Witam was,moja sytuacja jest bardzo ciężka nie wiem co robić ze sobą ze swoim życiem ,mijają tygodnie a ze mną wciąż gorzej ,czasami boje się ,że już tego nie wytrzymam moja psychika jest bardzo słaba prosze was porade ![]()
Ta historia zaczela się 3 lata temu spotkalismy sie przypadkiem u znajomych od tamtego dnia nie moglam o nim zapomniec bo 2 tyg zadzwonil poprosil kogos o moj numer widywalismy sie codziennie kiedy juz bylismy ze sobą drugi rok zamieszkalismy razem po roku czasu rozstalismy sie ,gdyz ciągle sie kłucilismy nawet o byle co . Pół roku zero odzewu nie spotykalismy sie ja wyjechalam by zamknąć wspomnienia bylo ciezko podnioslam sie i po tym czasie odezwal sie On chcial sie spotkac tak po prostu stwierdzilam ,ze kazdy ma z nas swoje zycie wiec mozemy utrzymywac kontakt zaczol przy mnie plakac przepraszac ciągle powtarzal ze mnie kocha ja starlam sie byc silna i tak sie spotykalismy po dwoch miesiącach naszych spotkac kiedy sie spotkalismy on mi zaczol pokazywac zdjecia i wspominac to jak bylo nam dobrze na początku za kazdym razem jak chcial mnie pocalowac odkrecalam glowe jednakze tego dnia jej nie odwrocilam pocalowalismy sie a moje serce zaczelo bic jak dawnej moja milosc do niego byla silniejsza niz przed rozstaniem wrocilismy do Siebie bylo cudownie przez 6 miesiecy ,on nagle po 6 wspanialych mies, zaczol byc chlodny chamski stal sie czlowiekiem jakiego ne znalam a zaczelo sie od tego ,ze przestawal miec juz dla mnie czas ,nie odbieral coraz bardziej mnie olewal odzywal sie chamsko a po dwoch takich tyg . Napisal tylko sms ,ze to koniec na początku myslalam ze jak sie spotkamy bedzie lepiej ze znow sie ulozy on ciągle nie mial czasu sie spotkac by mi to wyjasnic kiedy dzwonilam nie odbieral albo ranil mnie slowami kiedy mu powtarzalam plakalam do tel ze go kocham nic nie odpowiedzial byl chlodny ,postanowilam pojechac do niego a kiedy przyjechalam usluszalam tylko ze wciągnol sie w sterydy ze nie wie co czuje ,ze to koniec ze mozemy byc tylko znajomymi zapytalam sie go po co wrocil on zekl ze myslal ze cos z tego wyjdzie powiedzial ze juz tego do mnie nie czuje lzy coraz bardziej sie lały z mojego policzka on nie reagowal byl chlodny jak nigdy w zyciu po chwili odlecialam a kiedy sie omcknelam przytulil mnie i odprowadzil do samochodu na koncu patrzyl sie w moje oczy a ja w jego cala zaplakana pocalowalismy sie mocno mnie przytulil a na koncu dodal ze to ostatni nasz pocalunek serce mi pekalo nie dawalam rady a on tylko dodal ze nie potrafi byc ze mną a zyc bez mojej osoby powiedzialam ,ze ja tak nie potrafie i odjechalam po drodze gdy trzymalam kierownice plakalam trzesly mi sie dlonie czegos takiego nigdy nie mialam po chwili nie wiedzialam co sie stalo udezylam w drzewo mialam ciezki wypadek na drugi dzien do niego zadzwonilam znow byl chlodny Plakalam dniamii nocami nie moglam spac nie odzywalam sie do nikogo dzis minelo juz troche czasu a ja ? niepotrafie sie podnies ciągle placze nie daje rady nie ma dnia by lzy nie polecialy staralam sie czyms zająć ale to tez nic nie dawalo tak bardzo tesknie i kocham kazdego dnia modle się by zrozumial co chce by wrocil juz na zawsze ale on? On juz odszedl i dla niego nic nie znacze
Podobne tematy
Oj, podniesiesz sie.
Co moge powiedziec ? Wasz zwiazek zniszczyly narkotyki.Sam wybral.
Witam was,moja sytuacja jest bardzo ciężka nie wiem co robić ze sobą ze swoim życiem /..../
Przede wszystkim Powinnaś przeprosić się ze swoja najlepsza przyjaciółką. Nie Wiesz o kim piszę? Spójrz w lustro... ona tam jest. Jak wygląda? Podoba Ci się? jeśli nie, to zrób wszystko, żeby wrócił uśmiech na jej twarz...
A potem?
Potem możesz nauczyć się, dawać sobie radę z własnymi emocjami. Jest tu na forum wątek, który polecam do czytania: http://www.netkobiety.pl/t67911.html. Nie zrażaj się, że ma ponad sto pięćdziesiąt stron... Piszą go porzuceni dla porzuconych, jak dawać sobie radę. Zwracaj szczególna uwagę na wpisy elle88, ale też warte czytania są słowa thepas i zyczliwego. Rób notatki, ułóż plan działania dla siebie i go realizuj.
Jeżeli jednak to nie będzie pomagać, Masz tylko jedną możliwość - praca z terapeutą...
Powodzenia ![]()
Mialas ciężki wypadek, a już na następny dzień zadzwonilas do niego ?!
Hm ....
Moglas już sobie darować wymyslanie tego wypadku.
Witam Was wszystkich.
Z moim mężem jestesmy małżeństwem od dwóch lat. Nagle po tych dwóch latach on stwierdził ze sie wypalil,ze nie wie czy kocha,czy mu zależy i nie widzi sensu dalszej walki o nasz związek. Mamy córkę,ma dwa latka. Boje sie zycia bez niego. Odszedł w niedziele.. A jeszcze dwa tygodnie temu chcial starać sie o drugie dziecko. Kochal,potrzebowal. Nie radze sobie z ta sytuacja. Zaposalam sie do lekarza na terapie i po leki. Doprowadził mnie do depresji z ktora nie mam sily walczyć. Blagalam żeby został,w końcu niszczy dzieciństwo swojemu dziecku,niszczy mu szanse na szczesliwa rodzine. Nie mam wsparcia u nikogo, dlatego przezywam to tak bardzo mocno. Nie wiem jak poradzić sobie z ta sytuacja. Mój rozum nie ogarnia tego