To chyba już jakaś plaga
Jakiś czas temu trafiłam na forum z innego powodu, czytałam jakieś wątki myśląc jakie to bezmyślne kobiety angażują się w takie relacje. Nawet miałam wątek czy żonatemu chodzi o jedno, jeśli chce się przyjaźnić. A tu sama poznałam takiego, zakochałam po uszy a on jak się okazało jest żonaty. ![]()
Ale co się dziwić ile zdradzonych tyle tych trzecich
a nawet więcej
Czy już wszyscy wszystkich zdradzają????
Podobne tematy
odnosze wrazenie, ze tak
Ja nie ![]()
No chyba że jestem tez zdradzany ale to nie wiem ![]()
Też tak myślałam zanim mnie to spotkało. Kazdy ma inny powód, zeby zdradzić, co nie usprawiedliwia tego w zaden sposob
I uwierz..jestem na etapie wyplątywania się z tego układu...i wcale nie jest lekko.
Boli, boli, boli.....jak ch......a
A swoją drogą to dziwne jak to się wszystko zmienia.
Najpierw się staramy (obie strony) zdobywamy, zrobilibyśmy dla siebie wszystko.
A potem ..... ;(
Nagle zwrot i ...
i nagle stajemy się sobie obojętni.
Niby tak niewiele do szczęścia potrzeba człowiekowi a zarazem tak wiele.
nagle zwrot i ...
i nagle stajemy się sobie obojętni.
To nigdy nie dzieje się nagle.
Im więcej osób które w tym uczestniczą w obojętnie jaki sposób i usprawiedliwiają się np zakochaniem, tym ta karuzala mocniej się nakręca. Brak trwałych zasad. Słabi ludzie.
To chyba już jakaś plaga
Jakiś czas temu trafiłam na forum z innego powodu, czytałam jakieś wątki myśląc jakie to bezmyślne kobiety angażują się w takie relacje. Nawet miałam wątek czy żonatemu chodzi o jedno, jeśli chce się przyjaźnić. A tu sama poznałam takiego, zakochałam po uszy a on jak się okazało jest żonaty.
Ale co się dziwić ile zdradzonych tyle tych trzecicha nawet więcej
Czy już wszyscy wszystkich zdradzają????
Thoris pamiętam Twój wątek,sama Ci wtedy doradzałam i sugerowałam byś upewnila się czy ten człowiek nie jest żonaty.Kojarze,ze pisalas ze na 100% nie...jak zatem się okazało ze jednak tak?
Tu chyba też w grę wchodzi rutyna, codzienność, i czasem niektórzy dają się ponieść gdy nagle przyjdzie coś nowego.
Urwij wszelkie kontakty
Nie wiem, co odpowiedziec na pytanie, czy wszyscy zdradzaja... Chyba nie wszyscy... Chociaz przyznam, ze bywa roznie.
Powiedz cos wiecej o tej znajomosci. To ten facet z poprzedniego watku? Jak sie dowiedzialas, ze ma zone? Moze sa w trakcie rozwodu? Moze naprawde sie zakochal? Nie tlumacze go, ale moze sa okolicznosci lagodzace... Moze nie jest az takim draniem, na jakiego wyglada. Moze...
..... a może ożenił się w trakcie tej znajomości ? dużo tego może.
Może zajęci faceci i kobiety są bardziej pociągający?
To mogę Ci tylko współczuć i powiedzieć "doskonale rozumiem co czujesz". Czemu ? Bo jestem w podobnej sytuacji i zjada mnie to już z butami włącznie. Wrakiem psychicznym jestem, a mimo to zapomnieć nie mogę, zerwać kontaktu nie mogę, brnę w to dalej i głębiej robiąc sama sobie choler......ną i bolesną krzywdę.
