netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Miłość czy wygoda?

32 odpowiedzi8 420 wyświetleńzałożony przez xy, 18.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Miłość czy wygoda?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez xy (2015-06-18 10:16:23)

Temat: Miłość czy wygoda?

Cześć wszystkim,

Mam pewien problem z kobietą. Jest indywidualistką, nawet bym powiedział ze 100% przekonaniem, że egoistką. Egoistką nie tylko w stosunku do mnie, ale w stosunku do życia, w podejściu do różnych spraw, w tym, jak o nich mówi, jak je rozwiązuje. Po prostu zawsze jest najważniejsza i liczy się jej interes. Ten typ tak ma. Może dlatego, że wychowywała się bez ojca, może dlatego, że jest jedynaczką? Nie wiem. Nie to jest istotną sprawy. Co nie zmienia faktu, że o to się po prostu zdarza nam mocno pokłócić. Mam tego jej podejścia czasami dość, a poza tym mamy dość silne charaktery.

Lekki zarys "psychologiczny" mojej drugiej połówki już jest, a teraz przechodzę do clou mojego problemu.

Spotykaliśmy się przez 2 lata, potem mieliśmy kilka miesięcy przerwy z powodu tego, że bardzo zawaliła. Zeszliśmy się z powrotem i to już tak trwa rok, czyli razem jesteśmy bardzo blisko przez prawie 3 lata. Przez ten rok angażowała się czasami bardziej, czasami mniej. Przychodzi się raz rzadziej, raz częściej przytulić, pocałować, uprawiamy bardzo nieregularnie seks z powodu braku możliwości (dogodne miejsce itd). Ja jej robie niespodzianki, dbam, więc niby wszystko jest w porządku. Jest niestety jedno "ale". Nie potrafi powiedzieć, że kocha. Każdy temat o tym, który jakiś czas temu poruszałem kończył się mniej więcej słowami "potrzebuje czasu, żeby być pewna, że kocham. To dla mnie bardzo ważne słowa" itp. Dopytywalem też dlaczego ze mną jest i słyszałem "bo kiedy jest między nami dobrze, to ta relacja potrafi mi dać kopa". Po kilku takich rozmowach odpuściłem ten temat i tak od 3 miesięcy? nic o tym nie wspominam, po prostu żyjemy. Niemniej jednak ta świadomość mnie męczy, czasami mniej, czasami bardziej i momentami mam ochotę się spotkać i zadać pytanie "Kochasz mnie?" w chwili, kiedy usłyszę znowu podobną odpowiedź po prostu odejść i nigdy nie wrócić.
Ile można czekać? Czy jej może jest tak wygodnie ze mną być i po prostu odejdzie, jak się w kimś zakocha? czy może to co mi mówi od x czasu jest prawdą?  Naprawdę nie wiem co o tym myśleć, co robić, a nie chce podejmować pochopnych decyzji.

Chętnie poczytam co macie do powiedzenia.

Pozdrawiam,

PS. Nikogo nie ma i jest raczej do bólu szczera.

2

Odp: Miłość czy wygoda?

Szczerze? najgorsze co w życiu może być to jak się człowiek męczy..... Pamiętaj o tym....

3

Odp: Miłość czy wygoda?

Szczerze? Warto sie zastanowic jak dlugo uda nam sie ciagnac jednostronna relacje bo wg. mnie cale zycie sie nie da. Jesli wiec nie da sie cale zycie to kiedys sie to skonczy. A jesli sie skonczy to czy warto w to wchodzic chyba ze z pelna swiadomoscia ze sie i tak kiedys skonczy? Jednoczesnie zaangazowanie oznacza bol przy rozstaniu (nieuniknionym?), tym wiekszy, im bylo to zaangazowanie wieksze. I to by bylo tyle w temacie.

4

Odp: Miłość czy wygoda?

Jeżeli po 3 latach ona nie jest pewna co do Ciebie czuje to jaką ten związek ma przyszłość? Wygląda to trochę tak, jakby czerpała z waszej relacji to, co jej w danej chwili jest potrzebne w oczekiwaniu na coś lepszego...

