Cześć. Jestem z moim chłopakiem 3,5 roku kochamy sie, ale od dawna źle się dzieje w naszym związku. Na początku było super wiadomo wielka miłość , ale po jakimś czasie zaczął pokazywać na co go stać. Zaczęło się od tego, że strasznie się mnie czepial i robił o wszystko awantury. Ja jestem osoba która zawsze chce wszystkim pomóc i to stało się głównym powodem kłótni. Miał do mnie pretensje, że poświęcam mu zbyt mało czasu choć widzieliśmy się co drugi dzień czasem codziennie, a miałam szkole i dużo nauki. Były ciągle kłótnie i prestensje. Kolejnym problemem dla niego było to, że w moim domu obowiązują pewne zasady i rodzice nie zgadzają się na to, abym nocował u niego czy wracała często do domu np. O 3 w nocy szczególnie, że widzą że on mnie źle traktuje. On nie przejmuje się tym, że moi rodzice słyszą te ciągle awantury o wszystko: o to że u niego nie zostanę, o to że dzwonią do mnie kiedy wracam i czy wszystko ok, o to że muszę się uczyć i nie będę mogła gdzieś z nim wyjść, a nawet o to że źle ustałam lub źle się usmiechnełam. Mówi że mnie kocha, a za chwilę mówi że jestem beznadziejna i nudna i że nie chce ze mną być, a następnego dnia dzwoni jakby się nic nie stało. Strasznie nagaduje na moich rodziców i rodzinę bez powodu bo oni sa dla mnie dobrzy, ale ma do mnie żal że nie tylko on jest dla mnie najważniejszy ale też oni. Mówi że jak będę jego żona to nie będę mogła odwiedzać często rodziny bo on wie że będę im pomagać... nie wytrzymałam i rozstaliśmy się na 3 miesiące on w ciągu kilku dni znalazł sobie druga a ciągle próbował dogadać się ze mną w końcu pochwalił mi się że spotyka się z inna i był z siebie dumny, ale ciągle prosił mnie żebym do niego wróciła, że tylko mnie kocha, że tylko ja mu się podobam i że albo będzie ze mną albo z nikim. Po tych trzech miesiącach samotności wróciliśmy do siebie on straszył mnie że chce sobie coś zrobić bałam się i wrocilam, on zerwał kontakt z tamtą dziewczyna i tak byliśmy znów razem przez 5 miesięcy. Na początku bylo dobrze, ale znów się zaczęło to samo mam wrażenie, że jest coraz gorzej. On nikogo nie szanuje nawet swojej mamy i nie zwraca uwagi kiedy moi rodzice mówią mu żeby tak na mnie nie krzyczał i wogóle. Ostatnio powiedział mi że wydaje mu się że jest chory psychiczne, że to rodzinne i bał się tego że kiedyś go to dotknie. Polega to na tym że jest bardzo nerwowy, łatwo się denerwuje i nie potrafi nad sobą zapanować. Proszę go żeby poszedł do psychologa lub psychiatry, ale on nie chce boi się że później nie będzie mógł pracować, że nikt mu nie podpisze badań lekarskich. Powiedział mi, że rozmawiał kiedyś o tym z psychologiem i dowiedział sie, że powinien mieć dziewczynę która nie będzie denerwować i powinnien prowadzić spokojne życie i jeśli będzie o to dbał to będzie zdrowy. Ale on chce, żebym robiła to na co on ma ochotę moje zdanie prawie się nie liczy. Wiem, że jego tata też jest bardzo nerwowy i teraz pracuje za granicą myślę, że powodem tego jest nie radzenie sobie z emocjami i dlatego wyjechał, żeby nie krzywdzić rodziny. Nie wiem czy powinnam go zostawić chociażby dla jego dobra, może to wszystko to moja wina bo za bardzo działam mu na nerwy. Nie wiem czy mam czekać i dalej namawiać na wizytę u specjalisty skoro on nie wykazuje chęci czy dalej próbować o niego walczyć. Szkoda mi go...
