Kilka dni temu potrąciłam dziadka na przejściu dla pieszych. Jechałam z siostrą a tu nagle dziadek mi wyszedł przed samochód ale skręciłam szybko w bok ale i tak zahaczyłam trochę dziadka. Nigdy nie zapomnę tego dzwięku jak mi uderzył w samochód. Strasznie się przestraszyłam ale oczywiście wyszłam i dogadałam się z dziadkiem, że mu zapłace i tak też się stało. Na miejscu zebrało się dużo ludzi i każdy chciał po policję dzwonić. Chciałam dziadka na pogotowie zawieść ale nie chciał więc odwiozłam go do domu bo go noga bardzo bolała. Niby wszystko załatwione ale czuję się jak jakiś przestępca. Wszyscy się tak na mnie patrzyli jakbym jechała pijana i zabiła kilka osób. Ale w terenie zabudowanym ja naprawdę uważam bo wolno jeżdże i patrzę na przejścia i zazwyczaj się zatrzymuję jak kogoś widzę a tu taka niespodzianka. Nie moge sobie poradzić tak mnie to gryzie. Jestem osobą wrażliwą i nawet kota bym nie skrzywdziła. Jak o tym zapomnieć i się nie obwiniać o tą sytuację?
A druga sprawa jak wygląda taka sytuacja? co bym za to miała jakby zadzwonili na policję?
Podobne tematy
2 2015-06-04 14:01:46 Ostatnio edytowany przez Majki (2015-06-04 14:04:13)
Jeśli dziadkowi nic by sie nie stało i nie został w szpitalu powyżej 7 dni, to sprawa zakończyła by sie mandatem i punktami karnymi. O ile oczywiście uznano by Twoją wine, bo to że doszło do tego na przejściu dla pieszych nie jest jednoznaczne z Twoją winą. Równie dobrze on mógłby być sprawcą kolizji.
Wiem co czujesz. Miałem podobne zdarzenie, tyle że śmiertelne i nie z człowiekiem na szczęście.. Przeżywałem, kilka nocy nie mogłem usnąć, i myślałem o tym. Po jakimś czasie przeszło samo ![]()
Powinnaś iść do psychologa na 2-3 wizyty,żeby się odgadać.Niby nic się nie stało, ale o mały włos nie zabiłaś człowieka.To może pozostawić w Tobie poważny uraz i różne lęki. To strasznie stresująca sytuacja i normalne,że czujesz się źle.
Majki nic mu się nie stało tylko noga mu trochę zsiwiała. Siostra mówiła, że jak poszłam samochód przestawić na bok to dziadek tak szybko szedł jak. Wydaje mi się, że trochę udawał, że go ta noga tak bolała. No niby racja ale zawsze pieszy na przejściu dla pieszych to taka "święta krowa" a ja w sumie od kilku miesięcy mam prawo jazdy i jestem młoda ale nie byłam nigdy karana ani żadnego mandatu.
To mam nadzieję, że i mi przejdzie bo dziwnie się trochę czuje ![]()
Szarlotkanagorąco nie no psycholog raczej nie jest potrzebny.
na czerwonym przechodził?
Nie było tam świateł
Zaboleć go mogło bo wiesz, jednak siła, nawet przy nie dużej prędkości jest bo masa auta i w ogóle. Ja wiem jak łażą, po miastach zwłaszcza, nic nie patrzą, tylko łażą jak te święte krowy właśnie, ale to nie zmienia faktu, że pieszy ma obowiązek sie upewnić, że może wejść, nie stworzy zagrożenia itd.
Nie obwiniaj sie za bardzo bo oszalejesz. Ja też sobie wyrzucałem, że mogłem coś zrobić, a nie mogłem nic na to poradzić. Później jak do mnie dotarło co sie stało to cieszyłem sie, że ja cały z tego wyszedłem i tylko auto ucierpiało i zwierz.
