netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Bycie chamem a bycie sobą

20 odpowiedzi3 831 wyświetleńzałożony przez Rock_Bottom, 23.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Bycie chamem a bycie sobą

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Bycie chamem a bycie sobą

Witam serdecznie wszystkich smile.

Na początku chciałbym zaznaczyć, że chodzi mi o bardzo luźną dyskusję, bez najeżdżania jeden (jedna) na drugiego (drugą). Celem tego wątku nie jest hejt a pomoc w rozwiązaniu mojego (mam nadzieję błahego) problemu.

Zaczynając temat zwracam uwagę - nie chodzi o typowego chama, który nie ma za grosz szacunku do drugiej osoby. Chodzi o osobę, za którą obejrzy się spora większość pań, czyli "niegrzecznego chłopca", który postrzegany jest przez osoby z zewnątrz za chama. Pisząc "z zewnątrz" mam na myśli osoby, które nie są w żaden sposób związane w relacje człowieka A oraz B.

Całkiem niedawno zaliczyłem kolejny dołek. Z własnej winy. Nie jestem osobą zbyt towarzyską, więc do każdej nowej znajomości podchodzę aż za bardzo pozytywnie. Za szybko się angażuję - ten problem dostrzegłem dawno, jednak do tej pory go nie wyeliminowałem. Ale od początku... Chciałbym przytoczyć swoje dwie ostatnie "przygody", które myślę pomogą zobrazować Wam moją osobę.
2 lata temu poznałem dziewczynę. Znajomość jak to znajomość, rozwijała się z dnia na dzień. Potem jakieś spotkanie oraz z mojej inicjatywy zaproszenie na wesele. Byliśmy, pobawiliśmy się, wieczorem doszło do czułych chwil i ogólnie do zbliżenia (bez seksu). Zaraz po tym incydencie zaczęło się wszystko pięknie sypać. Cała znajomość trwała miesiąc. Ze swojej strony dokładałem dużo starań by brnęło to w kierunku związku. Byłem miły, uprzejmy, ZAWSZE miałem dla niej czas. Od tamtej porażki nie poznałem żadnej ciekawej dziewczyny przez ponad rok albo nawet dłużej.
W maju bieżącego roku poznałem bardzo fajną dziewczynę. Świetnie się dogadywaliśmy, w wielu sprawach mieliśmy takie samo zdanie, nawet często myśli mieliśmy takie same. Od samego początku znajomości mówiłem sobie "nie bądź nachalny, nie pokazuj że ci zależy, podrocz się z nią trochę, niech zatęskni". Było tak... do momentu aż się nie spotkaliśmy. Przychodził czas spotkania, ja potulny jak baranek, miły zawsze z kwiatkiem, omijający najdrobniejsze konflikty, zgadzałem się na to gdzie chciała iść (raczej przez to że nie jestem zbytnio z miastem gdzie się spotykaliśmy oswojony). Próbowałem często inicjować jakiś dotyk np. objąć ją podczas spaceru, lub na ławce posmyrać palcem po ramieniu. Widziałem z jej strony negatywny odbiór, więc spytałem czy coś robię nie tak. Ona zaczęła tłumaczyć, że to nie ten etap znajomości i takie tam bzdury (była to końcówka drugiego spotkania i jakieś 2.5 tygodnia znajomości). Sporo przepraszałem, czułem przez SMS-y gdy się gniewała, więc miałem poczucie winy z bzdurnych powodów ale zawsze. Gdy przyszło ostatnie spotkanie i wyjaśnienie sobie pewnych rzeczy (spotykała się równolegle ze mną i z kimś jeszcze) pytałem otwarcie o wszystko, w szczególności o moje zachowanie. Mówiła, że żadnych negatywnych odczuć nie miała, nie czuła żebym był nachalny, czuje się przy mnie bezpiecznie i bardzo dobrze spędzało jej się ze mną czas. ALE tylko przyjacielsko... z tamtym jest INACZEJ.

Przejdźmy do meritum mojego problemu. Wiem gdzie popełniam błąd. Angażuję się za szybko, zachowania, które praktykuję powinny mieć miejsce raczej tuż przed samym związkiem albo nawet już będąc w związku a nie na etapie początkowym, gdzie znajomość się rozwija. Czytałem wielokrotnie na czym polega bycie tak ukochanym i pożądanym przez kobiety "bad boyem", czytałem jakie ma cechy i jakim zachowaniem się charakteryzuje. Problem polega na tym, że owe zachowania tj. spontaniczność, lekkie olewatorstwo (w celu rozjuszenia żaru tęsknoty w kobiecie), 0 jakiegokolwiek narzucania się czy nachalności i teraz najlepsze - pokazać jednocześnie, że nie zależy i zależy... Są to tylko przykłady (których jest więcej) jednak ich ilość zupełnie wystarczy, żeby śmiało i głośno powiedzieć - ten typ człowieka kompletnie do mnie nie pasuje! Nie potrafię grać kogoś takiego, kogoś kim nie jestem.

Uważam siebie za osobę pewną. Zawsze jestem szczery i się z tym nie kryję. Z natury bardziej przypominam romantyka, gdyż bardzo jarają mnie takie klimaty. Jestem też osobą otwartą i możliwe, że tutaj też siedzi jakiś problem, ponieważ gdy zauważam, iż osoba poświęca mi czas i uwagę to po prostu się otwieram nie zważając na konsekwencje...

