Witam wszystkich bardzo serdecznie.Dlugo zastanawialam sie czy opisac tutaj swoj problem czy tez nie.dlaczego?hm chyba zaczely mnie przerastac ostatnie wydarzenia majace miejsce w myn zyciu.Nie chcialabym sie tutaj bardzo rozpisywac bo tez nie wiem czy ma to jakikolwiek sens,mysle iz sam tytul mojego postu moze juz duzo mowic na moj temat.Moze w skrocie moge troszke opisac.To zaczynajac od poczatku jestem trzezwiejaca alkoholiczka juz od ponad trzech dobrych lat.Lecz mimo o uczeszczania na terapie ja mimo to powracam to picia.wiec tez za bardzo nie mam sie czym tutaj chwalic.kolejnym aspektem wystepujacym w moim zyciu jest dlugotrwala i zakorzeniona juz we mnie nieszczesna depresja,apatia,niechec do zycia, samookaleczanie sie(choc juz od pol roku udaje mi sie tego nie robic).I w koncu juz ostatnia rzecz mianowicie tkwienie w toksycznym zwiazku.Co ja moge przez to powiedziec.Dokladnie chyba najprosciej bedzie w paru slowach, ktofe wdzystko beda znaczyc a mianowicie wystepowanie przemocy. Jestem w zwiazku juz od dobrych dwoch lat a przemoc zaczela sie od roku czasu.Zadaje sobie pytanie co takiego we mnie jest ze mimo tego jak traktuje mnie kochana osoba ja nie chce odejsc od niej:(Mysle ze na tym zakoncze moj wpis na poczatek.pozdrawiam
Podobne tematy
W jakim jestes wieku i czy masz procz partnera kogos bliskiego?? Jak wyglada wasza sytuacja mieszkaniowa?? Mysle ze powinnas zawalczyc o siebie i swoje zycie. W zadnym wieku nie jest za pozno, trzeba wziac sie w garsc. Moze trafic na motywacyjne forum, szukac pomocy u specjalistow, poznac nowych przyjaciol ktorzy beda wspierac a nie namawiac do kieliszka, sprawiac sobie drobne przyjemnosci i na pewno nie pozwalac sie bic i ponizac. Zycie nie konczy sie na piciu jest piekne i ma do zaofetowania duzo wiecej. Moze warro zaczac uprawiac sport?? Czesto sie usmiechac byc otwartym w stosunku do ludzi to wymaga duzo samozaparcia. Napisz wie ej o sobie bo na razie trudno cokolwiek poradzic...
Mam 23lata. Jesli chodzi o nasza sytuacje mieszkaniowa to jesli wszystko pojdzie dobrze tzn moj chlopak zacznie prace a ja znajde juz pewna tez posade to myslimy o wynajeciu mieszkania jeszcze przed zima tego roku.Obecnie pracuje ale na niepelnym etecie takze jestem w trakcie szukania czegos bardziej odpowedniejszego.Tez moze nie wspomnialam jestem osoba niepelnosprawna (skolioza) ale staram sie zaakceptoeac stan taki jaki jest.Bardzo kocham swojego chlopaka na poczatku naszej znajomosci duzo mi pomagal,zwlaszcza po smierci mamy to tylko on byl przy mnie.(mam jeszcze cztery siostry i dwoch braci ale ci z kolei sa w zaawansowanej chorobie alkoholowej) .nie wiem czemu tylko tak rok temu cos peklo i on zaczal pokazywac swoje prawdziwe oblicze;(co mnie bardzo boli gdyz naprawde jest w nim duzo dobroci i milosci .Bardzo jestem z nim zzyta i niewyobrazam sobie zycia bez niego. Tak sie zastanawiam ze moze jest jakis sposob by jemu pomoc jesli chodzi o jego agresywne podejscie....
