Wiem, że to naiwne i głupie ale nie mam zamiaru rozwalać mu rodziny. Znamy się od kilku lat i jesteśmy przyjaciółmi. Ja mam 26 lat a on 39. Ostatnio coraz bardziej do siebie się zbliżamy. Całowaliśmy się już dawno, teraz już idziemy dalej ale do seksu nie doszło. Jest kochany, delikatny i a ja nie potrafie mu się oprzeć. Wiem, że mu się podobam bo nie raz mi o tym mówił ale gdybym powiedziała, że tylko przyjaźń to nawet by mnie nie dotknął.
Miała któraś z was podobnie i może coś poradzić? Ja się na facetach nie znam
Brawo Ty. No i? Czego właściwie oczekujesz po tym temacie?
"Tańcz głupia tańcz, wielki bal sobie spraw, to wszystko co dziś możesz mieć."
Jeśli nie chcesz mu rozwalić rodziny - jak sama twierdzisz, to powinnaś zakończyć tą relację.
Robisz krzywdę sobie i jego rodzinie kontynuując ten romans.
Zasługujesz na coś lepszego, niż ochłapy z Pańskiego stołu.
Jeśli nie chcesz mu rozwalić rodziny - jak sama twierdzisz, to powinnaś zakończyć tą relację.
Robisz krzywdę sobie i jego rodzinie kontynuując ten romans.Zasługujesz na coś lepszego, niż ochłapy z Pańskiego stołu.
Zgodzę się poza jednym krzywdę jego rodzinie robi on sam. Autorka nie ma żadnych zobowiązań wobec jego rodziny. To on jest draniem, zresztą gdyby nie zdradzał z Autorką znalazłby sobie inną laleczkę. Za sam fakt zdrady zawsze jest winny sam zdradzający.
JA jako radę mogę jedynie powiedzieć, że takie związki na dłuższą metę bardzo rzadko się sprawdzają, nie warto sobie zawracać głowy jakimś ch**kiem, który zdradza, bo jest prawdopodobieństwo, że Ciebie później też będzie zdradzał.
To trochę na takiej zasadzie, że powiedzmy, że poznaję faceta, miły, inteligentny, podobamy się sobie idylla, a on mi nagle opowiada : Wiesz bo rozstaliśmy się z żoną/ dziewczyną bo ja ją zdradziłem.
I wtedy czar pryska, spoko mogę sobie z nim iść na piwo i mecz obejrzeć, ale nie zwiążę się z takim człowiekiem.
Każdy ma inną moralność, więc o niej dyskutować nie będę. To też świadczy o Autorce, że wchodzi w relację z żonatym.
Pod względem moralnym może i tak, ale za samą zdradę odpowiedzialny jest tylko zdradzacz- tzn. takie jest moje zdanie i oczywiście nie każdy musi myśleć tak, jak ja. Zatem krzywdę wyrządza zdradzający/a przy użyciu kochanki/a
Dziewczyny wszystkie macie racje. Sama bardzo potępiałam takie kobiety ale miłość nie wybiera. Wiem, że źle robie ale ciężko pozbyć się czegoś co jest jedyną radością.
Zgodzę się poza jednym krzywdę jego rodzinie robi on sam. Autorka nie ma żadnych zobowiązań wobec jego rodziny.
Jeżeli cie nie znam, to mogę ci robić świństwa? Taka trochę dziwna logika. Zdradzanie to robienie komuś krzywdy i trzeba mieć świadomość, że w tym dziele bierze się udział. Oczywiście można sobie szukać różnych usprawiedliwień typu oddanie się pięknemu pożądaniu, czy brak zobowiązań. Półprawdy to też kłamstwa.
Ale to jest złudna radość. To nie jest prawdziwe, bo on ma Cię gdzieś. Jesteś tylko zabaweczką, jeżeli sprawia Ci radość bycie przedmiotem, którym jakiś facet się dowartościowuje to ok. Ja nie oceniam.