Tu chciałbym zauważyć, że wielokrotnie się mówi "bądź sobą", "nie udawaj kogoś kim nie jesteś". Moja osoba cieszy się bardzo ciepłymi określeniami, niestety tylko i wyłącznie w charakterze "kolegi". Chcę przestać być kolegą, chcę zacząć zdobywać kobiety i chcę by one pożądały mnie. Pytanie: jak tego dokonać, skoro "bycie sobą" skazuje mnie z góry na porażkę?

Dziękuję za zapoznanie się z tematem i bardzo proszę o zachowanie człowieczeństwa tongue. Nie potrzebuję dodatkowych dzid pod żebrami w postaci "kolejny frustrat który ma problem z życiem" albo podobnych. Doskonale wiem, że mam problem. Zdaję sobie sprawę z moich nieodpowiednich podejść. Piszę tu, ponieważ chcę to zmienić a nie wiem w jaki sposób...

Dziękuję z góry za każdy post i serdecznie pozdrawiam!

2

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

Witaj!
Cóż, jesteś jednym z tych facetów, których to niby wszystkie kobiety poszukują tylko jakoś w realnym świecie tego nie widać. Podsumuję najpierw znajomość z pierwszą panną. Prawda jest brutalna, ale problem polega na tym, że jej nie przeleciałeś. Tego oczekiwała, po tym by się w tobie zakochała, a tak to jak sam zauważyłeś wszystko zaczęło się psuć.
Co do drugiej znajomości to musisz podać więcej szczegółów. W czym się okazywało to unikanie konfliktów? Na pewno nie powinieneś przepraszać za dotyk, po prostu ona ci się podobała i miałeś prawo to robić. Jeżeli mówiła, że to nie ten etap znajomości to trzeba było to zbić mówiąc: "Przepraszam, jak kiedyś będę chciał cię pocałować to wyślę podanie". Widzę, że wpadłeś w szufladkę przyjaciela, tak więc muszę spytać czy w ogóle podczas rozmów poruszałeś temat seksu(rozumiesz żarty, podteksty, dwuznaczności)? Jeśli nie to dostrzegam kolejny błąd, który możesz naprawić. Wracając do konfliktów to jest naturalne i logiczne, że jeśli tobie zależy(nawet w relacji przyjacielskiej) to nie chcesz kłócić się o pierdoły. Tylko, że dla kobiety ten okres to próba wejścia tobie na głowę, zdobycia przewagi. Ja wiem, że każdy(w tym ja) romantycznie nastawiony facet marzy o związku w którym nie trzeba myśleć o tym co wolno powiedzieć, a co nie, uważać na każdy krok, by panna nie uznała nas za mięczaka. Niestety tak nie ma, miłość to bajka dla grzecznych dzieci, tylko że w tej grze to niegrzeczni wygrywają. Na szczęście grzeczni mogą mieć na tyle rozumu, by dostrzec te mechanizmy i się do nich dostosować. Tylko czy będą z tym szczęśliwi?

PS: I jeszcze jedno, czy masz jakąś zgraną ekipę, paczkę przyjaciół? Bo jeśli masz to podryw najlepiej udaje się w grupie, także popróbuj. Pewnie jednak nie masz, bo rzeczą wspólną dla facetów zanadto przejmujących się brakiem powodzenia u kobiet(nie oceniam, sam jestem tego przykładem) jest brak satysfakcjonującego życia towarzyskiego. Bo niestety w dzisiejszych czasach o przyjaciela jest nawet trudniej niż o dziewczynę.

3

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

Czytając to, co pisze pan_areo mam wrażenie, że pomylił portale. Opamiętaj się. Jak kobieta mówi nie, to pasuje to zaakceptować. Jak zachowujesz się w stosunku do kobiet, jak napisałeś tutaj, to nie dziwne, że uważasz większość osób w twoim wieku, za puste. No i słownictwo. Postaraj się ogarnąć. (Tak, czasem kobieta mówi nie, myśli tak, ale w sytuacji, w której mówi, że to jeszcze nie ten etap, po prostu nie wolno przekraczać granicy)

Autorze. Opisałeś dość niewiele odnośnie do sposobu poznania dziewczyny nr 2, dlatego ciężko powiedzieć jak powinieneś się zachować. Po pierwsze, na pierwszej randce, czy po prostu spotkaniu można sobie pozwolić co najwyżej, na chwycenie za rękę, choć i to tylko w szczególnych przypadkach. Pierwsze spotkanie to miejsce na zaciekawienie kobiety, za pomocą pierwszego wrażenia i słów, a nie dotyku i przytulania. Nie można się też zamykać w stwierdzeniu, że kobiety ogólnie wolą "bad boyów". Nie. Wolą osoby ciekawe, a raczej osoby, które potrafią zaciekawić.
Dodatkowe informacje dałem w tym wątku: http://www.netkobiety.pl/t86249.html
Nie widzę sensu w przepisywaniu wszystkiego. Nie słuchaj też użytkownika wyżej, bo chamstwo nie jest sposobem, na zainteresowanie dziewczyny. Gdybyś odpowiedział jej tak, jak zaproponował, to z miejsca dostałbyś z liścia, po prostu by sobie poszła, ewentualnie stwierdziła, że to chamskie i była zła bardzo długo.

Nie przejmuj się. Jeszcze trafisz na kogoś odpowiedniego. Po prostu staraj się tak nie napalać, a będzie dobrze.

