Ja powiem Ci kolego na swoim przykładzie, że moja ex dość długo mnie nie pociągała fizycznie pomimo tego, że naprawdę ją kochałem. Przez pierwszy rok no jakoś tak wewnętrznie zmuszałem się do tego by mi się podobała. Wiem, to może brzmieć absurdalnie. Ale uczucie zrobiło swoje. Nie wiem do końca jaki mechanizm zadziałał. Natomiast do dnia dzisiejszego pozostaje dla mnie ideałem kobiecego piękna, z czasem tak zaczęła mnie pociągać, że do dziś pozostaje dla mnie ideałem piękna. Choć obiektywnie na tle wielu innych dziewczyn naprawdę pozostaje MOCNO przeciętną dziewczyną i zdarzało mi się zbierać mało przyjemne komentarze od kumpli, a inni po prostu z grzeczności nie komentowali. Natomiast tak jak mówię... choć dla wielu była i jest po prostu brzydka tak dla mnie stała się i do dziś pozostała pewnego rodzaju wyznacznikiem piękna i mimowolnie zacząłem gustować w jej typie urody, w podobnych rysach twarzy i budowie ciała.
Ciężko powiedzieć czy jest to jakieś wyjście - zaryzykować. Ciężko mi powiedzieć, czy czas nie sprawi, że ta dziewczyna zacznie Cię pociągać...
Myślę, że niewiele można Ci doradzić, bo tu chodzi o Twoje odczucia. Czy czujesz w sobie tyle siły by zaryzykować, czy czujesz całym sobą, że kompletnie nie ma opcji, by Ci się kiedykolwiek spodobała.
Musisz zaryzykować i podjąć jedną z decyzji. Szkoda jej robić nadziei.
Z drugiej zaś strony ja jej szczerze współczuję, bo i tak już zbudowałeś jej ogromną nadzieję inicjując rzadko, bo rzadko, ale jednak - chwile romantyczne. Dziewczyna poczuła przy Tobie jakąś dozę bezpieczeństwa, zrobiła sobie nadzieję, że ktoś ją jednak zechciał, bo może faktycznie jest posiadaczką jakichś nietypowych rys twarzy, albo mało zgrabnej sylwetki. A Ty nagle jej jednak niewerbalnie dajesz do zrozumienia, że Cię nie kręci. No mnie jest jej żal, Ciebie oceniać nie chcę bo nie znam. Ja jednak wychodzę z założenia, że jak mnie ktoś nie kręci to mu nadziei nie robię i urywam znajomość tak szybko jak to możliwe. A jak już zrobiłem komuś nadzieję to wyznaję zasadę honoru, skoro zrobiłem nadzieję to piję piwo, które nawarzyłem, bo liczę się z uczuciami innych ludzi. Wyznaję zasadę "Biorę odpowiedzialność za uczucia, które otrzymuję, ale też za te, które wzbudzam", dlatego nie ukrywam, że w jakiś sposób drażni mnie Twoje podejście. Ale to Twoje życie, nie mnie oceniać. Ja jej współczuję, bo odnoszę wrażenie, że swoim postępowaniem i tak już, możliwe wyryłeś w jej psychice jakąś rysę, bo nie ulega wątpliwości, że w tej właśnie chwili depczesz jej poczucie wartości.