Jakis czas temu moj chlopak stracil prace i zupelnie sie zmienil prawie cale dnie spedza w lozku, nie chce rozmawiac, nie wykazuje zainteresowania niczym, a ja choc bardzo probuje nie moge nic z tym jego dolem zrobic, probowalam rozmawiac ale to nic nie daje, zachowuje sie tak jakby caly swiat o to obwinial, a przeciez to nie koniec swata, trzeba tylko zaczac dzialac, on natomiast jest zupelnie pasywny nie wykozystuje teg wolnego czasu na przyjemnosci, nie szuka pracy , wylaczyl sie zupelnie ze wszystkiego, co ja mam robic, ta sama sytuacja byla rok temu ale ja nei chce tego znowu przerabiac.
Podobne tematy
2 2009-11-27 09:25:21 Ostatnio edytowany przez Desire1987 (2009-11-27 09:56:26)
na moje oko to depresja...moja siostra rok temu nie wychodziła z łózka przez 2 miesiące... tez straciła prace... całymi dniami spała - nie dało sie do niej dotrzeć - tu potrzebna jest pomoc specjalisty
Patia , praca dla twojego chłopaka jest bardzo ważna , więc nie dziw się że , dostał doła gdy ją stracił . Też nie potrafiła bym się bawić i miło spędzac czas wiedząc że nie mam pracy . Twój chłopak jest szczęśliwy wtedy gdy wie ,że ma zagwarantowaną pracę i płacę , a to oznacza że jest 100 % ym facetem . Gdy znów go coś takiego spotka musisz być dla niego oparciem , pocieszeniem , powtarzać mu , że będzie dobrze , przekonywać a przedewszystkim zmuszać do wychodzenia z łóżka i szukania nowej pracy .
Strata pracy to ogromny problem tym bardziej dla faceta. Stereotypem jest, że to facet musi utzrymać rodzinę, a facet bez pracy jest niczym.... I on właśnie tak się czuje w tym momencie... uważa siebie za nieudacznika, oferme... nie będzie łatwo to zmienić, on sam musi tego chcieć...
Tak jak desire napisała niezbędna jest tutaj pomoc specjalisty... nawet jeśli z tego dołka podniesie się sam to w dalszym życiu ten problem może pojawić się jeszcze raz i to z znacznie mniejszym problemie.
5 2009-11-27 12:39:29 Ostatnio edytowany przez patia (2009-11-27 12:40:20)
Co do przekonywania go zeby wychodzil z domu to ja juz sie poddaje probuje go wspierac ale on zwyczajnie nawet nie rozmawia ze mna , mieszkamy razem a wczoraj zamienilismy kilka slow, potem probowalam mu wytlumaczyc ze to nie koniec swiata i sie poklucilismy, bo ja mowilam on milczal wygladlao to tak jabym do sciany mowila, w nocy siedzi przed telewizorem w dzien spi, normalnie jakby go nie bylo. Co do specjalisty to nie wiem jak go zaciagnac bo on nie wychodzi z domu.
Powiedz mu, że jego depresja też ci ciąży, żeby pomyślał też o waszym wspólnym życiu (tylko łagodnie) i powiedz, że możecie przecież wybrać się razem do specjalisty.
Nie wiem ale chyba po moim ostatnim monologu bo rozmowa nie mozna tego nazwac jakby sobie cos przemyslal i oby nie zapeszyc zaczal sie normalnie zachowywac mam nadzieje ze nie chwilowy powrot do formy, dziekuje bardzo za porady.
zycze by byl to powrot na stale do dobrej formy
Nie odzywalam sie przez pare dni bo wlasnie nie bylam pewna czy to juz tak na dobre czy tylko chwilowa zmiana, ale minelo pare dni i nadal ok a od poniedzialku waraca do pracy.
Cieszę się, że Twój chłopak podnosi się z trudnej sytuacji. Kryzysy zdarzają się każdemu-dobrze, że mógł liczyć na Twoje wsparcie ![]()
Życzę wszystkiego dobrego Wam obojgu ![]()
Wyciągnij go z domu! Zabierz do kina, na spacer, gdziekolwiek, byle tylko był blisko Ciebie! Wiem, że może to zabrzmi dziwnie ale teraz Ty musisz być stanowcza, zdecydowana, taka jakim powinien być facet w związku! Mówi, że nie chce iśc na spacer..powiedz, że Ty chcesz i to w dodatku w jego towarzystwie! Mów mu jak dobrze się przy nim czujesz, w ten sposób chociaż troche poczuje sie potrzebny!
Raatuuunku on znowu zaczyna z tym swoim nic mi ie nei chce nie mam juz sily, normalnie siedze i placze bo mi rece opadaja,on dzien i noc przed telewizorem , mam ochote mu zafundowac terapie szokowa i wyjechac na swieta do rodzinki , ale wiem ze to bedzie podle zostawic go w obcym kraju samoego na sweta. Jak tak dalej pojdzie to on mnie wpedzi w jakas depresje naprawde ju mi pomyslow brakuej zo z tym wszystkim zrobic.