4

Odp: Bycie chamem a bycie sobą
BantrothThane napisał/a:

Czytając to, co pisze pan_areo mam wrażenie, że pomylił portale. Opamiętaj się. Jak kobieta mówi nie, to pasuje to zaakceptować. Jak zachowujesz się w stosunku do kobiet, jak napisałeś tutaj, to nie dziwne, że uważasz większość osób w twoim wieku, za puste. No i słownictwo. Postaraj się ogarnąć. (Tak, czasem kobieta mówi nie, myśli tak, ale w sytuacji, w której mówi, że to jeszcze nie ten etap, po prostu nie wolno przekraczać granicy)

Autorze. Opisałeś dość niewiele odnośnie do sposobu poznania dziewczyny nr 2, dlatego ciężko powiedzieć jak powinieneś się zachować. Po pierwsze, na pierwszej randce, czy po prostu spotkaniu można sobie pozwolić co najwyżej, na chwycenie za rękę, choć i to tylko w szczególnych przypadkach. Pierwsze spotkanie to miejsce na zaciekawienie kobiety, za pomocą pierwszego wrażenia i słów, a nie dotyku i przytulania. Nie można się też zamykać w stwierdzeniu, że kobiety ogólnie wolą "bad boyów". Nie. Wolą osoby ciekawe, a raczej osoby, które potrafią zaciekawić.
Dodatkowe informacje dałem w tym wątku: http://www.netkobiety.pl/t86249.html
Nie widzę sensu w przepisywaniu wszystkiego. Nie słuchaj też użytkownika wyżej, bo chamstwo nie jest sposobem, na zainteresowanie dziewczyny. Gdybyś odpowiedział jej tak, jak zaproponował, to z miejsca dostałbyś z liścia, po prostu by sobie poszła, ewentualnie stwierdziła, że to chamskie i była zła bardzo długo.

Nie przejmuj się. Jeszcze trafisz na kogoś odpowiedniego. Po prostu staraj się tak nie napalać, a będzie dobrze.

Pomyliłem portale? Ciekawy jestem z jakim? Pytam z ciekawości, bo uwielbiam darmowe psychoanalizy. Nie wiem ile masz lat, ale ja swoje zdanie na temat dziewczyn w moim wieku wyrobiłem na podstawie doświadczeń i obserwacji. Nie znaczy to, że wszystkie są puste, tylko większość, co nie zmienia faktu, że wielu wartościowych facetów przez to musi znosić notorycznie upokorzenia(bo nie zwykłe odrzucenia, właśnie ogarnięta dziewczyna nie będzie się bawić chłopakiem, ale jak mówiłem takich jest mało, większość woli wykorzystywać, a czasem nawet dokopać). W pierwszym przypadku to twoim zdaniem o co chodziło? Doszło do zbliżenia, dziewczyna chciała seksu, ale go nie dostała i zaczęło się sypać. Co miała mu wprost powiedzieć? To facet ma mieć inicjatywę, a jeśli nie to jest oceniany jako frajer.

Widzę, że się nie wczytałeś. Autor napisał wyraźnie, że to było drugie spotkanie, a znajomość trwała już 2,5 tygodnia(więc i po drodze było sporo minut przegadanych na komunikatorach, przez smsy czy telefon jak mniemam). To jak opisał swoje zachowanie pokazuje wyraźnie, że nie był w tym dotyku wcale nachalny. Nie wierzę w to, by facet unikający konfliktów zaczął jej dobierać się do majtek. On po prostu chciał przełamać barierę dotyku i słusznie, bo przeczytał w internecie, że brak dotyku = friendzone. Tylko, że i tak trafił do friendzone, bo w tym czasie zadawała się z bad boyem, z którym było inaczej(postawię dolary przeciw orzechom, że on ją też o zgrozo dotykał, może nawet macał, tylko że z jakiegoś powodu jej to nie przeszkadzało).

Umie zaciekawić powiadasz. Tylko, że będąc interesującym rozmówcą on staje się UWAGA! UWAGA! idealnym kolegą. Do rozmowy - TAK, do łóżka - NIE! Już to gdzieś pisałem i tutaj jest błąd autora. Dla mężczyzny, który nie ma na codzień kontaktu z kobietą każda rozmowa z nią jest czymś wyjątkowym. Natomiast dla kobiety rozmowa nie jest niczym szczególnym, bo one mówią dużo więcej od nas. Ale też często te słowa są mało znaczące. I facet nagle zauważa, że ta kobieta jest dla niego ważna, a dla niej on jest tylko jednym z wielu rozmówców. Jedyne czym może to zmienić to właśnie droczenie się z dziewczyną i o zgrozo! wplatanie erotyzmu do rozmów. Nie widzę żadnego chamstwa w tym, że facet jasno komunikuje kobiecie, że ta mu się podoba.

I na zakończenie proszę bez osobistych wycieczek(nie słuchaj tego tam, słuchaj mnie). Bo co jak co, ale to właśnie słuchając takich rad jak Twoja, autor skończy jako 30letni prawiczek(był tu taki temat, zawodowy żołnierz i też mu mówili, że sobie kogoś znajdzie) oglądający ze łzą w oku filmy na których gorąca laska sama z siebie rzuca na łóżko nieśmiałego nerdzika. Tylko, że takie rzeczy to tylko na filmach.

