Witam.
Spotykam się z dziewczyną ponad miesiąc, robimy sobie małe wycieczki (na terenie miasta gdzie studiujemy), kawiarnie itp. Ona to uważa, że jesteśmy razem, ale dopiero próbujemy stworzyć związek nie wiadomo czy wypali. Jest dość konserwatywna, religijna, mało emocjonalna. Za wszystkie nasze wspólne wyjścia płacę ja, ona czasem sama postawi coś małego. Niedawno rozmawialiśmy na temat wakacji (mieszkamy daleko od siebie). Zaproponowałem, że nie mam z kim jechać i fajnie jakby mi towarzyszyła (zależy mi na tym bo szczerze nie mam z kim pojechać a nie chcę jechać samemu), ona powiedziała, że uważa to za zły pomysł, bo za krótko się znamy (wtedy będzie już z 5 miesięcy), nie ma pieniędzy wcale i rodzice by jej nie pozwolili (chociaż od paru lat jest pełnoletnia!).
Ogólnie dziewczyna traktuje to jakoś tak zbyt na luzie, nie zaprosiła mnie jeszcze do swojego miasta.
Co mam zrobić, nalegać później w wakacje, czy odpuścić? Ogólnie czy ta relacja jest w porządku, że to tak mówi - czy jej zależy?
Pozdrawiam
Podobne tematy
Może zaproponuj, że chciałbyś zobaczyć jej miasto. Co do wakacji może jej głupie ze miałbyś za nią płacić... Co do rodziców, tez tego nie rozumiem.
Witam.
Spotykam się z dziewczyną ponad miesiąc, robimy sobie małe wycieczki (na terenie miasta gdzie studiujemy), kawiarnie itp. Ona to uważa, że jesteśmy razem, ale dopiero próbujemy stworzyć związek nie wiadomo czy wypali. Jest dość konserwatywna, religijna, mało emocjonalna. Za wszystkie nasze wspólne wyjścia płacę ja, ona czasem sama postawi coś małego. Niedawno rozmawialiśmy na temat wakacji (mieszkamy daleko od siebie). Zaproponowałem, że nie mam z kim jechać i fajnie jakby mi towarzyszyła (zależy mi na tym bo szczerze nie mam z kim pojechać a nie chcę jechać samemu), ona powiedziała, że uważa to za zły pomysł, bo za krótko się znamy (wtedy będzie już z 5 miesięcy), nie ma pieniędzy wcale i rodzice by jej nie pozwolili (chociaż od paru lat jest pełnoletnia!).
Ogólnie dziewczyna traktuje to jakoś tak zbyt na luzie, nie zaprosiła mnie jeszcze do swojego miasta.
Co mam zrobić, nalegać później w wakacje, czy odpuścić? Ogólnie czy ta relacja jest w porządku, że to tak mówi - czy jej zależy?
Pozdrawiam
Czy tobie na niej zależy, bo jakoś na te wakacje chciałbyś wyjechać z kimś (byle kto), byle nie być sam. A czy ona czy ktoś inny, pal licho.
Doceń co ta dziewczyna ci mówi: ona mówi wprost, że nie ma kasy, że rodzice jej nie dają. Jakby ci szczerze na niej zależało, to byś powiedział, że większą część kosztów (jeśli możesz oczywiście) pokryjesz i żeby ona się nie martwiła.
A tak, nie dosyć, że dziewczynie pewnie przykro, że nie ma kasy i może trochę wstyd, to jeszcze ty jesteś zniesmaczony, że ona się nie rzuca tobie naszyję i nie jedzie. 5 miesięcy znajomości nie zobowiązuje nikogo do wspólnego spędzania wakacji. Z resztą, ona chyba nie czuje z tobą bliskości, to jak piszesz, jest jakieś chłodne, wykalkulowane.
Zastanów się do kogo masz pretensje: do siebie, że masz oczekiwania albo, że zbyt słabą weź z nią stworzyłeś, do niej, że nie leci na twoje skinienie i nie ma kasy, do życia, że kasa musi wchodzić w grę?