netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

na złość

35 odpowiedzi5 574 wyświetleniazałożony przez ont, 19.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: na złość

jak zrobić byłym na złość? co zrobić, by żałowali?

2

Odp: na złość

Być szczęśliwą osobą.

3

Odp: na złość

Pozwolić im żyć swoim życiem, a samemu zająć się swoim.
Tylko czy to będzie "na złość"? wink Jeśli jesteś NAPRAWDĘ szczęśliwa to po co? Taka myśl się nie pojawi nawet.

4

Odp: na złość

Najlepiej nic nie robić. Zająć się swoim życiem, swoimi sprawami, swoim szczęściem.

5

Odp: na złość
ont napisał/a:

jak zrobić byłym na złość? co zrobić, by żałowali?

I po co? Dla chwili wątpliwej satysfakcji i późniejszego niesmaku, że jest się w istocie małym, mściwym człowiekiem?

6

Odp: na złość
ont napisał/a:

jak zrobić byłym na złość? co zrobić, by żałowali?

"ont" czy nie lepiej popracować nad sobą i być "ponad tym" niż zniżać się do tego poziomu ... naprawdę niskie to loty chociaż zrozumiałe przez ze mnie ale UWIERZ NIE WARTO !
rumpel

7

Odp: na złość

Nie wyobrażam sobie bym mógł w jakikolwiek sposób skrzywdzić osobę którą kochałem.

W pierwszych chwilach po rozstaniu ma się zazwyczaj wiele pytań: "dlaczego", "z kim?", albo takie malutkie myśli typu: "oby spotkał(a) kogoś gorszego ode mnie" ale to jest chore myślenie.

Jak można chcieć świadomie skrzywdzić osobę którą się kochało/dalej kocha?

8

Odp: na złość

nie chodzi mi o krzywdzenie, tylko o to by ta osoba żałowała swych czynów względem mnie. dobry, satysfakcjonujący żywot bez tej osoby jest wystarczający Waszym zdaniem? nie mam zamiaru nikogo krzywdzić, krzywdzę niestety siebie, dalej kochając tego człowieka.

9

Odp: na złość

Ont,

Zechciej, proszę, zbadać dokładniej motywy, dla których chcesz podejmować działania "na złość" komuś, kto przestał być już Twoją miłością.

Złość wchodzi w spektrum wielu negatywnych odczuć, których być może doświadczasz po rozstaniu. Może być tak, że jest ona jednym z etapów przechodzenia tzw. "żałoby" po zerwaniu relacji. Obok niej równie silnie występują inne: przejmujący smutek, niewiara we własne możliwości, drażliwość, przeplatające się fale czułości i nadziei na odbudowanie związku. Taki melanż gwałtownych, silnych, zmiennych, wręcz niepohamowanych emocji, z których jedna sprzeczna jest z drugą, co wprowadza w psychice człowieka jeszcze większy zamęt, bo sam nie wie, co tak naprawdę czuje. Ot, takie szalejące pole magnetyczne życia i trudność w określeniu głównych kierunków.

Zajmując się przesadnie tymi negatywnymi emocjami, nie pozwalając im wybrzmieć i odpłynąć, można zupełnie niepotrzebnie je utrwalać i intensyfikować właśnie poprzez szukanie sposobów "zemsty", poświęcanie czasu na coś, co z założenia jest złe.
Zapewne słyszałaś, że każda negatywna emocja ma wektor skierowany w Ciebie. Jest strzałą, którą wypuszczasz zadając cierpienie sobie samej. Zamiast ukojenia i lichej satysfakcji ze zrobienia komuś na złość, pogrążasz się jeszcze bardziej.
Złość, gniew, nienawiść, to autodestrukcja. Czyżbyś nie kochała siebie i samą siebie miała w nienawiści?

10

Odp: na złość

Dobra, mi też są bliskie "wschodnie" przemyślenia i podejścia do życia. Nie chodzi mi o robienie na złość pt. wstawianie sobie głupich zdjęć na facebooku, statusów, chodzenia pod czyimś domem, znęcania się i całą paletę innych głupich/dziwnych/negatywnych rzeczy.

Związek już się rozpadł bardzo dawno temu. Ja kocham tego człowieka, życzę mu jak najlepiej i chcę by mu się dobrze wiodło, nie wchodzę mu w paradę, nie szkodzę. Chciałabym by sobie ułożył życie z kimś, mimo tego co mi zrobił, bo bardzo źle mnie traktował.
Ja sobie z nikim życia nie ułożyłam, na własne życzenie, tamten związek mnie wykończył do reszty, wątpię czy kiedykolwiek z kimkolwiek jeszcze się w życiu zwiążę. Nie mam na to ochoty.

Chodzi mi jedynie o to, bo wiem że spotyka się z wieloma kobietami, postępuje wobec nich nie w porządku, ale nie zdaje sobie z tego sprawy, powiedzmy że trochę ma nierówno pod sufitem, pewne zaburzenia itp. Oczywiście, ja chciałam pomóc mu z tego wyjść, ale ciężko było, gdyż sama miałam pewne problemy, no ale to nie jest istotne. W każdym razie tak nakreślając, niemożliwym jest ażebyśmy wrócili do siebie. Nie pytałam, nie nachodziłam, nie płakałam "wróć" (kiedyś tak, ale to było rok temu).