5

Odp: Miłość czy wygoda?

Nie wiem tylko jak się zachować. Ktoś coś?

6

Odp: Miłość czy wygoda?

Powiem Tobie chłopie, że ciężko zrozumieć kobiety wink My jesteśmy z Marsa, a płeć piękna z Wenus...każdy z Nas jest inny - także pod względem bycia, życia czy charakteru. Rzekomo kulturę i sposób bycia wynosi się z domu. Czy poznałeś najbliższą rodzinę swojej 2 połówki? Jacy są na co dzień? To wiele mogłoby Tobie wyjaśnić.
Od czegoś trzeba zacząć jeśli nie wiemy gdzie leży problem.

7

Odp: Miłość czy wygoda?

Wygoda. Milosci nie ma. Badz jak baba i kalkuluj

8 Ostatnio edytowany przez cichyfacet (2015-06-18 12:42:29)

Odp: Miłość czy wygoda?

A to mi się zawsze wydawało, że to facet kalkuluje

9

Odp: Miłość czy wygoda?

Uda przed Tobą potrafi rozłożyć, a już powiedzieć po 3 latach związku, co do Ciebie czuje już nie?
Współczuję. ;p
Ciekawe jak ona by się poczuła, gdybyś ją ruchał, ale nie mówił, że ją kochasz, nie zapewniałbyś jej, co do niej czujesz...

Ja bym się wycofała z takiego związku, albo zobojętniała i czekałabym na reakcje.

10 Ostatnio edytowany przez xy (2015-06-19 14:14:44)

Odp: Miłość czy wygoda?

Zapytałem dziś po prostu czy kocha. Ku mojemu zdziwieniu zareagowała trochę z agresją, a trochę z takim "O Boże...". Najpierw zaczęła pytać "Co to dla mnie jest kochać" - uciekała od odpowiedzi, a potem w końcu powiedziała "tak mi się wydaje". Generalnie słabo wyszło. Nie wiem co o tym myśleć.

11

Odp: Miłość czy wygoda?

"bo kiedy jest między nami dobrze, to ta relacja potrafi mi dać kopa? No zdecydowanie dziewczyna z miłości nie szaleje. Wygląda to trochę jak taka zimna kalkulacja: jestem z Tobą, bo fajnie jest mieć chłopaka. Przecież związek powinien przede wszystkim opierać się na uczuciu, bo inaczej wygląda jak układ. Dziewczyna ma z tego związku korzyści, więc czemu miałaby z niego rezygnować. Jeśli minęły 3 lata i ona nie wie, co to jest kochać, to już się w tym związku niestety nie dowie.

Chyba, że naprawdę jest tak mało wylewną osobą. Patrz też na czyny, na to jak się do Ciebie odnosi, czy tak postępuje osoba, która kocha? Jeśli masz wątpliwości, to nie jest dobrze.

12

Odp: Miłość czy wygoda?

"Żona do męża:
- Dlaczego nie mówisz mi, że mnie kochasz?
- Już raz to powiedziałem, jak coś się zmieni dam Ci znać."

Też tak mam. Przez 19 lat małżeństwa powiedziałam to raz, w przeciągu ostatniego roku 3 razy. Świadomie i z pewnością. Kłócimy się często, wtedy go baaardzo nie lubię smile
Cenię sobie wyznania. Mój TŻ też nie jest wylewny. Młodsza córka lubi to słyszeć, sama się dopomina smile
Częściowo to wynosi się z domu, takie słowa u mnie też nie były popularne. Może  to egoizm, ale uważam, że to akurat mam na zdrowym poziomie. Nie szafuję po prostu takimi słowami,  doceniam często, a przede wszystkim okazuję dbaniem, częstą czułością, troską. Uważam, że czyny są ważniejsze niż słowa.
Choć introwertyk będzie oszczędny i w słowach, i bliskości. Ale tu oznaką jest małomówność, dystans. Oceń, czy pasuje.

13 Ostatnio edytowany przez oliwka86 (2015-06-19 15:19:47)

Odp: Miłość czy wygoda?