Jak ja uwielbiam te umywanie rączek jednej ze stron współdziałających w zdradzie. "Ja nie zdradzam, to on zdradza, więc mam czyste rączki, nikomu świństwa nie robię, bo z tą osobą nie jestem". Logika godna pożałowania. Jak z kimś nie jestem w związku to mam prawo zrobić tej osobie świństwo, bo jej nic nie obiecywałam. O rety. Co z tego? Świństwo to świństwo. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
Analogia. Spotykam się z żonatym facetem, który chce rozjechać psa swojej żony i ja biorę w tym czynny udział, np siedzę obok niego i dopinguję "łap skurczybyka, rozjedź go, dawaj" albo sama kieruję tym autem i go rozjeżdżam to wg tej asekuracyjnej logiki tylko ten mąż robi świństwo, bo to nie mój pies tylko jego żony, to on jej obiecywał, że się nim zaopiekuje, a ja nie, nie obiecywałam dbać o psa. To on chciał... ja mu tylko pomogłam. Moje sumienie jest czyste... Tak, jasne.
Dziewczyny wszystkie macie racje. Sama bardzo potępiałam takie kobiety ale miłość nie wybiera. Wiem, że źle robie ale ciężko pozbyć się czegoś co jest jedyną radością.
Ola, ale dopóki on nie zostawi dla Ciebie żony, to nigdy nie będziesz priorytetem.
Dziewczyny wszystkie macie racje. Sama bardzo potępiałam takie kobiety ale miłość nie wybiera. Wiem, że źle robie ale ciężko pozbyć się czegoś co jest jedyną radością.
Świadomie weszłaś w taki układ, a więc wybrałaś. Świadomie zbliżyłaś się do niego, świadomie pozwalasz na czułości, a gdy dojdzie do seksu, będziesz chciała więcej. Nie pisz więc, że nie chcesz rozwalać mu rodziny, bo za jakiś czas, będzie to Twoim głównym marzeniem.
Jeżeli ten facet jest Twoją jedyną radością, to wypada Ci tylko współczuć. Z tego wynika, że nie masz zbyt ciekawego życia, które tylko od Ciebie zależy, jeżeli "jedyną radością" jest romans z żonatym facetem.
Dziewczyny wszystkie macie racje. Sama bardzo potępiałam takie kobiety ale miłość nie wybiera. Wiem, że źle robie ale ciężko pozbyć się czegoś co jest jedyną radością.
Jeśli jedynym blaskiem w twoim życiu jest około 40 letni facet, to musi być w nim ciemno niczym we wnętrzu kopalni węgla. Psujesz sobie życie na własną prośbę. Odkochać się zawsze można tylko trzeba zerwać kontakt. Jednak tego trzeba chcieć, anie rzucać głodne kawałki, że: "serce nie sługa".
Nirvanka87 napisał/a:Zgodzę się poza jednym krzywdę jego rodzinie robi on sam. Autorka nie ma żadnych zobowiązań wobec jego rodziny.
Jeżeli cie nie znam, to mogę ci robić świństwa? Taka trochę dziwna logika. Zdradzanie to robienie komuś krzywdy i trzeba mieć świadomość, że w tym dziele bierze się udział. Oczywiście można sobie szukać różnych usprawiedliwień typu oddanie się pięknemu pożądaniu, czy brak zobowiązań. Półprawdy to też kłamstwa.
Głupota jest oskarżać kochankę o zdradę męża, ja nie mam pretensji do dziewczyny, która się przespała z moim chłopakiem. to tylko jego wina, on poleciał do jakiejkolwiek laski, sama dziewczyna nie ma w tym żadnej winy. Zawsze winny jest tylko zdradzający, a kochanek/ kochanka to tylko przyrząd do zdrady. Oczywiście, ludzie wyznają różne wartości, ja nie byłabym kochanką bo uważam to za durnotę totalną, poświęcać życie dla jakiegoś zdradzającego patafiana, ale jak ktoś lubi to ja nie mam prawa oceniać
Dziewczyny wszystkie macie racje. Sama bardzo potępiałam takie kobiety ale miłość nie wybiera. Wiem, że źle robie ale ciężko pozbyć się czegoś co jest jedyną radością.