Chciałabym po prostu, ażeby żałował tego jak mnie potraktował, że mnie stracił... Ale nie wiem, czy to jest możliwe, skoro mnie nie kocha nawet... Zranił mnie tak mocno, że do dziś popłakuję i naprawdę tematów związków koło siebie nie widzę. Chciałabym, by chociaż było mu przykro w 1/100 tak, jak mi.

11 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-05-19 23:46:07)

Odp: na złość
ont napisał/a:

Dobra, mi też są bliskie "wschodnie" przemyślenia i podejścia do życia.

A co to są "wschodnie" przemyślenia, bo mnie zaintrygowałaś?...

ont napisał/a:

Nie chodzi mi o robienie na złość pt. wstawianie sobie głupich zdjęć na facebooku, statusów, chodzenia pod czyimś domem, znęcania się i całą paletę innych głupich/dziwnych/negatywnych rzeczy.

Mnie też nie o to chodzi.
Przykład FB(I), którym często posługują się na Forum młodzi ludzie, jako narzędziem opisu stanu ich relacji (usunął mnie - nie usunął, zmienił status "w związku"- w rozwiązku , zamieścił - usunął zdjęcia - wywołuje u mnie salwy serdecznego śmiechu i rodzaj politowania, z jakim obserwuje się małe dzieci tłukące się po głowach łopatkami i wyrywające sobie wiaderka w piaskownicy.

ont napisał/a:

Związek już się rozpadł bardzo dawno temu.

Masz 24 lata, prawda? Co oznacza dla Ciebie "bardzo dawno temu"?

12 Ostatnio edytowany przez koni (2015-05-19 23:45:39)

Odp: na złość

Jesli nic nie czul, to nie bedzie zalowal. Nie wplyniesz w zaden sposob na niego. Jesli cos czul do Ciebie, to moze zateskni raz kiedys i pomysli, ze zrobil glupote. Nie wiesz co mysli i co w nim siedzi. Szkoda czasu na tego typu rozmyslanie. Jedyne co mi przychodzi do glowy, to ulozyc sobie zycie z kims innym. Gdy bedziesz szczesliwa, w zwiazku czy sama, bedziesz zadowolona z tego, ze juz z Nim nie jestes. Bedziesz mu wdzieczna za to, ze sie uwolnilas. Moze wowczas, gdy zobaczy Cie szczesliwa i rozpromieniona, pomysli ze szkoda, ze to nie On idzie u Twego boku. Nie bedziesz szczesliwa, poki "trzymasz go" jeszcze w glowie.
aurora, podobaja mi sie Twoje wypowiedzi.

13

Odp: na złość

Nie mają czego żałować, skoro do szczęścia potrzeba Ci zemsty.

14 Ostatnio edytowany przez ont (2015-05-20 12:02:45)

Odp: na złość

Boże... "NA ZŁOŚĆ" a "ZEMSTA" to dwie różne sprawy...

hmm nie ma czego żałować? Cynicznahipo powinnaś lepiej uważać z takimi stwierdzeniami, bo nic akurat nie wiesz o tej historii. poza tym, jeśli ktoś już wypowiada się w wątkach, to raczej z szacunku do tej osoby, lepiej przeczytać całość, a nie kilka słów, bo przyznam że Twoja odpowiedź niemiłosiernie mnie zdenerwowała.

powiem więcej, ta osoba była znęcającą się nade mną tyranem, do dziś mam problemy z tym by o tym zapomnieć, i wiem że NIGDY nie spojrzę już na mężczyznę łagodnym okiem, przez to co mi zrobił, zdecydowałam że będę sama, możliwe że przez całe życie, dzieci nie chcę mieć, chcę zaadoptować dziecko, nie jestem w stanie mieszkać w Polsce, wyjeżdżam na stałe za ocean I CHCĘ BY ŻAŁOWAŁ SWEGO POSTĘPOWANIA!!!!

bo człowiek z takimi dewiacjami i takim egoizmem jak on, NIGDY NIE BĘDZIE ŻAŁOWAŁ.

TAK CYNICZNAHIPO, masz rację. nie ma czego żałować. skoro mnie zeszmacił do reszty, nie ma czego żałować. tylko problem w tym, że znam swoją wartość i wiem, że żaden facet nie jest wart tego, by ze mną iść przez życie. nie pozwolę się drugi raz zranić. nie ma mowy. nie będę z żadnym facetem już nigdy dzieliła życia. mam 24 lata. dawno znaczy rok z hakiem.

to nie jest gadanie głupiej laski, która nie wie co ze sobą zrobić. terapię już przeszłam, dzięki niej się podniosłam w dużej mierze i radzę sobie.

Wschodnie przemyślenia? chyba to jest oczywiste, co mam na myśli... chyba, że ktoś nie miał nigdy styczności z filozofią, to zapewne nie zrozumiał.

zastanówcie się nad sobą ludzie, nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka, przez Was się rozpłakałam, co za chore forum, zaraz zapewne się pojawią stwierdzenia "idź do psychologa skoro się rozpłakałaś", ale nie. ja bym chciała mieszkać w Polsce, ale nie dam rady, mieszkam już pół roku za granicą, gdzie jest lepiej, ale dostałam możliwość od losu by wyjechać dalej, więc z tego skorzystam. niby odległość geograficzna nic nie pomaga, ale pomaga mnie.

miał być ślub, miało być wszystko, ale lepiej mi samej, nigdy więcej nie pozwolę się nikomu zranić.

zamykam ten wątek bo znów się posypią rady niczym z gazety dla upośledzonych emocjonalnie nastolatek, skoro chcecie się bawić w psychologów, to coś Wam niestety nie wyszło.