Droga Autorko!Glownym problemem,przez kory dzieje sie zle w Twoim zyciu,polega na szeroko pojetym uzaleznieniu.Bo,jak sama piszesz,jestes uzalezniona osd alkoholu,ale i od chorej relacji.W calym Twoim poscie przebija sie to uzaleznienie-masz do tego sklonnosc.Chcesz ratowac chlopaka,bo go kochasz?To szlachetne,ale niemozliwe,bo ratowac kogos niesposob.Powinnas jedynie ratowac siebie.mam na mysli glownie terapie dla osob uzaleznionych-pomoga ci zrozumiec wiele spraw.na depresje tez istnieje sposob-mamy w tej chwili leki nowej generacji,ktore porzadkuja mysli,podnosza nastroj.Ta zmiana nie nastapi od razu.Potrzeba do tego mnostwo silnej woli,upru,determinacji oraz cierpliwosci.Zycze Ci duzo sily!Pzdr.
Jesli chodzi o terapie to bylam juz na grupowej,teraz obecnie uczeszczam na terapie indywidualna ale jak sama terapeutka powiedziala w moim przypadku najlepsza bylaby terapia stacjonarna tylko ze ja niemoge sobie na nia pozwolic gdyz bardziej jestem skupiona na podjeciu stalej pracy.Tak zdaje sobie sprawe z tego ze zdrowie wazniejsze ale mimo wszystko mysle ze i tak osiagnelam maly sukcesik poniewaz juz nie zapijam sie do nieprzytomnosci tylko od czasu do czasu po jednym gora dwa piwa sb wypije.Jesli chodzi o moj stan depresyjny to roznie z nim bywa ale juz tak ogromnej checi by sie samookaleczyc nie mam.A chlopak.....coz moze i mu niepomoge w takim stopniu by stal sie lepszym czlowiekiem ale moze zauwazy to iz mimo wszystko jestem z nim....ech
Za dużo tego wszystkiego byś poradziła sobie sama. Wydaje Cię się, że kontrolujesz picie, samookaleczanie się, ale to zaprzeczanie faktom. Terapia, terapia i jeszcze raz terapia.
Boje sie ze uzaleznie sie od terapii do tego stopnia ze bede musiala korxystac z niej do konca zycia?!;(
Boje sie ze uzaleznie sie od terapii do tego stopnia ze bede musiala korxystac z niej do konca zycia?!;(
Lepiej uzaleznic sie od terapii niz od alkoholu i agresywnego faceta.
Co za bzdura, nie uzależnisz się od terapii, już prowadzący o to zadba ! O wszystkich obawach, wątpliwościach rozmawia się z terapeutą. Ty się panicznie boisz terapii, prawda ?
10 2015-06-09 12:59:18 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-06-09 13:00:58)
Jesteś alkoholiczką i przychodzisz tu wciskać kit, że wszystko co złe w Twoim związku to wina faceta. Jak przestaniesz pić, jak z 5 lat pochodzisz na terapię, to spojrzysz obiektywnie. Na ten moment nawet rozmowy z Tobą sensu nie mają. Każdy alkoholik ma podobne cechy, zachowania: skończony egocentryzm, zrzucanie winy za wszystko na innych, kanałowe widzenie, zachowania agresywne, niestabilność. To możesz wyprostować, ale tylko pod warunkami: ZERO alkoholu do końca życia i lata terapii, mitingów. Na razie, jak każdy alkoholik, szukasz powodów by na terapię nie iść. Cóż, Twoje życie - selekcja naturalna też musi być.
Zgodze sie z Toba EeTam. Po prostu gdybym chciala przestac pic i zaczac xyc normalnie nie mialabym moze az takich problemow ktore tylko poteguja w mojej chorobie.dziekuje nie tancze
hmmm....bardzo wzruszyl mnie Twoj post.
Wyczuwam, ze bardzo boli Cie fakt, ze znalazlas sie w takiej sytuacji. Uzaleznienia, depresje, autoagresja, przemoc fizyczna na pewno tez psychiczna brak wsparcia ze strony najblizszych- rozumiem ze tak cierpisz.
Za jedno bardzo Cie podziwiam. Juz zauwazylas Twoj problem, przynajmniej jeden z nielicznych. Masz 23 lata. Pomimo swojego wieku wydajesz sie byc osoba bardzo powazna i za bardzo dorosla. I to jest dobrze, bo mozesz i masz szanse aby wiele zmienic. Oczywiscie pomijam tu Twoje uzaleznienie alkoholowe. Dobrze, ze robisz terapie. Nie rezygnuj z niej. Pracuj tez nad soba, a efekty przyjda stopniowo, tylko sie nie poddawaj i pamietaj, ze TY JESTES KOWALEM wlasnego losu. Jak wyjdziesz na prosta, a szansa jest duza, to zobaczysz jakie zycie jest piekne.
