netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

11 odpowiedzi4 029 wyświetleńzałożony przez antoinette_b, 18.11.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

Witajcie.
Najpierw umieściłam ten post w dziale PSYCHOLOGIA, pod tematem DDA-Dzieci Dorosłych Alkoholików. Ale myślę, że ten dział jest odpowiedniejszy.

Ja nie jestem DDA, nikt u mnie w domu nie pił.
Od 1,5 roku jestem w związku z chłopakiem, który jest DDA. Powiedział mi o tym dopiero niedawno. Nagle wiele jego zachowań stało się dla mnie jasnych, ale i tak jestem rozdarta, nie wiem co robić. Pomyślałam, że może miałybyście dla mnie jakąś radę.

Ja mam obecnie 20 lat, on 21. Wiem, wiem, jesteśmy młodzi. Poznaliśmy się w pracy, w wakacje. Na początku wszystko rozwijało się normalnie, staliśmy się parą. Było to dla mnie takie wielkie przeżycie, bo jest on moim pierwszym chłopakiem. Przez pierwsze kilka miesięcy było super, wspaniale. I dopiero po jakimś czasie zaczęłam zauważać różne niepokojące sygnały. A to to że nie chciał mnie przytulać, często miewał złe nastroje, wkurzał się o to, że ma mało pieniędzy, że nie może znaleźć lepszej pracy, że nauka mu nie idzie. Ja to wszystko znosiłam, przychodziłam do niego, pocieszałam go, ale widziałam, że tak naprawdę to na niego nie działa. Pewnego razu, pokłóciliśmy się o coś, nie pamiętam już o co. Popłakałam się, przez niego. A on, nie przyznał się do winy, nie pocieszył mnie, nie powiedział "przepraszam". Powiedział, że nie mam być beksa-lala. I tyle. A ja, taka była zauroczona, zapatrzona, że, owszem uznałam to za coś dziwnego, ale żyłam z nim dalej.
Po 10 miesiącach znajomości, zerwał ze mną pierwszy raz. Była to sytuacja dziwna. Był kwiecień, namówiłam go żebyśmy pojechali na rower. Kiedy jechałam w umówione miejsce, zadzwonił do mnie, że zepsuł mi się rower. Dojechałam tam gdzie stał, i... zostałam oskarżona, o to, że to przeze mnie ten rower się zepsuł. A przecież to on na nim jechał, to on źle wjechał na krawężnik. Ale mnie się dostało. Byłam w szoku, nie wiedziałam co mam mówić. Odprowadziłam go aż do domu, on cały czas na mnie krzyczał, a ja płakałam. Pod jego domem powiedział mi, że ma mnie dosyć, mam się od niego odczepić, i że mnie rzuca. Byłam po prostu zdruzgotana. Nie umiałam zrozumieć, o co mu chodziło, przecież to nie moja wina,że zepsuł mu się rower. A on wszystko zwalił na mnie. Przez kilka dni płakałam, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. W końcu odezwał się do mnie, umówiliśmy się na spotkanie. Powiedział mi, że o co mam pretensje? Że przecież to ja z nim zerwałam. I że gdyby nie bilety na mecz, które kupiliśmy wcześniej, i na który obiecał,że mnie zabierze, to by się ze mną nie spotkał.
A ja znowu byłam w siódmym niebie, i udawałam, że tamtego zajścia nie było. I po trzech miesiącach, kolejna afera. Moja mama i siostra wykupiły dla mnie i dla nich, wycieczkę na tydzień za granicę. Miałyśmy jechać we trójkę, bo mój tata jest marynarzem, i nie było go w domu przez całe wakacje, a mama musiała wziąć urlop. I oczywiście, była kolejna afera. Że go zostawiam, że go opuszczam. Moje zapewnienia, że przecież tylko na tydzień, przecież nikogo nie będę podrywać, że jadę z mamą i siostrą, nie działały. Byłam pewna,że to pewnie z zazdrości. On nigdy nigdzie nie jeździł, u niego w domu nie było na takie rzeczy pieniędzy. Obiecałam mu, że przecież potem gdzieś pojedziemy razem, że kiedyś zabiorę go gdzieś za granicę, tam gdzie chce jechać. Myślałam,że pogodził się z tą sytuacją. Wyjechałam. I płakałam, przez pół wyjazdu. Pisał do mnie takie wiadomości,że nie wiedziałam co mam robić. Że go zostawiłam, że łamię mu serce...