Fakt, ze wychowywala sie bez ojca moze miec duze znaczenie. Pewne wzorce wynosi sie z domu, jak ktos tu juz slusznie zauwazyl. Jakie byly jej relacje z matka? Bo jezeli tez raczej chlodne, to tutaj szukalabym odpowiedzi. Moze jako dziecko doszukiwala sie takich deklaracji od rodzica, nie otrzymnywala ich. I stad taka zamknieta postawa. Starch przed odrzuceniem? Nie jest nauczona elementarnych relacji miedzyludzkich. 

Moze od dziecka musiala troszczyc sie o siebie sama. Stad ten egoizm. A jezeli jest egoistka, to sama raczej  problemu nie dostrzeze. Jezeli w zwiazku jest w miare ok, a problem polega tylko na wyznawaniu i nazywaniu uczuc po imieniu, to moze potrzebny jest specjalista?

P.S. Mowie z autopsji smile ja mialam to szczescie, ze w odpowiednim czasie spotkalam osobe, ktora mnie o moim problemie uswiadomila. Do teraz slowa 'kocham' uzywam oszczednie, bo ma dla mnie ogromna wage i znaczenie.

14 Ostatnio edytowany przez xy (2015-06-19 16:58:58)

Odp: Miłość czy wygoda?

Chyba nikt nie doczytał z Was, że  przez tyle czasu jest zdania,że nie jest pewna tego co czuje lub nie jest gotowa powiedzieć, że kocha. Nie czuję tez potrzeby nazywania tego związkiem, cieszy się tym co jest.
Napisała mi, że jest świadoma swojego egoizmu, a z mama ma bardzo dobry kontakt. Jak z przyjaciółka. Relatywnie rzadko ostatnio przychodzi się wtulac, całować. Na komplementy reaguje "mhm, dziękuję".   Nie wiem, ale po tej jej dzisiejszej reakcji na moje pytanie chyba dam sobie z tym spokój.

15 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-06-19 18:40:50)

Odp: Miłość czy wygoda?

.

16

Odp: Miłość czy wygoda?

Gdyby kochała, to przez 3 lata na pewno by to powiedziała. Skoro do dziś nie jest pewna, to już nigdy nie będzie.

17 Ostatnio edytowany przez xy (2015-06-19 19:28:26)

Odp: Miłość czy wygoda?

Starlet przeczytałem to co napisałaś.
Nie przesadzasz?
Jestem z nią blisko od prawie 3 lat, a mimo to tylko na początku usłyszałem słowa "Kocham Cię". Teraz niby całuje, niby tuli, niby się kochamy, ale ciągle słyszłę "nie wiem co czuję, nie jestem pewna" Nie mam prawa się dziwnie czuć i po prostu w pewnym momencie zapytać "kochasz?" Mam prawo nie mieć siły, kiedy reaguje w taki sposób " trochę z agresją, a trochę z takim "O Boże...". Najpierw zaczęła pytać "Co to dla mnie jest kochać" - uciekała od odpowiedzi, a potem w końcu powiedziała "tak mi się wydaje" i szybko zwija się ze spotkania, a potem dodaje jeszcze to
"Nie wiem dlaczego tak ważne są dla Ciebie słowa i tak bardzo się nad tym zastanawiasz. I że przez długi czas potrafi być ok, a potem uderzasz z takimi pytaniami. Nie będę Cię przepraszać. "

Co ja mam sobie myśleć?

18

Odp: Miłość czy wygoda?

Ciesze się, że zadałem to pytanie, bo wylała na mnie pomyje.  W stylu "co czujesz się niekochany" "odpieprz się"  itd itd.
M a s a k r a big_smile

19

Odp: Miłość czy wygoda?