Epidemia ?? ![]()
W moim przypadku to raczej chyba choroba umysłowa a nie epidemia. Jeszcze jakiś rok temu, powiedziałabym że zauroczyć się w żonatym facecie i to jeszcze starszym od siebie prawie 20 lat to jakiś horror i totalna porażka. No cóż...tadaaa i bum. A teraz rozpadam się na kawałki jak tylko wspomnę, pomyślę. Nie daję już rady. Zaczarował mnie całkowicie i maksymalnie. Wiem, wiem jestem głupia, naiwna, rabnięta. Ja to wszystko wiem, ale co z tego ech.
MIŁOŚĆ nie wybiera i nie dzieli się na żonaty,mężatka.
Piszecie MIŁOŚĆ...
To co opisuje autorka to raczej przygoda, doświadczenie, poszukiwanie.
Problem chyba leży w żonatym czy mężatce, bo jak będąc w związku z drugim człowiekiem można zaczynać budować coś obok?
Rozumiem skończyć jedno, zacząć drugie ale to niezdecydowanie?
To bardzo samolubne, a miłość taka nie jest. Kiedy myśli się tylko o sobie i wszystko zagarnia dla siebie.
Autorko pomyśl, że któraś z Was wyjdzie z tego bardzo nieszczęśliwa. Żadna nie ma Go dla siebie, bo on nie myśli o Was tylko o sobie.
Teraz Wam wystarcza taki układ ale w końcu stanie się niewygodny i raniący.
Może i trudno się z tego wyplątać ale czy nie lepiej mieć czyste sumienie i postawić sprawę na ostrzu noża?
Kłamstwo jest ohydne.
[
Thoris pamiętam Twój wątek,sama Ci wtedy doradzałam i sugerowałam byś upewnila się czy ten człowiek nie jest żonaty.Kojarze,ze pisalas ze na 100% nie...jak zatem się okazało ze jednak tak?
Tak wiem, pamiętam. Jednak prócz zdjęć, opisów, jego opowiadań nie miałam jak sprawdzić. Wydawał się autentyczny.
Powiedz cos wiecej o tej znajomosci. To ten facet z poprzedniego watku? Jak sie dowiedzialas, ze ma zone? Moze sa w trakcie rozwodu? Moze naprawde sie zakochal? Nie tlumacze go, ale moze sa okolicznosci lagodzace... Moze nie jest az takim draniem, na jakiego wyglada. Moze...
Tak, to facet z poprzedniego związku. Spotykaliśmy się w sumie nieco ponad miesiąc więc nie aż tak długo, jednak znajomość się rozwinęła.
Dowiedziałam się w sumie przez przypadek. Żona jest obecnie za granicą.
..... a może ożenił się w trakcie tej znajomości ? dużo tego może.
Może zajęci faceci i kobiety są bardziej pociągający?
Nie, nie, dużo wcześniej.
Padło pytanie z Twojej strony czy jest wolny?
Padło pytanie z Twojej strony czy jest wolny?
Oczywiście, przed pierwszym spotkaniem. Powiedział, że się rozstał ze swoją dziewczyną rok temu.
Mimo, że Cię okłamał dalej chcesz to ciągnąć hmm?
Mimo, że Cię okłamał dalej chcesz to ciągnąć hmm?
Nie, nie wiem. Jestem wściekła, rozczarowana i w sumie kłębek różnych myśli.
Dobrze że to trwało nieco ponad miesiąc, a nie dłużej, choć i tak zdążyłam się zaangażować, bo to dość intensywny i fajny czas był
Sęk w tym, że on w tym żadnego problemu nie widzi. Wręcz się zdziwił moją reakcją. Bo co jakiś papierek znaczy, skoro nam dobrze razem? MASAKRA!!!!!
23 2015-05-31 10:03:22 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-05-31 10:03:41)
Skąd wiesz, że jest żonaty?
Skąd wiesz, że jest żonaty?
W pewnym momencie zaczęłam coś podejrzewać, w końcu sam się przyznał.
25 2015-05-31 10:07:48 Ostatnio edytowany przez silent (2015-05-31 10:13:01)
... jakiś papierek coś znaczy ehh.
Znaczy się jak dobrze razem? Po miesiącu znajomości?
