Witam
Mam takie pytanie po części z mojego doświadczenia po części z samej ciekawości. Jak to jest z dziewczynami które są na "dzień przed zerwaniem" lub świeżo po a interesują się mocno naszą osobą. Dużo czytałem, że taki związek trwa góra pół roku ponieważ dziewczynie albo przypomni się ex albo ktoś inny a my będziemy tylko opatrunkiem na ranę po rozstaniu. Czy to jest reguła?
Mój przykład wygląda tak, że znam się z inną dziewczyną od dłuższego czasu i sami nazywamy się najlepszymi przyjaciółmi chociaż na przyjaźń mi to średnio wygląda, taką klasyczną. Wiem, że ma chłopaka/lub już nie i wiem, że układa im się strasznie kiepsko i ona chyba we mnie widzi jakiś ideał a znajomi z boku sami twierdzą, że ona się stara o mnie. Ja w tej sytuacji nic nie robię ponieważ z tego co czytałem nie chcę pełnić roli pocieszyciela na parę miesięcy ale z drugiej strony nie wiem czy naprawdę to nie jest z jej strony bardzo szczere staranie się ponieważ jesteśmy praktycznie tacy sami.....
Podobne tematy
2 2015-04-20 18:40:23 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-04-20 18:45:07)
Witam
Mam takie pytanie po części z mojego doświadczenia po części z samej ciekawości. Jak to jest z dziewczynami które są na "dzień przed zerwaniem" lub świeżo po a interesują się mocno naszą osobą. Dużo czytałem, że taki związek trwa góra pół roku ponieważ dziewczynie albo przypomni się ex albo ktoś inny a my będziemy tylko opatrunkiem na ranę po rozstaniu. Czy to jest reguła?
Mój przykład wygląda tak, że znam się z inną dziewczyną od dłuższego czasu i sami nazywamy się najlepszymi przyjaciółmi chociaż na przyjaźń mi to średnio wygląda, taką klasyczną. Wiem, że ma chłopaka/lub już nie i wiem, że układa im się strasznie kiepsko i ona chyba we mnie widzi jakiś ideał a znajomi z boku sami twierdzą, że ona się stara o mnie. Ja w tej sytuacji nic nie robię ponieważ z tego co czytałem nie chcę pełnić roli pocieszyciela na parę miesięcy ale z drugiej strony nie wiem czy naprawdę to nie jest z jej strony bardzo szczere staranie się ponieważ jesteśmy praktycznie tacy sami.....
A nie zastanawiałeś się nad tym, że to Wasza "przyjaźń" stoi za tym kiepskim stanem ich związku?
Skoro dziewczyna prze ku Tobie, to na plasterek mi to nie wygląda, raczej na przygotowanie do zmiany na nowy model.
Poznaliśmy się już w trakcie jak ona kłóciła się ze swoim chłopakiem, dużo mi się zwierzała z niektórych spraw i żaliła ale ja jej tego zabroniłem uzasadniając, że może to zepsuć naszą przyjaźń.
Poznaliśmy się już w trakcie jak ona kłóciła się ze swoim chłopakiem, dużo mi się zwierzała z niektórych spraw i żaliła ale ja jej tego zabroniłem uzasadniając, że może to zepsuć naszą przyjaźń.
Rozumiem, ale niczego to nie zmienia w oglądzie Twojego zapytania.
Z tego, co piszesz, to raczej ona odchodzi od chłopaka, nie odwrotnie. I Tobą jest zainteresowana, choć starasz się traktować ją jak przyjaciółkę.
Ona nieco inaczej ocenia Waszą relację i z tego tytułu przypuszczam, że ta "przyjaźń" przyspiesza jej odejście.
No ja się głównie obawiam, żebym nie był jakimś plastrem jak czytałem w takich sytuacjach.
No ja się głównie obawiam, żebym nie był jakimś plastrem jak czytałem w takich sytuacjach.
Nie zrozumiałeś mnie.
Ona, idąc dotychczasowym tokiem myślenia, nie zamierza się chyba "leczyć", a zacząć coś zupełnie nowego i chyba jest na to emocjonalnie gotowa. Czyli nie miałbyś być plastrem, a raczej kimś na dłużej.
Pytanie tylko, co ty na taki obrót sprawy?
7 2015-04-20 20:02:28 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-04-20 20:03:58)
Dobre:)
Tutaj "przyjaciółka".
A w innym wątku "internetowa znajomość".
No Gościu, faktycznie uważasz się za Macho:)
No, rozumiem już o co chodzi. ![]()
Dobre:)
Tutaj "przyjaciółka".
A w innym wątku "internetowa znajomość".
