Magda8891 napisał/a:Dla mnie meskośc oznacza poczucie bezpieczeństwa, to że wiem że mogę liczyć na mojego(już) męża, że w każdej groźnej dla mnie czy naszego dziecka sytuacji zareaguje i w razie konieczności stanie w naszej obronie.
Brzmi to jak rola samcow lwow. Spia cale dnie, nie poluja, nie zajmuja sie potomstwem, ich jedyna rola jest obrona stada. Czy cos takiego masz na mysli? Zawsze wydawalo mi sie ze "bezpieczenstwo" jakie wnosza mezczyzni rozumie sie szeroko jako bezpieczenstwo fizyczne, bezpieczenstwo finansowe, itp.
Czy mezczyzna, ktory zyje sam i nie zapewnia nikomu "bezpieczenstwa" moze byc uwazany za pelnowartosciowego mezczyzne? Czy on potrzebuje zony i dzieci aby mozna mowic o nim jako o "prawdziwym mezczyznie"?
Z ciekawosci zapytam troche off topic: Jak czesto zdarzaja Ci sie takie grozne sytuacje? Czy mozesz cos blizej opisac?
Magda8891 napisał/a:Zwróć też uwagę że o kryzysie męskości zaczęto mówić gdy geje stali się bardziej widoczni, gdy zaczęli glośno mówić o swoich upodobaniach... Myślenie ludzi często jest takie gej=pedał=ciepłe kluchy(żeby nie użyć brzydkiego słowa)...
To tez prawda, ale chyba nie ma az tylu gejow. Szacowalbym ze moze 1% mezczyzn to geje, natomiast slyszalem okreslenia ze tylko okolo 30%-40% mezczyzn to "prawdziwi mezczyzni". Dlatego moze zostawmy gejow w spokoju i porozmawiajmy tylko o tych heteroseksualnych.
Magda8891 napisał/a:Inną sprawą jest że często słyszę jak mamy wychowują synów...tak jakby nie mogły się pogodzić z tym że dziecko rośnie...Mam nawet taki przykład w rodzinie... chłopak 14 lat śpi z mamą, boi się zostać sam w domu,boi się sam wjechać windą (i to nie jest wina klaustrofobii) mama ponad wszystko... pępowina gruba jak lina okrętowa...
No wlasnie... to jest oczywiscie przyklad negatywny gdzie chlopiec jest wychowywany na takiego ciapciaka. Dlaczego jego mama go tak wychowuje? Czy ona robi to swiadomie? Czy zalezy jej na tym aby wyrosl na pelnowartosciowego mezczyzne?
Swoja droga nasunelo mi sie pytanie: Jak byscie sie czuly gdyby wasz dorosly syn powiedzial Wam, ze kobiety go olewaja bo uwazaja go za jakies cieple kluchy?
Magda8891 napisał/a:Czy inaczej się chowa chłopców a inaczej dziewczynki...?Nie wiem , nie mam dziewczynki
myślę że na pewnym etapie rozwoju na pewno... ale pierwsze lata myślę że są podobne dla obu płci...każde dziecko potrzebuje troski, ciepła, miłości, przytulania...Ostatnio koleżanka sie zapytała czy nie boję się często przytulając syna ( dziecko 1 rok i 3 m-ce) że wychowam go na ww ciepłe kluchy...tak jakby to że jest chłopcem miało jakiekolwiek znaczenie... przede wszystkim jest dzieckiem....małym człowiekiem który potrzebuje bliskości miłości i poczucia bezpieczeństwa...jak to wygląda dalej, nie powiem Ci bo moje dziecko jest małe...Musiałaby się wypowiedzieć mama jakiegoś większego faceta 
Jakis czas temu natknalem sie na wyniki badan nad malymi chlopcami i dziewczynkami. Z tych badan wynikalo, ze w porownaniu do dziewczynek chlopcy od urodzenia placza czesciej, sa psychicznie slabsi i potrzebuja wiecej milosci od mam. Dlatego, moim zdaniem to bardzo dobrze ze go czesto przytulasz w tak malym wieku. Ale oczywiscie nastepne pytanie jest: czy takie cieple traktowanie chlopcow powinno sie z czasem ochlodzic? Jak sobie wyobrazasz nastepne lata rozwoju swojego synka?
zbytdelikatna napisał/a:Kaktus teraz często matki wychowują chłopców,chłopcom brakuje męskiego wzorca.Bo mama to kobieta i zachowuje się, reaguje jak kobieta,przekazuje wzorce kobiece, z prostej przyczyny - natura nie dała jej jaj.Matka ojca nie zastąpi i odwrotnie.A ojcowie - no cóż albo alkoholik,albo pracoholik, albo olewacz, albo sfrustrowany niedojrzały "małolat".Każdy z nich uważa, że wystarczy, że istnieje, że pokrzyczy na młodego żeby mu nie przeszkadzał, albo skrytykuje i poniży.
Z powyzszej wypowiedzi wnioskuje, ze ojciec odgrywa ogromna role w wychowaniu syna na mezczyzne. Jak dokladnie ojciec powinien uczyc swojego syna odpowiednich wzorcow? Jesli ojca w jakis sposob brakuje, czy matka jest w stanie wychowac chlopca na prawdziwego mezczyzne?
Spotkalem sie z taka wypowiedzia psychologa (zajmuje sie terapia rodzin): "Kazdy homoseksualny mezczyzna ktorego kiedykolwiek znalem lub z ktorym pracowalem byl porzucony przez swojego ojca. Nie spotkasz homoseksualnego mezczyzny ktory byl emocjonalnie blisko zwiazany ze swoim ojcem kiedy dojrzewal." Ta wypowiedz sugeruje ze rola ojca jest bardzo wazna i do tego istotna jest bliska wiez emocjonalna z ojcem.
zbytdelikatna napisał/a:Powiedz mi ilu tak naprawdę ojców, którzy są w stanie przekazać synom wzorzec prawdziwego i wartościowego mężczyzny znasz? Którzy są w stanie - znaczy też, którzy próbują i którym się chce.
Dobre pytanie. Nie potrafie na nie odpowiedziec z jakich autorytetem, bo znam za malo rodzin az tak blisko zeby zaobserwowac ich wewnetrzna dynamike. Wsrod tych niewielu ktore znam blizej, ojcowie ignoruja swoje dzieci. W zasadzie to oboje rodzice ignoruja swoje dzieci, bo typowy model funkcjonuje tak ze dzieci sa "wykopywane" do zlobkow, przedszkoli i szkol, i bardzo malo czasu rodzice poswiecaja swoim dzieciom.
Co ma zrobic facet ktory nie mial dobrego wzorca ojca? Czy jest on stracony? Czy moze jeszcze jakos sam znalezc meskosc?
cslady napisał/a:Sądzę, że wychowanie chłopca na prawdziwego mężczyznę trzeba zacząć od wyboru prawdziwego mężczyzny na swojego partnera/męża. Wzór i autorytet ojca jest bardzo ważny.
Na co zwracasz uwage wybierajac takiego prawdziwego mezczyzne na partnera/meza? Co dokladnie oceniasz w nim? Czy biezesz pod uwage jego zwiazek z jego ojcem?
Magan94 napisał/a:Nie wychowa się córki na prawdziwą kobietę ani syna na prawdziwego mężczyznę jeśli się nie wie co te słowa oznaczają. Bo przecież dziecko wszystkiego uczy się od nas i jeśli ma przykład na takie a nie inne rzeczy, to potem samo tak właśnie postępuje.
Magan, prosze napisz czym/kim dla Ciebie jest "prawdziwy mezczyzna".