Nie wiem czy Ci to moze pomoc, to co Ci teraz napisze. Problemy ktore teraz masz (alkoholizm, autoagresja, depresja...), to sa tylko symptomy Twojej zniszczonej psychiki i Twojej zniszczonej osobowosci. Masz w sobie tyle negatywnych emocji, ktore napietrzaly sie od zawsze i nigdy nie mogly sie uzewnetznic, bo nie mialas nigdy (prawdopodobnie) Tobie bliskiej osboby i probowalas te emocje za wszelka cene zabic, aby ich nie czuc , bo czuc takie emocje to nieraz jak smierc...
Autoagresja - a wiec w Twoim przypadku ciecie sie to jest zastapienie tych emocji kotre sie kumuluja i przez bol fizyczny uzwenetrzniasz je a nie przezywaz bolu wewnetrznie , bo tego nie jestes w stanie wytrzymac. I tu jest problem. Kluczem dlaczego teraz tak sie dzieje jest to, ze musialas przezyc dziecinstwo w piekle. Jak juz wspomnialas bracia tez sa alkoholikami. To nie jest przypadek.
Tu problem pogrzebany jest glebiej. Jesli znajdziesz przyczyne dlaczego teraz tak u Ciebie sie dzieje, a szukaj jej w swoim dziecinstwie, to juz duzo zyskalas i bedziesz mogla wiele zmienic.
Brak milosci do dziecka, zeniedbywanie go, alkoholizm rodzicow, przemoc - kazda jej forma, smierc rodzicow a wiec jak najbardziej traumatyczne przezycia dla dziecka izolacja dziecka od osob ktore moglyby byc lepszym przykladem dla dziecka i dac jemu namiastke ciepla i pokazac jak wyglada normalne zycie powoduja wlasnie takie zachowania jak wpadanie w alkohlizm lub inne formy uzaleznien, atoagresja, depresja trwanie w zwiazkach w ktorych jest przemoc.
Teraz powielasz znowu swoje dziecinstwo, to jest taka spirala i niszczysz siebie az do konca... Pamietaj tez, ze jesli wyszlas z takiego dysfunkcyjnego domu, to nie potrafisz twozyc zdrowych zwiazkow. Musisz dojsc do swoich schematow, ktore sa gleboko w tobie zakorzenione i sie ich pozbyc.... To tylko jest mozliwe przez uczeszczanie na terapie. Od terapii sie nie uzaleznisz. Ja tez tak myslalam... Ale czy nie lepiej uzaleznic sie od czegos co Ci robi dobrze anizeli od czegos co Cie psychicznie i fizycznie niszczy? Pamietaj, przez terapie nauczysz sie tez budowac zdrowe zwiazki, moze "zwiazek" z Twoim terapeuta bedzie pierwszym Twoim zwiazkiem opartym za zaufaniu, nawet jesli jest on nieporownywalny miedzy zwiazkiem miedzy Toba a Twoim partnerem.
Aby pozbyc sie wszystkich Twoich dolegliwosci, musisz bol ktory przez caly czas uzewnetrzniasz przezyc jeszcze raz ale wewnetrznie. Dopiero wtedy bedziesz robic kroki do przodu i bedziesz sie powoli zmieniac. Koniecznie musisz na poczatku radykalnie zmienic zyce. Odciac sie od partnera, bo z nim przyszlosci nie masz zadnej, to jest tylko powielanie wzorcow... Nawet jesli jest to dla Ciebie trudne do zrozumienia, to wlasne chore zachowania ( te ktore masz Ty) , ktore uzewnetrzniaja sie i niejestes ich swiadoma beda zawsze doprowadzaly Tobie bliskie osoby do tego aby wracalo to co bylo kiedys, bo tylko tego podswiadomie potrzebujesz, poniewaz niczego innego nie znasz.
