netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

chyba sobie nie radzę...

9 odpowiedzi3 262 wyświetleniazałożony przez natkap, 25.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » chyba sobie nie radzę...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-05-25 00:59:11)

Temat: chyba sobie nie radzę...

Po ostatnich sytuacjach zrobiłam się zbyt wrażliwa i ciągle w duszy panikuje przez co nie mogę się na niczym skupić,
nie mam na nic ochoty, jest mi słabo.
Jedną z tych sytuacji jest ostatnio moja relacja z byłym? chłopakiem. Jesteśmy w sobie do szaleństwa zakochani.
Jesteśmy ponad 3 lata i nadal widzę w jego oczach błysk, jak mnie widzi. Mamy po 22 lata.
Widzę, że mnie podziwia i jego uczucia się nie zmieniły, ale twierdzi, że zmarnuje sobie i mi życie, bo zbyt się zdzieramy, kłócimy i że tak trzeba.
Postanowił rozstać się ze mną, ale on nie chce tracić ze mną kontaktu.
Twierdzi, że możemy wciąż się widywać,  jechać na wakacje, za kilka miesięcy również być jego lokatorką i wiele innych rzeczy.
...ale ja jego przyjaciółką nie chcę być i nie mogę, bo mnie to niszczy od środka.
Rozmawiając z nim zaznaczyłam wielokrotnie, że mi ciężko żyć w takiej relacji i że mam nadzieję, że to okres przejściowy.
W sumie nie wiem, co o tym myśleć.
Dodam, że on już ma dość rozmowy ze mną na ten temat, bo uważa, że się powtarzam (ma rację).
Twierdzi, że jak na razie jest normalnie, tylko ja robię problemy i histeryzuje.
Czy on to po prostu robi dla mnie? Czy to jakaś cholerna gra? ...choć po rozmowie z nim nie wydaje mi się, by grał.
Chciałabym z kimś porozmawiać o tym, niewielu osobom mówię o swoich sprawach, każdy ma swoje sprawy, a ja zaraz eksploduję, jak tego z siebie nie wyduszę...

2

Odp: chyba sobie nie radzę...

Szkoda, że nikt nic nie napisze..;/

3

Odp: chyba sobie nie radzę...

Trudno wyczuć, co mu w głowie siedzi; może chce wolności, ale jednocześnie trzymać Cię w rezerwie

4

Odp: chyba sobie nie radzę...
natkap napisał/a:

Po ostatnich sytuacjach zrobiłam się zbyt wrażliwa i ciągle w duszy panikuje przez co nie mogę się na niczym skupić,
nie mam na nic ochoty, jest mi słabo.
Jedną z tych sytuacji jest ostatnio moja relacja z byłym? chłopakiem. Jesteśmy w sobie do szaleństwa zakochani.
Jesteśmy ponad 3 lata i nadal widzę w jego oczach błysk, jak mnie widzi. Mamy po 22 lata.
Widzę, że mnie podziwia i jego uczucia się nie zmieniły, ale twierdzi, że zmarnuje sobie i mi życie, bo zbyt się zdzieramy, kłócimy i że tak trzeba.
Postanowił rozstać się ze mną, ale on nie chce tracić ze mną kontaktu.
Twierdzi, że możemy wciąż się widywać,  jechać na wakacje, za kilka miesięcy również być jego lokatorką i wiele innych rzeczy.
...ale ja jego przyjaciółką nie chcę być i nie mogę, bo mnie to niszczy od środka.
Rozmawiając z nim zaznaczyłam wielokrotnie, że mi ciężko żyć w takiej relacji i że mam nadzieję, że to okres przejściowy.
W sumie nie wiem, co o tym myśleć.
Dodam, że on już ma dość rozmowy ze mną na ten temat, bo uważa, że się powtarzam (ma rację).
Twierdzi, że jak na razie jest normalnie, tylko ja robię problemy i histeryzuje.
Czy on to po prostu robi dla mnie? Czy to jakaś cholerna gra? ...choć po rozmowie z nim nie wydaje mi się, by grał.
Chciałabym z kimś porozmawiać o tym, niewielu osobom mówię o swoich sprawach, każdy ma swoje sprawy, a ja zaraz eksploduję, jak tego z siebie nie wyduszę...