Podobne tematy
Szkoda Ci go, ale nie troszcz się o niego bardziej niż o siebie. Życie już nie raz pokazało, że w takich przypadkach nic się nie polepsza, tylko pogarsza. Jeżeli nie jest w stanie nad sobą zapanować, to powinien brać jakieś leki uspokajające. Jeśli nic się nie poprawi, to tylko się pogorszy, przemyśl, czy on jest wart tego, byś zaryzykowała swoją przyszłość dla niego, bo jeśli on już teraz Cię nie szanuje, to nie ma co liczyć że się to zmieni. Wiem, że nie jest łatwo, ale pomyśl o przyszłości, kiedyś puszczą mu nerwy i Cię szturchnie, potem uderzy, a z biegiem czasu będzie tłukł regularnie, bo "nie mógł nad sobą zapanować". Opanowanie nerwów to umiejętność, ale on jej nie pojął, jeśli się nie nauczy, to krzyż na drogę.
"Powiedział mi, że rozmawiał kiedyś o tym z psychologiem i dowiedział sie, że powinien mieć dziewczynę która nie będzie denerwować i powinnien prowadzić spokojne życie i jeśli będzie o to dbał to będzie zdrowy."
Nie ma to jak wmówić dziewczynie taki tekst.. a Ty nie bądź głupia i nie obarczaj się winą za jego psychiczne odchyły i nerwy.
Zdrowia psychicznego absolutnie nie zachowa mającv "spokojną " dziewczynę, bujda z palca wyssana po to byś skakała na paluszkach obok niego i była mu poddana we wszystkim. Chce sobie Ciebie urobić zwyczajnie a powinien zacząć od psychiatry zdecydowanie.
Dziękuję za odpowiedź. Sama nie wiem co już o tym myśleć, on już mnie tak zmanipulował ze nie wiem co jest dobre a co złe. Dlatego chciałam poznać wasze zadanie...
Alla twój chłopak ma objawy psychopatii, niestety życie z takimi ludźmi po pewnym czasie staje sie katorgą.
Obarczy cie wina za każdy swój napad nerwów, będzie raz płakał raz wrzeszczał. Ciągle będzie ci mówił że gdybyś była inna on by nie darł buzi...Wpędzi cie w poczucie winy nawet spojrzeniem.
Jesli go zmusisz do pójścia do psychiatry to i tak będzie to wymówką , bo w końcu jest chory wiec może do woli mieć ataki nerwów.
Jesteś na początku życia, młoda serdeczna pełna energii życie z takim wariatem pozbawi cie wszystkiego co radosne.
Zrezygnujesz dla niego z rodziny, potem z przyjaciół i zostanie ci tylko on a ona wmówi ci że nie jesteś nic warta.
Przeczytaj sobie książkę "Żona psychopaty" lub tu na forum wątki dziewczyn i kobiet które utknęły w takim piekle.
Nie jesteś MatkąTeresa by ratować chorą duszę twojego chłopaka, masz tez swoje życie przeżyć dobrze i być szczęśliwa.
Z tym człowiekiem dopóki nie zacznie się leczyć i kontrolować wybuchy gniewu szczęścia nie zaznasz. Póki czas wyplącz się z tego związku.
Boję się że odejdę i co dalej będę sama. On Ciągle mi wmawia, że nikt nie będzie mnie chciał. Napewno nikt normalny i porządny, bo kto by chciał dziewczynę która z kimś współżyła.
Kochana sama widzisz że kolega już skutecznie zaczął zatruwać ci głowę. Nie da sobie takich głupot wmówić.
Wytrzymałas taką huśtawkę z nim to oznacza że jesteś wrażliwą bardzo osobą. Jak byś nie kochała to byś z nim nie była.
Jaki chłopak nie chciał by mieć młodej kochającej wrażliwej dziewczyny? Każdy by taka chciał. Wypisz wszystkie swoje dobre strony i nie daj sobie wmówić że nic nie znaczysz.
Gdybyś była nikim czy byłby w takim razie tak zazdrosny o ciebie? Twój obecny widzi i zazdrości ci tego jaka fajna jesteś dlatego chce cie sprowadzić do poziomu zero. Z chorego strachu że cie straci niszczy w tobie wszystko co dobre.