5

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

pan_areo
Jest dokładnie tak jak mówisz i ja doskonale sobie z tego zdaję sprawę - nie przeleciałem jej. Dlaczego? Sytuacja miała swój początek przed weselem na które ją zaprosiłem. Napisałem pół-serio czy mam kupić gumki. Ona chciała sprawdzić moją odwagę, więc je kupiłem. Z tym że ona przez cały dzień o tym nie wiedziała, bo chciałem to zachować na romantyczny wieczór po weselu. W drodze do domu pokazałem jej to opakowanie, ona się zaśmiała i zaczęła mówić "przepraszam ale nie. to były żarty". Ale była w szoku big_smile. To był kluczowy moment, bo właśnie mocno uszanowałem wtedy to "nie". Chciałem pokazać, że dla mnie jest ważne słowo dziewczyny a nie tylko spełnianie swoich potrzeb. Później zrobiło się naprawdę ciepło ale ja tych znaków nie odczytałem, nie odczytałem tej zmiany zdania i tak to się skończyło. Po dziś żałuję, że nie wykorzystałem sytuacji....

Druga znajomość zaczęła się (tradycyjnie) w sieci. Po trzech dniach się spotkaliśmy. Pierwsze spotkanie wyszło dość spontanicznie, bo nie zakładałem, że w ten dzień mi może pasować ale jednak się zobaczyliśmy. Było wg mnie luźno, nie miałem tego klasycznego stresu, nawet głos był ustabilizowany big_smile. Na pierwszym spotkaniu nie doszło do kompletnie żadnej fizyczności, poza pożegnaniem - sama się przytuliła. Temat seksu był poruszany jak najbardziej i to do tego stopnia, że lekko mnie musiała przywrócić do porządku big_smile. Nie były to jednak typowe teksty i propozycje "jak bym cię brał i ile razy" tylko raczej takie śmieszki i wygłupy. Z racji, że dała mi do zrozumienia, że z niej duży zboczuch to no się nie krępowałem z niczym. Gdy zwróciła mi uwagę, że "nie wszystko kręci się wokół jednego tematu", ten wątek został przeze mnie ostro zaniedbany. Dawałem jej wielokrotnie do zrozumienia, że nie zależy mi tylko na spędzeniu z nią nocy a na czymś więcej. Na drugim spotkaniu na powitanie dałem jej buziaka w policzek (którego jak później się okazało nawet nie zauważyła a był dość mocny big_smile). Wtedy zacząłem ją lekko obejmować, gdyż chciałem jej pomóc w przemierzaniu metrów, bo była chora i zmęczona. Już wtedy zaczęła się ode mnie odsuwać. Pod koniec spotkania właśnie, gdy zmieniliśmy miejsce poszliśmy usiąść na ławkę i najnormalniej zacząłem ją smyrać po ramieniu. Wtedy zwróciła mi uwagę na poważnie. Ja lekko speszony (bo co w tym złego?) zaprzestałem. Wewnętrznie czułem, że trapi mnie to więc postanowiłem zapytać o co chodzi. No wtedy powiedziała, że to nie ten etap i że nie może mi pozwolić na tego typu rzeczy. Co zrobiłem? Ze spokojem to przyjąłem i zaniechałem na przyszłych spotkaniach podobnych zachowań. Trzecie spotkanie odbyło się w mojej miejscowości, umówiliśmy się że zrobię dla nas obiad. Zrobiłem, przygotowałem miejsce "we dwoje" w moim domu, przywiozłem ją. Gdy to zobaczyła nie mogła dość do siebie z wrażenia. Wielokrotnie jej powtarzałem, że to TYLKO obiad i nie ma w nim nic specjalnego a to że stała na stole róża dla niej to była wyłącznie oznaka wdzięczności, za to że mi zaufała przyjeżdżając do mnie nie obawiając się niczego z mojej strony. Reszta już została opisana. Po 4 dniach oznajmiła mi że kręci z kimś jeszcze, z kimś kogo poznała szybciej niż mnie (podobno) i że przy nim jest inaczej niż ze mną. Oczywiście mi NICZEGO nie brakuje, jestem taki, śmaki, owaki i w ogóle oh eh ah... ale przy nim INACZEJ noo.

Na czym polegało unikanie konfliktów? Nie brnąłem w temat, który był dla niej w jakiś sposób niewygodny, lub gdy przez nią sprawa była postawiona jasno. Nie mogę tu dać przykładów, kwestie prywatne. Ogólnie: ona mówi tak i tak i koniec tematu.

Nie mam takiej paczki, z prostego powodu. Nie jestem osobą imprezową. Był etap (szkoła średnia), gdzie powinienem właśnie wtedy się obudzić ale to były czasy, w których uważałem za takie "rozrywki" za kompletną stratę czasu. Po ostatniej przygodzie z dziewczyną czuję, że musi się to zmienić.

BantrothThane
Może niejasno się wyraziłem a może źle mnie zrozumiałeś - fizyczność z mojej strony zaczęła się na drugim spotkaniu. Pojęcie "bad boya" jest szerokie jak Bałtyk. Facet rozumie je inaczej, jedna dziewczyna inaczej a jeszcze inaczej koleżanka koleżanki koleżanki tej dziewczyny. Nie chodzi o stricte chamstwo, jak kompletny brak szacunku wobec niej, używanie nieodpowiednich określeń pod jej adresem czy nawet jakieś czyny fizyczne. Chodzi raczej o osobę, która innym zachowaniem niż moje potrafi zaintrygować kobietę. Nie jest to zachowanie ani nieodpowiednie (opisane wyżej) ani charakterystyczne dla mnie tj. "ciepłe kluchy". Właśnie to charakterystyczne zachowanie jest dla nich ciekawe i pociągające. Sęk w tym, że nie pasuje to do mojego typowego JA. Mam udawać kogoś kim nie jestem? Starać się wmówić, że nie będę już taki jak kiedyś? Potrzebna jest mi gruntowna zmiana mojego "JA". Nie wiem tylko, czy to nie będzie udawanie... a takie zachowania są wychwytywane momentalnie przez płeć piękną.