15 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-20 13:08:14)

Odp: na złość
ont napisał/a:

Boże... "NA ZŁOŚĆ" a "ZEMSTA" to dwie różne sprawy...

hmm nie ma czego żałować? Cynicznahipo powinnaś lepiej uważać z takimi stwierdzeniami, bo nic akurat nie wiesz o tej historii. poza tym, jeśli ktoś już wypowiada się w wątkach, to raczej z szacunku do tej osoby, lepiej przeczytać całość, a nie kilka słów, bo przyznam że Twoja odpowiedź niemiłosiernie mnie zdenerwowała.

powiem więcej, ta osoba była znęcającą się nade mną tyranem, do dziś mam problemy z tym by o tym zapomnieć, i wiem że NIGDY nie spojrzę już na mężczyznę łagodnym okiem, przez to co mi zrobił, zdecydowałam że będę sama, możliwe że przez całe życie, dzieci nie chcę mieć, chcę zaadoptować dziecko, nie jestem w stanie mieszkać w Polsce, wyjeżdżam na stałe za ocean I CHCĘ BY ŻAŁOWAŁ SWEGO POSTĘPOWANIA!!!!

bo człowiek z takimi dewiacjami i takim egoizmem jak on, NIGDY NIE BĘDZIE ŻAŁOWAŁ.

TAK CYNICZNAHIPO, masz rację. nie ma czego żałować. skoro mnie zeszmacił do reszty, nie ma czego żałować. tylko problem w tym, że znam swoją wartość i wiem, że żaden facet nie jest wart tego, by ze mną iść przez życie. nie pozwolę się drugi raz zranić. nie ma mowy. nie będę z żadnym facetem już nigdy dzieliła życia. mam 24 lata. dawno znaczy rok z hakiem.

to nie jest gadanie głupiej laski, która nie wie co ze sobą zrobić. terapię już przeszłam, dzięki niej się podniosłam w dużej mierze i radzę sobie.

Wschodnie przemyślenia? chyba to jest oczywiste, co mam na myśli... chyba, że ktoś nie miał nigdy styczności z filozofią, to zapewne nie zrozumiał.

zastanówcie się nad sobą ludzie, nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka, przez Was się rozpłakałam, co za chore forum, zaraz zapewne się pojawią stwierdzenia "idź do psychologa skoro się rozpłakałaś", ale nie. ja bym chciała mieszkać w Polsce, ale nie dam rady, mieszkam już pół roku za granicą, gdzie jest lepiej, ale dostałam możliwość od losu by wyjechać dalej, więc z tego skorzystam. niby odległość geograficzna nic nie pomaga, ale pomaga mnie.

miał być ślub, miało być wszystko, ale lepiej mi samej, nigdy więcej nie pozwolę się nikomu zranić.

zamykam ten wątek bo znów się posypią rady niczym z gazety dla upośledzonych emocjonalnie nastolatek, skoro chcecie się bawić w psychologów, to coś Wam niestety nie wyszło.

Widzisz sama odrzucasz, uwazasz ze Twoje spojrzenie jest jedynie sluszne co daje duzo do myslenia w kwestii obiektywnego postrzegania roznych sytuacji, siebie, zwiazku. Nikt nie twierdzi ze nie zostalas zraniona ale w zwiazku sa dwie strony, dwa zdania. Jesli to byl kobieciarz to po co sie z nim wiazalas? Ale nie wszyscy sa tacy.

Sama zlosc o ktorej piszesz to atak, zlo, ktore kierujesz sama przeciwko sobie. Czyli rozpamietujac tylko poglebiasz swoj negatywny stan. I teraz zrobienie czegos w zlosci przeciwki komus nie przyniesie Ci satysfakcji bo problemem jest to co jest w Tobie, zlosc w Tobie i prozaicznie pomoze przebaczenie przede wszystkim sobie. Bo to sobie najtrudniej przebaczyc, swoja slepote, glupote, krotkowzrocznosc. To jest ten problem. Natomiast jakies ostrzezenie kogos w celu uchronienia go przed czyms? Ale liczy sie intencja. Jesli cos jest dla dobra innych to jestem za, jesli intencja jest zemsta to odradzam takie plany.

16

Odp: na złość

Moja Droga, nie depcz swojego poczucia własnej wartości i nie manipuluj nim dla osiągnięcia jakiegoś mizernego celu - nic nikomu nie musisz udowadniać. Zajmij się sobą.

17

Odp: na złość

Jezu kochany, ochłoń, weź leki.
Napisałam Ci obiektywnie, jak to wygląda - nie warto przejmować się kimś, kto zamiast układać sobie życia, robi na złość innym.
A że Cię to zdenerwowało - no tak bywa, jak się trafi w czuły punkt.

18

Odp: na złość

Nic nie daje takiej satysfakcji jak obojętność. I chyba też nic nie boli drugiej strony tak jak obojętność. Złość, wściekłość, zawiść, nienawiść - to tylko wychylenie wahadła w drugą stronę. Obojętność to jego zatrzymanie.

19

Odp: na złość

Satysfakcji? Czyli nadal myślenie o wywarciu wrażenia na kimś. To destrukcyjne, droga w ciemny las.

20

Odp: na złość
Betsy80 napisał/a:

Satysfakcji? Czyli nadal myślenie o wywarciu wrażenia na kimś. To destrukcyjne, droga w ciemny las.