Moja siostra, powiedziała,że on mną manipuluje, że chce mieć nade mną kontrolę. A ja znowuż nie wiedziałam, co mam robić. Miałam mętlik w głowie.
Dzień po moim powrocie, spotkaliśmy się, dałam mu pamiątki. I pojechaliśmy razem do pracy. A tam, zrobił mi aferę, właśnie o wyjazd. I znowu powiedział,że go rzuciłam. A ja go nie rzuciłam, pojechałam na wakacje. Nie rozstaliśmy się przecież. I znowu, zostawił mnie płaczącą.
Zresztą wiele razy płakałam przez niego w pracy, miał do mnie pretensje, o jakieś najdrobniejsze rzeczy. I zawsze mówił to do mnie z takim wyrzutem, że ja nie wiedziałam co mam robić i płakałam.
Ale jak możecie się domyślić, wróciliśmy do siebie. Co prawda, aby zabić ból, mówiłam siostrze i przyjaciółce, o wszystkich rzeczach, które mi zrobił, jak na mnie krzyczał, i w ogóle mnie nie słuchał.
Była jeszcze jedna kłótnia, znowu zerwanie, znowu powrót. Za każdym razem, kiedy się rozstawaliśmy, nagle czułam ulgę, bo wiedziałam, że teraz będę mogła spełniać moje marzenia, że wyjadę na Erasmusa, że wyjadę na wolontariat. Bo będąc z nim nie mogłabym tego zrobić, bo nie puściłby mnie. Ale od razu, pojawiał się żal, że jak to, już nigdy nie będę mogła do niego zadzwonić, przytulić się?
Jest jeszcze jedna kwestia. To,że on pisze sobie wiadomości z różnymi dziewczynami, także młodszymi, podrywa je. Kilka razy już widziałam te smsy, zawsze potem płakałam. A on mnie pocieszał, pierwszy raz przez cały związek, pocieszał mnie gdy płakałam. Mówił mi,że to nic nie znaczy, że to nie jest miłość, że gdyby był ktoś inny, to by mi powiedział i że on taki po prostu jest.
A ja znowu nie widziałam co o tym myśleć. Tym razem nie wytrzymałam, i powiedziałam mu, że boli mnie to co on robi. Że ja go kocham, a on mi zadaje ból. Że ja mu tak nie robię, nie ranię go.
I on dopiero teraz powiedział mi,że jego ojciec był alkoholikiem. Że w jego dzieciństwie, nie było ani odrobiny miłości. Że zawsze podziwiał swoją mamę za to,że to wytrzymywała. I że on nie potrafi tego zapomnieć. I że to dlatego taki właśnie jest. I że nie umie kochać.
Kilka razy mówił,że w jego życiu było coś co było dla niego bardzo trudne. Ale nigdy mi nie powiedział co. Dopiero teraz. Byłam w szoku. Przeczytałam różne artykuły, różne fora...I dopiero teraz widzę, co było źródłem jego zachowań. Jego krzyków, osądzania mnie o rzeczy, które nie zrobiłam, poddawanie się gdy coś mu nie szło, mówienia,że nie mam płakać, czasami jest takim śmieszkiem, rzuca żartami, trochę tak jakby chciał się ukryć za maską. Jego dzieciństwo, i to że jego ojciec był alkoholikiem.
Ja cała się dla niego poświęcałam, załatwiałam dla niego różne rzeczy, pocieszałam go. On mnie nie. Zawsze wokół niego skakałam, pytałam, co jest źle, że będzie lepiej.
Przez długi czas zastanawiałam się, dlaczego on taki jest. Dlaczego mnie nie przytula, nie mówi ciepłych słów. Ja mu tak robiłam, bo tak byłam nauczona z dzieciństwa.
Teraz wszystko wiem.
I nie wiem co mam zrobić. On mówi, że nie mam poruszać tego tematu, że on nie chce o tym rozmawiać. Teraz kiedy już o tym wiem, zastanawiam się co robić. Czy trwać przy nim? Przecież on nie wymaże tego z pamięci. On już zawsze taki będzie, prawda? Czy może powinnam próbować nauczyć go miłości?