8 2015-06-05 12:03:03 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2015-06-05 12:03:40)
Boję się że odejdę i co dalej będę sama. On Ciągle mi wmawia, że nikt nie będzie mnie chciał. Napewno nikt normalny i porządny, bo kto by chciał dziewczynę która z kimś współżyła.
No widzisz? On na każdym kroku niszczy Twoją samoocenę i będzie to robił do póki z nim będziesz.
Nie daj sobie zniszczyć życia i wmawiać tych wszystkich bzdur. Że niby nie znajdziesz nikogo bo z nim wspolzylas? To wiesz co? Chyba 90% społeczeństwa byłoby samotne, o rozwodnikach nawet niewspominając.
Jasne ludziom chorym trzeba pomagać, ale nie kosztem własnego zdrowia
Nie wiem czy powinnam go zostawić chociażby dla jego dobra, może to wszystko to moja wina bo za bardzo działam mu na nerwy. .
Wydaje mi się, że w tym zdaniu zawarłaś sedno swojego problemu. Tak postrzegają siebie i partnera zazwyczaj żony, partnerki osób uzależnionych. Ty czujesz się winna jego złego zachowania, traktowania Ciebie.
A ten cytat to potwierdza:
Boję się że odejdę i co dalej będę sama. On Ciągle mi wmawia, że nikt nie będzie mnie chciał. Napewno nikt normalny i porządny, bo kto by chciał dziewczynę która z kimś współżyła.
Moim zdaniem powinnaś uciekać od niego jak najdalej. Dla swojego dobra. W tym wypadku samotność ( w co nie wierzę, żeby trwała długo - jesteś młoda i zapewne atrakcyjna i mądra) jest akurat najmniejszym zmartwieniem. Wyobraź sobie jak będzie wyglądało Twoje życie z nim, gdy odetnie Cię od kontaktów z rodziną, ze znajomymi (no bo będzie zazdrosny przecież), zamknie Cię w domu, bo pewnie pójście do pracy będzie według niego zagrożeniem dla waszego związku, będziesz całkowicie uzależniona od niego pod względem finansowym, pojawią się dzieci i one tez będą płacić swoją cenę. Może to jest choroba psychiczna chłopaka, a może tylko jego sposób bycia, poglądy na rolę kobiety.
Jeśli chodzi o pracę bbasia to masz całkowitą rację już mówi, że za kilka miesięcy pójdę do pracy i może tam spotkam kogoś lepszego od niego i go zostawię więc lepiej byłoby gdybym została w domu... mam zamiar z nim dziś porozmawiać, ale jeszcze się wahałam teraz wiem, że nie powinnam.
Powinien pojsc do specjalisty. jesli naprawde Cie kocha.
Zycie z osoba chora psychicznie jest ciezkie.Nawet jak sie leczy.A co dopiero z osoba nieleczona.
Znasz jego rodzine ? Naprawde sa przypadki chorych psychicznie ? Lekarz powinien go zdiagnozowac.
Dziewczyno, zniszczy Cię!!!
Uciekaj od niego.
Powinien pojsc do specjalisty. jesli naprawde Cie kocha.
Fakt, powinien się leczyć. Ale nie dla kogoś ( w tym przypadku dla dziewczyny) ale dla siebie. Terapia robiona dla kogoś mija się z celem. Bo albo te drugą osobę uwiązuje wbrew jej woli i chęciom albo gdy jej zabraknie brakuje celu i najczęściej terapia zostaje przerwana, bo po co?
Jak dla mnie autorka wątku powinna zrezygnować jak najszybciej z tego związku, bo nawet gdy chłopak podejmie terapię zawsze już będzie nosiła w sobie strach przed tym, że wróci "ten sprzed terapii".
Poza tym allla2015 w którymś miejscu swoje wypowiedzi pisze, że jej jest go szkoda. Związek zbudowany na litości nie jest najlepszym rozwiązaniem...
Tak znam jego rodzinę. On sam mi powiedzial, że to rodzinne ale kiedy zapytałam kto w takim razie miał takie problemy w jego rodzinie to nie chciał powiedzieć. Mogę się tylko domyślać i prawie jestem pewna o kogo chodzi.
