witajcie na pozor normalne malzenstwo z problemami jak kazde zklotniami jak kazde z chwilami szczesliwosci jak kazde. jendka ostnim czasy cos sie psulo seks mnie nie kreci juz jakos nie mam ochoty . maz wszelkie spotkania towarzyskie odwolywal ja nie ide jak chcesz idz sama. poszlam. bylam na koncercie super poznalismy z przyjaciolmi moimi fajnych ludzi skumalam sie z jednym gosciem okazalo sie ze mamy wspolnych znajoimychz wiekszego miasta ok. wymienilismy sie nr telefonu. pisalismy do siebie raz dziennie jednego sms sprawozdanie dnia co tam jak bez zadnych pieszczot wzruszen i ulotnych uczuc zwykla pogawedka. maz moj znalazl sms i stwierdzil ze mam romans ze ja matka , zona pozwalam na takie cos. powiedzilam ze dla mnie te sms nie sa romansem i ze bede nadal pisac szydzil ze mnie obrazil sie nazwal mnie puszczalsk nie wiem na jakiej podstawie i ze jestem zaklamana itp itd. siedzac w pracy myslalam o tym i stwierdzilam ze musi mierzyc mnie swoja miara a ha i powiedzial ze " to jest powod do rozwodu" ok. i siedze w robocie i stwierdzilam mierzy mnie swoja miara. weszlam na jego poczte znalam haslo sam kiedys mi podal. i znalazlam tam wiadomosci od lasek z fotki pl pisal z nim od pol roku jak byl w delegacji czy tez w domu jak np sie kapalam. pisal komentarze do ich zdjec dosc pikatne " super cycuszki" ' pobawil bym sie twoimi balonikami|" itp itd z jedna tzn z 3 trzema laskami umawial sie na seks nawet byla podana godzine zaproponowal jak byl w delegacji namawial na seks oferowal sie ze jest boski w te klocki i ze nie pozaluje.zabilo mnie to. powiedzilam ze wiem zacal lamentowac przepraszac szalec zekocha itd mamy dziecko ze wzgledu na nie musimy sie dogadac. rano po zaplakanej nocy spalam w drugim pokoju wstalam a on nagle stwierdzil ze da mi rozwod za chwile ze nie, itp ze wezmie wine na siebie ze jak chce to moze sie wyprowadzic widac chyba jest mu na reke ze to wyszlo. normalny facet by walczyl itp a on nic. wyjechalam z mlodym z domu a on ma pretensje ze go zostawilam ze mnie tak na nim zalezy ze go zostawilam chorego w domu bez obiadu\? to sobie pomyslalam ze to ja jeszcze mam latac kolo twej dupy\? po tym co wczoraj sie dowiedzilam. jeszcze wczoraj przyznal ze jest pies na baby, czy sie zmieni odp ze nie potem ze nie wie. sama nie wiem co robic jak siedze sama nie mam sil w sobie na tyle by byc twarda i sie szanowac.. boje sie ze zmiekne ........ poradzcie mi co robic? chce by ssie wyprowadzil na jakis czs " spoko nie ma problemu".
Podobne tematy
Czy chcesz być dalej z nim musisz sama ocenić. To wszystko zależy jak bardzo jesteście związani, jak dużo potrafisz wybaczyć.
Dla mnie rodzina jest najważniejsza. Niestety mąż postanowił od nas odejść- do innej. Jestem nadal w stanie mu wybaczyć , ale on woli tamtą. Boli i niewiem kiedy przejdzie.
Dlatego dużo zależy od twojego podejścia do całej sytuacji. Ja może mam innych charakter, może inne wartości są dla mnie na pierwszym miejscu, ale jeżeli jesteście w stanie być razem dalej, ja bym sobie dała szansę- oczywiście wszystko wyjaśniając i stawiając jasne warunki jak ma wasze życie wyglądać dalej.