No Gościu, faktycznie uważasz się za Macho:)
No wiem, że to tak wygląda
ale to nie jest wcale śmieszne i nie spowodowane tym, że ja "biegam" poza przypadkiem z tamtego tematu
ale za mną przez co nie raz muszę wyjaśniać dziwne sytuacje...... ![]()
Jak macie ze sobą być, to będziecie. Póki co daj jej przeboleć związek, ale kręć się w pobliżu. Wtedy przekonasz się, czy jesteś tylko opatrunkiem.
Do ostatnich dni w sumie to wszystko było ok ale ostatnie zachowania wzbudziły moją wątpliwość plus samoczynne opinie znajomych.
Zresztą mimo, że się nazywamy przyjaciółmi to chyba to mało ma wspólnego z normalną definicją tego słowa, więcej ze sobą piszemy niż rozmawiamy w sumie to przebywamy razem bardzo rzadko kiedy ostatnio, wygląda to tak jakby ona bała się bardziej "spoufalić"...... ja ją o jakieś podteksty nie posądzałem mimo, że raz pisała, że kocha swojego chłopaka a raz ze z nim zrywa......
Ale zrobię tak jak radzi ostatnia Pani.
Po ostatnich zachowaniach wydaje mi się to nawet nie wiem czy plastrem a czymś w rodzaju chyba koła ratunkowego. Jej "śmieszne uczucie" to chyba wzrosło ostatnio jak i raczej zawsze teraz patrze z powodu kłótni ze swoim partnerem a mnie mamiła przyjaźnią kiedy ja pełniłem zmiennika. Tak ja to oceniam.
Postanowiłem się odciąć raczej definitywnie od tej Panny żeby nie mieć nic wspólnego. Nie wiem czy dobrze zrobiłem ale wydaje mi się, że tak.
przez połowę miesiąca unikałem z nią kontaktu, na żywo czy na portalu, na początku ona pewnie myślała, że wróci do normy nasza znajomość ja natomiast dalej usuwałem ją z mojej przestrzeni czego się chyba domyśliła i wystraszyła i próbowała odnowić relacje, spojrzenia, uśmiechy, zaczepki itp. zignorowałem to ale ją dalej to męczyło i starała się...na dniach wymieniliśmy w "dziwaczny sposób" parę zdań w których dowiedziałem się że mnie dalej lubi, dalej chce się "przyjaźnić"
nie wiem co mam zrobić tak naprawdę...z jednej strony dziwi mnie to, że tak jej zależy abyśmy mieli ze sobą taki kontakt jak kiedyś a z drugiej strony pamiętam jej dziwne zachowania i brak naszej "przyjaźni" w realu co mnie bardzo dziwi....
cos mi sie wydaje ze troche nadinterpretujesz jej zachowanie, wyolbrzymiasz cala sytuacje, a skoro tak o niej piszesz i sie nia przejmujesz, to znaczy ze Tobie zalezy bardziej niz jej
tak przynajmniej z mojego punktu widzenia a raczej z tego co tu wyczytalem, nie musze miec racji, ale jest to moja opinia i jakies inne spojrzenie na ta sytuacje
Nie widzę u siebie powodu, żebym miał nad interpretować sprawę czy miałoby mi zależeć.
Przepraszam za dubel
No może jednak mi trochę zależy po ostatnich zajściach ale w kontekście utrzymania znajomości niż jej pogłębiania. Ostatnio poobserwowałem ją i jej zachowanie i doszły mnie dziwnie przypuszczenia czy ona czasem...hmm...grzecznie i lekko mówiąc, aby nie bałamuci chłopaków... Od tego momentu aż nie wiem jak mam się z nią zdawać, jak rozmawiać...nie wiem czy to prawda ale tak przypuszczam, nie wiem jakbym mógł się upewnić ale ja z taką osobą raczej nie chciałbym się zadawać z racji moich poglądów...problem jednak tkwi w tym, że ona napisała dlaczego chce się ze mną zadawać itp. bardzo miło i szczerze to wyznała ale ja po moich przypuszczeniach przestałem jej ufać...można powiedzieć, że się jej brzydzę ale martwi mnie z lekka to, że mogę się mylić i zrobię coś głupiego w tej relacji iż sam wyjdę na chama....
Sry za kolejny dubel no ale nowego tematu nie można... ![]()
Sprawa się troche zmieniła, potwierdziły się jednak słowa któreś tutaj wygłoszone, że tamten jej związek dogorywa i tak się stało. Teraz rozumiem, że nie mogę od razu próbować tylko jest jedno ale....nagle przy niej pojawił się niepozorny kolega z którym zaczyna się więcej zadawać niz ze mną. Do mnie dalej czuje zainteresowanie itp. ale obawiam się tego kolegi....
Co mam zrobić ? Na pewno czekać aż się wyleczy po tamtym ale czy czekać biernie czy jak? Co z tym kolegą ?