Jeśli rola kochanki Ci odpowiada to możesz to ciągnąć znaczy się romans.
... jakiś papierek coś znaczy ehh.
Znaczy się jak dobrze razem? Po miesiącu znajkomości?
Jeśli rola kochanki Ci odpowiada to możesz to ciągnąć znaczy się romans.
Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, właściwie prawie codziennie się widzieliśmy. Wspólne wypady na weekendy, majówka w międzyczasie. Jakoś tak naturalnie wszystko wyszło.
Dla niego jak widać nie znaczy, tylko jest jakimś ograniczeniem, którego nie rozumie. To znaczy nie rozumie że dla kobiet on jest czy bywa przeszkodą, bo dla niego żadną.
To samo robi z żoną tylko jej teraz nie ma przy nim.
Zaraz się dowiesz, że to zła kobieta była -jest.
To samo robi z żoną tylko jej teraz nie ma przy nim.
Zaraz się dowiesz, że to zła kobieta była -jest.
ciekawa jestem czy ona ma świadomość, jakiego ma cudownego i oddanego męża
Raczej możemy wróżyć z fusów.
Ty już wiesz!
Pytanie co zamerzasz zrobić?
30 2015-05-31 10:25:27 Ostatnio edytowany przez siwek (2015-05-31 10:27:48)
a jesteś pewna, że oprócz żony i Ciebie nie ma nikogo innego ? z którą również "jest mu tak dobrze razem" ?
Jak to odkryjesz to nie miej do niego pretensji o to, w końcu już teraz taką sytuację zaakceptowałaś.
@silent - jak to co ? będzie z nim dalej bo jest taki wspaniały i kochany i tak im dobrze razem.
31 2015-05-31 10:27:56 Ostatnio edytowany przez silent (2015-05-31 10:28:51)
a jesteś pewna, że oprócz żony i Ciebie nie ma nikogo innego ? z którą również "jest mu tak dobrze razem" ?
Jak to odkryjesz to nie miej do niego pretensji o to, w końcu już teraz taką sytuację zaakceptowałaś.
Siwek teraz to nie ma żadnego znaczenia.
Czuję, że się opamięta.
czuję się oszukana, wykorzystana, brudna
i jestem mega wściekła
w pewnej chwili miałam nawet ochotę skontaktować się z jego żoną, choć wiem że to raczej nie jest dobry pomysł
on z kolei mnie próbował przekonywać, że to nic takiego, że żona już dla niego nic nie znaczy, jest, bo jest, że monogamia jest chorym układem wymyślonym przez kościół i takie tam
silent napisał/a:... jakiś papierek coś znaczy ehh.
Znaczy się jak dobrze razem? Po miesiącu znajkomości?
Jeśli rola kochanki Ci odpowiada to możesz to ciągnąć znaczy się romans.Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, właściwie prawie codziennie się widzieliśmy. Wspólne wypady na weekendy, majówka w międzyczasie. Jakoś tak naturalnie wszystko wyszło.
Dla niego jak widać nie znaczy, tylko jest jakimś ograniczeniem, którego nie rozumie. To znaczy nie rozumie że dla kobiet on jest czy bywa przeszkodą, bo dla niego żadną.
Thoris przykro mi to czytac. Bardzo kibicowałam tej znajomosci. Najgorsze jest to ze zdazylas sie juz zaangazowac a teraz serce walczy z rozsadkiem. Domyslam sie ze jestes na niego wsciekla ..ale i na siebie pewnie tez bo choc chcesz nie umiesz o nim zapomniec. ![]()
czuję się oszukana, wykorzystana, brudna
i jestem mega wściekła
w pewnej chwili miałam nawet ochotę skontaktować się z jego żoną, choć wiem że to raczej nie jest dobry pomysłon z kolei mnie próbował przekonywać, że to nic takiego, że żona już dla niego nic nie znaczy, jest, bo jest, że monogamia jest chorym układem wymyślonym przez kościół i takie tam
Brawo, że nazwywasz rzeczy po imieniu, że masz odwagę do tego się przyznać.
