Cześć wszystkim. Chciałabym podzielić się z wami swoimi wątpliwościami, emocjami, przemyśleniami i liczę, że pomożecie mi się jakoś uspokoić.
Otóż jestem z chłopakiem dokładnie rok. Były wzloty i upadki, rozstania i powroty, ot tak jak w każdym związku. Ostatnio mój chłopak oznajmił mi, że dostał propozycję pracy w innym mieście, daleko od naszego, w którym obecnie mieszkamy i w którym ja studiuję. Trochę mnie to zaniepokoiło. Wiadomo, niepokój, myśli o przyszłości i przetrwaniu naszego związku, strach przed rozstaniem i samotnością. Jeszcze nic nie jest pewne, bo przed nim jeszcze rozmowa o podwyżce w firmie, w której obecnie pracuje, ale prawdopodobieństwo jego wyjazdu jest bardzo dużę, zważywszy na bardzo wysoką propozycję wynagrodzenia. Dzięki temu mój chłopak mógłby w którym czasie (rok lub dwa) spłacić mieszkanie, na które wziął kredyt. Pocieszające jest to, że owe mieszkanie znajduje się w mieście w którym mieszkamy, więc, nie byłby to wyjazd już na zawsze...
Mimo to boję się rozłąki. Wiem, że niczego mu nie zabronię i nawet nie zmierzam ingerować w jego decyzję, bo to jego życie. Zdaję sobie również sprawę, że chodzi tu przede wszystkim o pieniądze na spłatę kredytu. ale jak dla mnie związek na odległość to wielkie wyzwanie, któremu chyba nie zdołam podołać, tym bardziej, że jestem bardzo wrażliwa i przywiązałam się do niego. Ja studiuję na II roku, właściwie zaraz III. On po studiach, pracuje. Ja 22, on 25 lat. Oboje myśleliśmy już trochę o poważnym związaniu się na przyszłość, ale na razie bez żadnych konkretów, nawet istnieje możliwość, że w tym mieszkaniu, mogłabym kiedyś zamieszkać razem a nim...
Niby wszystko oczywiste, nie powinnam się martwić, ale perspektywa rozstania mnie przeraża. Co jeśli przestanie tęsknić, pozna kogoś? Rok albo dwa to dość długo, oczywiście widywalibyśmy się w jakieś weekendy, albo on, albo ja przyjeżdżalibyśmy do siebie, ale dla mnie to wszystko jest czymś niewyobrażalnym na dzień dzisiejszy. Nie wiem czy będę w stanie to przetrwać.
Na razie i tak jeszcze nie wiadomo, czy dojdzie do tego wyjazdu, na razie mój chłopak przygotowuje CV, poza tym czeka go ta rozmowa z obecnym pracodawcą, ale jeśli tylko coś będzie nie tak, na pewno wyjedzie. Oczywiście nie chcę wyjść na egoistkę, bo jak najbardziej będę go wspierać, ale w takich sytuacjach emocje biorą górę nad rozsądkiem...
Czy ktoś był w podobnej sytuacji?