Jest mi ciężko mimo, że od rozstania minęło już sporo czasu. Ciągle o nim myślę i nie potrafię tak po prostu przestać. Rzadziej niż w początkowym okresie ale nadal zdarza mi się płakać, łapie mnie depresja i smutek. Obecnie jestem na etapie użalania się nad sobą, próbuje zrozumieć i odpowiedzieć sobie na pytania dlaczego to się skończyło, dlaczego to spotkało akurat mnie i dlaczego nie mogę być tak po prostu szczęśliwa.. Przemawia przeze mnie strach, że już nie znajdę nikogo odpowiedniego komu będę mogła zaufać i kto mnie szczerze pokocha. A przede wszystkim obawiam się samotności, którą teraz odczuwam najbardziej. O swojej samoocenie nie wspomnę bo kompletnie jest do bani. Bardzo chciałabym odzyskać pewność siebie i zmienić jakoś tok myślenia, po prostu cieszyć się życiem a nie marnować czas na rozpamiętywanie i użalanie nad sobą. Wiem, że na tym forum jest mnóstwo ludzi ze złamanym sercem tak jak ja dlatego większość z was pewnie zna jakieś sposoby lub rady na to aby wziąć się w garść i pozbierać się. Oprócz czasu oczywiście bo chyba każdy słyszał o tym, że czas leczy rany ( a raczej przyzwyczaja do bólu). Myślę, że nie tylko ja będę mogła z tego skorzystać a przyda się to innym, którzy są w podobnej sytuacji i również szukają jakiegoś punktu odniesienia i pomocy.
1 2015-05-10 19:02:20 Ostatnio edytowany przez brokenheart20 (2015-05-10 19:04:57)
Podobne tematy
Mam to samo też minęło sporo czasu cały czas mam nadzieje ze może jeszcze wróci ale to już by nie miało sensu, najlepszy sposób to rozmawiaj z jak największą ilością znajomych, spotykaj się, poznaj kogoś nawet w necie, rozmawiaj na gg, nie wiem może smsy, kogoś poznaj żebyś miała kogoś kto się tobą chociaż trochę interesował
Przede wszystkim nie bój się samotności, ja odnalazłam plusy życia w pojedynkę, nie myślę o tym, że już nikomu nie zaufam etc., ponieważ nie wiem co mnie w najbliższej przyszłości czeka. Ból spowodowany odrzuceniem nie zniknie z dnia na dzień, ale warto przyjrzeć się swoim emocjom, przeważnie nasz mózg trochę wyolbrzymia i nie zauważa pozytywnych aspektów rozstania.
Do tego trzeba czasu mi to zajeło rok czasu. Jednak lekie odczuia samotności i pustki powracają ,lecz jestem pełen optymizmu na lepsze jutro ![]()
Wiem że po takim przejściu smienia się spojrzenie na wiele spraw. Wiem to po sobie .
Tobie też zycze by ten okres szybko minoł ,oraz by sprawy dobrze się poukładały.
Moja droga nie zalamuj sie
ja Cie dosknale rozumiem .......sama mam dola bo moj facet to ideal ,czekalam na niego 10 lat a nic do mnie nie czuje
zawsze mialam pokrecone zwiazki ale sama sobie jestem winna ,nie umialam docenic facetow ,ktorzy byli dla mnie dobrzy ,latalam za tymi badboyami
ale na szczescie zmadrzalam,myslalam ,ze nic juz mnie dobrego nie czeka ale uwierz mi ......czeka kazdego ,to co jest dobre jest przed Toba a nie za Toba
co moge poradzic na zlamane serce to zwykle ,klasyczne rady ale na prawde pomagaja ......zero kontaktu z bylym i czasssss
czas leczy rany
i otaczaj sie ludzmi ,ktorzy Cie lubia i kochaja
to podbuduje twoja samoocene ![]()
Postaraj się skupić na czymś nowym, może jakieś nowe zainteresowania, gdzieś się zapisz, poznasz nowych ludzi i mniej będziesz miała czasu na rozpamiętywanie- u mnie to bardzo pomogło. Może czasem pozytywów zakończenia związku nie widać na pierwszy rzut oka. Nie wiem jak twoja relacja wyglądała, naturalne, że tęsknisz i jest Ci źle, byle nie trwało to zbyt długo. Pomyśl o sobie, życie ucieka tyle jeszcze do zrobienia, zobaczenia i odkrycia. Dużo siły i pogody ducha życzę !