O widzisz i już wiesz jaki masz problem w życiu
. Nic nie masz oprócz jakiejś chorej relacji z zajętym mężczyzną. Wiesz co musisz zrobić? Wziąć się za własne życie! Sądzisz, że ten romans dobrze się dla Ciebie skończy? Pozostaną miłe doświadczenia, których nie będziesz usiłowała tuszować przed przyszłym partnerem (będziesz odbierana jako osoba wysokiego ryzyka w związku, bo bierzesz się za żonatych)?
Twoje życie to suma Twoich wyborów. Moja droga niepielęgnowana miłość usycha. Problem w tym, iż Ty chcesz w to brnąć. Zamiast skoncentrować się na dbaniu o komfort życia niezwiązany z innymi to uzależniasz własne szczęście od Niego. To nie jest zdrowe, a po drugie... naprawdę chcesz czegoś więcej od mężczyzny, który będąc żonatym robi takie rzeczy? Chcesz zająć miejsce Jego żony? Bardzo mocno przerysowałaś Jego osobę.
Czego oczekujesz od tej znajomosci bo jak tylko przygody to wal smialo a jak czegos wiecej to nie trac czasu bo kiedys bedziesz go zalowala.
ciężko pozbyć się czegoś co jest jedyną radością.
WTF?! Serio, nie masz w życiu nic innego poza macankami z żonatym facetem, co by Ci dawało radość? ![]()
Statystyki są jednoznaczne. Faceci rzadko zostawiaj żony dla kochanek. Bo i jak szanować taką kobietę, która daje się traktować jak ścierka? Szmatę się używa i wyrzuca, a nie trzyma w domu.
Masz rację, autorko, na facetach się nie znasz, ale nie trzeba być specem, aby wiedzieć, do czego prowadzi znajomość z prawie czterdziestoletnim, żonatym facetem. Na pewno nie jest to love story z happy endem dla wszystkich...
Jak tu już wielu zauważyło: smutny ten Twój żywot, skoro ten pan to jedyna w nim radość.
Wydaje mi się, że każda z kobiet, która rzuca się świadomie w romans z żonatym mężczyzną, ma pewne deficyty.
To są kobiety skrajnie nieszczęśliwe i niespełnione. Nie na powodu nazywać ich szmatami. One już od dawną myślą o sobie o wiele gorzej...
Wydaje mi się, że każda z kobiet, która rzuca się świadomie w romans z żonatym mężczyzną, ma pewne deficyty.
To są kobiety skrajnie nieszczęśliwe i niespełnione. Nie na powodu nazywać ich szmatami. One już od dawną myślą o sobie o wiele gorzej...
Ale trzeba w takich przypadkach powiedzieć też o nutce egoizmu. Takie osoby w swojej sytuacji życiowej myślą tylko o sobie, krzywdę rodziny kochanka maja sobie za nic.
Cyngli napisał/a:Wydaje mi się, że każda z kobiet, która rzuca się świadomie w romans z żonatym mężczyzną, ma pewne deficyty.
To są kobiety skrajnie nieszczęśliwe i niespełnione. Nie na powodu nazywać ich szmatami. One już od dawną myślą o sobie o wiele gorzej...Ale trzeba w takich przypadkach powiedzieć też o nutce egoizmu. Takie osoby w swojej sytuacji życiowej myślą tylko o sobie, krzywdę rodziny kochanka maja sobie za nic.
Ale nie znamy przyczyn takiego zachowania.
Może te same kobiety wcześniej myślały tylko o innych, a nigdy o sobie...
Wiem, że nie wolno krzywdzić innych ludzi, tym bardziej świadomie. Ale tych kobiet-kochanek też mi żal.
U mnie jest taka sytuacja, że narzeczony zostawił mnie 2 miesiące przed ślubem bo stwierdził, że jednak nie jest gotowy na związek. Nie, nie odszedł do innej. Z Panem K. spotykałam się od gimnazjum i to też był cios bo byłam na każde jego zawołanie.
U mnie jest taka sytuacja, że narzeczony zostawił mnie 2 miesiące przed ślubem bo stwierdził, że jednak nie jest gotowy na związek. Nie, nie odszedł do innej. Z Panem K. spotykałam się od gimnazjum i to też był cios bo byłam na każde jego zawołanie.
i tu jest problem, teraz też jesteś na zawołanie żonatego faceta, który chce się chwilami wyrwać z domowych nudnych, ale na dłuższa metę spokojnych i stabilnych pieleszy.