Przepraszam, że tak się rozpisałam. Ale potrzebuję jakiejś odpowiedzi, jakiegoś wsparcia. Bo nie wiem co mam robić. To uderzyło we mnie jak grom z jasnego nieba. I choć wiem teraz już wszystko...to tak naprawdę nie wiem nic. Nie wiem co robić.
Z góry dziękuję Wam za odpowiedzi, nawet te najkrótsze.

2

Odp: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

bedzie Ci ciężko , bo on się nie zmieni ot tak. I niech przestanie się głupio tłumaczyc że to dlatego że miał takie dziecinstwo. Ja też jestem DDA ale oprócz tego jestem myslącą kobietą i wiem co należy robic i jak nie należy postępować.
On powinien iść na terapię tam mu pokażą z czego bierze się jego zachowanie i jak ma sobie  ztym radzić. Ty niestety na siłę go tam nie wyślesz, póki on nie zrozumie swojego postępowania raczej będziesz miała z nim kiepskie życie.

3

Odp: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

właśnie to jest najgorsze sad ta świadomość, że on sie nie zmieni..bo nie ma co się okłamywać.. znam wiele przypadków - kobiet- które tkwią w niszczącym je psychicznie związku bo żyją nadzieją...jego zachowanie pokazuje że taki ma charakter - zmienić się może a i owszem ale nie wmawiajmy sobie że nagle zacznie być zupełnie innym facetem..może jakieś elementy tego charakteru zmieni ale nie cały..takie jest moje zdanie nie wspominając już o tym że zmian musi chcieć on sam..

4

Odp: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

Kochania nie nauczysz sad albo się kogoś kocha albo nie..

ja miałam w podstawówce koleżankę z rodziny alkoholików <ojciec i matka pili> przeżyła horror.. święta dla niej oznaczały tułaczkę, bo rodzice robili sobie balangę z innymi pijaczkami..  W chwili obecnej koleżanka jest od lat z mężczyzną którego poznała jeszcze w podstawówce, kochają się i jest szczęśliwa, a jej rodzice opamiętali się i przestali pić.. są normalnymi ludźmi smile

Jedynie co mogę ci podpowiedzieć, to to że jeśli mówi, że Cię nie kocha bo nie potrafi <a powinien właśnie jej szukać> to nie zacznie bo miłość sama przychodzi i jest albo jej nie ma..
jesteś młoda piękna zasługujesz na szacunek i odwzajemnione uczucie, a on co ci daje?? Czy zabiega o to żebyś go nie zostawiła?? W tej chwili jesteś jego workiem treningowym, żal i smutek wylewa na ciebie a zabawia się z innymi dziewczynami..

Nikogo do niczego nie zmusisz.. on musi chcieć kochać i chcieć dążyć do tego by historia się nie powtórzyła, bo jeśli jest słaby psychicznie to może popełnić ten sam błąd co jego ojciec czyli podda się i zacznie pić.. A jak zacznie pić to jego agresja może przeobrazić się w czyny..  i już może nie tylko krzyczeć ale też bić..

5

Odp: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

Zgadzam się ze wszystkimi wypowiedziami.
Miłości nie da sie nauczyć.

6

Odp: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

antoinette, zadaj sobie pytanie: czy dasz radę z nim być jeżeli na każdym kroku będzie zadawać Ci tyle bólu? Czy starczy ci sił, żeby to jego zawsze pocieszać i nie otrzymywać w zamian żadnego miłego słowa? Chcesz być cierpiętnicą?