Niedawno czytałem, że ci co odnieśli sukces zaczęli od tego, że zostali zwolnieni.
Trzeba założyć własny interes.
Tez mu to proponowalam , ale jest za bardzo zdolowany na jakie kolwiek pany, a ja moze to nie ladnie ale uzylam podstepu i kupilam mu tabletki cos w stylu deprim tylko wygladja jak witaminy, apptekarka mi pomogla wybrac, buteleczka tez wiglada jak z witami a ulotke mam ja , on jest przekonany ze to witaminy i bierze od wczoraj, maja zaczac dzialac po tygodniu, zobaczymy.
posty przeniesione
Zacznę od tego ale że od 3 lat mam fajnego faceta super sie dogadujemy tylko on ma jedna poważna wade jak mu tylko coś nie wyjdzie łapie totalnego doła albo cały czas spi albo siedzi przed telewizorem, wiem ze kazdy odreagowuje wszystko na swoj sposob ale on przesadza, teraz nie pracuej i tak go to dobilo ze ja wracam zpracy a tu ze zlewu gary wychodza, nawet mu ciezko palcem kkiwnac w domu a kiedys pomagał mi we wszytkim waracał z pracy i robilismy wszysko razem. \dzisiaj nie wytrzymalam i mu powiedziałam ze tak dalej byc nie moze to on na to ze do mamy wraca.
Wiecie co juz mnie to rozwala, on jest zaradnym facetem a to co teraz z nim sie dzieje to szok, napiszcie co o tym myslicie.
A może ma depresję? Może powinnaś z nim więcej rozmawiać, zapytać, jak się czuje i dlaczego tak się czuje?
Albo przynajmniej pokazać mu, że jesteś przede wszystkim jego partnerką, w której ma oparcie, a nie tylko karzącą ręką. Może zaproponuj mu też wizytę u psychologa.
Kurcze rozmawiamy, generalnie wszystko jest ok ale jak nie moze byc tak ze jedna osoba spedza dzien na kanapie a druga wraca wieczorem z pracy i musi sie brac za sprzetanie i gotowanie, bez slowa dzisiaj zaczelam robic obiad ale jemy jeszcze w dodatku nie smakowal i zaczał narzekac i juz nie wytrzymalam. Myslisz ze powinnam mu troche odpuscic ale wiesz co czekałam az mu to zdolowanie minie samo , wiesz chciałam mu dac czas ale to tylko go pogłebialo w tym spaniu i ogladaniu tv, juz sama nie wiem. Doradz co ty bys zrobila, a co do psychologa to juz mu proponowalam jak poprzednm razem mial dola jakis rok temu i sie obraził.
Heh, hopeless... Obraził się za propozycję psychologa? Dobre...
Ja bym go posłała właśnie do psychologa, bo wiem, że przy depresji nic się nie chce, nawet wstać z łóżka czy się umyć i ubrać. Ale jeśli on woli tylko siedzieć i nic nie robić, a przy tym oczekuje, że Ty będziesz mu robić bez przerwy obiadki (i to jeszcze takie, żeby mu smakowały!), to przepraszam, ale... to zwykły pasożyt, którego trzeba kopnąć w tyłek, żeby się ogarnął. Ludziom trzeba pomagać, dopóki tej pomocy nie odtrącają. Jak odtrącają - to znaczy, że potrzebują terapii szokowej.
no tak ale wiesz ja samam jestem w szoku jego zachowaniem, on normalnei do rany przyloz, a teraz to szok, tym trudniej jest ze mieszkamy za granica i zadne z nas nie ma tutaj bliskich wiec co powiem mu spadaj ale gdzie, ja tez kiedys nie pracowaam i on mi pomagal ale wiesz jak wracal z pracy to obiad na niego czekal i wogole wszystkow domu robilam i to mu dizisiaj powiedziałam, ale jak widzisz zadnych efektów. Kurde kocham go ale nie wiem jak dlugo zniose ta sytuacje, nie wiem powinnam sie pogniewac czy sprobowac z nim na spokojnie pogadac, co myslisz,
Ktosiu tylko jak pogadac z osoba ktora caly czas jest zajeta ogladaniem tv, albo spaniem.
Próbuj do skutku. Łaź za nim, bądź upierdliwa, w końcu do czego to podobne, żeby Twój własny facet nie chciał z Tobą gadać. Powiedz mu, że nie jesteś szczęśliwa w takim układzie i że musicie dojść razem do jakichś wniosków, zacząć coś robić z tym, działać.
dokładnie. rozmowa to podstawa! jak ogląda tv, to mu wyłącz, jak śpi, obudź;)
no nic sprobuje i zobaczymy, czekam na wszystkie pomysly i dziekuje za dotychczasowe rady.