Mam nadzieję, że jego żona się o was dowie. Wystąpi o rozwód z orzekaniem o winie i dostanie solidne alimenty.
Mam nadzieję, że jego żona się o was dowie. Wystąpi o rozwód z orzekaniem o winie i dostanie solidne alimenty.
A masz może jakąś radę dla Autorki?
czekoladazfigami napisał/a:Mam nadzieję, że jego żona się o was dowie. Wystąpi o rozwód z orzekaniem o winie i dostanie solidne alimenty.
A masz może jakąś radę dla Autorki?
Tak, iść na terapię do specjalisty i zrobić porządek ze swoją głową.
czekoladazfigami napisał/a:Mam nadzieję, że jego żona się o was dowie. Wystąpi o rozwód z orzekaniem o winie i dostanie solidne alimenty.
A masz może jakąś radę dla Autorki?
Może to i nie rada, ale ja osobiście też się zgadzam, nie wierzę, że to jego pierwszy wyskok, a jak pierwszy to nieostatni, co tylko świadczy o facecie i o tym, że Autorka nie powinna się babrać w takim gó..nie
30 2018-01-28 17:50:04 Ostatnio edytowany przez mergi (2018-01-28 17:57:53)
Serce nie sługa, nie argumentuje,dlatego mówi się,że miłość jest ślepa.
A rodzinę tego mężczyzny rozwala nie autorka, tylko TEN Pan swoimi czynami.
Autorko,pytanie czy taki układ Tobie odpowiada?
1.Jeśli nie-masz odp.co powinnaś zrobić.
2.Jeśli Ci to odpowiada,tkwij w tym układzie i zobaczysz co się stanie.
A stanie się pewnie to, co w 99,99% takich przypadków, ale czasami człowiek musi się o tym sam osobiście,na własnej skórze , przekonać.
W takich sytuacjach łudzimy się ,że u nas będzie inaczej.
No i na koniec,na pocieszenie,gdybyś wybrała ( lub zastanawiała się ) opcję nr 1:
Miłość to piękne uczucie.
Umiera,kiedy jej nie pielęgnujesz.W tym przypadku to jej OGROMNA zaleta ![]()
Ciekawe czy byś powiedziała, że serce nie sługa jakby twój mąż przygruchał sobie taką pannę. Albo ojciec...
32 2018-01-28 18:20:46 Ostatnio edytowany przez mergi (2018-01-28 18:21:38)
Nic bym nie powiedziała,tylko bym zrobiła:
Kopnęłabym w d...ę ![]()
Oparte na własnych dośw. ![]()
Każdy jest inny i inne decyzje w życiu podejmuje.
Autorka musi sama podjąć swoją.
Ciekawe czy byś powiedziała, że serce nie sługa jakby twój mąż przygruchał sobie taką pannę. Albo ojciec...
Męża bym kopnęła w dupę, a ojca bym zostawiła w spokoju. Jego sprawa, co robi ze swoim życiem i jakie decyzje podejmuje...
34 2018-01-28 18:40:16 Ostatnio edytowany przez mergi (2018-01-28 18:40:59)
Cyngli,no to jesteśmy dwie ![]()
Nie, nie odpowiada mi taki układ ale nie potrafię go zostawić. Wiem, że żona go olewa, wiem, że nie sypiają ze sobą ( nie mówi mi o tym z litości, żebym ja poszła z nim do łóżka bo długo się znamy i gdyby miał to zaproponować to już dawno by to zrobił), w sumie mało ze sobą przebywają, łączą ich głównie dzieci. Zawsze gdy się widzimy dużo rozmawiamy więc to jasne, że jemu zarówno jak i mi o to chodzi i żal byłoby to stracić...
Chociaż ktoś kiedyś powiedział, że zdrada emocjonalna jest gorsza od fizycznej.
