netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy oni tacy naprawdę są?

7 odpowiedzi1 796 wyświetleńzałożony przez lil89, 29.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy oni tacy naprawdę są?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: czy oni tacy naprawdę są?

Wyznam, że ogromnie zadurzyłam się w mężczyźnie, który nie chce związku a na pewno nie ze mną. Byliśmy na stopie koleżeńsko-przyjacielskiej, teraz wyparowało, nie ma nic. Wiem, że z pewnością popełniłam kilka błędów, powiedzmy, "taktycznych" np. dzwoniąc ( rzadko) do niego, w związku z czym dowiedział się pewnie, że mi na nim zależy i, bach, jemu przez to przestało zależeć na mnie.
W związku z tym mam prośbę, zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn, pytanie, które może pomóc mnie jak i wielu kobietom, które chcą stworzyć stały, oparty na miłości, szacunku i zrozumieniu związek- czy wszyscy są tacy sami? Czy, żeby związek był udany to on musi czuć, że za czymś się ciągle ugania? Czy kobieta musi wciąż być niedostępna, a okazanie odrobiny zainteresowania z jej strony skutkuje brakiem chęci kontynuowania relacji z jego strony ? Czy podchodzenie do relacji ( obie strony znają się już trochę z długich uprzednich rozmów) na zasadzie obupólnej relacji- wzajemności ( w sensie że ja do niego dzwonię 3 razy rzadziej niż on kiedyś, ale jednak chcę czasem porozmawiać) to duży błąd?

Wciąż nie mogę uwierzyć, że tak jest w przypadku każdego faceta, nie mam dużego doświadczenia w relacjach damsko-męskich, a odpowiedź na te pytania może mi wiele pomóc. Czy takie rzeczy są zawsze trudne (obchodzenie się z facetami), czy tak jest tylko na początku ( w młodości i w początkowych fazach związku)? Jeśli odpowiedź na moje wcześniejsze pytania będzie twierdząca odkurzę z półki książkę " dlaczego mężczyźni kochają zołzy" i "marsjanie i wenusjanki.." i będę z namaszczeniem czytać każdy wers tychże, wierząc w każde słowo tam zawarte i wcielając w życie.

Osobiście, czuję się wartościową dziewczyną, więc uprzedzam słowa o poczuciu wartości, godności, pewności...

On wydawał się być księciem, jednak chyba nie ten czas dla mnie, dla nas, z pewnością muszę się wiele nauczyć...ale na pewno nie zmienię swoich oczekiwań co do mężczyzn, związku ( wszystko oprócz wielkiej Miłości odpada przy budowaniu relacji).

Uprzejmie proszę o wypowiedzi kobiety i mężczyzn, starszych i młodszych-jest to dla mnie bardzo ważne.

Pozdrowienia,

K25

2

Odp: czy oni tacy naprawdę są?
lil89 napisał/a:

Wyznam, że ogromnie zadurzyłam się w mężczyźnie, który nie chce związku a na pewno nie ze mną. Byliśmy na stopie koleżeńsko-przyjacielskiej, teraz wyparowało, nie ma nic. Wiem, że z pewnością popełniłam kilka błędów, powiedzmy, "taktycznych" np. dzwoniąc ( rzadko) do niego, w związku z czym dowiedział się pewnie, że mi na nim zależy i, bach, jemu przez to przestało zależeć na mnie.
W związku z tym mam prośbę, zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn, pytanie, które może pomóc mnie jak i wielu kobietom, które chcą stworzyć stały, oparty na miłości, szacunku i zrozumieniu związek- czy wszyscy są tacy sami? Czy, żeby związek był udany to on musi czuć, że za czymś się ciągle ugania? Czy kobieta musi wciąż być niedostępna, a okazanie odrobiny zainteresowania z jej strony skutkuje brakiem chęci kontynuowania relacji z jego strony ? Czy podchodzenie do relacji ( obie strony znają się już trochę z długich uprzednich rozmów) na zasadzie obupólnej relacji- wzajemności ( w sensie że ja do niego dzwonię 3 razy rzadziej niż on kiedyś, ale jednak chcę czasem porozmawiać) to duży błąd?

