Kochani,piszemy tutaj o naszych problemach....Miłosnych,tych w pracy,ale ja tym razem z innej beczki.....Piszę o tym kolejny raz bo niestety nikt mi nie odpisał a ja mam wiedlki problem bo nie wiem czy powinnam i coś mi się należy a nie wiem czy iśc z tą sprawą do sądu.....I nie chcąc pewnie pokłocona zostanę z rodziną.....Więc może zacznę......Cała sprawa zaczęła się jakieś 15-16 lat temu....Piszę w tej sprawie bo strasznie mi z tym ciężko....Nie jedną noc przepłakałam w nocy w poduszkę....To był dzień mojego wyjazdu z pracy na wycieczkę do Włoch i pewnie jak bym nie pojechała to do dnia dzisiejszego bym tam nie pojechała(finanse,rzecz jasna).W ten sam dzień zadzwoniła do mnie siostra i powiedziała mi że popołudniu mam być u rodziców bo chcieli ze mną porozmawiać ale ona nie chciała mi powiedzieć o co chodzi.Nie mogłam pojechać(NIESTETY),jak się dowiedziałam po powrocie do domu okazało się że Moi rodzice zrobili podział majątku tzw zapis.Nie pisałam jeszcze że mam 7ro rodzeństwa.Mam starszego tylko o 2 lata rata i potem ja i to właśnie Ja pomagałam rodzicom w polu,obejściu,przy reszcie rodzeństwa....I jak mnie potraktowano????Posłuchajcie....Najstarszy brat dostał drogę do domu bo jak się okazało dom jego teściów nie miał dojazdu....Młodszy brat dostał działkę pod budowę domu.....Siostra dostał najpiękniejszą działkę chyba w najpiękniejszym miejscu w okolicy....A reszta dostał się najmłodszemu bratu....Dom,pole.......Dom na dzień dzisiejszy stoi pusty...Niszczeje jest on na wielkiej działce wraz ze stodołą i stajnią....Cały mój problem to taki że nie mogę porozumieć się z moim najlmłodszym bratem.Kiedy ja zaczynam rozmowę na temat działki którą ja też chciała bym dostać to on alebo zmienia temat albo mi mówi....Mów z moją żoną......Ale dlaczego ja mam rozmawiać z bratową skoro to on powinienł podjąć decyzję....Ona przyszła na gotowe.....Jest mi ciężko z tym bo nie mogę sobie wydarować że tak zostałam potraktowana,tatajuż zmarł,mama żyje...Nie chcę przy niej poruszać tej rozmowy bo to już starsza osoba(83)i po co jej stre ale jak znam ich i życie to oni przy niej nie mają skrupułów i pewnie o tym rozmawiają....Pomóżcie mi w tym.....NIE WIEM CZY WOGÓLE COŚ MI SIĘ NALEŻY CZY POWINNAM IŚC Z TĄ SPRAWĄ DO SĄDU JAK ON MI NIC NIE DA???????MOŻE KTOŚ Z WAS ZNA SIĘ NA PRAWIE I MI POMOŻE??????BŁAGAM WAS.....:)ZAMIA
Podobne tematy
2 2015-05-29 08:11:34 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-05-29 08:11:59)
Nic Ci się nie należy jeśli zostało zapisane, poza zachowkiem jak umrze Twoja mama. O zachowek trzeba wystąpić do sądu.
Piszesz, ze rodzice zrobili zapis.Co to znaczy ? Darowizna jak sie domyslam ?
Darowizne mogli zrobic na kogo im sie podoba, nawet na sasiada i dzieciom nic do tego.Rodzice mogliby te darowizne odwolac powolujac sie na razaca niewdziecznosc.A tutaj tego nie widze.
Tato zmarl, a mama zyje.Czy mama ma jeszcze jakis majatek ? Czy wszystko porozdawala ?
To w sumie był majątek mamy bo tata przyszedł na gotowca.....Dziękuję wam za odpowiedź...Miłego dnia kochani
Piszę o tym kolejny raz bo niestety nikt mi nie odpisał (...)
Zgodnie z Regulaminem Forum dublowanie wątków jest zabronione, dlatego uprzedzam, że kolejne wątki dotyczące tego samego problemu będą usuwane. Proszę o zapoznanie się z regulaminem i stosowanie do jego zasad oraz umieszczanie tematów we właściwym dziale - ten przenoszę.
Z pozdrowieniami, Olinka
6 2015-06-04 22:34:15 Ostatnio edytowany przez idylla333 (2015-06-04 22:35:11)
Kochani,piszemy tutaj o naszych problemach....Miłosnych,tych w pracy,ale ja tym razem z innej beczki.....Piszę o tym kolejny raz bo niestety nikt mi nie odpisał a ja mam wiedlki problem bo nie wiem czy powinnam i coś mi się należy a nie wiem czy iśc z tą sprawą do sądu.....I nie chcąc pewnie pokłocona zostanę z rodziną.....Więc może zacznę......Cała sprawa zaczęła się jakieś 15-16 lat temu....Piszę w tej sprawie bo strasznie mi z tym ciężko....Nie jedną noc przepłakałam w nocy w poduszkę....To był dzień mojego wyjazdu z pracy na wycieczkę do Włoch i pewnie jak bym nie pojechała to do dnia dzisiejszego bym tam nie pojechała(finanse,rzecz jasna).W ten sam dzień zadzwoniła do mnie siostra i powiedziała mi że popołudniu mam być u rodziców bo chcieli ze mną porozmawiać ale ona nie chciała mi powiedzieć o co chodzi.Nie mogłam pojechać(NIESTETY),jak się dowiedziałam po powrocie do domu okazało się że Moi rodzice zrobili podział majątku tzw zapis.Nie pisałam jeszcze że mam 7ro rodzeństwa.Mam starszego tylko o 2 lata rata i potem ja i to właśnie Ja pomagałam rodzicom w polu,obejściu,przy reszcie rodzeństwa....I jak mnie potraktowano????Posłuchajcie....Najstarszy brat dostał drogę do domu bo jak się okazało dom jego teściów nie miał dojazdu....Młodszy brat dostał działkę pod budowę domu.....Siostra dostał najpiękniejszą działkę chyba w najpiękniejszym miejscu w okolicy....A reszta dostał się najmłodszemu bratu....Dom,pole.......Dom na dzień dzisiejszy stoi pusty...Niszczeje jest on na wielkiej działce wraz ze stodołą i stajnią....Cały mój problem to taki że nie mogę porozumieć się z moim najlmłodszym bratem.Kiedy ja zaczynam rozmowę na temat działki którą ja też chciała bym dostać to on alebo zmienia temat albo mi mówi....Mów z moją żoną......Ale dlaczego ja mam rozmawiać z bratową skoro to on powinienł podjąć decyzję....Ona przyszła na gotowe.....Jest mi ciężko z tym bo nie mogę sobie wydarować że tak zostałam potraktowana,tatajuż zmarł,mama żyje...Nie chcę przy niej poruszać tej rozmowy bo to już starsza osoba(83)i po co jej stre ale jak znam ich i życie to oni przy niej nie mają skrupułów i pewnie o tym rozmawiają....Pomóżcie mi w tym.....NIE WIEM CZY WOGÓLE COŚ MI SIĘ NALEŻY CZY POWINNAM IŚC Z TĄ SPRAWĄ DO SĄDU JAK ON MI NIC NIE DA???????MOŻE KTOŚ Z WAS ZNA SIĘ NA PRAWIE I MI POMOŻE??????BŁAGAM WAS.....:)ZAMIA