Witam Was serdecznie i proszę o szczere porady i wnioski. Mam już szczerze dość tej sytuacji i zastanawiam się czy to wszystko już zakończyć ale od początku. Chyba jestem za bardzo naiwny...
Skrócę wam moje obawy i wnioski, które zaczęły się od stycznia tego roku do dnia dzisiejszego.
Jestem ze swoją kobietą w nieformalnym związku od 8 lat. Ja mam 40 lat (jestem po jednym związku) a ona 54 (po rozwodzie) i dwie córki już dorosłe. Ja dzieci nie posiadam. Od samego początku bariera wiekowa nie była dla nas problemem i bardzo się kochaliśmy. Były momenty lepsze i gorsze jak w każdym związku. Z racji tego że moja ukochana mieszkała z dwiema córkami w swoim mieszkaniu a one nigdy za mną nie przepadały mieszkałem we własnym lokum 10 minut od niej na piechotę. Oczywiście żyliśmy jak w normalnym związku, spędzaliśmy czas i ja u niej i ona u mnie tyle że nie mieszkaliśmy razem ale teraz to mało istotne. W końcu i jej córki się po tylu latach do mnie przekonały. Bardzo ją kochałem i widać było że ona mnie również. Każdą chwilę chcieliśmy ze sobą spędzać.
Planowaliśmy ostatnio zamieszkać razem. Wszystko jednak zaczęło się psuć od początku tego roku. Zacząłem coś przeczuwać że jest na rzeczy ponieważ moja luba coraz więcej czasu spędzała w internecie. Odkryłem że nawet zaczęła pisać z różnymi facetami. Zaczęły się dziwne puszczanie sygnałów na telefon i smsy oczywiście od razu przez nią kasowane i wyczyszczane historie połączeń. Co ciekawe zaczęła pod moją nieobecność dzień w dzień o tej samej godzinie jak byłem w pracy rozmawiać po godzinie lub dwie z jakimś facetem na skypie. Zamurowało mnie jak sprawdziłem laptopa i odczytałem historię jej wiadomości pisanych na skype i wyznawanie miłości obcemu facetowi, którego nawet podobno na oczy nie widziała - on pracuje za granicą w przedziale 2 miesiące w pracy i 1 miesiąc w Polsce. Potwierdziłem to bo sprawdziłem faceta docierając do jego byłej kobiety. Zapaliła mi się czerwona lampka. 6 stycznia mocno się pokłuciliśmy ale w całkowicie innej sprawie. Obraziła się w sumie z głupiego powodu a ja jej wygarnąłem jej rozmowy i udowodniłem pokazując zrzuty ekranu ze skype jej rozmów z tym typem. Co zrobiła ? Powiedziała że to nie moja sprawa bo to tylko pisanie głupie i nic nie znaczące żarty. Tak się wkurzyła że mnie wywaliła za drzwi. Myślałem że może jej przejdzie złość ale mijały dni, tygodnie a ona nawet nie zabiegała o spotkanie. Pisaliśmy tylko przez internet i dzwoniliśmy do siebie. Na pytanie kiedy się zobaczymy odpowiadała: "Nie mam teraz czasu, zobaczę". I tak minęły prawie 2 miesiące i nastał marzec. Przez ten okres się nie widzieliśmy. Po tym czasie po jednej z naszych rozmów oznajmiła mi że jakiś facet w niej się zakochał (ten z którym pisała) i nawet dała mi posłuchać ich rozmowy na skype żeby niby udowodnić że ona tego nie traktuje poważnie. Posłuchałem jego gadki i po prostu ręce mi opadły. Nie dość że co drugie zdanie pytał ją czy go kocha to ona też ciągle wyznawał jej miłość. Wyszło na jaw w tej rozmowie że już kupił jej pierścionek zaręczynowy i chcę wyjść za mąż. Moja oczywiście bardzo oficjalnie z nim rozmawiała chyba żeby nie dać po sobie poznać co jest grane. Poszedłem do niej na poważną i szczerą rozmowę. Powiedzieliśmy sobie co nas w związku bolało i co mamy naprawić. była to jedna z pierwszych tak szczerych rozmów i dużo wyjaśniła. Zaczęliśmy się znowu spotykać a ona obiecała że już skończy z nim znajomość ale spotka się z nim żeby mu wyjaśnić że to nie ma sensu i za niego nie wyjdzie. Ja kategorycznie powiedziałem żadnego spotkania. Zaznaczam że on wiedział że jest ze mną a ona okazało się jak to się mówi: płakała mu w rękaw i się żaliła jak to jej źle. Facet 60 lat, łysiejący, przy kasie, cwaniak w rozmowie. Miałem wrażenie że jej pranie mózgu zrobił przez te rozmowy.