Satysfakcji, ale rozumianej pozytywnie - świadomości, że w końcu się uwolniłeś/uwolniłaś. Że nic cię z nim/nią, żadna emocja, już nie wiąże.

To już bardziej na twoim miejscu czepiłbym się drugiego zdania - że nic nie boli tak jak obojętność. Ale to pisałem akurat ze strony tego, którego bolało, że ktoś kto koło mnie skakał już nagle nie skacze i ma mnie centralnie w dupie (wiem, próżność ale nie każdy rodzi się buddą wink).

21

Odp: na złość

Po prostu rozpatrywanie tego tematu w kontekście zarówno " udowadniania czegoś" komukolwiek, jak również rozpatrywania , co jest dla kogoś boleśniejsze ( tak, drugie zdanie też mocne) - na tym etapie mojego życia jest już dla mnie nie do przyjęcia.
I budowanie pozytywnej relacji swojej..z samym sobą powinno być pozbawione jakichkolwiek negatywnych uczuć i emocji względem innych osób. Nie robi się tego dla kogoś, robi się dla siebie. A inni niech przyjmują to jak uważają za stosowne.
Tak więc autorko wątku - zaniechaj tej dziecinady smile

22

Odp: na złość

Ont,

Pisałam do Ciebie osobiście, z życzliwością. Ty zaś, odpowiadając stosujesz formę bezosobową, atakujesz zupełnie bez powodu i insynuujesz nieuctwo.

Nic tu po mnie, więc nie będę zaśmiecać Ci wątku.
Trzymaj się!

23 Ostatnio edytowany przez ont (2015-05-21 00:01:43)

Odp: na złość

hej, nie mam możliwości otrzymywania wiadomości prywatnych.

po prostu mi przykro, że tak zareagowaliście, ja naprawdę dużo przecierpiałam przez tego człowieka i chciałabym po prostu żeby choć trochę żałował. nie wiem, co w tym dziwnego, ok, może i zdrową reakcją byłoby przemilczenie tematu, zajęcie się sobą - co robię cały czas, jednak ta znajomość ma wpływ już na całe moje życie.

dzięki za cenne rady, na pewno w dużej mierze macie rację, jednak wrzucając mnie do wora osób które chcą się "mścić na szkodę", zachowaliście się niefajnie, ale to nie Wasza wina, nie znacie mnie.

24 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-05-21 00:34:01)

Odp: na złość

Osobiście, w sensie w drugiej osoby liczby pojedynczej, a nie wiadomości priv.

Jakoś trąci mi poprzednim systemem Twoje zwracanie się per "wyście" w odpowiedzi na to, co zamieścili w Twym wątku, Ci, którzy chcieli Ci w jakimś sensie pomóc.

Rozumiem jednak, że w stanie w jakim się znajdujesz, pomóc Ci nie można i przyjmuję to.

Pozdrawiam

25

Odp: na złość

Myslisz ze robiac komus na zlosc poczujesz sie lepiej?  Jestes w bledzie, sama sobie szkodzisz. Piszesz ze ludzie ktorzy chca ci pomoc zachowuja sie nie fajnie? Czego oczekiwalas? Nie znam nikogo kto wyszedlby dobrze na robieniu komus na zlosc, chcesz by poczul sie zle za to ze zle cie traktowal? Uzbroj sie w cierpliwosc, to co z siebie dajemy kiedys do nas wroci, na niego tez przyjdzie czas ale niech nie odbywa sie to za pomoca twojej osoby.

26 Ostatnio edytowany przez ont (2015-05-21 10:47:00)

Odp: na złość

Ja mu nie życzę źle i nie chcę by cierpiał/by stało mu się coś złego.

W stanie, w jakim obecnie się znajduję? Czyli jakim? Oświeć mnie auroro bo nie wiem, w jakim ja jestem stanie; )

Ktoś tutaj zasugerował, że mam wziąć leki nawet. Myślę, że obecnie sobie radzę lepiej niż niejedna osoba której nic poważniejszego w życiu się nie stało, nie potrzebuję żadnych leków, a ten kto rzuca tekstami pt. "weź leki" powinien sam chyba je wziąć i będę w tym momencie niesympatyczna.

Dziękuję za te pozytywne rady, bo macie rację, ale jesteśmy ludźmi i każdy (nie znam osoby, która by takich odczuć nie miała, możecie się wypierać ile tylko chcecie i jak tylko chcecie) kto został bardzo zraniony, poniżony, zgnębiony chciałby by druga strona żałowała. Tylko zwykle laski w takich momentach zaczynają chodzić na siłkę, do fryzjera, zmieniają swój imidż, cokolwiek - a ja bym chciała coś innego zrobić. Może jeśli dojdę do czegoś w życiu, to wtedy będzie żałował? Tak. Ale Waszym zdaniem tego rodzaju zemsta to cios poniżej pasa. Już wystarczy chyba, że napisałam że absolutnie mu źle nie życzę, chciałabym by był szczęśliwy, ale póki co wiem że za to co mi wyrządził - nie będę się wdawała w szczegóły bo znów ktoś będzie kazał mi wziąć leki - chciałabym, by odpokutował w sensie poczucia winy.

Pomijając te osoby, które mają głowę na karku i pomimo że wrzuciły mnie do worka osób niezrównoważonych które w ramach gorzkiej zemsty chcą oblewać kwasem (przykładowo:)) dziękuję, bo nigdy nie wiadomo co siedzi w drugiej osobie, ale to "wzięcie leków" to jest gruba przesada i jeśli Cynicznahipo masz takie odzywki, to jest to toksyczne, bo tak się nie odzywają do siebie normalni, życzliwi ludzie.