Przyznaję, przesadziłam, ale jedynie z bezpośrednością wypowiedzi, chamskie to było. Dlatego usunęłam.
Masz prawo słyszeć co chcesz, ale jeśli ktoś traktuje te słowa bardzo poważnie, nie przychodzą mu lekko, chce wypowiadać je w 100% szczerze, ma także swoje prawa. A ciagłe męczenie tym, czy jakimkolwiek tematem,  powoduje irytację. 
W swojej przerwie w życiorysie małżeńskim słyszałam od pewnego pana "kocham Cię" często. i okazało się, że o kant doopy te jego wyznania można potłuc. Wole swojego milczka, który myśli więcej o mnie niż o sobie, dba i mu zależy.
Dlatego uważam, że czyny są wymowniejsze, jej zachowanie wobec Ciebie. Nie wiem, jakie ono jest, więc nie przesądzam sprawy.  Może rzeczywiście nie jest tak zaangażowana jak Ty.  A może tylko nie ma pewności, bo nie akceptujesz tej strony jej osobowości i nie wie, czy jej nie olejesz. Poniekąd słusznie...

20 Ostatnio edytowany przez xy (2015-06-19 22:29:29)

Odp: Miłość czy wygoda?

" Wole swojego milczka, który myśli więcej o mnie niż o sobie, dba i mu zależy. "

A ja mam tak, że kobieta o uczuciach mówi 0, a jeżeli mówi to "nie wiem co czuje" "nie jesteśmy razem" a na dodatek jest egoistką i zawsze myśli tylko o sobie i o tym kiedy jej będzie dobrze. Prosze mi się nie dziwić, że nawet jeżeli przychodzi się przytulić/pocalować, to ciśnie mi się pytanie. Czy kocha? szczególnie, że pocałunki i tulenie/kochanie nie chodzą w parze z "nie wiem co czuje"...

A nadomiar złego to potem mi się obrywa za takie sytuacje - "po co zadajesz takie pytania" "dla Ciebie słowa są ważne" itp itd. Dlaczego ona mnie nie rozumie?

21

Odp: Miłość czy wygoda?

Różni są ludzie mój znajomy tez taki jest z tego powodu dziewczyna od niego odeszła a drugi raz był poważniejszy bo rozwód z żoną, na szczęście nie mieli jeszcze dziecka.

22 Ostatnio edytowany przez xy (2015-06-20 01:44:08)

Odp: Miłość czy wygoda?

Cóż, widać, że Twój kumpel nie wyciągnąl wniosków.

23 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-06-20 13:21:50)

Odp: Miłość czy wygoda?
xy napisał/a:

M a s a k r a big_smile
A nadomiar złego to potem mi się obrywa za takie sytuacje - "po co zadajesz takie pytania" "dla Ciebie słowa są ważne" itp itd. Dlaczego ona mnie nie rozumie?

Dziwne te Twoje rozkminy. Jesteś albo trolem, albo młodziutkim, metro/drwaloseksualnym mężczyzną smile
Czuję, że decyzja już podjęta, wiec podejmuję tę dyskusję tak tylko do przemyślenia i uniknięcia błędów na przyszłość.
Najlepiej byłoby dopasować się m.in. w takich kwestiach, ale coś Was do siebie przyciągnęło. 3 lata to sporo, po przerwie wróciliście do siebie, powód jakiś musi być. Jeśli nie miłość, jeśli jej nie zależy,  to dlaczego w tym tkwi? Czy jest nieatrakcyjna, nie ma szans na znalezienie innego? Czy Ty jesteś tak przystojny, że podnosisz jej prestiż? Czy masz hajs i sponsorujesz ją? Z nudów?
Jeśli to odkryjesz, a może wyeliminujesz, ocenisz, czy to było poważne, czy takie sobie. Denerwuje się, bo ją naciskasz, masz pretensje, dajesz świadectwo własnego egoizmu i zanikowi miłości.  Bycie z kimś na siłę na pewno nie ma sensu, bez uczucia także.
Ale definicji miłości jest wiele, może tyle, ile ludzi. Jeśli ją pytasz, nie czujesz się kochany, to jak ona ma Cie przekonać? Słowa Ci wystarczą? Masz jakieś doświadczenie, czy ona jest pierwszą? Może faktycznie skończ to, poznaj inne, może to nauczy Cię odróżniać rzeczy ważne od dupereli. Że miłość przeważnie wymaga pogodzenia się z jakimiś wadami na rzecz zalet. To nie przytyk, każdy z nas ma swoje priorytety, warto szukać według nich, by potem nie żałować wyboru.