Jeszcze nawiążę do jednego aspektu. Działałem na portalach randkowych i społecznościowych, zauważyłem zainteresowanie wśród kobiet, które w żadnym stopniu mnie nie pociągają a ja z kolei gustuję w dziewczynach, na które nie zwracają na mnie większej uwagi (osoby poznane i opisane wyżej to wyjątki tongue). Sam nie jestem w stanie swojej atrakcyjności ocenić, ale przecież "kobiety nie zwracają uwagi na wygląd" big_smile.

Dziękuję za odpowiedzi i za link! Serdecznie pozdrawiam smile

6

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

W głowie sie nie miesci co Wy faceci myślicie o kobietach....Przelecieć na pierwszej randce?To chyba w agencji towarzyskiej...Każda kobieta lubi kiedy  jest w centrum zainteresowania..Rozmowa o wszystkim i o niczym taka jest najlepsza bynajmniej jest iskra że temat się nie kończy...Facet nie może spełniać wszystkich zachcianek ale musi byc męski,konkretny ....Przytulanie na drugiej randce??cóż pewno jestem staroswiecka patrząc na panienki które jak by mogły to od razu by...Ale to chyba nie o to chodzi//....Nie musisz zgadzać sie ze mną ale kazda kobieta powinna sie szanować i pozwolić sie zdobyć .Oczywiście nie można być nachalnym bo panienka od razu ucieknie....

7

Odp: Bycie chamem a bycie sobą
Rock_Bottom napisał/a:

Dziękuję za zapoznanie się z tematem i bardzo proszę o zachowanie człowieczeństwa . Nie potrzebuję dodatkowych dzid pod żebrami w postaci "kolejny frustrat który ma problem z życiem" albo podobnych. Doskonale wiem, że mam problem. Zdaję sobie sprawę z moich nieodpowiednich podejść. Piszę tu, ponieważ chcę to zmienić a nie wiem w jaki sposób...

Raczej nie masz czego się obawiać, bo widać, że jesteś kumaty i dostrzegasz też swoje błędy - to się ceni. smile

Czyli problem leży w tym, że chcesz jednocześnie pozostać sobą i zainteresować dziewczynę?

Wiesz, jak czytałam Twój pierwszy post to pierwszym, co rzuciło mi się w oczy było to, że zawsze byłeś dyspozycyjny. Nie chodzi o to, że masz udawać jak masz wolny dzień, że jesteś zapracowany, ale... serio zawsze miałeś czas? Nie masz jakichś zajęć, planów? A może przekładasz je wszystkie by polecieć z kwiatkiem w dłoni? wink Kubeł zimnej wody na głowę! Masz też swoje rzeczy do roboty i NIE MASZ czasu zawsze i wszędzie.

Kolejna sprawa - bierność i to duża. Napisałeś, że dostosowywałeś się do miejsc spotkań. Czemu? Nie lepiej jak raz jedna osoba coś wymyśli, a następnym razem druga? Gdy zrzucasz wszystko na jedną osobę, to może to wyglądać tak, jabyś był mamejowaty i nie miał zwyczajnie pomysłu. Musisz pokazać, że CHCESZ, że masz też swoje oczekiwania, rzeczy, które lubisz bardziej lub mniej i komunikować to.

Właściwie, to nie zachowywałeś się nawet jak przyjaciółka. Bo na początku sobie pomyślałam, że tak się zachowywałeś, ale przyjaciółka wykazuje więcej inicjatywy. big_smile I przyjaciółka ma swoje plany. Bardziej mi to pasuje do jakiegoś pieska wyprowadzanego na spacer, nie obraź się... smile Nie piszę tego złośliwie, bo wydajesz się sympatyczny.

Rock_Bottom napisał/a:

Na czym polegało unikanie konfliktów? Nie brnąłem w temat, który był dla niej w jakiś sposób niewygodny, lub gdy przez nią sprawa była postawiona jasno. Nie mogę tu dać przykładów, kwestie prywatne. Ogólnie: ona mówi tak i tak i koniec tematu.

Moja diagnoza coraz bardziej trafna. Słuchaj, z przyjaciółką można się pokłócić... CZEMU, CZEMU, CZEMU? Jeżeli chodzi o to, że nie drążyłeś tematów prywatnych, to ok. Bycie wścibskim to nic fajnego, ale jeśli w rozmowie pojawia się kwestia sporna, to czemu o tym nie pogadać? Nigdy nie znajdziesz człowieka, z którym będziesz się zgadzać w każdej kwestii, dlatego warto uczyć się, jak kulturalnie i rzeczowo wyrażać swoje - nawet odmienne - zdanie.

Tak sobie czytam i czytam, co tam jeszcze dopisałeś w drugim poście i stwierdzam, że wrażenie musiałeś zrobić fatalne. big_smile I powtórzę jeszcze raz - nie gniewaj się na mnie, ale taka prawda. smile Nad tym, jakie robimy wrażenie jest dużo łatwiej popracować niż nad tym, żeby przestać być stękającą marudą, więc nie martw się. big_smile

A wrażenie zrobiłeś mniej więcej takie: inicjatywy za bardzo nie wykazuje. Potem ta róża (:O) podczas obiadu, który zrobiłeś, co ogólnie było fajne, ale ta nieszczęsna róża! Taki tani romantyzm... Róża może być super od faceta, z którym rzeczywiście jest coś więcej lub od starszego (jakoś bardziej przystaje do wieku), ale nie od... 20latka? Zbyt poważne, polne kwiatki byłyby bardziej trafione.