Musisz być konsekwenta.
Nie kontaktuj się z jego żoną nie daj się wciągnąć w dziwne zagrwyki szkoda czasu.
Thoris przykro mi to czytac. Bardzo kibicowałam tej znajomosci. Najgorsze jest to ze zdazylas sie juz zaangazowac a teraz serce walczy z rozsadkiem. Domyslam sie ze jestes na niego wsciekla ..ale i na siebie pewnie tez bo choc chcesz nie umiesz o nim zapomniec.
Oczywiście, że jestem wściekła tez na siebie, choć i tak w miarę szybko się połapałam. Jakoś szczególnie jestem na tym punkcie przewrażliwiona, bo jakiś czas temu żonaty facet na siłowni się do mnie przystawiał. Jednak wtedy wiedziałam że jest żonaty i nie pozwoliłam na nic więcej. Teraz dowiedziałam się po fakcie niestety.
A chyba najbardziej jestem zawiedziona samym faktem, okolicznościami. Bo też mi się wydawało, że to jest TO, że w końcu fajny, normalny facet mi się trafił, a nie jakiś napalony mąż. ![]()
Po prostu straciłam nadzieję i wiarę w ludzi, facetów ![]()
A swoje teraz muszę odchorować ![]()
Masz jeszcze kontakt z nim?
Masz jeszcze kontakt z nim?
To zależy jak to rozumieć, bo wiadomo mam telefon, maila, adres itp., ale odkąd się dowiedziałam, to się nie widzieliśmy, ale to było zaledwie 2 dni temu
Miałem na myśli czy zamierzasz się z nim kontaktować?
39 2015-05-31 11:13:05 Ostatnio edytowany przez Thoris (2015-05-31 11:13:56)
Miałem na myśli czy zamierzasz się z nim kontaktować?
nie wiem, w sumie po co?
najpierw jednak emocje, wściekłość muszą opaść, bo jakbym zaczęła coś robić na oślep np. kontaktować się z jego żoną, czy próbować inaczej się na nim zemścić, to dalej bym w tym bagnie tkwiła
ale fakt, mam czy miałam ochotę się odegrać na zasadzie, że nie mogę patrzeć, że tacy faceci są bezkarni i w najlepsze zdradzają partnerki i się tym jeszcze chlubią
Współczuję Thoris, też kibicowałam tej znajomości. Szkoda.
Z własnego doswiadczenia- moj były maz był wrecz uzależniony od flirtowania, portale, komunikatory, sex fotki, rozmowy o sexie itd. Emocjonalnie zdradził mnie nie raz, fizycznie nie wiem, za rękę go nie złapałam. Przez dłuższy czas on wracał a ja wybaczyłam, on obiecywał a ja ufałam. Kiedy juz moje zmęczenie przeszło wszelkie granice- odszedł bo wybrał przyjaciółki, wolność itd.
Moj ojciec, zdradzał moja mamę od prawie samego początku małżeństwa.
Kiedy ja rozstałam sie z mężem, stanęłam na emocjonalnie na nogi po 2 latach, samoistnie zaczęli pojawiać sie w moim życiu mężczyźni:
- pierwszy: tylko rozmowy, flirtowanie, zdjęcia, pisanie o tym co będziemy razem robić i jak i kiedy i czego on mnie nauczy i co ma mi do zaoferowania i miliard komplementow itd... Jedno ale- on ma kobietę, dwoje dzieci i był faktycznie w głębokim kryzysie bo ona go zdradzała. Ja trzymałam dystans od początku i dobrze- teraz o nią walczy.
- drugi: moj tatuator, po sesji odprowadził mnie na pociąg, przepuścił swoich pięć pociągów zeby czekać ze mna na moj. Wieczorem dostałam masę esemesów, rozmowy sie toczyły ale bardziej z jego strony niż mojej, zdjęcia, zaproszenia na sex itd. Po 2 miesiącach takich rozmów, napisał któregoś razu w poniedziałek, pytam jak minął weekend a on, ze spoko, ożenił sie właśnie, ale pomiedzy nami to niczego nie zmienia
(pomiedzy nami niczego nie było- dodam). Miał wtedy 10miesueczne dziecko.