Tylko szkoda,że powiedział mi o tym tak późno
Tylko szkoda,że powiedział mi o tym tak późno
Poźno? Jednak nie za późno, nie jesteś, na szczęście jego żoną, nie macie dzieci, całe życie przed tobą, a Ty je marnujesz na własne życzenie.
ten facet to manipulant
Dziewczyno, nie zastanawiaj się ani chwili, tylko uciekaj! On pewnie będzie udawał bardzo nieszczęśliwego i straszył cię że coś sobie zrobi.. Ale nie daj síę na to nabrać, tylko bezwarunkowo to zakończ! Inaczej zmarnujesz sobie życie!
19 2015-06-06 09:48:35 Ostatnio edytowany przez allla2015 (2015-06-06 10:01:34)
Chciałam się wczoraj z nim rozstać, ale on prosił mnie żebym tego nie robiła, a za chwile mowil, że to bardzo dobrze i nie chce że mną być. Potem znów mówił żebym go nie zostawiła, że sobie coś zrobi, że się zmieni. Postanowiłam, że nie zakończe tego jedną rozmowa bo on mi i tak nie pozwoli odejść. Ale dziś chciał żebym pojechała zanim na zakupy, ale ia nie chciałam, muszę się uczyć mam teraz obronę... siedziałam z nim 5 dni i się nie uczyłam więc nie chciałam już nigdzie jeździć. Wtedy on zaczął na mnie krzyczeć to się rozlaczylam, wiec napisał mi że nie chce ze mną być i że jestem do niczego.
No i trzymaj się tego, że TO ON nie chce z Tobą być. Wyłącz telefon, internet i się skup na nauce. Powiedz rodzicom, że z Tobą zerwał. Odniosłam wrażenie, że masz z rodzicami dobre kontakty, więc na pewno będą Cię wspierać. A wsparcie jest Ci teraz potrzebne.
Co to znaczy : "nie da odejść"? W takim razie on Tobą całkowicie zawładnął! Tak się mu podporządkowałaś?! Jak Ci każe skoczyć w ogień, to pewnie to zrobisz! Nie wiem po co chcesz rady tu na forum, skoro i tak nie masz własnego zdania.. A może się go boisz? Współczuję...
Mam własne zdanie, ale ciężko jest kiedy ktoś ciągle próbuje nad tobą zawładnąć. Nie chce tego i jestem pewna, że muszę to zakończyć. Ale mamy wspólnych znajomych i mieszkamy blisko siebie więc będzie trochę walki.
Czesc.Czytajac twoj post mialam wrazenie jakby ktos skopiowalnmoja tzw kartke z pamietnika dlaczego? Poniewaz jestem w takiej samej sytuacji z moim chlopakiem. Takze doskonale wiem jak sie musisz czuc. Uwazac i robic wszystko by tylko go nie zdenerwowac a jak juz sie tak stanie to kaplica mozna to tak powiedziev.Nie wiem jak ci tu cos doradzic bo tez mam w glowie te mysl ze ciezko jednak jest odejsc od takiego czlowieka.Jedyne co moge ci napisac to to ze nie jestes sama .Pzdr
Allla, przesledzilam wszystkie Twoje posty. To co opisujesz, jest naprawde straszne.
Byly chlopak- i niech juz tak zostanie, nawet lepiej, ze sam sie zdefiniowal i zakonczyl zwiazek, jest niezrownowazony psychicznie. Ma wielkie deficyty emocjonalne i zaburzenia osobowosci. Objawia to sie w ten sposob, tak jak to opisalas.
On Ciebie zmanipulowal uzaleznil od siebie, zabral Tobie godnosc oraz doprowadzil Cie do takiego stanu, ze myslisz ze jestes nic lub malo warta. To sa tylko efekty bycia w takim toksycznym zwiazku.
Gratuluje Tobie, ze jednak rozstalas sie z draniem. Nie wracaj do niego pod zadnym pretekstem. ON NIGDY SIE JUZ NIE ZMIENI. Zalozmy, ze nawet gdyby poszedl do psychiatry oraz poddal sie psychoterapii to z Toba zwiazku nigdy nie mogl by juz prowadzic, bo tutaj jest za duzo ran zadanych Tobie i takie sprawy zawsze beda nawracaly.