skoro facet wiecznie kłamie, a jak nie kłamie, to próbuje bez żadnych wyrzutów sumienia naciągać do swoich potrzeb, zagrywa jak mu się żywnie podoba i ma nadzieję, że wszystko będzie cacy, to nic po nim. Robi to jeszcze dość dziecinnie. To żaden pożytek. Pies na baby- pewne że pierwsza lepsza okazja i zdradzi z przyjemnością. Nie kocha cię w ogóle, i już nie pokocha. Czasem stworzy pozory dla własnych cełow. W sumie jak jesteś naiwna zostaniesz z nim, jak nie to lepiej odejdź. Przynajmniej masz szanse być kiedyś naprawdę szczęśliwa. Życzę siły i uporu. Poradzisz sobie, ja trzymam kciuki
macie racje wartosci rodzinne sa wazne ale jezeli mam poswiecac wlasne uczucia psychike po to by tylko byc bo '" mamy dziecko " to nie ma sensu. musze wytrwac przezyje rozstanie postawie mu warunek na miesiac wyprowadz sie tam skad przyszedles przemysl i wtedy sie okresl i jezeli bedzie kochali bedzie mial poczucie winy ( sam powiedzial ze jezeli mnie by zastal w takiej sytuacji to by siebardzo wkurw.....) to wroci i okarze ze kocha a jezeli nie wroci to wiem na czym stoje. po za tym chyba juz wiem na czym stoje nie ma mnie juz w domu od 16stej a on nic nawet nie zadzwonil ja zadzwonilam by wyjal pranie z pralki i powiesil nie zapyrtal a ni o mlodego nic taka objetnosc. gdyby mu zalezalo i naprawde by zalowal to by piszczal tele pisal by blagal przekonywal by mnie o swej milosci a tu cisza. mysle ze on teraz to ze mnie nie z malym to traktuje jako forme wypoczynku maly nie ryczy ciszas pokoj mysle ze odczuje brak po tygodniu dwoch. wiec poprosze go opuszczenie mieszkania od pn doodwolania i wtedy zobacze jak reaguje jaki jest jego stopien zaangazowania itp itd. chyba sobie sama odpowiedzialam na ptyanie.
przeciez nie jedna kobieta jak uwolnila sie od toksycznego faceta too odzyla. przeciez moge \byc jeszcze sczesliwa. wiem ze poczatki beda trudne ( poczatki rozstania|) ale musze byc twarda
Podziwiam Cię za Twoje podejście do tej sytuacji. Jesteś niesamowicie nastawiona pozytywnie do tego co sie wydarzy, czy bedziesz z nim czy bez niego dla Ciebie jest ok.
Może ja to źle odbieram, ale tak mi sie wydaje po przeczytaniu tego listu
Wiesz, ja myślę, że to raczej nie ma przyszłości. Nie chcę Cię ranić, ale ja tu po prostu nie widzę uczucia, na którym powinno się budować relacje w związku, w rodzienie. Widzisz, jeśli on Cię będzie nadal zdradzał (a przypuszczam, że tak właśnie będzie) to będzie miał wymówkę, że przecież uprzedzał. Mąż zachowuje się nieodpowiedzialnie, wręcz szczeniacko. Mam wrażenie, że nawet Ty sama jakoś tak dosyć chłodno i z dystansem do tego podeszłaś, zdajesz sobie sprawę, że to toksyczny związek, a jeśli tu nic się nie zmieni to chyba lepiej się wyzwolić. Masz rację, Ty jeszcze możesz ułożyć sobie życie z kimś kto będzie Cię kochał i szanował, kto da Ci szczęście, na które zasługujesz. I nawet dziecko w takim domu jak Wasz nie będzie szczęśliwe. Spróbuj jednak zrobić tak jak pisałaś, przynajmniej będziesz miała świadomość, że spróbowałaś, a jeśli nic to nie zmieni to będzie tylko znaczyło, że nie warto się zastanawiać. Życzę Ci powodzenia i wielu mądrych decyzji.
WROCILAM DO DOMU I CO SPOKOJNIE SIADLAM POROZMAWIALOAM WYLOZYLAM KAWE NA LAWE ON MI JA POWIEDZILAM ROBIMY PRZERWE ITP ITD I NAGLE BUUUUM ja sie nie wyprowdze jak chcesz to ty sie wyprowadz bo to tez moje mieszkanie. bla bla ze to bez sensu musimy sie dogadac tu i teraz prosze by sie wyniosl na pare dni niech pozwoli mi ochlonac jezeli kocha i szanuje mnie pozwoli mi wypoczac a on : to idz do rodzicow wez mlodego i idz. i dupa a szczerze wam powiem ze to nie ma sensu. poczekam ten tydz jak bedzie i czy wyjedzie akle jakos nie czuje sie zachecona do tego malzenstwapozdrawiam
Moim zdaniem jesli on nawet nie walczy, to odpusc sobie.
Za dużo zła Ci wyrządził. Jesteś o tyle w dobrej sytuacji, że masz tego świadomość.
Nie marnuj sobie zycia nim. Wiele facetów w takiej sytuacji nieba by ci przychyliło zebys tylko wybaczyła.
A jemu sie chyba spodobało to ze zobaczył, że mu wybaczysz, podrosło mu ego i teraz stuka kozaka ![]()
Wiec na moje oko, nie zasluguje na druga szanse.