-trzeci: poznaliśmy sie na moich urodzinach. Początkowo w ogóle nie zwracałam na niego uwagi, żonaty, dzieciaty, nie moj typ. On za to wrecz przeciwnie, przyjaciółka zna go pol życia i stwierdziła, ze nigdy sie tak nie zachowywał. I nigdy nie mówił takich słów jakie o mnie, nawet o swojej zonie z ktora jest od dziecka. Uśmiałam sie i tyle. Spotkaliśmy sie za miesiąc na kolejnych urodzinach. Opowiadał o kryzysie i o tym, ze z żona zyja juz osobno, odprowadził do domu... Sama nie wiem kiedy, narodziła sie bardzo silna chemia, całowaliśmy sie. Od następnego dnia, kontakt całkowicie zerwany. Otrzezwial chyba a ja trzymam dystans mi ze mam go na fb. Nie bede włazić w jego zycie a blad moze przytrafić sie każdemu. Widzieliśmy sie ostatnio pierwszy raz od 8 miesięcy, chemia i przyciaganie było tak silne, ze mozna było powietrze nożem kroić. Na szczęście spotkanie z dzieciakami i świadomość, ze kolejnych należy unikać.
Czy wszyscy zdradzają? Nie wiem. Ja przez naście lat mojego małżeństwa, nigdy tego nie zrobiłam. Moze to kwestia wieku? ( ja mam 35 lat a faceci obok sa zwykle starsi- przed 40)... Nie wiem, cieżko mi wyciągać jakiekolwiek wnioski, wynik moich obserwacji i przeżyć powoduje jedynie, ze opadają mi ręce.
42 2015-05-31 14:24:13 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-05-31 16:03:03)
Jestem zdania, że zdradzają wszyscy. Dawno temu sam byłem zdradzony, sam też zdradziłem. Do trzydziestki to tych zdrad jakoś wiele dookoła nie dostrzegałem. Teraz niestety widzę znacznie więcej. ?Marek? Nigdy by mnie nie zdradził? ? bo trudno uwierzyć, że taki 45 letni miś mógłby zrobić skok w bok. A jednak. Po nim tego nie widać, bo spokojny taki i z dystansem, czuły dla żony i córek. Młode kobiety miewają swoje wytyczne - "Ale to nic nie znaczyło, i było bardzo kiepsko. Przecież wyjechałeś wtedy w gniewie po kłótni, myślałam, że chcesz zerwać...". Dojrzała kobieta swojej wpadki potrafi się sama przed sobą wyprzeć. Widziałem pięknych ludzi w pięknych związkach z długim stażem. Wystarczyła chwila nieuwagi. Pytają później wstrząśnięci ? ?co we mnie wstąpiło???. Nic wielkiego.
Kiedy masz 25 lat i mały staż to o zdradę wcale nie tak łatwo, to trzeba zrobić z premedytacją. Ale po dwudziestu latach w związku/związkach to zaczyna obowiązywać prawo Murphiego ? jeśli coś może się zdarzyć, to się zdarzy, wypadek przy pracy. Z bajki, że ludzie przez cały czas trwania ich długodystansowego związku są zawsze blisko, chcą nie chcąc, się wyrasta. Zmieniają się cele, zmieniają się potrzeby. Któregoś dnia jest więcej problemów, zły poranek, nerwy, niesmak po trwającym od dwóch tygodni błahym konflikcie ze swoim partnerem, dzieci które robią na przekór, świadomość, że to wszystko ? choć okupione ogromnym wysiłkiem własnym - nie zmierza jednak do żadnego szczęśliwego ?ta da!?, zapieprz, niewdzięczność, długo, długo nic i dopiero na samym końcu ja? i to wszystko. A to wariant najcięższy. Wiele przypadków opiera się na czymś tak banalnym, jak swobodny dostęp do zawsze więcej niż chętnej płci przeciwnej plus czas i miejsce. Kto choć raz w życiu nie chciał być pożądany niech rzuci kamieniem (poza tymi, którym fizyczna bliskość drugiego człowieka raz w miesiącu wystarcza z nawiązką).
