Jest wieczór.
Kolejny taki wieczór, w którym mam milion myśli? Z każdej strony czuję ich ciche głosy. Czuję, że nie potrafię tego przetrawić. Mój żołądek tez to czuje. Ostatnim razem, nie mogłam sobie poradzić z sytuacją emocjonalnie i odbiło się to na moim zdrowiu fizycznym. Jak to mi ktoś powiedział: nie potrafię tego przetrawić i mój organizm chce to wyrzucić. Do tej pory mój żołądek tak reaguje.
Właśnie mój Mąż powiedział mi, żebym przestała się o niego martwić?
Zatrważa mnie to.
Wyszłam za Mężczyznę, który był chodzącym ideałem. Zmienił się, choć nie ukrywam, że każdy z nas się zmienia. Jednak tutaj mam na myśli coś innego.
Mąż choruje od dzieciństwa na epilepsję. Zanim się poznaliśmy, nie mógł spożywać alkoholu, gdyż zazwyczaj kończyło się to atakiem. Jesteśmy już razem przeszło 10 lat. Od 3 lat zaczął twierdzić, że czuje się dobrze i już nie choruje. Ostatni raz atak miał w 2012 roku w październiku. Od tego czasu zdarzały mu się tylko tzw. aury. Miał nawet epizod zmniejszenia dawek leków, ale niestety źle się czuł i musiał wrócić do dawek standardowych. Tak jest do tej pory. Jedyne, co się zmieniło, to fakt, że zaczął popijać alkohol, który wcześniej u niego powodował złe samopoczucie i wystąpienie ataku. Zaczął więc małymi dawkami, niskoprocentowe piwo, standardowe piwo, wino i mocne trunki. W chwili obecnej potrafi wypić kilkanaście drinków?
Dziś najbardziej zadziwił mnie faktem, że wypił wódkę ze znajomym. Wcześniej obiecał, że mnie odbierze z pracy. A że znajomy był naprzeciwko mojej pracy, miał dosłownie 20 metrów. Czekałam 25 minut, po czym wsiadłam w auto. W tej chwili zjawił się on, ale ja już nie miałam ochoty rozmawiać. Poza słowami, że mnie kocha, nie miał mi nic więcej do powiedzenia. Tak stał dłuższą chwilę, po czym powiedziałam, że chcę jechać i pojechałam sama do domu. Mój brzuch, po operacji, trochę to odczuł. To był powód, dla którego sam zadeklarował się, że mnie odwiezie do domu.
Przyjechał od razu do domu, ale ja musiałam poskładać swoje myśli na krótkiej przejażdżce. Wróciłam do domu za godzinę. Jak wjechałam na podwórko, on był w aucie, a w tle leciała głośna muzyka. Stwierdziłam, że pójdę po niego (zazwyczaj to ja idę do niego w takich sytuacjach spięć). Powiedział, że zaraz przyjdzie. Z przeraźliwym piskiem nasz pies ? szczeniak zaczął szczekać na Męża, kiedy ten chciał się zbliżyć do drzwi? I w tym momencie zauważyłam, że krok mu się chwieje a nasz psiak nie bez powodu jest taki przestraszony i agresywny jednocześnie. Wiedziałam już, że pił.
Po krótkiej, ostrej wymianie zdań, a raczej moim monologu, zaczekałam około 30 minut, aż się ogarnie w toalecie, po czym przystąpiłam do rozmowy ? w spokojnym wydaniu.
Zapytałam, dlaczego tak się zachował? Czemu pije? Czemu zapomina o swoich przyrzeczeniach i wybiera flaszkę wódki z kolegą?
W odpowiedzi dostałam, to że on się źle nie zachowywał. Pije, bo może, że ja przesadzam. Wcześniej twierdził, że bez alkoholu zawsze dobrze się bawi. Z tematu do tematu, powiedziałam, że w towarzystwie widzę, jak działa na niego alkohol. Przyznał mi rację, że to ja jestem szarą myszką a on zazwyczaj mówi. W moich oczach ostatnio on zachowuje się jak gwiazda. Błyszczy i swoim blaskiem mnie oślepia, bo nikt nie zauważa mnie. Dodatkowo, jak wypije, jest bardzo rozbawiony i rozmowny. Dodam, że naturalnie ma duże poczucie humoru i dane do gadania.
Powiedziałam mu, że zawsze, kiedy pije, ja będąc obok niego, martwię się i zastanawiam, czy znowu będzie miał atak. Byłam świadkiem takich 3-4 ataków, a ostatni był bardzo silny (po tym razie stwierdził, że pogorszyła mu się pamięć i możliwość doboru słów). Powiedział, żebym się nie martwiła o niego.
Powtórzyłam oznajmująco: mój Mąż właśnie mi powiedział, żebym się o niego nie martwiła.
Koniec rozmowy. On zamilka i otwiera fb. Ja zaczynam pisać tutaj.
Łzy same nabierają mi się do oczu. Nie wiem, co mam sobie myśleć. Największym uczuciem, jakie mi się teraz pojawia, to pustka na dnie mojego serca.