Nie, nie odpowiada mi taki układ ale nie potrafię go zostawić. Wiem, że żona go olewa, wiem, że nie sypiają ze sobą ( nie mówi mi o tym z litości, żebym ja poszła z nim do łóżka bo długo się znamy i gdyby miał to zaproponować to już dawno by to zrobił), w sumie mało ze sobą przebywają, łączą ich głównie dzieci. Zawsze gdy się widzimy dużo rozmawiamy więc to jasne, że jemu zarówno jak i mi o to chodzi i żal byłoby to stracić...
Chociaż ktoś kiedyś powiedział, że zdrada emocjonalna jest gorsza od fizycznej.
Myślę, że gdybyś chciała, to potrafiłabyś...
Sama bardzo potępiałam takie kobiety ale miłość nie wybiera. Wiem, że źle robie ale ciężko pozbyć się czegoś co jest jedyną radością.
Nie, nie odpowiada mi taki układ ale nie potrafię go zostawić.
Na uczucia rzeczywiście wpływu nie mamy, one powstają jakby poza naszą wolą, ale na szczęście mamy wpływ na to z tymi uczuciami zrobimy i jak bardzo pozwolimy im wejść w nasze życie, jeśli mogą nam je skomplikować. Po to między innymi mamy świadomość i wolną wolę.
38 2018-01-28 18:45:38 Ostatnio edytowany przez mergi (2018-01-28 18:52:15)
Skoro Ci to nie odpowiada,to postaw sprawę jasno.
Zobaczysz jaką odp.uzyskasz.
Najgorsza prawda jest lepsza od życia w ułudzie,o ile masz odwagę ją usłyszeć.
Nie, nie odpowiada mi taki układ ale nie potrafię go zostawić.
Potrafisz,tylko...nie chcesz,a to różnica.
Wiem, że żona go olewa, wiem, że nie sypiają ze sobą ( nie mówi mi o tym z litości, żebym ja poszła z nim do łóżka bo długo się znamy i gdyby miał to zaproponować to już dawno by to zrobił), w sumie mało ze sobą przebywają, łączą ich głównie dzieci.
Mężczyźni mówią kobiecie to, co ona chce usłyszeć.
Kobiety zdobywa się słowami,mężczyzn oczami ![]()
39 2018-01-28 18:51:12 Ostatnio edytowany przez mergi (2018-01-28 18:52:34)
Zdublowałam odp.
Serio wierzysz, że mu nie układa? Bo on Ci tak powiedział?
Skoro Ci to nie odpowiada,to postaw sprawę jasno.
Zobaczysz jaką odp.uzyskasz.
Najgorsza prawda jest lepsza od życia w ułudzie,o ile masz odwagę ją usłyszeć.
W sumie powiedział mi coś w stylu #gdzie cą Ci faceci gdybym ja był młodszy to nawet chwili by się nie zastanawiał#
Chyba mam odpowiedź
Skoro Ci to nie odpowiada,to postaw sprawę jasno.
Zobaczysz jaką odp.uzyskasz.
Najgorsza prawda jest lepsza od życia w ułudzie,o ile masz odwagę ją usłyszeć.W sumie powiedział mi coś w stylu #gdzie cą Ci faceci gdybym ja był młodszy to nawet chwili by się nie zastanawiał#
Chyba mam odpowiedź
Usprawiedliwienie, nic więcej.
Są ludzie, którzy biorą ślub po 70-tce.
Skoro Ci to nie odpowiada,to postaw sprawę jasno.
Zobaczysz jaką odp.uzyskasz.
Najgorsza prawda jest lepsza od życia w ułudzie,o ile masz odwagę ją usłyszeć.W sumie powiedział mi coś w stylu #gdzie cą Ci faceci gdybym ja był młodszy to nawet chwili by się nie zastanawiał#
Chyba mam odpowiedź
Ale nie jest młodszy, a na dodatek obecnie jest żonaty, Czyli nic z tego nie będzie. Zapomnij o nim dla swojego dobra.
44 2018-01-28 19:08:34 Ostatnio edytowany przez mergi (2018-01-28 19:09:25)
Skoro Ci to nie odpowiada,to postaw sprawę jasno.
Zobaczysz jaką odp.uzyskasz.