Zdradzają wszyscy. To konstatacja ? a nie polemiczne dywagacje. Nie ma w tym również niczego smutnego, jeśli założyć, że dobrze jest widzieć rzeczy takimi, jakimi są, a nie przez pryzmat miłości własnej. Dlatego w moim mniemaniu organem odpowiedzialnym za związek jest raczej głowa a nie serce. Wszystkie nieśmiałości, depresje, niskie poczucie własnej wartości, etc traktuję jako wady fabryczne, coś za czym idzie indolencja zapowiadająca demolkę w związku. Nie ma to jak zrównoważony, mądry i doświadczony partner, z którym idzie coś wypracować. Bez złotoustych deklaracji na samym wstępie. I bez modlenia się za always/forever. Będzie jak będzie.
Jestem zdania, że zdradzają wszyscy.
Niestety dochodzę do wniosku, że możesz mieć rację. Szkoda mi tylko osób żyjących w przeświadczeniu, że mają cudownych wiernych partnerów, którzy ich na boku zdradzają, albo zatajają że są w związkach. Bo jak jedno zdradza i drugie, to są po prostu siebie warci.
Otis napisał/a:Jestem zdania, że zdradzają wszyscy.
Niestety dochodzę do wniosku, że możesz mieć rację. Szkoda mi tylko osób żyjących w przeświadczeniu, że mają cudownych wiernych partnerów, którzy ich na boku zdradzają, albo zatajają że są w związkach. Bo jak jedno zdradza i drugie, to są po prostu siebie warci.
Nie ma co generalizować.
Pewnie, że zdrada jest dość powszechnym zjawiskiem, ale nie nadużywajmy kwantyfikatorów: wszyscy, zawsze, nigdy,...
45 2015-05-31 15:03:10 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-05-31 15:12:05)
Ja ich nie nadużywam.
46 2015-05-31 15:34:32 Ostatnio edytowany przez Wyspianski (2015-05-31 15:35:02)
Młode kobiety miewają swoje wytyczne - "Ale to nic nie znaczyło, i było bardzo kiepsko. Przecież wyjechałeś wtedy w gniewie po kłótni, myślałam, że chcesz zerwać...". Dojrzała kobieta swojej wpadki potrafi się sama przed sobą wyprzeć. Widziałem pięknych ludzi w pięknych związkach z długim stażem. Wystarczyła chwila nieuwagi.
Wiek czy dojrzałość nie ma tu żadnego znaczenia. Powód czy zrzucenie winy na partnera to bardzo częste zjawisko. "Nie interesowałeś sie mną odpowiednio, minuta w minutę, inni to zrobili gdy w tej minucie cie nie było".
Miłość własna zwycięża ![]()
Otis napisał/a:Młode kobiety miewają swoje wytyczne - "Ale to nic nie znaczyło, i było bardzo kiepsko. Przecież wyjechałeś wtedy w gniewie po kłótni, myślałam, że chcesz zerwać...". Dojrzała kobieta swojej wpadki potrafi się sama przed sobą wyprzeć. Widziałem pięknych ludzi w pięknych związkach z długim stażem. Wystarczyła chwila nieuwagi.
Wiek czy dojrzałość nie ma tu żadnego znaczenia. Powód czy zrzucenie winy na partnera to bardzo częste zjawisko. "Nie interesowałeś sie mną odpowiednio, minuta w minutę, inni to zrobili gdy w tej minucie cie nie było".