Widzisz, nawet tu oczekujesz natychmiastowego rozwiazania. Dlaczego np. uwazasz ze milosc czy porzadanie to mus bycia z kims? Przeciez sa rozne sytuacje, ktore to moga uniemozliwiac. Np. chlopak moze Cie trzymac w rezerwie ale moze rowniez dla szacunku, dla zachowania dobrych wspomnien, nie chciec kontynulowac relacji, ktora jest toksyczna przez np. Twoje bluszczenie, ciagle klotnie i spory byc moze z obu stron. Lepiej wiec nie ulegac i nie godzic sie na jakies karykatury relacji, w stylu niby przyjazn, seks uklad, itp. bo to wyniszczy kiedy bedzie powierzchowne a bedziecie oczekiwac, np. Ty, glebi uczuciowej i wsparcia zyciowego, w tej relacji. Lepiej sie pogodzic z faktami i z tym ze on nie chce byc z Toba. Nie musisz tego do konca rozumiec. Czasami trudno zrozumiec drugiego czlowieka. Problemem sa twoje emocje i tylko to. Nie sa one dla Ciebie przyjazne bo ciagle czujesz niepokoj, cos miec zamiast byc osoba, ktora siebie ceni, nieznaleznie od sytuacji. Nie mozna tez uzalezniac swojego zycia od drugiego czlowieka, tym bardziej nierealnych wyobrazen, jak to ma miejsce, w praktyce, w Twojej sytuacji.

5

Odp: chyba sobie nie radzę...

Widzisz, nawet tu oczekujesz natychmiastowego rozwiazania. Dlaczego np. uwazasz ze milosc czy porzadanie to mus bycia z kims? Przeciez sa rozne sytuacje, ktore to moga uniemozliwiac. Np. chlopak moze Cie trzymac w rezerwie ale moze rowniez dla szacunku, dla zachowania dobrych wspomnien, nie chciec kontynulowac relacji, ktora jest toksyczna przez np. Twoje bluszczenie, ciagle klotnie i spory byc moze z obu stron. Lepiej wiec nie ulegac i nie godzic sie na jakies karykatury relacji, w stylu niby przyjazn, seks uklad, itp. bo to wyniszczy kiedy bedzie powierzchowne a bedziecie oczekiwac, np. Ty, glebi uczuciowej i wsparcia zyciowego, w tej relacji. Lepiej sie pogodzic z faktami i z tym ze on nie chce byc z Toba. Nie musisz tego do konca rozumiec. Czasami trudno zrozumiec drugiego czlowieka. Problemem sa twoje emocje i tylko to. Nie sa one dla Ciebie przyjazne bo ciagle czujesz niepokoj, cos miec zamiast byc osoba, ktora siebie ceni, nieznaleznie od sytuacji. Nie mozna tez uzalezniac swojego zycia od drugiego czlowieka, tym bardziej nierealnych wyobrazen, jak to ma miejsce, w praktyce, w Twojej sytuacji.

Chciałam po prostu z kimś o tym porozmawiać, bo naprawdę nie chce wylewać swoje żale osobom, które znam.
Tyle, że jego zachowanie jest sprzeczne z tym, co mówi.
Z jednej strony się stara, wczoraj po mnie przyjechał, troszczy się, a z drugiej strony mówi coś innego.
Serce nie sługa.

6

Odp: chyba sobie nie radzę...
natkap napisał/a:

Widzisz, nawet tu oczekujesz natychmiastowego rozwiazania. Dlaczego np. uwazasz ze milosc czy porzadanie to mus bycia z kims? Przeciez sa rozne sytuacje, ktore to moga uniemozliwiac. Np. chlopak moze Cie trzymac w rezerwie ale moze rowniez dla szacunku, dla zachowania dobrych wspomnien, nie chciec kontynulowac relacji, ktora jest toksyczna przez np. Twoje bluszczenie, ciagle klotnie i spory byc moze z obu stron. Lepiej wiec nie ulegac i nie godzic sie na jakies karykatury relacji, w stylu niby przyjazn, seks uklad, itp. bo to wyniszczy kiedy bedzie powierzchowne a bedziecie oczekiwac, np. Ty, glebi uczuciowej i wsparcia zyciowego, w tej relacji. Lepiej sie pogodzic z faktami i z tym ze on nie chce byc z Toba. Nie musisz tego do konca rozumiec. Czasami trudno zrozumiec drugiego czlowieka. Problemem sa twoje emocje i tylko to. Nie sa one dla Ciebie przyjazne bo ciagle czujesz niepokoj, cos miec zamiast byc osoba, ktora siebie ceni, nieznaleznie od sytuacji. Nie mozna tez uzalezniac swojego zycia od drugiego czlowieka, tym bardziej nierealnych wyobrazen, jak to ma miejsce, w praktyce, w Twojej sytuacji.

