Mam przeogromne obawy związane z byciem z drugą osobą. Mam 24 lata, wiele znajomych koleżanek mieszka z facetem, planuje ślub, bierze ślub, albo już jest w związku małżeńskim. Większość jest z miłości, czy z zasady? Zastanawiam się.
Poza tym, wskutek swych doświadczeń, bardzo się boję wchodzić w relację z drugą osobą. Dwa razy zostałam bardzo mocno zraniona, trafiłam na bardzo złe typy facetów. Nie rozmyślam o tym aż tak, ale trauma pozostała. Powoli myślę zacząć się rozglądać za kimś, w tym roku może nie, ale może na początku przyszłego roku. Niczego mi nie brakuje tak poza tym, trudne czasy nastały, bo kończę studia, planuję może zrobić jeszcze rok kolejnych.
Dużo czasu spędzam sama, lubię ludzi, dobrze się czuję, ale w niewielkim gronie osób. Jeśli już znajdę się wśród wielu osób, to znajduję wspólny język, ale zwykle zaczynam się "męczyć", czuję się przytłoczona, dlatego takie sytuacje nie mają często miejsca.
Jestem spokojną osobą, sama nie wiem gdzie bym mogła poznać kogoś, chyba tylko w pracy kiedyś. Nie chcę szukać też na siłę, przez Internet itp., dwa moje związki były "z sieci", teraz bym chciała czegoś innego.
Boję się samotności, małżeństwo z kolei mnie przeraża, czy też długoletni związek, bo wydaje mi się że zawsze facet zdradzi, oszuka, odejdzie. Zastanawiam się, czy nie lepiej iść samemu przez życie? ...
Co uważacie o samotnym życiu? Kobiety i mężczyźni, co sądzicie? Jak to u Was się układa?