Uciekaj z tego związku póki możesz. On się nie zmieni. To zostanie w nim już do końca. Żadna terapia nie zrobi z niego mężczyzny jakim nie jest i nigdy nie był.

Wiem, że bardzo drastyczne słowa, ale naprawdę dobrze zastanów się czy dasz radę psychicznie z nim wytrzymać.
Jeżeli sam będzie chciał iść na terapię i popracować nad sobą: warto dać mu szansę. Ale jeżeli nie będzie czuł potrzeby jakiejkolwiek zmiany, to naprawdę nie widzę dla was kolorowej przyszłości.

7 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-11-19 00:34:26)

Odp: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

Ja Ci kochana napiszę tak.
Sama jestm DDA mój związek był moim  pierwszym, nie potrafiłąm powiedzieć że kocham, nie potrafiłam pocałować, przytulić i powiedzieć miłego słowa od tak. gólnie jestem barzo szczerą i otwartą osobą ale uczuć nie potrafię wyrażać, mój partner miał do mnie pretensje na początku związku, stwierdzał że go nie kocham itp. Uwież że jest trudno  nauczyć się od nowa czegoś czego się nigdy nie znało. Ja też zrywałam za każdą głupote, stwierdzłam że nie zasługuję żeby mnie ktoś kochał i żebym ja mogła kogoś kochać, bo nikt mi tego nie pokazał , ale mój chłopak się nie poddał, teraz po przeszło 3 latach związku mogę powiedzieć że niektóre rzeczy przychodzą mi już łatwiej,ale on czasem znowu skaży się na brak uczuć- staram się jak mogę to naprawiać, nie zawsze wychodzi ale myślę że mogę być wdzięczna że zaakceptował mnie taką jaką jestem, nauczył tego ,,normalnego" życia na pewno nie w całości ale w jakimś sensie.
Pamiętaj że takie osoby potrzebują dużo czasu by komuś zaufać. Z mężczyznami jest inaczej oni nie chętnie rozmawiają ale myśle że rozmowa dużo daje, naucz go rozmawiać o Twoich i Jego uczuciach.
Myślę że Cię kocha, nie każdemu by powiedział to co było dla niego najtrudniejsze- że jego ojciec pił.
Będe śledzić wątek, jeśli masz jakie pytanka chętnie odpowiem.
Pozdrawiam
A i jeszze jedno, również nie potrafię się przyznać do błędu, jeśli wiem że coś jest moją winą przeinacze to tak żeby to była wina tej drugiej strony:/
I też nie potrafię pocieszać. Ja jako dziecko z DDA musiałam odziać taki ,,pancerz" który mi nie pozwalał na slabości płacz i broń Boże na ujawnienie prawdy ktorą miało się w domu. Jak płaczę to tylko w samotności, nie lubię jak mnie ktoś pociesza- jest to dla mnie upokażajace