Chciałam po prostu z kimś o tym porozmawiać, bo naprawdę nie chce wylewać swoje żale osobom, które znam.
Tyle, że jego zachowanie jest sprzeczne z tym, co mówi.
Z jednej strony się stara, wczoraj po mnie przyjechał, troszczy się, a z drugiej strony mówi coś innego.
Serce nie sługa.

Przeciez sie jasno zadeklarowal a Ty myslisz ze jego postepowanie swiadczy o tym, czego bys sobie zyczyla? Jest dokladnie odwrotnie. To ty sobie cos wyobrazasz i odszukujesz
potwierdzenie na to w jego postepowaniu a on swoich deklaracji nie zmienil i nie zmieni. W sumie po co ma rezygnowac z dostepnego dupczenia jesli ma do tego okazje? Ty
bys zrezygnowala? Przeciez wiedzac to wszystko nie rezygnujesz. Nie ma sie wiec co dziwic ani jemu ani Tobie. Trzeba jedynie oczkiwac momentu kiedy jedno z was pierwsze zrozumie
ze obecna sytuacja prowadzi do wyniszczenia moralnego i szacunku do samego siebie, ze nic z tego dobrego na przyszlosc nie wyniknie.

Zachowania, ktore opisujesz sa powierzchowne. Nic, absolutnie nic z nich nie wynika. To minimum staran, ktore nalezy podjac zeby sobie...no wiesz co. Prawdziwe dowody milosci
ze strony mezczyzny to zapewnienie jest spokoju emocjonalno-uczuciowego, stalosci i poczucia bezpieczenstwa. Tutaj tego nie ma.

Dziewczyno, daj sobie tez spokoj z wmawianiem nam, osobom doswiadczonym (no moze tylko nieco bardziej) ze pewne postepowania, sa czyms, czym nie sa. Moze tego nie widzisz ale przeciez
widzisz okresole skutki i oczekiwania. Wystarczy jednak sobie sprecyzowac np. piszac na kartce czy to jest to czego oczekujesz i co i dlaczego sie zmieni. Wtedy moze staniesz wobec twardych
faktow a nie wobec swoich wyobrazen.

7

Odp: chyba sobie nie radzę...

Kochana, niestety Twoja historia jest bardzo podobna do setki tutaj wypisywanych i sama coś bardzo podobnego przeżyłam.
W jego głowie nie siedzimy więc co on myśli nie powiemy Ci. Jedyne co mogę doradzić to nie zastanawiaj się czemu się tak zachowuje, nie domyślaj się sama niczego i nie szukaj pretekstów na to żeby udowodnić sobie samej jak on bardzo Cie kocha.
Przyjmij do wiadomości fakt ten, który powiedział Ci wprost a mianowicie, że nie chce z Tobą być.
Wierz mi, to samo przechodzę i wiem co czujesz ale trzeba w końcu brac do wiadomości słowa, które są wypowiadane a nie analizować zachowanie tak żeby utrzymac w sobię resztkę nadziei.

Bądź silna! Trzymam kciuki!

8 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-05-26 02:04:25)

Odp: chyba sobie nie radzę...

Widziałam się z nim. Ze spotkania g w sumie wyniosłam.
Przytulał mnie sam z siebie, buziakował, ale bez zmian powtarzał to samo.
Nie wiem już, czy lepiej będzie pożegnać go na amen, czy spędzać z nim dalej czas i może po tym czasie coś z tego będzie.
Strasznie z tym się gubię.
Jeden użytkownik napisał coś o sexie, więc od razu piszę, że jemu nie chodzi o sex.
Po 1. jakby chciał, miałby już inne do łóżka, po 2. powiedział, bym go nie zapraszała do siebie, bo wtedy samo z siebie to wyniknie.
...więc tu nie o to się rozchodzi. Fakt faktem jestem dla niego mega atrakcyjna i nie może powstrzymać się od dotknięcia mnie, ale dziś zaszedł mnie od tyłu, przytulił jak kiedyś podczas związku, sam z siebie, to było super przyjemne uczucie.
Wiem, że on zachowuje się inaczej niż by chciał, bo z jednej strony mnie kocha i pożąda, a z drugiej strony nie widzi sensu bycia razem z kimś, z kim wie, że może nie ułożyć się w życiu.
Pogubiłam się...