Znikam poza tym z tego forum, ten wątek pokazał mi że zwykle na forach udzielają się ludzie z nudów, a nie z potrzeby serca - i nie, nie dlatego że nikt nie odpisał mi tak, jak ja bym tego chciała, ale dlatego że oceniliście po pozorach, rzucając chamskimi tekstami, zamiast zgłębić się w istotę problemu i dać wsparcie - w końcu temat to "rozstanie, zdrada, rozwód", a nie "damskie porady", więc skoro dałam wątek w "rozstanie, zdrada, rozwód" to znaczy, że była jakaś zdrada, było jakieś rozstanie, były oszustwa.

Jeśli chcecie zrobić coś dobrego, przeczytajcie mój wątek w ZDROWIE, chyba że go już usunięto, jest zbiórka na chorą na raka mózgu dziewczynę, ma słabe rokowania, zamiast pluć jadem na niewinnych ludzi, możecie dofinansować nawet głupimi 5 zł, na co Was na pewno stać, nie wierzę że nie.

https://www.facebook.com/wsparciedlaoli?ref=profile

Powodzenia w życiu, udzielałam się na forum od 2 lat mniej więcej, miałam wcześniej inny login, ale to strata czasu, bo człowiek zamiast zająć się realnym życiem, działaniem, siedzi i wypisuje bzdury - tak, mówię również o sobie, bo to co teraz piszę to są bzdury, mówię dorosłym ludziom, odpowiedzialnym osobom że zachowują się źle za co zostanę pojechana równo, już to wiem wink.

Aha, dla tych którzy twierdzą że chcę satysfakcji dla swego ego - nie chcę Wam zrobić na złość, życzę Wam wszystkiego dobrego, lato się zbliża, cieszcie się ładną pogodą i niech mój przykład będzie dla Was nauczką, żeby nie oceniać po pozorach.

I na pewno kolejnego konta zakładać nie będę.

Do widzenia forum netkobiety wink

27

Odp: na złość

Ont ... a co by się stało, gdybyś zaakceptowała fakt, że wysoce prawdopodobne jest, że on NIGDY nie będzie żałował ?

28 Ostatnio edytowany przez ont (2015-05-21 10:54:21)

Odp: na złość
IsaBella77 napisał/a:

Ont ... a co by się stało, gdybyś zaakceptowała fakt, że wysoce prawdopodobne jest, że on NIGDY nie będzie żałował ?

Będzie. Zapewne jest to prawdopodobne, że nie będzie bo jest seksoholikiem który nie ma żadnych granic postępowania, zdradzał mnie z wieloma, ale zd rugiej strony jest osobą bardzo kościelną, co pięć minut chodzi do kościoła po tym, jak sobie "zrobił wiadomo co" w damskiej toalecie w miejscu gdzie pracuje.

Zresztą, naprawdę będzie żałował, ja bym na jego miejscu żałowała, bo jak byliśmy razem byłam szarą dziewczynką, nic niewartą, wiecznie zapłakaną, z depresją - bo tak się nade mną znęcał że z roześmianej dziewczyny taką się stałam, z drugiej strony akurat w tamtym momencie miałam bardzo ciężkie doświadczenia rodzinne, co też się przyczyniło do tego. Teraz jestem zupełnie inną osobą, wróciłam do dawnej ja, myślę że jak osiągnę sukces w życiu to będzie żałował. On sam zbiera "sukcesy", ale tylko dla tego by się "pokazać", a ja to robię dla tego, by pomóc innym ludziom, drugiemu człowiekowi. Więcej mówić nie będę, bo to za duże już obnażanie się z prywatności tutaj, ale chcę zrobić coś wielkiego, dla świata, chciałabym, jeśli tego dokonam, żeby żałował.

Generalnie to ja nie powinnam się przejmować i to, że wczoraj tutaj napisałam sprawiło że mniej przychylnie spojrzałam w jego stronę tzn. uczucia, te pozytywne, momentalnie zgasły, pewnie powrócą, ale gdy napisałam ten post, poczułam się wolna. Pokażę mu, że się mylił rzucając mną o ścianę, gnębiąc, szydząc - nie, nie chciałabym wracać do takiego człowieka, pamiętam co z nim przeszłam, co mi zrobił, ile tych SŁAWETNYCH LEKÓW się najadłam przez niego, ale znam swoją wartość.

I przez to, ażeby uniknąć kolejnych takich psycholi w życiu, raczej przejdę przez życie sama, robiąc coś dobrego dla innych, bo to nadaje sens życiu. A z rodziną tylko dobrze na zdjęciach się wychodzi.

29

Odp: na złość

To świadczy o hipokryzji i dulszczyźnie.
Co dodatkowo utwierdza mnie w przekonaniu, że nie będzie żałował.
Ponawiam pytanie - co się stanie, co będzie to dla Ciebie oznaczało, jeśli on nie będzie żałował ... ?

30 Ostatnio edytowany przez ont (2015-05-21 11:33:10)

Odp: na złość

A ja ponawiam odpowiedź Izabelo MOŻLIWE, ŻE NIE BĘDZIE ŻAŁOWAŁ.

"Co dodatkowo utwierdza mnie w przekonaniu, że nie będzie żałował". Znasz człowieka? Wiesz co....... ja tego nie skomentuję, nie wiesz coz nim przeszłam, jak możesz w ogóle go bronić, po tym co mi zrobił.

