Witam, wszystkich serdecznie. Jestem po 40, rozwiodłam się niedawno, ale niestety czuję się samotna. I chciałabym to zmienić, ale nie wiem jak podrywa się facetów, dawno tego nie robiłam. Mam tez wrażenie, że wysyłam jakieś dziwne sygnały do facetów, "kastruję" ich czy co, obawiają się mnie, może. Nie wiem. Ale do rzeczy.
W styczniu koleżanka namówiła mnie na narty i ku mojemu zdziwieniu pojechałyśmy z jej kolegą, który był w trakcie rozwodu. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, była swobodna atmosfera, wyglądało, że jest mną zainteresowany. Powtarzał, że blisko mieszkamy i musimy trzymać się razem, opowiadał o górach, itd. Po powrocie raz przyszedł do mnie, ot rozmowa....wychodząc zapytał "i jak my się teraz spotkamy", coś tam bąknęłam, on wyszedł i ....Nigdy pierwszy ze mną się nie skontaktował, wysyłałam mu życzenia na święta np. po prostu odpisywał. Przestałam inicjować kontakt, ale w piątek napisałam do niego, oddzwonił w sobotę, powiedziałam mu, że chcę z nim pobiegać wiedząc, że on biega. Zaczął mi opowiadać, że jego sprawa rozwodowa posuwa się do przodu i wydawało się, że chętnie ze mną pobiega, umówiliśmy się na wtorek, ale nawet nie zadzwonił. Był dzień matki, więc może nie mógł, we środę wiem, że miał dyżur, ale dziś znowu cisza. Czuję się zawiedziona, nie chodzi już nawet o to, że mielibyśmy byc parą, ale może on ma jakiegoś fajnego kolegę, zależałoby mi chociaż na bliższej znajomości. Nie wiem jak postępować.
Może jakieś sugestie?
Podobne tematy
Witam.
A Wasz kontakt od przyjazdu z nart był sporadyczny czy częsty?
Sporadyczny.
Ale go chyba zapytam wprost, czy zapomniał czy mnie unika, czy może jego dziewczyna będzie zazdrosna.
Sporadyczny.
Ale go chyba zapytam wprost, czy zapomniał czy mnie unika, czy może jego dziewczyna będzie zazdrosna.
To On ma Dziewczynę?
Raczej nie, to do wybadania sytuacji.