Kiedyś podczas rozstań zajmowałam się sobą, nie odzywałam się do niego i zawsze odzywał się on, tęsknił i był zazdrosny, a teraz? Teraz boję się, że jak utracę z nim kontakt, to on pomyśli "tak musiało być" i nie będzie o mnie w żaden sposób walczyć.

Wkrótce idę na imprezę i dodał, bym nie ubierała się jakoś w spódniczki, czy coś, bo to jest brak szacunku do byłego związku i wstydziłby się za mnie. I widzę tu już zazdrość jego. Do tego dodał, że przyjdzie, by mnie zobaczyć tam. Na początku myślałam, że to żart, po czym powiedział, że nie, naprawdę przyjdzie.
Jest dziwny jeśli chodzi o sprawy miłosne. Mam wrażenie, że sam nie wie czego chce.
Na spotkaniu nie widzę różnicy, że jesteśmy osobno, a nadal mówi, że do siebie nie pasujemy i nic z tego nie będzie.

Dla innych wyda się to głupie, "głupia laska", ale miłość nie sługa, mam z nim mega super wspomnienia, jest moją miłością i nie potrafię od tak sobie odejść. sad

Chyba przestanę do niego się odzywać, niech odezwie się sam, zobaczymy co z tego wyniknie, jak będzie reagować jak przestanę walczyć o niego i o nas.

9

Odp: chyba sobie nie radzę...

Miłość-co ona z nami robi. smile
Doskonale rozumiem Twoje zachowanie robiłam to samo.
Widac, że chłopakowi ciężko się z Tobą rozstać ale z drugiej strony skoro taka podjął decyzje trzeba to uszanować... są szanse, że nabierze rozumu do głowy. Nawet na tym forum jest wiele historii, w których ukochana osoba po prostu chciała wrócić szczególnie, że rozstanie wynikło z błahego powodu jednak dobrze jest mieć też to na uwadze, że wcale tak być nie musi czego jestem przykładem.
Daj mu zatęsknić, daj mu się zastanowić i poczekaj co zrobi.
Po prostu daj mu czas smile
Wiem, że będzie ciężko ale powinien odczuć konsekwencje swojej decyzji smile

My kobiety jesteśmy silne pamiętaj! smile

10 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-05-26 11:57:25)

Odp: chyba sobie nie radzę...
Enii napisał/a:

Miłość-co ona z nami robi. smile
Doskonale rozumiem Twoje zachowanie robiłam to samo.
Widac, że chłopakowi ciężko się z Tobą rozstać ale z drugiej strony skoro taka podjął decyzje trzeba to uszanować... są szanse, że nabierze rozumu do głowy. Nawet na tym forum jest wiele historii, w których ukochana osoba po prostu chciała wrócić szczególnie, że rozstanie wynikło z błahego powodu jednak dobrze jest mieć też to na uwadze, że wcale tak być nie musi czego jestem przykładem.
Daj mu zatęsknić, daj mu się zastanowić i poczekaj co zrobi.
Po prostu daj mu czas smile
Wiem, że będzie ciężko ale powinien odczuć konsekwencje swojej decyzji smile

My kobiety jesteśmy silne pamiętaj! smile

Dziękuję za wsparcie.
Dam znać jak się do mnie odezwie...
Tyle, że problem Kochana jest nie w tym, że on ma jakiś kryzys, czy coś w tym stylu, problem tkwi w tym, że on pomimo tego, że wie, że ma ze mną super wspomnienia, kocha mnie, pożąda, ma ze mną udane dni, wie, to twierdzi, że nam się w życiu nie uda, bo charaktery nam się zdzierają. I wątpię, że jakakolwiek tęsknota, zazdrość, chęć odezwania się do mnie zmieni jego zdanie.
Jest facetem, który mocno stąpa po ziemi.

Wiele burz, jakiś małych/ dużych rozstań przeszliśmy, zawsze stęskniony wracał, mówiąc, że nie dawał sobie rady beze mnie.
Nie raz mówił, że nie znajdzie lepszej ode mnie, ale jak to on stwierdził "nie chce marnować nam życia i musimy się rozstać".

Będziemy w kontakcie, jeśli pozwolisz. smile
Nie chcę wypłakiwać się ludziom, których znam.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » chyba sobie nie radzę...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026