24 Ostatnio edytowany przez xy (2015-06-20 14:16:24)

Odp: Miłość czy wygoda?

Startet, przepraszam, ale nie bardzo rozumiem co chcesz mi powiedzieć. Pisałem tutaj, że powiedziała mi, że jest ze mną, bo daje jej pozytywnego kopa. Od wielu miesięcy słyszę i wiem, że nie wie co czuje. Mimo to czasami się przytuli, pocaluje, kocha się ze mną rzadko, ale kocha. Czy ja zrobiłem coś złego, że zapytałem czy kocha? Gryzło mi się to, że jednocześnie tak postępuje, a z drugiej strony nie wie co czuje. Dziwnie się z tym czułem juz od dłuższego czasu.
Nie podjąłem decyzji, ale przez to pytanie jesteśmy teraz bardzo pokłóceni, bo zareagowała tak, jak pisałem wyżej.
A najgorsze jest to, że podczas takich kłótni pomiata mną jak szmata. Mówi, że mam się odpieprzyc, a jak mowie jej, że przykro mi jak że mną tak rozmawia to słyszę "mam Ci współczuć teraz czy za chwile" itp. To jest miłość?? Gdzie tutaj szacunek?

25

Odp: Miłość czy wygoda?

Gdyby mój mężczyzna zapytał mnie raz, czy go kocham,  zmartwilabym się, czy wystarczająco mu to okazuję. Gdyby powtórzył pytanie, potem znów i znów,  chyba by mnie zdenerwował i też rzuciłabym paroma niemiłymi słowami, bo porywcza jestem. Przypierania do muru i wymuszania deklaracji tez nie lubię. Na szczęście nie muszę,  takich akcji o uczucia akurat nie było.
Gdzie tu miłość pytasz...u niej nie wiem, bo nie znam, słownego potwierdzenia brak. U Ciebie tez jej nie widzę, tylko złość i urazy. Póki się ciska,  chyba jej zależy, jak będzie obojętna,  to znaczy ze odpuszcza. Jeszcze kilka kłótni i sama odejdzie. 
To  Twoje życie. Chciałam pokazać Ci ewentualny punkt widzenia drugiej strony,  ale wybór i tak należy do Ciebie.

26 Ostatnio edytowany przez xy (2015-06-20 16:46:05)

Odp: Miłość czy wygoda?

Rozumiem ten punkt widzenia i dziękuje, że mi go przedstawiłaś, ale czy mówisz swojemu facetowi, że nie wiesz co czujesz? że nie uważasz tej realcji za związek itp? a jednoczeście zachowujesz się jakbyś kochała... taki lekki mind f&^ck . Myślę, że te słowa mogą zmieniać postać rzeczy, ale to moje zdanie.
Jestem też ciekawy po czym stwierdasz, że z mojej strony miłości nie ma? Dbam o nią, jak tylko potrafię. Jest u mnie prawie zawsze na pierwszym miejscu i cały czas wychodzę z założenia, że kobietę trzeba zdobywać.

27

Odp: Miłość czy wygoda?

Oznaką braku miłości,  a przynajmniej jakiegoś jej chwilowego zaniku, jest tu chęć rzucenia jej z mało poważnego, jak dla mnie,  powodu. Rozumiem, że inaczej to widzisz, ale czy pomyślałeś, jak ona to przyjmie?  Jak będzie się z tym czuła? Czy jej nie zranisz? Choć powtarzam, lepiej się rozstać, niż być z kimś na siłę,  czy z litości.
My po prostu nie rozmawiamy i nigdy nie rozmawialiśmy w ten sposób o swoich uczuciach. Nie musiałam potwierdzać słownie i nie zmuszałam  jego. Albo to czuję i nie mam wątpliwości,  albo nie, wtedy mówię,  że coś, jakieś zachowania, mi się nie podobają. Rzadziej z nerwami,  bardziej żartobliwie. Oboje nie jesteśmy romantyczni, raczej rzeczowi, praktyczni. To pewnie też skutkuje brakiem rozmów o miłości. Jak widać na Twoim przykładzie, to nie jest zła droga, byle pasująca obojgu.