Najgorsza prawda jest lepsza od życia w ułudzie,o ile masz odwagę ją usłyszeć.W sumie powiedział mi coś w stylu #gdzie cą Ci faceci gdybym ja był młodszy to nawet chwili by się nie zastanawiał#
Chyba mam odpowiedź
Masz.
Pytanie tylko co teraz z tym zrobisz?
A tak na marginesie,niezły bajerant z niego ![]()
Wiem, że żona go olewa, wiem, że nie sypiają ze sobą ( nie mówi mi o tym z litości, żebym ja poszła z nim do łóżka bo długo się znamy i gdyby miał to zaproponować to już dawno by to zrobił), w sumie mało ze sobą przebywają, łączą ich głównie dzieci.
Jeśli nie siedzisz u nich w domu, to nie, nie wiesz tego jak jest pomiędzy nimi. Nie oceniaj ich obojga. Oceniaj jego samego, na podstawie tego co widzisz, nie tego co słyszysz i to tak na chłodno. Ja jednak obawiam się, że "ruszyła maszyna, już nikt nie zatrzyma" i choćbyś dostawała najlepsze rady to ty i tak "wejdziesz pod koła". To co możesz zrobić to dopuszczać do świadomości możliwość, że może jednak on wcale cię nie kocha i chce się zabawić z młodym ciałkiem. W razie najgorszego, ból będzie wtedy mniejszy.
46 2018-01-28 19:40:18 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2018-01-28 19:40:58)
Nie, nie odpowiada mi taki układ ale nie potrafię go zostawić. Wiem, że żona go olewa, wiem, że nie sypiają ze sobą ( nie mówi mi o tym z litości, żebym ja poszła z nim do łóżka bo długo się znamy i gdyby miał to zaproponować to już dawno by to zrobił), w sumie mało ze sobą przebywają, łączą ich głównie dzieci. Zawsze gdy się widzimy dużo rozmawiamy więc to jasne, że jemu zarówno jak i mi o to chodzi i żal byłoby to stracić...
Chociaż ktoś kiedyś powiedział, że zdrada emocjonalna jest gorsza od fizycznej.
Czyli mężczyzna jest skrajnie nieszczęśliwy i jest zakochany po uszy w Tobie. Ale z niewyjaśnionych powodów (rodem z archiwum X) nie zakończy gehenny odchodząc do Swojej ukochanej. Serio tak uważasz? Przecież to jedno wielkie kłamstwo i Ty znasz prawdę. Masz tak niską samoocenę, że nie chcesz tego przyznać.
Nie jesteś dla Niego ważna, tylko funkcja którą pełnisz - ma z kim pogadać i wypełnić deficyt emocji. Gdy już braki zostaną wypełnione to wróci do żony. O ile no właśnie... z Jego strony to nie jest jedno wielkie kłamstwo, aby urobić Ciebie na kochankę. Gdyby wyszedł na wyrachowanego faceta mogłabyś nie chcieć z Nim dalej się spotykać, a tak przecież On taki biedny.
Jest zasada "nie widziałaś to nie wiesz".
ola-pol-85 napisał/a:Skoro Ci to nie odpowiada,to postaw sprawę jasno.
Zobaczysz jaką odp.uzyskasz.
Najgorsza prawda jest lepsza od życia w ułudzie,o ile masz odwagę ją usłyszeć.W sumie powiedział mi coś w stylu #gdzie cą Ci faceci gdybym ja był młodszy to nawet chwili by się nie zastanawiał#
Chyba mam odpowiedźMasz.
Pytanie tylko co teraz z tym zrobisz?A tak na marginesie,niezły bajerant z niego
Wcale nie niezły bajerant bo to standardowe teksty ![]()
Ola - z ciekawości zapytam, coby ci mógł innego powiedzieć (oprócz tej żony z którą nic go prócz dziecka nie laczy), abyś zdecydowała się na bliższą z nim relacje?
48 2018-01-28 19:50:40 Ostatnio edytowany przez mergi (2018-01-28 19:53:40)
Oj, tak ,standardowe.
Poza tym,trzeba umieć jeszcze dobrze grać swoją rolę,aby, tym standardowym tekstem , coś ugrać. ![]()
Tak jak pisałam wcześniej,mężczyzna wszystko powie,aby....
A kobieta słyszy,ale nie widzi..
