Nie liczyłam ile zjada kalorii. Aż takiego bzika nie mam. Pieczywo jemy wszyscy w domu i niejako jest to dla mnie norma. Sama też tak zostałam wychowana. Czy to wygoda? Być może ale nie spodziewałam się że ktoś mnie za pieczywo będzie potępiał że dziecko zjada. Żadna znana mi mama też nie oblicza ile zjada ile w pzreliczniku na skalę itp. Mięso, kasze, ryby, warzywa i owoce je bez problemu. najbardziej lubi fasole szparagową gotowana na parze sosy z mięsa i kurczaka, na rybę musi mieć ochotę. Zupy niektóre lubi. Ostatnio też ma fazę na pomidory ale nie przesadzamy. Czekamy na "swoje".
Co do jajek to np jajecznicę zje z 1 jajka, tak samo omlet, dziennie to różnie, staram się by nie jadł ich codziennie. maks co 2 dzień ale wiadomo że jajka są w wielu potrawach też.
Z nabiałem też nie przesadzamy. Pediatra powiedziała nam że jeśli nie może bądź nie chce mleka może nie pić wcale. Co do jogurtów i innych przetworów to coś tam można przemycać by urozmaicić. Jogurty je w sumie ze smakiem ale tylko owocowe (nie danonki żadne), naturalnego nie daje bo zdarza mu sie zwymiotować po nim również kiedy miksuję mu z owocami. Sera żółtego nie ruszy. Biały jakis twaróg kilka razy zjadł ale nie za wiele.
Ogólnie nie mamy wielkiego problemu z posiłkami tylko to śniadanie... Pewien model posiłków mamy. Więc chodzi mi o konkretne pomysły na śniadanie bez pieczywa. Być może sami na tym skorzystamy i się przestawimy. Ale proste by coś wymyślić to dla mnie nie jest.