Miłość własna zwycięża
To tłumaczy zdrady w pewnym kryzysie związku powiedzmy. Są jednak osoby które zdradzają cały czas i nic złego w tym nie widzą. Wracają do domu jakby nigdy nic i nawet dla niepoznaki są jeszcze bardziej mili. Najgorsze, że ich partnerzy często nie mają tego świadomości. Przykro się na to patrzy. A jeszcze bardziej żałosne są tłumaczenia takiej osoby jak romans się wyda.
Ten mój znajomy mi powiedział, że jego wszyscy kumple zdradzają, mają kochanki, że to wręcz kwestia honoru. A potem jak taki delikwent zostanie przyłapany to i płacze i o samobójstwie mówi, jak w wątku powyżej. Dopiero wtedy pokazuje jaki ma honor i jaki to z niego macho. Żałosne!
M.in. dlatego przeszło mi przez myśl, by jego żonę poinformować, by zobaczyć jak i on się płaszczy.
Moja znajoma trafiła ostatnio na ciekawego osobnika. Po 2 miesiącach spotkań, sexu i rozmów o bliskości dusz, powiedział jej wprost, ze za miesiąc sie żeni z dziewczyna, z ktora jest kilka lat. Stwierdził, ze ona go kocha a on wbił ja w lata wiec inaczej nie moze, poza tym tez jest mu bliska. Po tygodniu (kiedy juz sie nie chciała z nim spotkać), usłyszała, ze nie on nie wie w czym ona ma problem, wszak nie jest nawet ta druga ale trzecia i ta druga jest w jego życiu od prawie 2lat i nie ma obiekcji...
Koleżanka o mało co nie padła trupem na podłogę. Zycie.
Moja znajoma trafiła ostatnio na ciekawego osobnika. Po 2 miesiącach spotkań, sexu i rozmów o bliskości dusz, powiedział jej wprost, ze za miesiąc sie żeni z dziewczyna, z ktora jest kilka lat. Stwierdził, ze ona go kocha a on wbił ja w lata wiec inaczej nie moze, poza tym tez jest mu bliska. Po tygodniu (kiedy juz sie nie chciała z nim spotkać), usłyszała, ze nie on nie wie w czym ona ma problem, wszak nie jest nawet ta druga ale trzecia i ta druga jest w jego życiu od prawie 2lat i nie ma obiekcji...
Koleżanka o mało co nie padła trupem na podłogę. Zycie.
Ciekawe tylko czy żona wie i ma satysfakcję z tego że jest tą pierwsza?
Pewnie był skryty i nieśmiały. Ale się w końcu przełamał i przed bliską duszą otworzył ![]()
Tego juz nie wiem. Koleżanka zerwała z nim kontakt definitywnie zaraz po jego pierwszej spowiedzi. Na druga juz nawet nie zareagowała.
Tego juz nie wiem. Koleżanka zerwała z nim kontakt definitywnie zaraz po jego pierwszej spowiedzi. Na druga juz nawet nie zareagowała.
A nie miała ochoty uświadomić małżonki?
Przeszło jej to przez myśl ale takie historie rożnie sie kończą, niejednokrotnie odbijają nie na winnym ale na uświadamiającym. Wolała sie w tym nie brudzić ale odciąć i zapomnieć o siurze.
Przeszło jej to przez myśl ale takie historie rożnie sie kończą, niejednokrotnie odbijają nie na winnym ale na uświadamiającym. Wolała sie w tym nie brudzić ale odciąć i zapomnieć o siurze.
No dokładnie. Mi tez przeszło, ale kto wie jak tamta zareaguje i jakie jej on bajki nie naopowiada. Już nawet nie chodzi o mnie, cieszę się że tak krótko to trwało anim się dowiedziałam że żona istnieje, mam gdzieś już to co czułam do niego. Chodzi mi bardziej o to by tacy delikwenci nie czuli się bezkarni. Może wątek GIA mnie nakręcił i to jak się jej mąż po wydaniu jego romansu teraz nagle kaja.
Strasznie mnie irytuje jego buta i to że on może wszystko a żona? I tak lepszego nie znajdzie! A czego oczy nie widzą......