No to niestety, ale twoja wina- zwłaszcza, ze to było przejście dla pierwszych, wezwanie policji z pewnoscia skończyłoby się mandatem dla ciebie
jesli widzisz, że zbliża sie ktos do przejścia to lekko zwalniaj, noga na hamulec, musisz się nauczyć wypatrywac pierwszych już dużo wcześniej, bo oni sa lekko nieobliczalni, dzieci i starsi ludzie to już w ogóle osobny temat, widzisz przejście i ludzi przy nim, zwalniasz
9 2015-06-04 15:46:25 Ostatnio edytowany przez Majki (2015-06-04 15:49:33)
No to niestety, ale twoja wina- zwłaszcza, ze to było przejście dla pierwszych, wezwanie policji z pewnoscia skończyłoby się mandatem dla ciebie
Nie było Cie tam więc wiesz. Nie każde potrącenie, nawet na pasach jest winą kierującego.
Pieszy też ma obowiązki, m.in. zachować szczególną ostrożność, nie wchodzić wprost pod nadjeżdżające auto, wychodzić bezpośrednio zza przeszkody itp.
No ma obowiązki, ale to kierowca jedzie samochodem, więc musi bardziej uważać. Jak się widzi dziadka przy pasach to się zwalnia, a jeśli jest taka możliwość, to przepuszcza go i tyle. Wszystko dobrze się skończyło i nie ma sensu się tym zadręczać, ale wyciągnąć wnioski trzeba i na drugi raz po prostu uważać.
11 2015-06-04 16:14:05 Ostatnio edytowany przez niebieskamonika (2015-06-04 16:17:12)
Majki
To dla policji jest nie istotne, pierwszy na pasach na pierwszeństwo, ty jako kierujacy samochodem masz obowiazek zachowac ostrożność i ustąpić pierwszeństwa na pasach pierwszym
Art. 13.
1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.
Wtargnięcie na jezdnię
Prawidłowe korzystanie z przejścia dla pieszych wiąże się z obowiązkiem zachowania szczególnej ostrożności przez pieszego. Pomimo tego, że dysponuje on pierwszeństwem na przejściu, powinien on swoje zachowanie dostosować do sytuacji. Przede wszystkim gwałtowne wejście na przejście pod nadjeżdżający samochód może być potraktowane jako wtargnięcie na jezdnię. Jak zauważył Sąd Najwyższy w wyroku z 15 maja 2002 r. (sygn. IV KKN 149/97)
W takiej sytuacji wina za wypadek może spaść na pieszego, mimo że kierowca potrąci go na przejściu.
13 2015-06-04 16:50:04 Ostatnio edytowany przez Majki (2015-06-04 16:51:03)
Zakazy dla pieszych ? art. 14
Art. 14 Prawa o ruchu drogowym zawiera katalog zakazów dla pieszych. Zgodnie z jego treścią zabrania się pieszym:
wchodzenia na jezdnię
bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych;
spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;
Przepraszam za post pod postem, ale pisze z telefonui nie mogłem w jednym wkleić.
To się sprzeczaj z ewentualnym potrąconym, kto wlazł pierwszy na pasy i kto winny, ja zalecam jednak nadmierną ostrożnośc i nie pędzenie przez miasto, co się wielu kierowcom zdarza i co na codzień obserwuje pozdrawiam
15 2015-06-04 17:11:36 Ostatnio edytowany przez Majki (2015-06-04 17:14:14)
Od tego jest policja i sąd ewentualnie. I jak widzisz, to że wlazł pierwszy nie musi świadczyć, że ma pierwszeństwo, tylko może to być potraktowane jako wtargnięcie.
Ja jedynie mówie, że sytuacja nie jest jednoznaczna i nie ma co porównywać zdarzenia dziewczyny z zachowaniem innych kierowców. A paragrafy są i na pieszych i kierowców. I jedni i drudzy mają swoje za uszami ![]()
Majki
To dla policji jest nie istotne, pierwszy na pasach na pierwszeństwo, ty jako kierujacy samochodem masz obowiazek zachowac ostrożność i ustąpić pierwszeństwa na pasach pierwszymArt. 13.
1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.