Lepiej oszczędź Izabelo innym osobom, zranionym przez los i nie pisz niczego więcej, bo to się mija z celem. PO co się udzielasz na tym forum? Żeby doj...bać? Jeśli należysz do grupy zdesperowanych kobiet, które są nikim na własne życzenie, to lepiej się nie udzielaj.

Bo dla mnie osoby, które wyżywają się na innych za własne niepowodzenia są właśnie nikim. Trzeba dobrze życzyć ludziom i ich rozumieć, szczególnie jeśli już się udzielasz na tym forum.

Tak, jestem prostakiem, hipokrytką, każdy człowiek jest hipokrytą.

Jestem w szoku jak można jechać po ludziach, dla własnej satysfakcji, odpowiadasz mi na moje posty, nie czytając odpowiedzi, to przecież jest chore.

Powodzenia Wam wszystkim w życiu, szkoda że nie wiecie jakim człowiekiem jestem naprawdę i nie wiecie czym się zajmuję w życiu, ile daję od siebie innym, wszystko co mam, może wtedy byście oszczędzili chamskich tekstów, komentarzy. Masakra...

31

Odp: na złość

Ont, może byś się tak zimnej wody napiła, zanim zgłoszę Twoje obraźliwe dla wszystkich posty do moderacji, hę ?

Napisałam, że to co o nim piszesz, świadczy o tym, że on JEST MEGA hipokrytą.
Tacy ludzie nie mają kontaktu ze swoim sumieniem, a śmiem podejrzewać że nie wiedza nawet o istnieniu czegoś takiego.
Oni nie mają poczucia winy, wyrzutów, wstydu.
Bo im zawsze dobrze jest tak, jak jest.
Gdzie Ty tu widzisz bronienie go ?

Zapytałam Cię o to, co to dla Ciebie oznacza, że on NIGDY nie będzie żałował ani Waszego rozstania, ani tego jak Ciebie potraktował, bo chciałam nakierować Cię w inną stronę.
Chciałam Ci pokazać, że możesz zrobić to wszystko - zmienić siebie, osiągnąć sukces, być szczęśliwą - ze względu na SIEBIE.
A nie na NIEGO.
Że tak naprawdę on i robienie jemu na złość jest ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujesz.
To Ty jesteś ośrodkiem swojego życia, swoich starań, swoich usiłowań i sukcesów.
I to Ty sama sobie do tego wystarczysz.
Do tego, żeby być szczęśliwym niepotrzebny jest katalizator w postaci prztyczka w nos dla kogokolwiek ....

Szokującym jest dla mnie fakt, że to takie osoby jak Ty wypowiadają się w takim tonie. Masz naprawdę spory problem z emocjami i ze sobą samą.
Dlaczego nie napisałaś na samym początku, że prosisz tylko o zdania zgadzające się z Twoimi oczekiwaniami ?
Zamiast wściekac się teraz, że nikt nie napisał Ci tego, co chciałaś przeczytać, a jedynie prawdę ?
Przychodzisz to prosząc o opinie.
I jak ktokolwiek ośmieli się zaopiniować - to Ty na każdego, dosłownie na każdego rzucasz się z pazurami, z wyzwiskami i obelgami.
Ten głupi, ten durny, ten doje**uje, ten masakra, tamten ma się nie wypowiadać, tamta to kretynka, idiotka, na tamtą z kolei słów Ci brak.
Cieszę się, że jesteś bardzo szczodrą osobą i dajesz innym wszystko co najlepsze od siebie, ale przyznam szczerze, że dla mnie jest to niewspółmierne od swojego wizerunku jaki wykreowałaś tutaj.

32 Ostatnio edytowany przez ont (2015-05-21 17:28:57)

Odp: na złość
IsaBella77 napisał/a:

Ont, może byś się tak zimnej wody napiła, zanim zgłoszę Twoje obraźliwe dla wszystkich posty do moderacji, hę ?

Napisałam, że to co o nim piszesz, świadczy o tym, że on JEST MEGA hipokrytą.
Tacy ludzie nie mają kontaktu ze swoim sumieniem, a śmiem podejrzewać że nie wiedza nawet o istnieniu czegoś takiego.
Oni nie mają poczucia winy, wyrzutów, wstydu.
Bo im zawsze dobrze jest tak, jak jest.
Gdzie Ty tu widzisz bronienie go ?

Zapytałam Cię o to, co to dla Ciebie oznacza, że on NIGDY nie będzie żałował ani Waszego rozstania, ani tego jak Ciebie potraktował, bo chciałam nakierować Cię w inną stronę.
Chciałam Ci pokazać, że możesz zrobić to wszystko - zmienić siebie, osiągnąć sukces, być szczęśliwą - ze względu na SIEBIE.
A nie na NIEGO.
Że tak naprawdę on i robienie jemu na złość jest ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujesz.
To Ty jesteś ośrodkiem swojego życia, swoich starań, swoich usiłowań i sukcesów.
I to Ty sama sobie do tego wystarczysz.
Do tego, żeby być szczęśliwym niepotrzebny jest katalizator w postaci prztyczka w nos dla kogokolwiek ....