Jedanak na to wyglada, iz chlopak jest przebiegly i zeruje wrecz na Twoim dobrym sercu i czepia sie kazdej metody aby Cie zatrzymac przy sobie. Tutaj chce przytoczyc jego rzekome przekonanie do tego, ze wedlog opinii jego psychologa potrzebna mu jest dziewczyna spokoja, ktora sie nie denerwuje. To jest absurd. On przelewa wszystkie swoje zachowania na inne osoby i je tym obarcza, w tym przypadku Ciebie. Jak zauwazyl, ze stajesz sie silna to nawet grozil Ci samobojstwem. Wiesz jak to wyglada? Tacy psychopaci tak szatazuja.... Gdyby chcial sie zabic, to by to zrobil, nie mowiac tego Tobie. To jest tylko nastepna forma szantazu emocjonalnego.
Wiesz, kiedys moj byly maz, jak juz wiadome bylo, ze to juz koniec, nie wiedzial jakiego uzyc argumentu, aby mnie przy sobie zatrzymac, to tez mi grozil samobojstwem. Ja tylko skomentowalam, jesli to jest jego wola to bardzo prosze i napomknelam jeszcze, ze to jest durny szantaz emocjonalny i po prostu splywa po mnie. Z taka odpowiedzia nie liczyl sie wcale i po prostu szczeka mu opadla
. Przed tym zdarzeniem moj jeszcze wtedy maz, chwytal sie innych sposobow od jestem zolza i nikt mnie nie lubi po nie poradze sobie i nikt mnie nie bedzie chcial... Wiesz to sa takie zachowania takich osob, i prawie u kazdego ze zwichrowana psychika wygladaja bardzo podobnie.
Pamietaj, zycie samej nie oznacza, zyc w samotnosci. Lepiej zyc samej i miec swity spokoj, bo zdrowie ma sie tylko jedno a zycie jest za krotkie aby je marnowac. Wnioskuje z Twoich opisow, ze jestes mloda osoba. A kogo to inetesuje, ze z kims wspolzylas? Jestesmy ludzmi, i kazdy ma z nas potrzeby. Ze znalezieniem partnera nie bedziesz miala zadnych ale to zadnych problemow. A tak naprawde to lepiej byc samej i zyc w blogim spokoju anizeli zyc pod ciagla kontrola przeplatana psychoterrorem. Nie chce prorokowac, ale Twoj byly gagatek zaczal by Cie w koncu bic.
Patrz, ja rozeszlam sie jak bylam juz po trzydziestce. Mialam wtedy male dziecko, a wiec w oczach innych juz skazana na samotnosc do konca zycia hehehe... Nie, nie zostalam sama. Po czterech latach, jak juz doszlam do siebie, odbudowalam swoja wartosc, zmienilam swoje zachowania poznalam kogos bardzo wartosciowego. A wiec jak widzisz, znalezc zawsze sobie kogos mozna. Tylko czy warto niszczyc sobie zycie bedac z "kims"?
Co moge teraz Ci doradzic. To zadnych rozmow, zadnego kontaktu - NIGDY. On wie, ze moze Cie utemperowac, i dlatego calkowity brak kontaktu to jest jedyne wyjscie aby z tej chorej sytuacji sie wykaraskac. Opowiedz o wszystkim rodzicom i jesli masz bliskich przyjaciol to tez im. To jest wazne, abys miala wsparcie. Przede wszystkim nie wstydz sie, bo to Ty jestes ofiara. Jeszcze chcialabym Tobie poradzic, abys koniecznie popracowala nad soba zanim wejdziesz w nastepny zwiazek. Jestes po tym zwiazku bardzo wyczerpana psychicznie i masz zanizona wlasna ocene a wiec musisz z tym cos zrobic, aby nie przyciagnac do siebie podobnego typa. Zycze wytrwalosci i wszystkiego dobrego a teraz jestes juz na najlepszej drodze aby zaczac od nowa ![]()