W Polsce jeszcze nie ma obowiązku zatrzymywania się przed przejściem na widok pieszego w jego pobliżu. Jest obowiązek zmniejszenia prędkości. Na zdrowy rozsądek zmniejszenie prędkości pozwala ocenić sytuację czy pieszy ma zamiar przechodzić czy nie. Jeśli pieszy sygnalizuje chęć przejścia, to nawet szybko jadące auto da radę wyhamować. Może z piskiem opon ale da radę. Problem jest z pieszymi - idiotami, którzy na przykład dochodzą do przejścia i po prostu wkraczają na jezdnię, choćby jadący samochód był kilka metrów od pasów. Wtedy nie trzeba jechać 100 km/h, z głupich 40-50 km/h się nie wyhamuje... Szczególnie jest to idiotyczne zachowanie pieszych w warunkach zimowych. Pieszy - idiota nie bierze zazwyczaj jeszcze jednej rzeczy pod uwagę. Bywa, że nadjeżdżający samochód da radę przed nim wyhamować ale już jeden czy dwa samochody za nim niekoniecznie...
Sam rozjechałem kiedyś na przejściu młodą dziewczynę. Na szczęście, to ona miała czerwone światło, co oczywiście jej nie przeszkadzało żeby na jezdnię wbiec. Jej szczęście, że już wtedy miałem nowy samochód, bo teraz tak są robione, że przy prędkości ok. 30 km/h ja miałem wgiętą maskę, nadkole, zbitą przednią szybę, a idiotce nie było nic. Odbiła się, zsunęła na asfalt, otrzepała i pobiegła dalej... Jakbym jechał moim starym Polonezem, to przy tej samej prędkości połamałbym jej nogi i pewnie miednicę. Całej sytuacji w zasadzie w ogóle nie przeżywałem, bo cóż, nie moja wina więc co mam przeżywać?
Natomiast z zasady jadąc jezdnią z kilkoma pasami ruchu nie ułatwiam pieszym przejścia przez jezdnię np. zwalniając i zatrzymując się za nim piesi wyraźnie nie wkroczą na jezdnię.
Według nowych przepisów obowiązujących od maja tego roku nieustąpienie pierwszeństwa pieszym - 10 punktów i bodajże 300 zł kary
Swego czasu gorliwie rozmawiałam na ten temat z mężem. Ja twierdziłam, że pieszy ma pierwszeństwo (bo takie info wyniosłam z kursu prawa jazdy), natomiast mąż twierdził, że w Polsce pieszy nie ma bezwzględnego pierwszeństwa.
No i jak to osoba dociekliwa temat postanowiłam zgłębić i przyznać mężowi rację. Pieszy ma pierwszeństwo jeśli znajduje się na pasach, ale to nie oznacza, że bez zastanowienia może wkroczyć na jezdnię wprost pod nadjezdzajacy samochód, który jadąc przepisowo nie będzie w stanie w porę zahamować.
Czyja była wina w takim zdarzeniu pozwalają określić m.in.: droga hamowania, świadkowie i obrażenia fizyczne pieszego.
I wbrew pozorom to często się słyszy , że winnym potrącenia był właśnie pieszy, bo wtargnął na jezdnię.
Dlatego autorko jeżeli jechałaś ostrożnie i zgodnie z przepisami, a pieszy wszedł na jezdnię tak, że nie miałaś szansy zahamować to nie masz co sobie wyrzutów fundować. Pieszy musi myśleć, a niestety często osoby (jak mój teść ) uważają, że mają bezwzględne pierwszeństwo i mogą na drodze robić co im się żywnie podoba. Nie ważne że w starciu z samochodem żadnych szans nie mają.
Każdy ma po części rację ale moim zdaniem ten dziadek niech się cieszy, że szybko zareagowałam i skręciłam w bok i go tylko bokiem puknełam bo tak to mógłby się ładnie połamać a wiadomo, że starsi ludzie gorzej wychodzą z takich sytuacji.
Szybko nie jechałam bo jechałam te 50 km/h. Ale najbardziej boję się tego gadania,że ktoś się dowie i ludzie zaczną mnie obgadywać, że mało a bym człowieka zabiła.