Szokującym jest dla mnie fakt, że to takie osoby jak Ty wypowiadają się w takim tonie. Masz naprawdę spory problem z emocjami i ze sobą samą.
Dlaczego nie napisałaś na samym początku, że prosisz tylko o zdania zgadzające się z Twoimi oczekiwaniami ?
Zamiast wściekac się teraz, że nikt nie napisał Ci tego, co chciałaś przeczytać, a jedynie prawdę ?
Przychodzisz to prosząc o opinie.
I jak ktokolwiek ośmieli się zaopiniować - to Ty na każdego, dosłownie na każdego rzucasz się z pazurami, z wyzwiskami i obelgami.
Ten głupi, ten durny, ten doje**uje, ten masakra, tamten ma się nie wypowiadać, tamta to kretynka, idiotka, na tamtą z kolei słów Ci brak.
Cieszę się, że jesteś bardzo szczodrą osobą i dajesz innym wszystko co najlepsze od siebie, ale przyznam szczerze, że dla mnie jest to niewspółmierne od swojego wizerunku jaki wykreowałaś tutaj.

Nie pisałam tej historii, bo odgrzebywanie tego wszystkiego właśnie budzi we mnie takie emocje, a nie inne. Nie chcę tym żyć, a żyję, nie chcę o tym pamiętać - a jednak są ślady, zawsze będą. Specjalnie użyłam kropek w pewnych miejscach, by nie rzucać bluzgami, niestety czasem pewnych rzeczy nie da opisać się prosto, kulturalnie.

Nie, ja nie wyzywam nikogo od idiotów. Chodzi mi jedynie o sprzeciw i o cel udzielania się na forum. Wcześniej udzielałam się pod innym loginem, mój cel był taki by pomóc ludziom w niedoli, wesprzeć dobrym słowem, a nie odpowiadać negatywnie, chyba że ktoś pytał "szukam sposobów na wyrwanie dziewczyny na dyskotece".

Znów napomknę o tych lekach - wyobraźmy sobie, że ten post pisze osoba, która rzeczywiście jest skazana na leki, bez nich nie potrafi funkcjonować i zamiast dobrego, ciepłego słowa (bo po to jest to forum, szukamy rad, wsparcia, konstruktywnej opinii, w przypadku skrajności można kogoś zjechać, szuka się tego kontaktu w internecie którego może nie można mieć na daną chwilę na żywo) słyszy się chamskie "weź leki". Ja się nie wściekam, że ktoś mi nie napisał tego, co chcę usłyszeć. Ja się wściekam o to, w jaki sposób to forum funkcjonuje, dlaczego ludzie tutaj działają na zasadzie "człowiek człowiekowi wilkiem"??

Akurat od tych leków miałam bardzo duże powikłania potem ze zdrowiem, bardzo dużo przytyłam od psychotropów, ciężki moment, i gdy ktoś rzuca taki tekst potem... Szkoda słów. Właśnie. Szkoda. Słów. Spałam wiele godzin dziennie, nie mogłam wstać z łóżka, prawie zrezygnowałam z uczelni, bo psychotropy powodowały że nie mogłam się uczyć, koncentrować, zasypiałam na stojąco. Weź leki...

Napisałam jedno króciutkie pytanie, bez wdawania się w historię, motywy, po prostu chciałam się dowiedzieć OGÓLNIE, bez wnikania w moją historię - którą notabene musiałam odkopywać wraz z kolejnymi odpowiedziami na ten post, stąd moje negatywne emocje - czy można żałować swoich czynów, tego że się kogoś zostawiło, ewentualnie co można zrobić by pojawiła się w głowie takiej osoby taka myśl? Albo odczucie w sercu? U niektórych to może nie będzie możliwe, fakt.

Skoro taki wątek wzbudził we mnie tyle negatywności, na wspomnienie o mojej przeszłości, to można sobie wyobrazić jak głęboko to we mnie siedzi, jak bardzo jest to bolesne, że zdecydowałam się emigrować aż za ocean, by się od tego odciąć. Może ten ocean nie będzie ostatecznym punktem, ale niemniej, wyjazd jest konieczny w tym przypadku. Przeszłość moja jest tragiczna, tak jak wielu osób tutaj piszących, szukających wsparcia i plucie jadem tutaj nie pomoże.

33

Odp: na złość

Po pierwsze, jako osoba która ma to i owo za sobą, i w wyniku tychże tylko jedną nerkę, biorę leki codziennie, bo w moim przypadku np. nie da się bez nich funkcjonować. Psychotropowe też bralam długo i pewnie nie raz jeszcze będę musiała do nich wracać. Normalna sprawa. Jak mi ktoś życzliwie lub mniej - pisze, żebym wzięła leki - to mogę to najzwyczajniej zignorować, mogę odpisac, ze dzięki za przypomnienie, albo że już wzielam.
Ale do głowy by mi nie przyszło wybuchać z tego powodu taką agresją ! Albo nazywać kogoś chamem. Serio.

Myślę, że ogromnie wiele z tego w jaki sposób odbierany świat i ludzi, zależy od naszego własnego nastawienia i intencji.

Nikt tu również na Ciebie jadem nie pluje. Po prostu ludzie odpowiedzieli Ci nie to co chcialas przeczytać. Padło wiele cennych rad, opinii, spostrzeżeń ...
Rozumiem, że nie takich się spodziewałas, ale to jest właśnie ryzyko (ja to nazywam urokiem) wypowiadania się na forach.

