pisze tutaj bo już troche nie wiem co począć. od jakichs 10 miesięcy spotykałam się z facetem. najpierw była to luźna znajomosć, w której mi na nim nie zalezało. jednak przekonał mnie do siebie i zostaliśmy parą mimo, że nigdy tak naprawdę głęboko go nie kochałam. byłam przywiązana i było mi dobrze, jednak był to mężczyzna, który mnie ani nie fascynował, a pociagał głównie fizycznie. zaangazowałam się jednak i zrobiłam się zazdrosna mimo, ze bardzo z tym walczyłam. teraz, po pół roku bycia parą, po wspólnych wakacjach na drugim końcu świata, kiedy myslałam, że może to będzie fajny związek okazało się, że on mnie od wielu miesięcy, praktycznie od poczatku zdradzał. czuję w sobie okropną złość i żal głównie dlatego, że bardzo go prosiłam by był wobec mnie uczciwy (ktoś wcześniej bardzo mnie oszukiwał, zalezało mi na szczerości jak na mało czym). nie kocham go, chyba nigdy nie byłam w nim zakochana jednak przeżywam okropne chwile tym bardziej że twierdzi że dalej mnie kocha. wiedziałam, że ma duże rpoblemy psychiczne, które wypiera, jednak nie sądziłam, że może byc osobą tak zakłamaną i perfidną i chyba z tym również nie mogę się pogodzić. nie jem, nie śpię i pielęgnuję w sobie złość, bo chyba smutkiem tego nazwać nie można. jak sobie z tym radzić? jak poradzić sobie z poczuciem bycia tak okropnie oszukiwaną? jak otworzyć się na coś nowego i nadal ufać mężczyznom? jak przestać myśleć o tym co się stało (uświadomiłam sobie, że nie myślę o tym, że mi szkoda, że to się skończyło, w gruncie rzeczy wiedziałam, że prędzej czy później się rozstaniemy bo nie był to mężczyzna dla mnie)? póki co przepłacam to jak każdy stres: brakiem snu i niejedzeniem oraz natrętnymi myslami.
Podobne tematy
Albo kochasz kogoś i tworzycie związek albo spotykacie się na seks niezobowiązująco i na pogadanie.
Ty wymyśliłaś sobie,że spotkania są na seks a kiedy się zakochałaś czy przywiązałaś okazało się,że masz pretensje,że on nie.
Najlepiej dawać jasne sygnały i oczekiwać jasnych sytuacji.
Czego oczekiwałaś po mężczyźnie,który-jak twierdzisz-nie jest dla Ciebie? On uważał,że nie tworzycie związku więc nie miał potrzeby zachowywać żadnych konwencji.
Pomijam fakt,że on mówi,że Cię kocha bo-jak sama wspomniałaś-ma problemy psychiczne.
to on twierdził, ze mnie kocha i przekonał mnie do siebie. kiedy ja mu zaufałam, byłam uczciwa i robiłam wszystko żeby żyło mu sie lepiej (jego stresujaca praca w szpitalu, problemy z alkoholem inne rzeczy) a także bardzo prosiłam żeby mnie tylko nie oszukiwał - robił to prosto w twarz. ja byłam w tej relacji bardzo w porządku.
najsmuetniejsze jest to że był to mój pierwszy związek, pierwy raz komuś zaufałam i skończyło się jak się skończyło.
to on twierdził, ze mnie kocha i przekonał mnie do siebie. kiedy ja mu zaufałam, byłam uczciwa i robiłam wszystko żeby żyło mu sie lepiej (jego stresujaca praca w szpitalu, problemy z alkoholem inne rzeczy) a także bardzo prosiłam żeby mnie tylko nie oszukiwał - robił to prosto w twarz. ja byłam w tej relacji bardzo w porządku.
najsmuetniejsze jest to że był to mój pierwszy związek, pierwy raz komuś zaufałam i skończyło się jak się skończyło.
Rozumiem,że Ty także byłaś z nim szczera i powiedziałaś,że go nie kochasz i nie jest facetem dla Ciebie w związku z tym nie wiążesz z nim żadnych poważnych planów?