Wracamy do tego wrażenia. Dostawianie się na drugiej randce/spotkaniu? Kończ waść, wstydu oszczędź. tongue Co innego, gdy znasz się z kimś jakiś czas i zaczynasz zmieniać "profil" relacji. Ale drugi raz dziewczynę na oczy widzisz i zapalasz się niczym pochodnia? Inaczej by sytuacja wyglądała, gdyby ona była chętna, wtedy droga wolna. To raczej widać po spojrzeniu, zarumienieniu, spuszczanie oczu w dół co jakiś czas - wersja nieśmiała. :> Ale ona ewidentnie potrzebowała więcej czasu, by się do Ciebie przyzwyczaić, a Ty ją obłapujesz? Rety, nawet sobie wyobrażam jak bardzo zażenowana musiała być. Niestety, ale jest spora różnica gdy jest się rówieśnikiem, a gdy jest się starszym - w postrzeganiu takiego chłopaka/mężczyzny. Starszy może sobie pozwolić na więcej, bo ma doświadczenie, bo z pewnością robi to zręcznie i bez takiego śmiesznego "chciałbym, ale się wstydzę". tongue

Za bardzo chciałeś, za bardzo się starałeś (i jednocześnie mało inicjatywy było z Twojej strony, mało indywidualizmu, mało CHARAKTERU) i wyszło nienaturalnie i krępująco. Ona nie czuła się komfortowo. Zamiast tak ją obłapywać trzeba było ją kilka razy porządnie rozbawić i już inaczej by na Ciebe patrzyła. smile

Reasumując: inicjatywę wykazywałeś jedynie do obmacywanek, a nie starczyło jej do innych rzeczy. Na przyszłość odwróć proporcje. tongue

Rock_Bottom napisał/a:

Po 4 dniach oznajmiła mi że kręci z kimś jeszcze, z kimś kogo poznała szybciej niż mnie (podobno)

W takim razie nie ma nawet czego żałować. Może dobrze wyszło, bo to nie było w porządku z jej strony. Ale na przyszłość może Ci się przydać. smile

BantrothThane dobrze prawi. smile

8 Ostatnio edytowany przez Rock_Bottom (2015-06-23 20:15:13)

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

pan_areo
TAK dokładnie TAK.. jakbyś to wszystko widział big_smile. Było dokładnie tak jak piszesz, nie wiem tylko czy tamtemu się pozwalała. Mało mnie to interesuje big_smile. I szczerze dziękuję, zauważyłem swój kolejny karygodny błąd - za dużo gadam, co prowadzi właśnie do takiej przyjacielskiej relacji. Wyglądało to dokładnie tak jak opisałeś - za dużo gadania, za mało akcji (czyt. droczenia, kręcenia śruby, tajemniczości).

Pani luno40
Spokojnie, bez nerwów smile. Nikt nie ma zamiaru uprawiać seksu na pierwszej randce (przynajmniej ja). Gdy mi zależy na jakiejś osobie to się o nią staram, nie dążę za wszelką cenę do seksu, nie taki mam cel. Co do zachcianek.. trochę za mocne słowo ale fakt. Nie potrafię się oprzeć i odmówić dziewczynie w czymś. Przytulanie dzisiaj jest brane za gest przywitania/pożegnania (oczywiście z dziewczyną tongue). Oczywiście to co Pani napisała odnośnie szanowania siebie i pozwolenia się zdobyć jest jak najbardziej słuszne. Ja próbuję się dowiedzieć właśnie jakie zachowania mogą temu sprzyjać, gdyż należę do grupy, która szybko się angażuje i za szybko pokazuję, że mi zależy... A takie zachowania powinny być włączone (wg mnie) później.


Łączę pozdrowienia smile

9

Odp: Bycie chamem a bycie sobą
daenerys7 napisał/a:

Dostawianie się na drugiej randce/spotkaniu? Kończ waść, wstydu oszczędź.

Ludzie idą ze sobą do łóżka na pierwszej randce, a ty mu robisz zarzut, że obejmował czy pocałował w policzek dziewczynę, która mu się podoba.

10

Odp: Bycie chamem a bycie sobą
zischo napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Dostawianie się na drugiej randce/spotkaniu? Kończ waść, wstydu oszczędź.

Ludzie idą ze sobą do łóżka na pierwszej randce, a ty mu robisz zarzut, że obejmował czy pocałował w policzek dziewczynę, która mu się podoba.

Kontekst robi wielkę różnicę. smile

daenerys7 napisał/a:

Wracamy do tego wrażenia. Dostawianie się na drugiej randce/spotkaniu? Kończ waść, wstydu oszczędź. Co innego, gdy znasz się z kimś jakiś czas i zaczynasz zmieniać "profil" relacji. Ale drugi raz dziewczynę na oczy widzisz i zapalasz się niczym pochodnia? Inaczej by sytuacja wyglądała, gdyby ona była chętna, wtedy droga wolna.