Zaczęliśmy normalnie żyć, znów były namiętne randki, wspólne życie i czułem się szczęśliwy bo widziałem jej zmianę na plus. Ale niestety znowu głuche telefony, smsy, wiadomości na skype. Ona do niego się nie odzywała i pokazywała mi że to on wydzwania a nie ona. Dzień przed jego przylotem do Polski spotkaliśmy się i zaczęła się rozmowa na temat oczywiście jego. Powiedziała mi że on jest bardzo narwany i na pewno będzie chciał się spotkać. Ręce mi opadły kiedy okazało się że zna jej adres bo mu powiedziała żeby jej coś kupił dla jej córki w sklepie wolnocłowym no i musiała podać adres. Co się później okazało w ciągu jego 3 tygodniowego pobytu spotkała się z nim kilka razy. U niej też siedział w mieszkaniu. Dała mi zakaz przychodzenia jak on był. Nie odbierała w tym czasie też telefonów ode mnie ani smsów. Zakazała mi się wtrącić bo jej powiedziałem że typka pogonię i skończę to sam jak ona nie potrafi. Mówiła że sama to skończy. Dotarłem jak wygląda, znałem nawet markę i tablice rejestracyjne jego samochodu. Aż doszło do momentu kiedy przed jego ponownym wyjazdem z Polski przyszedł do niej niby na pożegnanie z kwiatami i jak to ona stwierdziła nie chciał wyjść bo taki zrozpaczony był że już musi wyjechać i jej nie będzie widzieć i to ich ostatnie spotkanie. Tego dnia co miał wyjechać rano jadę do pracy a pod jej blokiem stoi jego samochód - godzina 7.00 rano. Wyjaśniła mi że nie chciał wyjść i całą noc rozmawiali. Oczywiście że też do niczego nie doszło w co ciężko mi było uwierzyć. Wyjechał, minęły prawie 2 miesiące i rzeczywiście w tym czasie pousuwała jego z kont internetowych, nie odbierała telefonów i nie odpowiadała na smsy. Kupiła nową kartę do telefonu. To tak w dużym skrócie. Jak będą dodatkowe pytania to odpowiem bardziej szczegółowo.
Opis powyższy jest w okresach od stycznia do początku czerwca tego roku.
Teraz moje obserwacje i pytania do Was:
1. Przez cały okres kiedy on był w Polsce prawie mnie nie całowała. Oczywiście się często w tym czasie też kochaliśmy ale widziałem że nie ma czasami ochoty i humoru twierdząc że jest nim wykończona psychicznie i nie daje jej spokoju i usilnie chce się spotkać.
2. Czy tego dnia kiedy niby całą noc rozmawiali zdradziła mnie ? Dodam że po tej nocy i jego wyjeździe kochała się ze mną normalnie. Ja nic szczególnego nie wyczułem że jest coś nie tak. Mikroskopem jej przecież nie badałem.
3. Czy nadal z nim rozmawia ?
4. Kiedy on był zakazywała mi kontaktów telefonicznych i smsów o wizytach nie wspominając.
5. Zawsze miała na wszystko szybką odpowiedź co do jego osoby. Wyczuwałem że coś jest nie tak.
6. Obwinia że to moja wina że zaczęła z nim pisać i rozmawiać.
7. Dodam że rozmawiałem bez jej wiedzy też z jej byłym mężem. Podobno zdradziła go ale nie wnikam bo to dawne dzieje.
8. Teraz mam cały czas obawy. Nadal kasuje historię rozmów i smsy z telefonu już na nowym numerze.
9. Jak wezmę jej telefon w rękę wpada w furię.
10. W niektóre dni unikała zbliżeń mówiąc że jest wykończona psychicznie i fizycznie. Kiedyś tego nie było.
11. W ciągu tych 8 lat wiele razy mi w pewnych sprawach skłamała bijąc się w piersi że mówi prawdę a prawda udowodniona była całkiem inna.
12. Czuję że to się zaraz rozpadnie analizując obecne zachowanie mojej kobiety. Całkiem jakby inna osoba była niż kiedyś.
13. Od pewnego czasu nie mówi nawet że mnie kocha, nie okazuje uczuć.
14. Twierdzi że ma depresję i rozmawia ze mną jakbym jej wielką krzywdę zrobił. Z obserwacji - z sąsiadami czy rodziną rozmawia jak skowronek z uśmiechem.
15. Obwinia mnie o pierdoły, czepia się byle czego.
16. Jak rozpoznać że się w nim zakochała i nadal prowadzi tą znajomość ?
Pozdrawiam