Przeczytałam właśnie, że państwo chce nałożyć opłatę reprograficzną na smartfony. Ja sama mam stary telefon z klawiaturą, ale temat i tak mnie zainteresował. Początkowo nie wiedziałam czym jest ta opłata, no ale przeczytałam, że to: Opłata reprograficzna jest to suma doliczana do ceny urządzenia, służącego do kopiowania i powielania plików. W Polsce objęte są nią przykładowo nagrywarki, kopiarki, skanery oraz czyste płyty CD i DVD. W naszym kraju kwota, którą nalicza się do urządzeń, stanowi od jednego do trzech procent wartości, a pobierają ją organizacje takie jak ZAIKS oraz ZPAV. Ideą opłaty reprograficznej jest "wynagrodzenie" artystom strat, które ponoszą ze względu na kopiowanie plików na własny użytek z legalnych nośników (czyli opłata jest "wynagrodzeniem" za to, że Jan Kowalski kopiuje pliki z zakupionej przez siebie płyty). Opłata jest więc pobierana trochę na "wszelki wypadek", gdyż oczywiście nie można zakładać, że każdy kto posiada płytę będzie ją powielał. " To ze strony muzyka.interia.pl, ogólnie jest to na stronie głównej interii w muzyce. Sporo artystów jest za, przeciw jest Kazik Staszewski, który uważa, że to okazja dla państwa o wzbogacenie się, że jest to bez sensu i też tak uważam. Sama nie kopiuje niczego z płyt, muzyki słucham na youtube, ale fakt, ogólnie drogie jest wszystko, płyty, filmy i ja też rzadko kupuję czy nie zawsze idę do kina, tylko często oglądam filmy np online i dzięki temu mogę obejrzeć film, który nie zawsze mogłabym bez tego obejrzeć albo za który gdyby nie to musiałabym dużo płacić. Nie czuję się z tym źle, państwo same okrada nas codziennie, a czepiają się mam wrażenie o wszystko, wrzucając tutaj wszystkich do jednego worka, po to, by zarobić. A Wy jak uważacie? No i smartfony już bez tego tanie nie są, a tu jeszcze, by miała opłata być, może 8 %, ale zawsze.
Podobne tematy
2 2015-05-19 01:19:30 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-05-19 02:07:49)
Sporo artystów jest za, przeciw jest Kazik Staszewski, który uważa, że to okazja dla państwa o wzbogacenie się, że jest to bez sensu i też tak uważam.
Każda operacja administracji, która ma na celu postawienie znaku równości między zwrotami "dobry obywatel, cokolwiek chciałby zrobić" i "podatnik musi płacić" jest kontrowersyjna. Najpierw to trzeba jakoś uzasadnić. A co jeśli kupuję płyty CD i DVD bo je kolekcjonuję (jako czyste nośniki)?
Btw - byłem w swoim czasie twórcą. Najmniej pomogły mi instytucje stworzone do ochrony moich praw właśnie (wszystkie te panie bożenki, małgosie, aldonki et consortes).
No właśnie, a większość i tak, by poszła pieniędzy w ręce państwa, a nie do artystów. W naszym państwie jest raczej wiele do zmiany, ale raczej nie w kierunku tego, by wszystko kosztowało drożej, bo ktoś tam przegrywa itp, bo może dojść do paranoi. Nie widzę nic bardzo złego, jeśli ktoś ściągnie sobie film czy piosenkę, nie znaczy to też, że ta osoba nie pójdzie do kina itp. Jest drogo i ludzie sobie radzą jak mogą. Jest też różnica czasem ściągnąć film czy piosenkę, a np robić to ciągle. No i można oglądać online, słuchać też tak jak ja. Nie da się też chyba zrobić tak, by twórcy nie stracili nic, z tego co stworzyli.
No cóz... I tak wypada sie cieszyć, ze nie musimy płacić jeszcze wiecej i już za wszystko. W świetle podniesionego zagadnienia widzę jak "przyjazne" mamy prawo, bo przecież kazdy mógłby być obłozony "profilaktycznym" mandatem, grzywną za potencjalne przestępstwo (kradzież, przekroczenie prędkości jako kierowca) i bulić kasę na każdym kroku. Jestem kierowcą, mam samochód - zatem ..."mogę" przekraczać prędkość, czyli powinienem płacić mandaty, na wszelki wypadek. Porażajace. Z tego założenia powstały te opłaty, bo znalazł się wygodny pretekst do ich nałożenia, domniemanie, iż kazdy kto zakupi taki sprzęt (mp3, smartfon i cokolwiek zwiazanego z muzyką) jest potencjalnym piratem, przestępcą bez umiaru bezprawnie powielającym jak i gdzie sie da... Paranoja. A prościej byłoby opodatkować za posiadanie oczu (wszak nimi ogladamy), uszu (to one umozliwiają odsłuchiwanie) czy rąk. Najlepiej każdą z osobna. A wydawać by sie mogło, ze rzeczywistość ze świata filmów Barei to fikcja ![]()
Irytujące bywa, że słyszy się wciąż o podatkach. Oficjalnie mówi się, że te podatki zapłacą producenci. A my, ewentualni nabywcy, poniesiemy tylko (sic!) większe koszty. Podatek ten będzie przecież obejmował wszystkie inne funkcje, z których korzystamy na wymienionych urządzeniach. W rezultacie zapłacimy za dużo więcej.
No niestety. Widzę, że wszyscy się jak na razie zgadzamy
No, ale cóż, szukają, by zarobić na ludziach w sumie jak się da.