28

Odp: Miłość czy wygoda?

Niestety nie, do kumpla mu daleko ciągłe jego chamskie bezzasadne docinki. Zazdrości mi ułożonego życia to czuć. Ostatnio koło domu wydzierał się upity jakieś bełkotliwe bzdury bliski byłem zadzwonienia na policję ale wiedziałem że jak nie przestanie to ktoś obok zadzwoni. Na jego szczęście gardło mu wysiadło. Najgorsza to niska samoocena to prawie wszystkich odpycha nie tylko kobiety ale także kolegów czy np pracodawców (ja na to się już uodporniłem, bo już poznałem multum takich ludzi)

29 Ostatnio edytowany przez Oliwia8gp (2015-06-21 22:58:56)

Odp: Miłość czy wygoda?

Ja tutaj milosci nie widze, bo okazywanie jej nie polega tylko na slowach, w to wchodza jeszcze inne rzeczy, nie trzeba codziennie mowic 'kocham cie', zeby nasza druga polowka o tym wiedziala i to czula, a jak Ty sam piszesz musisz ją pytac czy kocha, a ona na takie pytanie sie wscieka. A ja sie pytam czemu?! Bo nie umie powiedziec tak, ani nie i meczy ja juz wymyslanie wytlumaczen. Ale takze moze ja to faktycznie irytowac, mozesz pytac zbyt czesto.
Wydaje mnie sie, ze to wygoda. Nie ma nikogo innego to twardo sie trzyma Ciebie, taka bezpieczna 'przystan', sa ludzie ktorzy musza z kims byc, bo sami nie potrafia, nie zwazajac na to, ze druga strona moze sie z tym meczyc.

30

Odp: Miłość czy wygoda?

Kiedy opisywałes sytuacje pomyślałam o sobie zapewne moje zachowanie jest zblizone do zachowania twojej dziewczyny, ale potrafie kochac (myśle, że ona równiez).

31

Odp: Miłość czy wygoda?

Polcia, w taki sposób, jak opisałem kochasz swoje faceta?

32 Ostatnio edytowany przez xy (2015-06-24 09:28:24)

Odp: Miłość czy wygoda?

Suma summarum ten związek się w końcu skończył. Niestety wyskoczyło w ostatnim czasie bardzo dużo brudów. M.in w postaci tego, że dla mojej bylej ŚWIADOMIE były najważniejsze jej potrzeby, jej sprawy itd. Generalnie ona, ona i ona. Egoizm jednym słowem. System wartości Ona, praca, rodzina, a potem dopiero ja. Zawsze byłem spychany gdzieś na bok, a dopiero, kiedy jakimś cudem miała czas, to się z nią mogłem spotkać. Czułem się naprawdę zaniedbywany, a dużo nie wymagam. Widocznie jej cele w życiu były inne, bo wszystko robiła pod siebie. Do tego wieczny problem z określeniem uczuć i nawet nie chciala słyszeć o tym, żeby to nazywać związkiem. Wisienką na torcie było jej chamskie, pogardliwe zachowanie w stosunku do mnie. Kończyła rozmowy kiedy chciała, całą wine zrzucała na mnie, odrzucała moją pomoc, odnosiła się naprawdę bardzo źle. Po prostu czułem od niej totalny brak szacunku.
I wiecie co było najgorsze? że żadna rozmowa ani ta stanowcza, ani ta na zasadzie "robisz mi przykrość" nie dawała żadnych rezultatów.
Kiedyś jej powiedziałem, że jak nic nie zrobi z tym co mówię, to nawet nie zauważy kiedy zniknę i tak też się stało. Powiedziałem jej to wszystko, bez nerwów, bez gniewu. I wiecie jaka była reakcja? "nie odzywaj się już do mnie". Zaskoczyła mnie.