8

Odp: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi.
Przyznaję, że było mi ciężko je czytać. Bo nie da się ukryć, że przepełniała mnie miłość do niego.
Po tym jak powiedział mi o swoim dzieciństwie, napisałam mu list. Nie byłabym w stanie wszystkiego mu powiedzieć, bo rozpłakałabym się. Tak więc, napisałam, zawarłam w nim wszystko, zaoferowałam mu pomoc, ale napisałam też, że to on musi chcieć się zmienić.
Przez kilka dni nie poruszał tego tematu, chociaż wiedziałam, że list przeczytał. Kiedy się w końcu spotkaliśmy, poszliśmy na pizzę, wszystko było niby normalnie. Jednak ja czułam się jak zawieszona w próżni, nie wiedziałam na czym stoję. Zapytałam wprost jak on to widzi. Powiedział, że mamy być przyjaciółmi, że on nie obdarzy mnie takim uczuciem jak ja bym chciała. I, że powinniśmy się rozstać. Płakałam, ale przyjęłam to do wiadomości. Nawet z pewną ulgą, bo było mi  bardzo ciężko w tym związku.
Po paru dniach nie odzywania się do siebie, zaproponował spotkanie. Poszłam, i rozmawialiśmy jeszcze długo. Znów opowiedział mi o swoim dzieciństwie, jak to nie miał przyjaciół, jak wytykali ich palcami, bo ojciec zataczał się po osiedlu. Że gdyby nie jego mama, która "nosiła ten krzyż", to pewnie stoczyłby się, a ona postarała się wychować ich na ludzi. Powiedział, też, że owszem, był kiedyś na takim spotkaniu z psychologiem. Ale, że wszyscy coś opowiadali, a on nie mógł się przemóc.
I powiedział, podkreślał to parę razy, że ja jestem pierwsza której to mówi.
Mówił też, że z większością dziewczyn z którymi się widywał, znajomość kończyła się szybko, bo pierwszym jego uniesieniu głosu, czy kłótni. A ja jedyna przetrzymywałam to, i wytrzymałam z nim.
Było mi przykro, gdy to wszystko opowiadał, ale stwierdziłam, że dobrze. Rozstajemy się, tak ze spokojem. Bez pretensji, bez krzyczenia. Po prostu koniec. Wiedziałam, że będzie mi trudno, ale przyjęłam to do wiadomości.
Muszę jednak napisać coś, co też bardzo na to wszystko wpłynęło...otóż, w moim pierwszym poście, wspominałam o tym jak pisał do innych dziewczyn. Na początku związku tego nie robił, a może ja go po prostu o to nie podejrzewałam? Jednak, po pierwszej takiej sytuacji, kiedy odkryłam sms-y od innej dziewczyny, o tym "jak to ona uwielbia być przytulana" itd., stałam się bardzo podejrzliwa. Starałam się wierzyć w to, że nie pisze do innych dziewczyn. Ale niestety tak nie było. Pisał dalej, one mu pisały, że "jest słodki" i różne takie teksty. Robiłam o to afery, a on nawet mówił mi jakie to dziewczyny, sprawdzałam na naszej-klasie [to jest przekleństwo, ta nasza-klasa!!!]. Ale on mówił ciągle, że to nic, że on się z nimi nie spotyka... No i ja, jakoś to przetrawiałam.
Jednak była kolejna rzecz, on w tym roku zaczął studia na politechnice, i musiał znaleźć korepetycje z matmy. I wiecie co on robił?
Pisał do dziewczyn z 3 klas różnych liceów, potem do dziewczyn z 1 roku studiów na politechnice, czy na uniwersytecie ekonomicznym. Tak po prostu. Czy dadzą korepetycje. Wspominał mi o tym, a ja się wkurzałam. Mówiłam mu, żeby poszukał w ogłoszeniach, czy na e-korki, mówiłam, że tam są konkretne osoby, które się tym zajmują. Mówił, że tak, tak...
a tymczasem... Możecie mnie osądzać, że to co zrobiłam, było niedojrzałe. Wiem, o tym. Ale gdyby on nie dawał mi powodów, gdyby nie pisał z tymi dziewczynami...
pewnego dnia, miałam mu coś wylicytować na allegro. podał mi swój login i hasło... i ja...kierowana już chyba bezsilnością, spróbowałam czy to hasło pasuje na naszą-klasę. I niestety pasowało.
Dostałam klucz do skarbnicy wiedzy, której nie powinnam oczywiście otwierać. Ale wiecie, że gdyby nie to...to ja żyłabym z nim dalej, i to w kłamstwie.
Wiadomości miał mnóstwo, od przeróżnych dziewczyn. Także od tych do których pisał w sprawie korepetycji, niektóre odpisywały, że nie, a inne, że tak, i on dalej z nimi pisał...i dostawał ich numery telefonów, więc zapewne się z nimi spotykał.
Chodzi mi o to,że ja go prosiłam, żeby poszukał normalnych korepetycji, on mówił, że tak, tak...a tymczasem dalej pisał do 19-stolatek w sprawie korepetycji...
Z jednej strony czułam się okropnie, logując się na jego konto. Ale czytając te wszystkie wiadomości...
Możecie powiedzieć, że pisanie wiadomości to nic...ale on im pisał takie rzeczy, jak mi na początku naszej znajomości, naszego związku...
Dla mnie to po prostu był brak lojalności. Ja nigdy bym nie pomyślała, żeby tak robić za jego plecami.