11 Ostatnio edytowany przez luna40 (2015-06-23 20:15:46)

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

Rock_Bottom-jesteś kumatym facetem .Widocznie nie trafiłes na laskę ,która Cie doceni...Każda kobieta lubi prezenty(nie do przesady,mówie o drobiazgach)oraz zaineresowanie ,a wiedz ,że wiem co pisze...Kiedys mialam chlopaka (bylo to dawno,dawno,),ktory bardzo sie starał,kwiatki, był na kazde moje skinienie...znudziła mnie monotonia brak dreszczyku,emocji czy nawet klotni.... docenilam ,ale po czasie.....

12

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

daenerys7
Byłem dyspozycyjny, gdyż nie miałem zajęć. Chodziłem na zajęcia, wracałem i siedziałem przed komputerem. Nie miałem nic ciekawego do roboty więc tak po prostu wychodziło. Gdyby faktycznie była jakaś robota, projekt czy cokolwiek to na pewno by to tak nie wyglądało, nie ma mowy.

Dlaczego bierność? Nie znam dobrze tego miasta w którym się spotykaliśmy a chodziło wyłącznie o zaciszne miejsca. Jednak przypominam sobie siebie, gdy proponowałem znane mi miejsca a ona tam nie chciała iść więc ja jej przytakiwałem - TERAZ wiem że to był ogromny błąd.

Nie obrażam się absolutnie smile. Inaczej to wygląda, gdy czyta się cudze żale a inaczej to wygląda z mojej strony. Spotkania były naprawdę fajne i solidnie przegadane. Zawsze mieliśmy coś sobie do powiedzenia. Wiele rzeczy robiłem źle w podejściu ale ona mówiła o mnie jak najbardziej pozytywnie, że czuje się przy mnie dobrze, bardzo fajnie jej się mnie słucha, że jestem mądry. Więc tutaj chyba trochę za mocno przedstawiłem siebie jako totalne za przeproszeniem gówno.

Nie mieszałem się zbytnio w kłótnie czy sprzeczki, bo później ogarniają mnie jakieś wyrzuty i czuję przy kontakcie wirtualnym jakby coś było nie tak... taki już jestem hmm.

Odnośnie wrażenia to tak jak napisałem akapit wyżej. Za surowo chyba tutaj siebie opisałem. Naprawdę widziałem z jej strony zadowolenie i chęć kontynuowania znajomości smile. Ale fakt faktem marudzić i narzekać to bardzo lubię big_smile.

Odnośnie kwiatka - w życiu nie myślałem, że tak to można odebrać... dla mnie kwiatek to kwiatek, nie ważne czy to będzie róża, irys czy lilia. Poza tym to była druga róża ode mnie tongue. Pierwszą dostała na drugim spotkaniu.

Z "dostawianiem się" to muszę tutaj ostro Cię poprawić. Nie było momentów, żebym ja nagle ot tak złapał ją za tyłek czy coś. Po prostu gdy szliśmy pod górkę to złapałem ją za biodra i się zbliżyłem żeby ją lekko wspomóc, jak siedzieliśmy na ławce to normalnie jeździłem jej tylko JEDNYM palcem po okolicach ramienia. Tak naprawdę wygląda dostawianie się? Nie była zażenowana czy coś, po prostu powiedziała mi wtedy że nie może mi na takie coś pozwolić i śluz, koniec tematu z mojej strony był. A czemu robiłem tak już na drugim spotkaniu? Bałem się, że jeśli nie pchnę tego do przodu to będzie to ostatnie spotkanie albo co gorsza trafię do friendzone. A skoro wcześniej poruszaliśmy tematy o zabarwieniu erotycznym i sama oznajmiła mi, że jest mega zboczona no to nie czułem, żeby to nie była niezręczna czy krępująca akcja... A rozbawić to akurat ją potrafiłem, bardzo często się uśmiechała i śmiała się z rzeczy, które jej opowiadałem. Inaczej raczej nie chciałaby się spotykać prawda?

Zaznaczam, że "napisała po 4 dniach że kręci z kimś jeszcze" ale to były 4 dni PO trzecim spotkaniu. Prawie miesiąc znajomości. Może i nie ma czego żałować. Dowiedziałem się oczywiście kilku rzeczy o sobie, które robię źle. Zdaję sobie sprawę, że w dużej mierze ja spieprzyłem. Na życzenie... 22-letnie doświadczenie singla zrobiło swoje big_smile.

13

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

Logika kobiet,masz być sobą,ale nie możesz być taki,taki i owaki,bo Cię odrzucą,powinieneś być taki,a taki,no ręce opadają,
do tego wszystkiego trzeba mieć wyczucie i spontaniczność,jak będziesz chamem,to tym bardziej posprzątane,albo się jest męskim,albo nie,
nawet gdybyś udawał,to nie na długo,to tylko początek Twoich kłopotów z kobietami...

14

Odp: Bycie chamem a bycie sobą
Rock_Bottom napisał/a:

daenerys7
Byłem dyspozycyjny, gdyż nie miałem zajęć. Chodziłem na zajęcia, wracałem i siedziałem przed komputerem. Nie miałem nic ciekawego do roboty więc tak po prostu wychodziło. Gdyby faktycznie była jakaś robota, projekt czy cokolwiek to na pewno by to tak nie wyglądało, nie ma mowy.