Jednak szanse masz duze aby to wszystko zmienic. Masz dopiero 23 lata i jestes swiadoma problemow, takze naprawde gratulacje dla Ciebie
, ze cos zaczelas robic, aby bylo lepiej. MASZ NAPRAWDE SZANSE, TYLKO NIE PRZEGAP JEJ! Poczytaj ksiazki znanej psychoanalityczki, jaka byla Alice Miller- polecam.... Trzymaj i zycze naprawde wytrwalosci i uwierz ze nie jestes w Tym bagnie sama! Siciskam mocno!
cytra007
zachęcanie alkoholiczki - kogoś, kto nie myśli samodzielnie, boi robi to za niego butelka, do drastycznych kroków... Tylko pogratulować rozumu mogę. Osobiście takich jak Ty banowałbym po pierwszym poście, bo szkody jakie możesz wyrządzić są olbrzymie, a odpowiedzialności za swoje słowa nie ponosisz żadnej.
14 2015-06-10 23:06:15 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-06-10 23:07:58)
cytra007
zachęcanie alkoholiczki - kogoś, kto nie myśli samodzielnie, boi robi to za niego butelka, do drastycznych kroków... Tylko pogratulować rozumu mogę. Osobiście takich jak Ty banowałbym po pierwszym poście, bo szkody jakie możesz wyrządzić są olbrzymie, a odpowiedzialności za swoje słowa nie ponosisz żadnej.
ja twierdze że nie wszystko białe jest białe, i nie wszystko czarne jest czarne ![]()
Autorko niczym nie wytłumaczysz, SWOICH własnych Złych decyzji !!!!
powodzenia, trudno trzymać kierunek, ale o to właśnie chodzi
ja bym radził, tą terapię stacjonarną, wiadomo jest różnie, praca profity chwilowe, terapia długo trwałe
która inwestycja w SIEBIE bardziej się opłaca, ??
a usamodzielnienie, bo tak odbieram poszukiwanie pracy, to tylko ucieczka, w czasie od nie załatwionego problemu
a jak wiesz tego typu sprawy wracają ![]()
decyzja i tak jest Twoja
ja twierdze że nie wszystko białe jest białe, i nie wszystko czarne jest czarne
Akurat alkoholicy mają wiele cech wspólnych. W tym przeświadczenie, że są zawsze pokrzywdzeni oraz umiejętność okłamywania innych i... samych siebie. Alkoholik nie jest zdolny do realnej oceny sytuacji. Taka to już specyfika tej choroby.
ja bym radził, tą terapię stacjonarną, wiadomo jest różnie, praca profity chwilowe, terapia długo trwałe
nazwijmy rzeczy po imieniu: potrzebny jej jest odwyk, a potem lata terapii i mitingów AA. Praca to tylko wymówka, żeby z tego nie skorzystać - jak każdy alko broni się rękoma i nogami przed rozwodem z butelką.
16 2015-06-11 07:53:31 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-06-11 07:57:13)
Akurat alkoholicy mają wiele cech wspólnych. W tym przeświadczenie, że są zawsze pokrzywdzeni oraz umiejętność okłamywania innych i... samych siebie. Alkoholik nie jest zdolny do realnej oceny sytuacji. Taka to już specyfika tej choroby.
to nie jest choroba, chyba że o wrodzonym debilizmie mówimy, ale to już niestety prawie nie uleczalne
co do pokrzywdzenia, to nie jest przeświadczenie, to jest o dziwo normalne odczucie, tylko otoczenie chore, podstawa chora
tenniedobry2 napisał/a:ja bym radził, tą terapię stacjonarną, wiadomo jest różnie, praca profity chwilowe, terapia długo trwałe
nazwijmy rzeczy po imieniu: potrzebny jej jest odwyk, a potem lata terapii i mitingów AA. Praca to tylko wymówka, żeby z tego nie skorzystać - jak każdy alko broni się rękoma i nogami przed rozwodem z butelką.