Witaj ![]()
Poczucie zalu,tesknoty za kims kogo sie stracilo jest czyms zupelnie normalnym. Uwazam,ze kontakt z ludzmi,poznawanie nowych osob pozwala nam z xzasem zapomniec. Nie wolno zamykac sie na nowe relacje,na swiat. sam kiedys bylem w tym miejscu w ktorym jestes obecnie i uwierz mi da sie z tego wyjsc
. z jakiego rejonu Polski jestes ?
Przede wszystkim zajmij się sobą. Zapisz się na siłownię,rozwijaj swoje hobby,zapisz się na jakieś kursy po prostu zapełnij swój czas,który "wypełniał Twój ukochany". Teraz potrzebujesz czasu. Sam po rozstaniu,którego się nie spodziewałem/dostałem tylko wiadomość sms bo moja "ukochana",która tak naprawdę była/jest egoistką nie potrafiła mi tego powiedzieć w twarz/ było to dla mnie szokiem jak osoba,która parę dni temu wyznawała miłość itd w ciągu kilku dni zmieniła się o 180 stopni. Najgorsze były pierwsze tygodnie i pomimo tego,że minęło półtorej roku od "rozstania" nie jest tak jak było przed związkiem ale na pewno jest o wiele lepiej aniżeli było na początku. Przede wszystkim wyrzuć wszystko z swojego życia co Ci go przypomina i tak jak pisałem wyżej zajmij się sobą. Nie zamykaj się na ludzi,bo możesz wpaść w pewnego rodzaju marazm,w którym sam tkwiłem => byłem jedną nogą w depresji,a moje poczucie wartości spadło poniżej zera i do tej pory jest mi to ciężko naprawić. Wiem co teraz czujesz bo czasami zdarza mi się pomyśleć o mojej ex "ukochanej" ale wiem,że nie warto. Nie rozpamiętuj przeszłości ani przyszłości,bo liczy się teraźniejszość. Polecam Ci również książki np. "Dale Carnegie Jak przestać się martwić i zacząć żyć" => mi w jakimś stopniu pomogła i zmieniła moje postrzeganie rzeczywistości chociaż na samym początku byłem do niej sceptycznie nastawiony.
Jest mi ciężko mimo, że od rozstania minęło już sporo czasu. Ciągle o nim myślę i nie potrafię tak po prostu przestać. Rzadziej niż w początkowym okresie ale nadal zdarza mi się płakać, łapie mnie depresja i smutek. Obecnie jestem na etapie użalania się nad sobą, próbuje zrozumieć i odpowiedzieć sobie na pytania dlaczego to się skończyło, dlaczego to spotkało akurat mnie i dlaczego nie mogę być tak po prostu szczęśliwa.. Przemawia przeze mnie strach, że już nie znajdę nikogo odpowiedniego komu będę mogła zaufać i kto mnie szczerze pokocha. A przede wszystkim obawiam się samotności, którą teraz odczuwam najbardziej. O swojej samoocenie nie wspomnę bo kompletnie jest do bani. Bardzo chciałabym odzyskać pewność siebie i zmienić jakoś tok myślenia, po prostu cieszyć się życiem a nie marnować czas na rozpamiętywanie i użalanie nad sobą. Wiem, że na tym forum jest mnóstwo ludzi ze złamanym sercem tak jak ja dlatego większość z was pewnie zna jakieś sposoby lub rady na to aby wziąć się w garść i pozbierać się. Oprócz czasu oczywiście bo chyba każdy słyszał o tym, że czas leczy rany ( a raczej przyzwyczaja do bólu). Myślę, że nie tylko ja będę mogła z tego skorzystać a przyda się to innym, którzy są w podobnej sytuacji i również szukają jakiegoś punktu odniesienia i pomocy.
Jest tu na forum watek, który po drobnych pracach edytorskich mógłby stać się poradnikiem dla porzuconych, zostawionych, zdradzonych: http://www.netkobiety.pl/t67911.html
Na początku pisze założyciel, potem dochodzą inni i inne... Szczególnie polecam wpisy thepass, Elle88, a także życzliwego.
Czytaj, rób notatki, układaj plan pracy nad sobą...
Powodzenia ![]()