A autorka musi się sama przekonać.
Muszę przyznać, że nigdy tak chłodno na niego nie patrzyłam. To zawsze był dla mnie biedny, poszukujący zrozumienia chłopak. Chyba rzeczywiście mnie omotał a ja się dałam z naiwności.
Właśnie dostałam wiadomość, że nie odzywał się bo był z rodziną w Zakopanem. Taka jestem ważna, że nawet smsa przez tydzień nie napisał...
No kur#a jaka ja jestem głupia!
Muszę przyznać, że nigdy tak chłodno na niego nie patrzyłam. To zawsze był dla mnie biedny, poszukujący zrozumienia chłopak. Chyba rzeczywiście mnie omotał a ja się dałam z naiwności.
Właśnie dostałam wiadomość, że nie odzywał się bo był z rodziną w Zakopanem. Taka jestem ważna, że nawet smsa przez tydzień nie napisał...
No kur#a jaka ja jestem głupia!
Spojrz na to z drugiej strony, to bardzo dobra wiadomość, w znaczeniu, że rozwiał Twoje wątpliwości.
Ale uważaj, bo coś mi się zdaje , że on może Cię jescze nagabywac, coś w stylu, że to dla dziecka pojechali i że przy żonie nie chciał smsowac , różnie bywa, zachowaj rozsądek.
Muszę przyznać, że nigdy tak chłodno na niego nie patrzyłam. To zawsze był dla mnie biedny, poszukujący zrozumienia chłopak. Chyba rzeczywiście mnie omotał a ja się dałam z naiwności.
Właśnie dostałam wiadomość, że nie odzywał się bo był z rodziną w Zakopanem. Taka jestem ważna, że nawet smsa przez tydzień nie napisał...
No kur#a jaka ja jestem głupia!
Coś za szybko poszło. Wkurzona bo nie zaproponował, żebyś się z nimi zabrała? ![]()
Ale uważaj, bo coś mi się zdaje , że on może Cię jescze nagabywac, coś w stylu, że to dla dziecka pojechali i że przy żonie nie chciał smsowac ,
i że nie spał z żoną ![]()
rossanka napisał/a:Ale uważaj, bo coś mi się zdaje , że on może Cię jescze nagabywac, coś w stylu, że to dla dziecka pojechali i że przy żonie nie chciał smsowac ,
i że nie spał z żoną
Tak, jasne.;)
ósemka napisał/a:rossanka napisał/a:Ale uważaj, bo coś mi się zdaje , że on może Cię jescze nagabywac, coś w stylu, że to dla dziecka pojechali i że przy żonie nie chciał smsowac ,
i że nie spał z żoną
Tak, jasne.;)
Nie odpisałam! I tak dużo. Nawet nie pomyślał, że może zrobić mi tymi słowami przykrość.
Oj chyba bez słowa zakończę tę znajomość. Wtedy może jemu da coś do myślenia?
No tak, że nie śpi z żoną, a dzieci to tak przypadkiem
Nawet jakby żona znowu zaszła w ciąże, to przypadek ![]()
rossanka napisał/a:ósemka napisał/a:i że nie spał z żoną
Tak, jasne.;)
Nie odpisałam! I tak dużo. Nawet nie pomyślał, że może zrobić mi tymi słowami przykrość.
Oj chyba bez słowa zakończę tę znajomość. Wtedy może jemu da coś do myślenia?
Teraz nie rozumiem, co mu ma to dać do myślenia?
On nie istnieje. Jest żonaty, więc jako facet nie istnieje,
Oj chyba bez słowa zakończę tę znajomość. Wtedy może jemu da coś do myślenia?
Z całą pewnością jego świat się zawali. ![]()
Z całą pewnością jego świat się zawali.
![]()
Musiałam.Nie mogłam się powstrzymać .
rossanka napisał/a:ósemka napisał/a:i że nie spał z żoną
Tak, jasne.;)
Nie odpisałam! I tak dużo. Nawet nie pomyślał, że może zrobić mi tymi słowami przykrość.
Oj chyba bez słowa zakończę tę znajomość. Wtedy może jemu da coś do myślenia?