napewno jest to dobra droga(nie neguję tego), ale nie każdemu mitingi, spotkania służą
nie mówię o ludziach którzy się bronią przed tym,
sam uczestnicze w tym procedzerze!!! i uwązam to za jedną wielką szopkę, stratę czasu, pieniędzy, a jednak jeśli na 100 alkoholików jednemu pomoże to traktowalbym to jako sukces, generalnie ciężka praca uszlachetnia, i tu jest rozwiązanie,
bo czy nie picie nie jest ciężką pracą nad sobą samym, gdzie głowa płata Ci figla,
wychodzę z założenia że o własnym życiu decyduje właśnie ja sam, kwestia nie powielać wzorców, złych, i zobaczyć różnice
czego autorce gorąco życzę
sam mogę to nazwać trzeźwieje od 8 chyba miesięcy, jakoś tak, nie liczę dni, nie pamiętam dokładnej daty, też miałem podstawy do tego żeby właśnie tym kierunkiem iść, bo miałem skąd przykład brać od małego
i też miałem kilka prób, i też skończyły się jak skończyły, i też mega manipulator ze mnie był jak tylko chciałem
ale zatrzymałem się dostrzegłem że albo tonę albo płynę, głupi nie jestem chce płynąć
a o dziwo pomogło mi to właśnie forum, pomogło w wyciągnięciu wniosków, bo otoczenie było na tyle skrzywione, że tylko negatywny wpływ miało
z skrajności w skrajność, taka mała pułapka
pozdr ![]()
Sangrinita, wyrwanie się z toksycznego związku, tzn. takiego, w którym np. występuje przemoc, jest bardzo trudne. Tak naprawdę ciężko jest samej poradzić sobie w takiej sytuacji. Polecam ci udać się do punktu konsultacyjnego lub jakiegoś innego ośrodka, w którym udzielają pomocy osobom doznającym przemocy. Na pewno nie możesz oskarżać siebie o zachowanie swojego chłopaka. Staranie się, żeby się zmienił też nie jest dobrym pomysłem. W ten sposób tylko coraz bardziej "wkręcasz się" w ten toksyczny związek. Najlepszym sposobem tak naprawdę jest to, czego pewnie nie chcesz, tzn. zerwanie tej relacji. Myślę, że warto, żebyś skupiła się w tej chwili na pracowaniu nad sobą, a nie nad swoim związkiem. Wiele kobiet, które są ofiarami przemocy, nie potrafią wyrwać się z toksycznych związków. U podłoża leżą różne mechanizmy psychologiczne. Polecam Ci książkę "Kobiety, które kochają za bardzo".
Warto jest na pewno poszukać dobrego terapeuty, grupy wsparcia i innych rodzajów pomocy psychologicznej. Co do alkoholizmu, o którym piszesz, abstynencja jest absolutnym warunkiem wyzdrowienia. Nie ma czegoś takiego jak kontrolowane picie. Ograniczenie picia, o którym mówisz, to za mało.
Jeżeli chodzi o terapię, na pewno nie uzależnia ona, jeśli terapeuta jest profesjonalistą i postępuje etycznie. Na pewno zadba o to, żebyś w pewnym momencie była gotowa do poradzenia sobie bez niej. Trzeba też odróżnić uzależnienie od silnej, dobrej więzi, która przynosi pozytywne skutki i wzmacnia psychikę.
Dziekuje wam mili za wypowiedzi. Sa one dla mnie bezcenne,jakby to powiedziec jest mi troszke z tym wszystkim lepiej . wsparcie z waszej str jest na wage zlota. Obecnie przezywam wewnetrxny kryzys-nie mam ochoty na nic,mysli jakie mi obecnie kraza po glowie skupione sa glownie na tym aby sie ustabilizowac jesli chodzi o prace. Nie jest latwo . a do tego jeszcze dochodza mysli o piciu,odizolowaniu sie choc na jakis czas zostac sama i wszystko sobie poukladac w tej mojej pobrudzonej glowie. Sama sie sobie dziwie ze jestem tak wytrwala w tym stanie ktory pbecnie istnieje. Ale tak to juz czasem bywa. Wybaczcie jesli pisze nie zrozumia!e ale jestem dzis potwornie zmeczona:( problemy z jedzeniem,bezsennosc to skutki mego ptzejmowania sie tym co musze zmienic w swym dotychczasowym tragicznym polozeniu.z gory dziekuje????