I naprawdę zaskoczona jestem Twoim oburzeniem i niesmakiem, że rozmówcy pytali o Twoją historię, doświadczenia. W mojej ocenie jest to przejaw szacunku i chęci udzielenia Ci trafnych i kompetentnych odpowiedzi.
To nie jest forum dla byle głupców, gdzie można postawić w tytule krótkie pytanie i dostać zlewajace odpowiedzi: tak, nie, nie wiem, gufno mnie to obchodzi ... Tutaj nie dyskutuje się ogólnie.
Tutaj się rozmawia szczególnie.
Każdy człowiek ma historię, doświadczenia. Każdy tutaj ma za sobą różne choroby. Tragedie. Zakręty. Wiele osób tutaj doznało rozmaitych krzywd i urazów. Takie życie.

Dziwi mnie jak możesz tak psioczyc na to forum i nadal tu wracać i pisać. Skoro jest tak okropnie, to po co się męczyć ? Po co Ci to potrzebne ?
Mam wrażenie, że jesteś tu tylko po to, żeby obrażać, wieszac psy i narzekać.
A to jest bardzo dalekie od dialogu ... Albo konstruktywnej rozmowy, której się domagasz - zakazując jednocześnie rozmowcom wyrażania ich opinii ..

34

Odp: na złość
IsaBella77 napisał/a:

Po pierwsze, jako osoba która ma to i owo za sobą, i w wyniku tychże tylko jedną nerkę, biorę leki codziennie, bo w moim przypadku np. nie da się bez nich funkcjonować. Psychotropowe też bralam długo i pewnie nie raz jeszcze będę musiała do nich wracać. Normalna sprawa. Jak mi ktoś życzliwie lub mniej - pisze, żebym wzięła leki - to mogę to najzwyczajniej zignorować, mogę odpisac, ze dzięki za przypomnienie, albo że już wzielam.
Ale do głowy by mi nie przyszło wybuchać z tego powodu taką agresją ! Albo nazywać kogoś chamem. Serio.

Myślę, że ogromnie wiele z tego w jaki sposób odbierany świat i ludzi, zależy od naszego własnego nastawienia i intencji.

Nikt tu również na Ciebie jadem nie pluje. Po prostu ludzie odpowiedzieli Ci nie to co chcialas przeczytać. Padło wiele cennych rad, opinii, spostrzeżeń ...
Rozumiem, że nie takich się spodziewałas, ale to jest właśnie ryzyko (ja to nazywam urokiem) wypowiadania się na forach.

I naprawdę zaskoczona jestem Twoim oburzeniem i niesmakiem, że rozmówcy pytali o Twoją historię, doświadczenia. W mojej ocenie jest to przejaw szacunku i chęci udzielenia Ci trafnych i kompetentnych odpowiedzi.
To nie jest forum dla byle głupców, gdzie można postawić w tytule krótkie pytanie i dostać zlewajace odpowiedzi: tak, nie, nie wiem, gufno mnie to obchodzi ... Tutaj nie dyskutuje się ogólnie.
Tutaj się rozmawia szczególnie.
Każdy człowiek ma historię, doświadczenia. Każdy tutaj ma za sobą różne choroby. Tragedie. Zakręty. Wiele osób tutaj doznało rozmaitych krzywd i urazów. Takie życie.


Dziwi mnie jak możesz tak psioczyc na to forum i nadal tu wracać i pisać. Skoro jest tak okropnie, to po co się męczyć ? Po co Ci to potrzebne ?
Mam wrażenie, że jesteś tu tylko po to, żeby obrażać, wieszac psy i narzekać.
A to jest bardzo dalekie od dialogu ... Albo konstruktywnej rozmowy, której się domagasz - zakazując jednocześnie rozmowcom wyrażania ich opinii ..

Hej
ja tak sobie myślę że ont myślała że znajdzie tu tu odpowiedzi jak zniszczyć faceta który ją zranił.Ma bardzo duże pokłady złości do Niego a wyżywa się na forum do nic winnych ludzi.Nie myśli racjonalnie,zemsta ją zaślepia.Facetowi nie da rady zrobić na złość.On ma za mały mózg albo tam gdzie nie trzeba smile
Ja też miałam taką złość do byłego,planowałam zemstę,ale po co to dla niego jeszcze fajniej jak się poddaję.Olać,jego i jego życie,zajmować się swoim. Powiem wprost gówno ruszysz będzie śmierdziało-po co zatruwać powietrze.
Ja się podnoszę, mam co mam i jestem szczęśliwa a gówna nie zamierzam ruszać.
Pozdrawiam smile

35

Odp: na złość
ont napisał/a:

wiem że NIGDY nie spojrzę już na mężczyznę łagodnym okiem, przez to co mi zrobił, zdecydowałam że będę sama, możliwe że przez całe życie, dzieci nie chcę mieć, chcę zaadoptować dziecko, nie jestem w stanie mieszkać w Polsce, wyjeżdżam na stałe za ocean I CHCĘ BY ŻAŁOWAŁ SWEGO POSTĘPOWANIA!!!!

ont napisał/a:

zdecydowałam się emigrować aż za ocean, by się od tego odciąć.

ont napisał/a:

Oświeć mnie auroro bo nie wiem, w jakim ja jestem stanie; )

Według mnie w złym stanie, Ont.

Pomyliłam się, pisząc w Twoim wątku. Przepraszam.
Nie jestem specjalistą od penalizacji. Na dodatek penalizacji transatlantyckiej.

36

Odp: na złość

Ont powinna zmienic psychologa bo ten u ktorego sie leczy nie bardzo jej pomaga, jest powaznie zaburzona, szkoda dziewczyny

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026