No i w dniu,kiedy znowu rozmawialismy, on opowiedział o dzieciństwie, na pożegnanie powiedziałam, że nigdy go nie zapomnę. Ale powiedziałam też, że wiem o różnych wiadomościach. I zmienił hasło na naszą-klasę. I bardzo dobrze, bo pewnie dalej bym tam wchodziła...

Było mi naprawdę źle po tym rozstaniu, chciałam się zwolnić z naszej wspólnej pracy, ale znajomi przekonali mnie, żebym się nie poddawała.
W poniedziałek, napisał do mnie, czy mogę mu oddać jego kartę biblioteczną. Zgodziłam się, pojechałam się z nim spotkać.
I myślałam, że umrę... Tak na mnie nakrzyczał...że jak ja mogłam się włamać na jego konto, nigdy by nie pomyślał, że mogłabym to zrobić, że nie chce mnie znać, usuwa wszystkie moje numery, usuwa mnie ze znajomych, że myślał, że może jeszcze kiedyś by nam się udało, ale teraz to już nie ma o tym mowy.
Rozkleiłam się strasznie. Ale powiedziałam mu, że gdyby nie on, gdyby nie jego zachowanie, te wszystkie wiadomości od tych dziewczyn, to nigdy bym tego nie zrobiła.
I co powiedział?... że tak, najlepiej żebym zwaliła winę na niego... i że koniec naszej znajomości, nie znamy się.

i w ten sposób, byłam jeszcze bardziej załamana. Bo rozstaliśmy się własnie tak, jak nie chciałam...z krzykiem i pretensjami...
I nagle stwierdziłam...nie wiem czy mam rację, że to co mi opowiadał, o swoim dzieciństwie... chciał we mnie wzbudzić litość. Żebym mu wybaczyła.

A tymczasem, po tej ostatniej krzykliwej rozmowie... tak naprawdę, znienawidziłam go. Nie mogę płakać ( a może nie mam już sił?), nareszcie czuje się wolna, bo wiem, że nigdy więcej nie będzie na mnie krzyczał, ani zwalał winy...
Chciałam mu pomóc, oferowałam mu to, mówiłam, że będę go wspierać... a on tego nie wybrał.
A ja przecież nie mogę decydować za niego!
Wiem jedno, że każda dziewczyna z którą on się zwiąże...będzie z nim nieszczęśliwa. Bo on się nie zmieni.

Jeszcze raz dziękuję Wam za odpowiedzi.
Było mi ciężko...i nadal jest, bo tak łatwo się nie wyleczę z tej miłości... ale jest mi o wiele lepiej. I myślę, że dobrze, że to się skończyło. Bo nie będę się męczyć.

9

Odp: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

Z jednej strony dobrze, że się o tym wszystkim dowiedziałaś, ale z drugiej szkoda, że tak to się odbyło.

10

Odp: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

właśnie tego mi najbardziej szkoda...że jednak tak to się zakończyło, z pretensjami i krzykiem... ale może gdyby nie to...to dalej bym to ciągnęła? albo po jakimś czasie znowu do niego wróciła?

11

Odp: trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

Pewnie wciąż byś z nim była, nieświadoma wszystkiego. Tylko nie wydaje mi się żeby związek opierający się na kłamstwie był dobry.

Wg mnie to dobrze, że się rozstaliście. Dodatkowo on pokazał na co go stać i w przyszłości mogłoby być o wiele gorzej.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » trudna miłość - dużo się wydarzyło. nie wiem co zrobić.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026