posty przeniesione
Pisze do was bo naprawde potrzebuje pomocy, nie poznaje swojego chłopaka, odmienil sie o 360 stopi. To może zaczne od początku, nie mieszkamy w polsce i mamy tutaj tak naprawe tylko siebie co jeszcze utrudnia cała sytuacje. Pod koniec października moj chłopak stracił pracę, na początku nie martwiłam sie tym i byłam pewna że bedzię czegoś szukał , jednak on ani nie szuka bo twierdzi ze ma za słaby język ani nie chce sie uczyć tego języka stara sie o kase z pomocy społecznej ale tej kasy nadal nie ma wiec od 3 miesiecy zyjemy tylko z tego co ja zarobie, niestety wychodzimy z trudnascia na 0 jakby tego było mało kiedy chcialam sie przeprowadzic do tanszego mieszkania on powiedział ze nie bedzie meiszkał w norze, w czoraj zaprosil gosci jakby nie wiedział ze liczy sie kazdy grosz teraz, kiedy mu zwrocilam uwage wybuchla awantura, stanelo na tym ze stwierdzil ze woli wrocic do polski, wiec dzisiaj mowie to pogadajmy z wlascicielem chaty ze sie wyprowadzamy to warknal na mnie jak waraiat. Nadmienie ze jak go poznalam i przez te wszystkie lata byl ambitny i przetsiebiorczy a teraz kompletna klapa, kiedy probowalam mu pomoc w znalezieniu pracy to wyglupaial sie jak dziecko zeby mnie odciagnac od tego pomysłu , siedzi calymi dniami w domu i palcem nie kiwnie jak sie go pytam czemu to mowi ze byl zajety ale czym to juz nie wiem. POMOCY NIE WIEM CO MAM ROBIC.
Patia widać tak wpłynęło na niego utrata pracy zabolało go i ugodziło w jego ambicję. Widać że się poddał i wpadł w marazm. Może masz jakiegoś jego znajomego przyjaciela który by z nim pogadał tak po męsku i wyjaśnił że jak nie ta praca to inna. Jeśli nie chce się przeprowadzić sama zdecyduj i wynajmij mniejsze mieszkanie, nie będzie miał gdzie pójść to pójdzie za tobą mimo nerwów. A jeśli chce wracać do kraju to może warto mu pozwolić na siłę nic nie zwojujesz , a jak wróci to zobaczy jak tu trudno i jeszcze cię poprosi żebys go ściągnęła znów.
Widzisz problem w tym ze juz koledzy z nimrozmawiali bo tez widza co sie z nim dzieje , a jak ja mu mowie ze tak dluzej byc nie moze bo nie dajemy rady to odbiera to tak jakbym mu wypominala ze go utrzymuje a to nie tak nie mam do niego pretensji ze nie pracuje tylko ze chce tego zmienic, i ciagle mu to powtarzam ale on i tak to interpretuje po swojemu i z tego wynikaja konflikty i awantury. \\bede wdzieczna za kazda porade bo samma juz nic nie wymysle.
Coraz częściej zastanawiam sie czy to już koniec, jesteśmy razem 3 i pół roku i dopadl nas kryzys, on starcil pracę, zdołowal się ja nie jestem w stanie utrzymac nas oboje a on jest kompletnie pasywny i nawet moje proby pomocy w znalezieniu pracy on odbiera jak dzialanie przeciwko niemu, ostatnio to juz nawet nie chce mi sie z nim rozmawiac bo ja naprawde sie staram a on z jakichs względów odbiera to jak atak na niego , poganianie i nie wiem co jeszcze. Wiec milczymy calymi godzinami bedac s tym samym pokoju, chwilami zastanawiam sie jak bedzie wygladala nasza przyszlosc przy jego podejsciu do zycia a jeszcze 3 miesiace temu bylo nam cudownie. C ja mam robic , pomocy nie chce go stracic ale widze ze nieuchronnie do tego dochodzi.
Skoro on nie może to ty twardo weż sprawy w swoje ręce i wynajmij mniejsze mieszkanie powiedz ze nie stać cię i już. Powiedz sory nie chodzi o ciebie ale już nie daje rady a skoro nie chcesz pomoc to nie przeszkadzaj. A gdy nadal nie będzie chciał iść do pracy to może niech lepiej wróci do kraju. Pomyśl o sobie co ty masz z tego gościa, ciężka praca i ciągłe awantury. Zasługujesz na kogoś kto by był dorosły utrata pracy to nie koniec świata trzeba być dorosłym i poradzić sobie z tym.
Teraz tez próbowałam z nim porozmawiać ale udaje że śpi i tak jest w kółko on twierdzi że go gnębie bo chce mu pomóc w znalezieniu pracy a ja już dłużej nie dam rady z rachunkami i ze wszystkim i tak to wygląda najchetniej spakowałabym sie i pojechała na wakacje żeby spojrzeć na to z dystansu ale nie mam kasy.Czy jest jeszcze jakaś szansa żeby on wreszcie sie otrzasnał i zebysmy byli szczęśliwi?
18 2011-05-20 13:36:35 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-05-26 10:21:55)
Utrata pracy to nic miłego
Warto wtedy mieć wsparcie w rodzinie i znajomych... wiem bo sama to nieraz przechodziłam ;/ polecam artykuł jak się zachować w takiej sytuacji:
link usunięty