Najwyżej, że będzie musiał zmarnować własną energię na szukanie nowego "czasoumilacza".
Muszę przyznać, że nigdy tak chłodno na niego nie patrzyłam. To zawsze był dla mnie biedny, poszukujący zrozumienia chłopak. Chyba rzeczywiście mnie omotał a ja się dałam z naiwności.
Właśnie dostałam wiadomość, że nie odzywał się bo był z rodziną w Zakopanem. Taka jestem ważna, że nawet smsa przez tydzień nie napisał...
No kur#a jaka ja jestem głupia!
Olej go tak samo jak on to zrobil z Toba.
''Jak komus zalezy znajdzie sposob.Jak komus nie zalezy znajdzie powod.''- to sobie wbij do glowki ![]()
@autorka
Jak wchodzisz w relację z żonatym facetem, to on zakłada, że akceptujesz ten fakt.
Jeśli chodzi ci o coś innego, to po przekroczeniu pewnej granicy musisz mieć odwagę na konfrontację oczekiwań i przyjęcie do wiadomości jego stanowiska.
W tym wypadku właściwie sam dał ci do zrozumienia, że na nic specjalnego nie masz co liczyć. Jak chcesz mieć szanse na szczęście, to odetnij się od niego, żeby nie marnował twojego czasu.
62 2018-01-29 20:19:59 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-01-29 20:38:30)
Statystyki są jednoznaczne. Faceci rzadko zostawiaj żony dla kochanek. Bo i jak szanować taką kobietę, która daje się traktować jak ścierka? Szmatę się używa i wyrzuca, a nie trzyma w domu.
Faceci rzadko zostawiają żony dla kochanek, bo w większości przypadków, czyli tak właśnie statystycznie biorąc, romanse przez nich zainicjonowane mają jedynie na celu podnieść ich ego lub/i urozmaicić nudne życie intymne. I dlatego w większości przypadków sprowadzają młode i naiwne dziewczęta do roli tych osławionych już "ścier" i "szmat". W domu trzymają żonę, której poprzez zdradę ze "ścierą" okazują swój szacunek, wierność, i budują, przez pajęczynę wyrafinowanych i perfidnych kłamstw, klimat zaufania. Nic tylko takiego sobie brać na własność. Pytanie jest wyłącznie o to, kto tutaj tak naparwdę jest tą "szmatą"(?)
63 2018-01-29 21:18:25 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2018-01-29 21:19:59)
czekoladazfigami napisał/a:Statystyki są jednoznaczne. Faceci rzadko zostawiaj żony dla kochanek. Bo i jak szanować taką kobietę, która daje się traktować jak ścierka? Szmatę się używa i wyrzuca, a nie trzyma w domu.
Faceci rzadko zostawiają żony dla kochanek, bo w większości przypadków, czyli tak właśnie statystycznie biorąc, romanse przez nich zainicjonowane mają jedynie na celu podnieść ich ego lub/i urozmaicić nudne życie intymne. I dlatego w większości przypadków sprowadzają młode i naiwne dziewczęta do roli tych osławionych już "ścier" i "szmat". W domu trzymają żonę, której poprzez zdradę ze "ścierą" okazują swój szacunek, wierność, i budują, przez pajęczynę wyrafinowanych i perfidnych kłamstw, klimat zaufania. Nic tylko takiego sobie brać na własność. Pytanie jest wyłącznie o to, kto tutaj tak naparwdę jest tą "szmatą"(?)
Dokładnie.
Najczęściej to nie kochanka, a właśnie taki mąż to osoba którą jak najszybciej trzeba wyrzucić z życia. Wykorzystywanie dwóch osób poprzez świadome wyrachowanie. Czysta obrzydliwość - taki oksymoron.
Proponuję na ten użytek rzeczownik rodzaju męskiego czyli "mop" ![]()
65 2018-01-30 11:42:11 Ostatnio edytowany przez Olinka (2018-01-30 12:11:56)
...nie masz zamiaru rozwalać ale i tak wszystko [wulgaryzm]
Dziewczyno przeczytaj mojego posta a zobaczysz jak mocno i ile osób skrzywdzisz swoją chwilową fascynacją nad żonatym facetem...nie rób tego