Powinieneś znaleźć sobie jakąś pasje. Takie ślęczenie przed kompem i czekanie na to aż się laska zdecyduje na spotkanie trąca trochę desperacją wink
To zniechęca

15

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

luna40
Taki mam gust. Nie mogę trafić na tą, która doceni moje starania wyłącznie z tego powodu o jakim sama Pani wspomniała - nuda, brak dreszczyku, monotoniczność. Wydaje mi się podczas zarywania do jakiejś dziewczyny, że w moim zachowaniu tego nie ma ale teraz patrzę na wszystkie moje znajomości z góry i widzę, że jest odwrotnie. Największy problem - wiedzieć w czym sęk ale nie wiedzieć jak nad tym pracować...

theonlyone
Nie mam żadnych wątpliwości co do określenia czy jestem męski czy nie. Wszystkie kobiety pod jednym względem są bardzo podobnie skonstruowane - pragną takiego faceta, który namiesza (pozytywnie) w ich życiu, zapali iskierkę pożądania i właśnie przy takich facetach miękną nogi. Ja próbując swoich sił u danej dziewczyny uważałem, że właśnie tak postępuję swoim grzecznym, spokojnym i przede wszystkim naturalnym zachowaniem. Niestety brutalna prawda jest taka, że z takim nastawieniem nie mam co liczyć na zawarcie znajomości z fajnymi (trafiającymi w mój gust) dziewczynami. Dlatego chcę to teraz zmienić, bo nie chcę obijać się o ściany po miesiącu każdej nowej znajomości.

Pozdrawiam smile

16

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

Bycie wyłącznie grzecznym jest dobre na zranione serce. Później kobiecie kojarzy się to z byciem dzieckiem, zakompleksionym. Trzeba dużo duzo wiecej cech by kobiete zauroczyć, a co dopiero zatrzymać.

17

Odp: Bycie chamem a bycie sobą
Rock_Bottom napisał/a:

luna40
Taki mam gust. Nie mogę trafić na tą, która doceni moje starania wyłącznie z tego powodu o jakim sama Pani wspomniała - nuda, brak dreszczyku, monotoniczność. Wydaje mi się podczas zarywania do jakiejś dziewczyny, że w moim zachowaniu tego nie ma ale teraz patrzę na wszystkie moje znajomości z góry i widzę, że jest odwrotnie. Największy problem - wiedzieć w czym sęk ale nie wiedzieć jak nad tym pracować...

theonlyone
Nie mam żadnych wątpliwości co do określenia czy jestem męski czy nie. Wszystkie kobiety pod jednym względem są bardzo podobnie skonstruowane - pragną takiego faceta, który namiesza (pozytywnie) w ich życiu, zapali iskierkę pożądania i właśnie przy takich facetach miękną nogi. Ja próbując swoich sił u danej dziewczyny uważałem, że właśnie tak postępuję swoim grzecznym, spokojnym i przede wszystkim naturalnym zachowaniem. Niestety brutalna prawda jest taka, że z takim nastawieniem nie mam co liczyć na zawarcie znajomości z fajnymi (trafiającymi w mój gust) dziewczynami. Dlatego chcę to teraz zmienić, bo nie chcę obijać się o ściany po miesiącu każdej nowej znajomości.

Pozdrawiam smile

Kobiety są mistrzyniami w podświadomym czytaniu mowy ciała,mimo iż wydaje Ci się,że zachowujesz si normalnie,to tak nie jest,także nawet nie wiesz co komunikujesz swoim zachowaniem...

Troche możesz popracować nad sobą,ale wiedz,że to jest proces,który trwa latami,więc nie oczekuj szybkich efektów,porównałbym to ,to do nauki gry na instrumencie....

18

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

Uważam, że w końcu trafisz na swoją połowę, której nie będzie przeszkadzało to, co teraz tu opisałeś. Każdy facet zdrowy na umyśle i z dobrym wzrokiem obejrzy się za ładną dziewczyną i to powinno być traktowane jako komplement:-) można wspólnie doceniać uroki, zarówno meskie jak i damskie:-)

19

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

drmelodee70
Dziękuję za miłe słowa smile

Chciałbym każdej osobie udzielającej się w wątku podziękować. Pokazaliście mi (może nieświadomie) nowe aspekty, na które muszę zwrócić szczególną uwagę. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie! wink

20

Odp: Bycie chamem a bycie sobą
daenerys7 napisał/a:
zischo napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Dostawianie się na drugiej randce/spotkaniu? Kończ waść, wstydu oszczędź.

Ludzie idą ze sobą do łóżka na pierwszej randce, a ty mu robisz zarzut, że obejmował czy pocałował w policzek dziewczynę, która mu się podoba.

Kontekst robi wielkę różnicę. smile

daenerys7 napisał/a:

Wracamy do tego wrażenia. Dostawianie się na drugiej randce/spotkaniu? Kończ waść, wstydu oszczędź. Co innego, gdy znasz się z kimś jakiś czas i zaczynasz zmieniać "profil" relacji. Ale drugi raz dziewczynę na oczy widzisz i zapalasz się niczym pochodnia? Inaczej by sytuacja wyglądała, gdyby ona była chętna, wtedy droga wolna.

Dlatego ja wolę niekatoliczki, które nie mają żadnych pseudo-moralnych oporów przed taką zwykłą czynnością jak głupi seks...

21

Odp: Bycie chamem a bycie sobą

Kobieta musi czuć, że facet to silny samiec, co komunikuje swoją postawą całościowo, mowa ciała itd., i nie chodzi tu w żadnym wypadku o portfel, ani o seks- na której randce to bez znaczenia, choć raczej nie na pierwszej, ani nawet o wygląd! To musi być silne ja i tyle.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Bycie chamem a bycie sobą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026