Jest mi cholernie przykro, że musiałem taką decyzje podjąć, ale już byłem bezsilny, czułem, jak ostatnia energia ze mnie uchodzi, jak ciągne to wszystko sam.
Ciężko mi, ale mam nadzieje, że się nie złamie i nie zacznę do niej pisać. Dziś zaczęła pracę (praktyki) może sobie kogoś znajdzie z kim w końcu będzie szczęsliwa? Życzę jej tego.

33 Ostatnio edytowany przez xy (2015-07-25 12:52:09)

Odp: Miłość czy wygoda?

Nie chce zakładać nowego wątku; zapomnijcie o tym co pisalem wyżej.
Miałem bardzo ciekawą rozmowę, która włączyła mi czerwoną lampkę w głowię. Skopiuje najważniejsze fragmenty, bo nie widzę sensu opisywać tego swoimi słowami.

To mój pogląd;

Bardzo ważna jest decyzja na samym początku zależna od tego co się czuję, czego się tak naprawdę chce i to wymaga zastanowienia się samemu, we własnym sumieniu. Dlaczego decyzja? Bo od tego zależą oczekiwania, potrzeby, a są one różne w zależności czy traktujesz kogos jak przyjaciela czy jak partnera, ale to takie truizmy moim zdaniem. A konkretniej;
a)    Albo czujesz to coś, czujesz pożądanie, chcesz z tą osobą spędzać czas, potrzebujesz od niej bliskości,czulości, dotyku itd i też widzisz w tym przyszlość i też sama chcesz to dawać, wtedy decydujesz się, że budujecie razem bliższą relację (związek) i tutaj się z Tobą zgadzam; to może nie wyjść, gdzieś się możecie potknąć, gdzieś możecie razem stwierdzić, że nie jesteście dla siebie i zostać przyjaciółmi albo w wypadku kłótni itd po prostu się rozejść, bez przyjaźni lub kiedy jedna osoba przestanie to odczuwać,a druga nie to też się kończy bez przyjaźni.
b)    Nie czujesz tego co wyżej, po prostu bardzo lubisz, od czasu do czasu możesz się spotkać, ale  nie patrzysz na tego kogoś jako na partnera i w wypadku, kiedy oboje tak stwierdzacie to po prostu zostajecie na stopie przyjacielskiej
c)    Ty czujesz to wszystko co napisałem w a) a ktoś to co w b) i Ty albo cierpisz zostając albo odchodzisz

A to jej;

"uważam, że założenie, że nie bedzie z tego przyjaźni robisz tej relacji ogromną krzywdę"

Tutaj jej napisałem, żeby sobie wyobraziła, że kogoś kocha, a ten ktoś finalnie proponuje przyjaźń i buduje sobie życie z kimś innym

i teraz ona; "Tak, to jest jeden z aspektów, który może i jest bolesny, ale działa w obie strony. Poza tym, podchodzisz do tego tak, jakby to się działo na dniach, a to zdecydowanie kwestia dłuższego czasu. Z drugiej strony, takie podejście sprawia, że porażka jest dużo bardziej bolesna i sprawia, że skreśla się wszystko co było wcześniej. Wydaje mi się, że to nie jest do końca takie proste do określenia czy dani ludzie są stworzeni do bycia razem czy tylko do przyjaźni itd."

"Poza tym, niestety, mam wrażenie, już tak bezpośrednio odnosząc to do Nas, że takie podejście sprawia, że budowanie przyjaźni jest zepchnięte na drugi plan i mocno na tym cierpi cała reszta. Bo budujesz coś i masz poczucie, że to będzie albo związek albo nic innego i skupiasz się na tym, żeby w konsekwencji zbudować cokolwiek i jakkolwiek, żeby tej drugiej osoby nie stracić."

"Wiedzieć co chcesz zbudować, a faktycznie potrafić to zrobić to dwie rożne sprawy, tak myślę"

--------------

Jak dla mnie to ona chce mi powiedzieć "papa" ale jest do mnie przywiązana? Mam bardzo mieszane uczucia, dlatego chciałbym poznać Waszą opinię.
Co o tym myślicie?
A może coś ze mną jest nie tak? Nie wiem, pierwszy raz się spotykam z taką sytuacją.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Miłość czy wygoda?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026