Z doświadczenia Ci powiem, że jeśli mężczyźnie zależy tylko na samym aspekcie biegania za kobietą to lepiej, że Sobie odpuścił - potraktuj to jako prezent od losu smile. Jeśli jest się kimś zafascynowanym (np. jego zainteresowaniami, poglądami, stosunkiem do życia) i/lub zaczyna pojawiać się uczucie to o "bieganiu za króliczkiem" nie ma mowy. Jak słyszę te "obmyślanie taktyk/planów" to, aż mnie skręca tongue. Nigdy tego typu pierdół nie stosowałam, a jestem bardzo spełniona na tyle miłości.
Zauważyłam, że związki polegające na "zdobywaniu" na dłuższą metę nie dają rady (bynajmniej w przyszłości coraz częściej mają tendencję do wyolbrzymiania problemów), bo główny powód zainteresowania obu stron zanika. No niestety, aby znaleźć coś wartościowego trzeba troszkę się "naszukać" wink. Nie załamuj się tylko pamiętaj czego chcesz i nie do końca zrozumiałam tego zdania:

lil89 napisał/a:

ale na pewno nie zmienię swoich oczekiwań co do mężczyzn, związku ( wszystko oprócz wielkiej Miłości odpada przy budowaniu relacji).

Czyli oprócz miłości nie tworzysz żadnych innych fundamentów w związku? Czy chodziło Ci o aspekt szczerych intencji w których chodzi o budowę uczuć bez "taktyk", kombinowania, poradników?

3

Odp: czy oni tacy naprawdę są?

Dziękuję za odpowiedź, trochę mnie to pocieszyło smile a chodziło mi o to, że jakkolwiek by się ułożyło, to nie chcę 'na siłę' szukać faceta, zmieniać swoich oczekiwań itd...i tak, chodziło o relację opartą na szczerości, zaufaniu, braku gierek itd. I oczywiście, chciałabym tworzyć inne fundamenty związku- przyjaźń wydaje mi się być tym najlepszym i najtrwalszym, nie umniejszając oczywiście kwestii hm... atrakcyjności i pociągu fizycznego.

4

Odp: czy oni tacy naprawdę są?

Ja po sobie powiem, że często zdarza się, że facet wpada w "rutynę".. Ja na przykład sądziłem, że jesteśmy i będziemy zawsze i żadna kłótnia czy też moje zachowania tego nie popsują. A tu klops.. Od miesiąca walczę o kobietę... A więc dostrzegłem po stracie.

Spróbuj może sprawić, aby otworzył oczy i zobaczył, że wiecznie płaszczyć się nie będziesz. Że możesz żyć bez niego.
Jeśli po takim czymś, on nadal będzie miał podejście takie jakie ma, to odpuść sobie... Nie ma sensu być z takim facetem, bo prędzej czy później znowu Cie zrani.

5

Odp: czy oni tacy naprawdę są?

może być też sytuacja ze poprostu facetowi brakuje doświadczenia jeżeli niebył wcześniej w związku

6

Odp: czy oni tacy naprawdę są?

Mam skomplikowaną sytuacje. Mam nadzieję, że któraś z was udzieli mi jakiejś cennej rady. Miałam faceta przez ponad rok, spędzaliśmy ze sobą praktycznie całe dnie. Bardzo go kochałam był moją największą miłością, wszystko co pierwsze miałam z nim. Po czasie okazało się że mnie zdradził no i przestało mu zależeć na naszym związku, więc postanowiłam być twarda i to zakończyć...Minął miesiąc a ja starałam się o nim zapomnieć w każdy możliwy sposób. Było ciężko, ale poznałam faceta. Spotykaliśmy się i okazało się że wyjeżdza za 2 miesiące, więc stwierdzliśmy, że to będzie taki luźny związek. Mi to pasowało, bo przy nim nie myślałam o moim ex. Jednak mój były napisał i nie mogę się uwolnić od niego. Jak to jest możliwe, że po tym co zrobił ja mu wybaczam i angażuje się od nowa? i tak w kółko...cały czas. Z tym facetem który wyjeżdza to widzę, że zaczyna mu zależeć( mi tak średnio). Wystarczy jednak, że mój były napiszę a ja lece jak głupia...Jak mam to zmienić? Teraz spotykam się i z jednym i z drugim...Jak mam wybrnąć z tej sytuacji?help

7 Ostatnio edytowany przez TKZ (2015-04-30 00:09:57)

Odp: czy oni tacy naprawdę są?
Skomplikowana077 napisał/a:

Mam skomplikowaną sytuacje. Mam nadzieję, że któraś z was udzieli mi jakiejś cennej rady. Miałam faceta przez ponad rok, spędzaliśmy ze sobą praktycznie całe dnie. Bardzo go kochałam był moją największą miłością, wszystko co pierwsze miałam z nim. Po czasie okazało się że mnie zdradził no i przestało mu zależeć na naszym związku, więc postanowiłam być twarda i to zakończyć...Minął miesiąc a ja starałam się o nim zapomnieć w każdy możliwy sposób. Było ciężko, ale poznałam faceta. Spotykaliśmy się i okazało się że wyjeżdza za 2 miesiące, więc stwierdzliśmy, że to będzie taki luźny związek. Mi to pasowało, bo przy nim nie myślałam o moim ex. Jednak mój były napisał i nie mogę się uwolnić od niego. Jak to jest możliwe, że po tym co zrobił ja mu wybaczam i angażuje się od nowa? i tak w kółko...cały czas. Z tym facetem który wyjeżdza to widzę, że zaczyna mu zależeć( mi tak średnio). Wystarczy jednak, że mój były napiszę a ja lece jak głupia...Jak mam to zmienić? Teraz spotykam się i z jednym i z drugim...Jak mam wybrnąć z tej sytuacji?help

Po takich wpisach coraz bardziej obrzydzają mnie kobiety.
Powiedz obojgu jaką masz sytuacje i któryś sam podejmie za ciebie decyzję widząc z kim ma do czynienia

lil89 napisał/a:

Wyznam, że ogromnie zadurzyłam się w mężczyźnie, który nie chce związku a na pewno nie ze mną. Byliśmy na stopie koleżeńsko-przyjacielskiej, teraz wyparowało, nie ma nic. Wiem, że z pewnością popełniłam kilka błędów, powiedzmy, "taktycznych" np. dzwoniąc ( rzadko) do niego, w związku z czym dowiedział się pewnie, że mi na nim zależy i, bach, jemu przez to przestało zależeć na mnie.
W związku z tym mam prośbę, zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn, pytanie, które może pomóc mnie jak i wielu kobietom, które chcą stworzyć stały, oparty na miłości, szacunku i zrozumieniu związek- czy wszyscy są tacy sami? Czy, żeby związek był udany to on musi czuć, że za czymś się ciągle ugania? Czy kobieta musi wciąż być niedostępna, a okazanie odrobiny zainteresowania z jej strony skutkuje brakiem chęci kontynuowania relacji z jego strony ? Czy podchodzenie do relacji ( obie strony znają się już trochę z długich uprzednich rozmów) na zasadzie obupólnej relacji- wzajemności ( w sensie że ja do niego dzwonię 3 razy rzadziej niż on kiedyś, ale jednak chcę czasem porozmawiać) to duży błąd?

Wciąż nie mogę uwierzyć, że tak jest w przypadku każdego faceta, nie mam dużego doświadczenia w relacjach damsko-męskich, a odpowiedź na te pytania może mi wiele pomóc. Czy takie rzeczy są zawsze trudne (obchodzenie się z facetami), czy tak jest tylko na początku ( w młodości i w początkowych fazach związku)? Jeśli odpowiedź na moje wcześniejsze pytania będzie twierdząca odkurzę z półki książkę " dlaczego mężczyźni kochają zołzy" i "marsjanie i wenusjanki.." i będę z namaszczeniem czytać każdy wers tychże, wierząc w każde słowo tam zawarte i wcielając w życie.

Osobiście, czuję się wartościową dziewczyną, więc uprzedzam słowa o poczuciu wartości, godności, pewności...

On wydawał się być księciem, jednak chyba nie ten czas dla mnie, dla nas, z pewnością muszę się wiele nauczyć...ale na pewno nie zmienię swoich oczekiwań co do mężczyzn, związku ( wszystko oprócz wielkiej Miłości odpada przy budowaniu relacji).

Uprzejmie proszę o wypowiedzi kobiety i mężczyzn, starszych i młodszych-jest to dla mnie bardzo ważne.

Pozdrowienia,

K25

Nie wszyscy tylko typ zdobywcy. Cały charakter ma ułożony pod zdobywanie i taki będzie całe zycie

8 Ostatnio edytowany przez hehe123 (2015-04-30 00:11:38)

Odp: czy oni tacy naprawdę są?

@Skomplikowana077
Bez urazy, wiem, że to chamskie co teraz czytacie ale takie mam opinie jak czytam takie stwierdzenia Pań jak nade mną post ale czy WY w związkach wgl podchodzicie racjonalnie? czy tylko jak dup....ekhm znaczy się serce zawali to już wszystko się rzuca? no ja przepraszam bardzo ale każdy normalny, myślący, szanujący siebie człowiek nawet dla miłości nie wracałby ponownie do tego samego bagna żeby wejść tylko po to aby jeszcze raz się pobrudzić........... żałosne...

Tobie wyżej radze dać spokój temu drugiemu bo prędzej czy później wrócisz do ex a tego drugiego tylko skrzywdzisz.........

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy oni tacy naprawdę są?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026