Hej
Postanowiłam napisać , bo od paru dobrych tygodni męczy mnie ta sytuacja i męczy.
Niedawno, u mnie w pracy, pojawił sie nowy facet. Co prawda pracuje w innym dziale i budynku ale przychodzi do budynku gdzie ja pracuje, w celu załatwienia różnych spraw. Jest w moim typie i kiedy pierwszy raz go zobaczyłam spodobał mi sie na tyle ze nie mogłam przestać o nim myśleć i nadal nie mogę...
Kiedy tak wydiywlismy się co jakiś czas na korytarzu, pewnego dnia powiedział mi 'dzień dobry', na drugi dzień powiedział mi 'cześć' -miał do mnie sprawę służbową i co sie okazało ? Ze zna mnie z imprezy sprzed 1,5 roku, gdzie mówiąc delikatnie za dużo wypilam... Zdarzyło mi sie to tylko ten jeden raz. Nie ublizalam nikomu, ale pól imprezy przespalam. Ja jego w ogóle nie pamietam
Pózniej zapytał czy pracuje w tym dziale (?) (mniejsza z tym ze widział mnie wiele razy na korytarzu ) ja speszona cała tą sytuacja coś odburknelam i poszłam. Po tym incydencie widziałam go jeszcze raz i powiedział mi 'cześć'. Ale nie rozmawialiśmy. Mimo tego ja ciagle o nim myśle, zaczęłam nawet wypatrywać go, żeby 'przypadkiem' go spotkać, a gdy go nie ma czuje coś w rodzaju rozczarowania, zaczełam też bardziej dbać o siebie -nie żebym wcześniej tego nie robiła, ale zaczęłam np częściej chodzić w szpilkach i rozpuszczonych włosach. Ponadto jak juz go widzę to serce zaczyna mi szybciej bić i tracę panowanie nad sobą, panikuje, chce wypaść przy nim jak najlepiej.
Możecie uznać, że moje zachowanie przypomina głupie nastoletnie zauroczenie ale on naprawdę mi się podoba. Nie wiem czy ja jemu więc nie wiem też czy wypada mi jakoś 'zagadać', bo jestem chyba trochę staroświecka w tych spawach i wolałabym żeby to on rozpoczął jakoś rozmowę, może wtedy by to jakoś ruszyło i nasza 'znajomość' wskoczylaby na inny poziom.
Sama uważam moje zachowanie za trochę żałosne, to wyhaczanie go i udawanie ze niby przypadkiem sie widzimy na korytarzu. Mimo tego nie potrafię sie powstrzymać.
A Wy co sądzicie o tej sytuacji ?co powinnam zrobić albo czego nie robić ażeby nie wyjść na jakąś desperatkę ? Bo przecież chciałbym go do siebie przekonać a wyjść na napoloną idiotkę...
Bardzo proszę o pomoc.
1 2015-06-01 19:43:50 Ostatnio edytowany przez Casadei (2015-06-01 19:51:36)
Podobne tematy
Jeśli on ma takie same myśli w stosunku do Ciebie to pewnie wykona pierwszy krok.... Co prawda, widząc go na korytarzu zawsze możesz zapytać "co tam?" aby jakaś rozmowa się nasunęła.
Proponuje nawiązać z nim luźna, zwykła rozmowę. Całkiem możliwe ze mu się podobasz
przez rozmowę nigdy nie wyjdziesz na desperatkę. Co innego jakbyś dawała mu dwuznaczne propozycje.
Kurcze chciałabym rozpocząć jakąś rozmowę ale on nie przychodzi na kawę tylko wiadomo, szybko załatwia sprawę i ucieka, ma dużo obowiązków, nie ma raczej czasu na rozmowy.
Dziś znowu był (ahh jak on idealnie wyglada) no i ZNOWU 'przypadkiem' wyszłam, złapałam koleżankę która akurat przechodziła i zaczęłam rozmowę. A on nawet nie powiedział głupiego cześć...:( nie wiem czy to przez to ze byłam z nią czy po prostu ma mnie gdzieś. Ale prawda jest taka, ze jakbym mu sie podobała to mimo wszystko powiedziałby (?)
Ech... Chyba powinnam jak najszybciej wybić go sobie z głowy...
Chyba zwiariuje. Juz zwariowalam.
5 2015-06-02 22:05:48 Ostatnio edytowany przez Maciejewski (2015-06-02 22:08:27)
Dlaczego uważasz swoje zachowanie za żałosne? Ja bym Ci radził jednak do niego zagadać bo po ostatnim odburknięciu to może stracił ochotę na rozmowę z Tobą. Jak przyjdzie następnym razem to powiedz, że akurat kawę robisz i czy nie ma ochoty. Gdzie jest napisane, że to facet zawsze ma zagadywać pierwszy? Zrób pierwszy krok i zobaczysz co z tego wyjdzie.
Nigdzie nie jest napisane aczkolwiek myślałam ze Wy - faceci (posiadający instynkt łowcy) wolicie te o które trzeba sie bardziej postarać, a nie te które zagadują=są zainteresowane= łatwa zdobycz= nuda.
A co do tego odburkniecia, to, byłam speszona całą tą sytuacją więc to samo jakoś tak wyszło... ![]()
Nigdzie nie jest napisane aczkolwiek myślałam ze Wy - faceci (posiadający instynkt łowcy) wolicie te o które trzeba sie bardziej postarać, a nie te które zagadują=są zainteresowane= łatwa zdobycz= nuda.
A co do tego odburkniecia, to, byłam speszona całą tą sytuacją więc to samo jakoś tak wyszło...
Masz rację faceci "łowiectwo" mają we krwi. Może po prostu nie nadszedł jeszcze czas łowów ...
Nigdzie nie jest napisane aczkolwiek myślałam ze Wy - faceci (posiadający instynkt łowcy) wolicie te o które trzeba sie bardziej postarać, a nie te które zagadują=są zainteresowane= łatwa zdobycz= nuda.
A co do tego odburkniecia, to, byłam speszona całą tą sytuacją więc to samo jakoś tak wyszło...
Ja wole, ale zaproponowanie kawy z czystej uprzejmości i luźna rozmowa wcale nie musi oznaczać narzucania się z Twojej strony.