jaja żeby choćby jutro mi się oświadczyć''. Wykorzystałem to wyzwanie, tego samego dnia pojechałem po pierścionek i wieczorem padłem na kolana. Oświadczyny przyjęte, związek trwa, postanowienia o naprawie również. I tak kręciliśmy się przez 2 miesiące, aż do jej wyjazdu na 3 tygodniowe praktyki studenckie.
2 miesiące narzeczeństwa były niemal sielanką, atmosfera o niebo lepsza niż wcześniej. Zdarzały się drobne nieporozumienia, ale raczej nic wielkiego. Były za to częste zapewnienia o miłości, wzajemnej potrzebie siebie, itd. W dużej mierze to ja o te zapewnienia zabiegałem, pełen niepewności po zimowym kryzysie, miałem podobne obawy jak ona kiedyś. Sielanka trwała aż do dnia jej wyjazdu. Przeprowadziłem z nią w ten dzień rozmowę, pytałem (po raz kolejny zresztą) czy mnie nie zostawi, czy mogę jej ufać, czy nie zrobi czegoś głupiego itp. Usłyszałem: nie Misiek, kocham tylko Ciebie, nie martw się na zapas, będę tęsknić.

Nasz kontakt podczas jej praktyk był mocno ograniczony, ciężko było mi się do niej dodzwonić. Jej wytłumaczeniem był natłok zajęć. Nie byłem zaniepokojony, gdyż każdy telefon kończył się zapewnieniem: kocham, tęsknię. Po 2 tygodniach rozłąki postanowiłem zrobić jej niespodziankę, i odwiedzić ja w weekend. Po dojechaniu na miejsce usłyszałem: ''musimy porozmawiać''. Dowiedziałem się że przez te 2 tygodnie dużo myślała o nas, i nagle stwierdziła że nie nadajemy na tych samych falach, nie dogadujemy się, ja wg niej zatraciłem gdzieś swoją męskość i stanowczość (z czym niestety muszę się zgodzić), nie wykazywałem się kreatywnością w spędzaniu wspólnego czasu, byłem dziecinny, a do tego rzadko się ostatnio kochaliśmy. I musimy to zakończyć, bo to bez sensu, jak stwierdziła: ''miłość nie załatwi wszystkiego''. Pech chciał że miałem w planach powiedzieć jej na tym wyjeździe o tym, że naprawdę się zmieniłem, pokazać jej właśnie swoją kreatywność itp., czyli jak na ironię wszystko to, czego jej brakowało. Powiedziałem jej to, zaproponowałem kolejną szansę dla nas, żebym mógł jej pokazać te zmiany. Gdyby się okazało że jest tak samo, sam zapowiedziałem usunięcie się w cień. Powiedziała że muszę dać jej czas, że pogadamy na spokojnie jak wróci za tydzien. Powiedziała też że nadal mnie kocha, że tęskniła przez te 2 tygodnie, ale związek musi się zakończyć. Zapewniła też że nie chodzi o innego gościa. Podaliśmy sobie ręce na pożegnanie, wróciłem do domu, napisałem smsa ze dojechałem. I koniec, od soboty nie napisałem nic, ona też nie. Co robić dalej? Czy ona wróci? Szalenie ją kocham, potwornie wkurwia mnie że nie udało mi się pokazać jej mojej zmiany, wierzę że nasz związek ma sens, gdyż argumenty o niedogadywaniu się i nie nadawaniu na tych samych falach są dość przesadzone. Potrzebne byłoby jedynie większe zaangażowanie z jej strony.
Na początku gdy byliśmy razem ona miała szalenie niską samoocenę, kompleksy itd. Teraz przy nowym towarzystwie ze studiów wszystkie zniknęły, a role w naszym związku dokładnie się odwróciły. Ja szaleję za nią, a ją chyba średnio to obchodzi. Co robić? Jak ją odzyskać? Czy to możliwe żeby wszystkie uczucia zniknęły w tak krótkim czasie?

2

Odp: Związek z przejściami - próba powrotu do byłej

hej - czytając co napisałeś, miałam początkowo mieszane uczucia, jednak po przeczytaniu całości uważam, że na ten moment nie powinieneś robić nic w kierunku "pojednania". Przeprowadziliście wiele rozmów i do niczego konstruktywnego to nie doprowadziło, a wręcz przeciwnie ( twoje zaręczyny na zawołanie ?!, rozmowy etc) spowodowały tylko to ,że straciłeś na jakości, jako męższczyna w jej oczach. Gdy przechodziłam podobne chwile, aby poradzić sobie z żalem, smutkiem itd, że straciłam kogoś wyjątkowego, kogoś, kogo bardzo kocham mówiłam sobie głośno coś co kiedyś przeczytałam " Nie rób priorytetu z osoby, dla której jesteś tylko opcją" - bardzo mi to pomaga gdy łapię doła. Pozdrawiam

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Związek z przejściami - próba powrotu do byłej

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026