Prosze o jakąś pomoc bo chciałbym w końcu albo to raz zamknąć albo poczynić coś do przodu.... a nie rozumiem jej całego zachowania.....
Reaguj. Walcz o nią, bo jak nic nie zrobisz, to z tamtym nowym jej się życie ułoży,a Ty zostaniesz na zawsze kolegą.
18 2015-05-13 22:12:32 Ostatnio edytowany przez hehe123 (2015-05-13 22:14:00)
No dobra...przegoniłem xD tzn. sam się spalił xD ale tego wyjaśniać nie bd, bo rozmawiałem o tym z nią itp. ale teraz czy ja mam jakieś szanse na coś wgl czy tylko będę najlepszym i chyba jedynym jej przyjacielem -nie dziewczyną... xD ????
Nie wiem....poczułem, że chyba raczej ją tracę i to z mojej winy chyba....zaczyna mnie to boleć bardzo a sam nie mogę zdecydować co jest grane.....raz mi się wydaje, że już nie warto bo skoro pojawił się tamten a ja powoli czuje się odstawiany to raczej nie ma sensu walczyć a z drugiej strony z jej zachowań i wypowiedzi wynika, że ona mogła znaleźć sposób na zmuszenie mnie abym w końcu ruszył siedzenie....napisała, że ja ją cały czas olewałem, nie starałem się i jakby mi zalezało to coś bym zrobił i że to ja jestem facetem itp. nie wiem jak ja mam to oceniać skoro przed tym napisała mi, że jestem tylko przyjacielem i tak zostanie......po tym jakoś doszliśmy do ładu ze sobą ale widzę, że z tamtym pisze więcej, ona mi się tłumaczyła z niego i z innych, że są nachalni ale nie wiem czemu skoro jestem tylko przyjacielem, pyta się mnie co powinna zmienić itp. chwali się co robi itp. a kiedy ja zapytałem co ja powinienem zmienić to że raczej nic bo mnie bardzo lubi......nie wiem co mam robić z jednej strony mnie boli z drugiej nie wiem czy to nie jakaś gierka bo ja faktycznie nie robiłem jakoś wiele, że te znajomość zgłębić a wyczuła, że jestem o tego kolegę zazdrosny i ostatnio dziwnie się zachowuje i wgl...........dodatkowo ten kolega raczej tak nie ma ale ja pośrednio znam jej matkę, rozdzeństwo przez nią bo ona mi ich pokazuje itp + zdjęcia ale to raczej do rzeczy nic nie ma.....proszę o jakąś rade ![]()
20 2015-05-17 08:34:51 Ostatnio edytowany przez shyboy95 (2015-05-17 08:36:56)
Witaj hehe123
Czytam to co napisałeś i mogę powiedzieć że jestem w bardzo podobnej sytuacji. Na roku mam bardzo fajną "koleżankę" na początku w ogóle nie zwracaliśmy na siebie uwagi. Pod koniec sesji jakoś tak wyszło że się zapoznaliśmy, w tym czasie miała problemy z chłopakiem (olewał ją, okłamywał, widywali się raz na tydzień może nawet i dwa itp.) a ja jako osoba która nie stoi i patrzy obojętnie na krzywdę innych trochę się zainteresowałem jej sytuacją i pomogłem jej "wyjść" z dołka, zerwała z chłopakiem ale widziałem że nie była jeszcze gotowa na rozpoczęcie czegoś nowego więc się tylko przyjaźniliśmy (wspólny wypad itp.) po jakimś czasie mniej więcej 2-3 tygodniach nasze rozmowy zmieniły się w flirt. Dla mnie była to lekko dziwna sytuacja, gdyż jestem osobą która ciężko nawiązuje "głębszą" przyjaźń(na dodatek anfas prawdę mówiąc mocno poniżej średniej, z ciałem jest lepiej [sylwetka atletyczna] gdyż przez wiele lat trenowałem ale nie zdradzę co), nasze rozmowy mogły trwać całymi dniami, mogliśmy rozmawiać dosłownie o wszystkim. Widywaliśmy się praktycznie codziennie, lecz nagle coś zmieniło się w jej zachowaniu i było to widoczne od razu, po kilku dniach przyznała mi się że wróciła do byłego, więc ograniczyłem kontakty z nią. Po upływie 1.5 tygodnia sama do mnie napisała czy nie wyskoczymy gdzieś, stwierdziłem "czemu nie? przynajmniej się wyrwę z domu". Podczas tego "wyskoku" znowu nasza rozmowa przemieniła się w flirt, lecz ja miałem w głowie tą świadomość że nadal jest ze swoim chłopakiem i tu moja można by powiedzieć urażona duma wygrała stwierdziłem sobie, że należy postawić kawę na ławę i zapytałem co dalej, jak ona to widzi, odparła że nie wie (sam do końca nie wiedziałem co zrobić, gdyż to jest na prawdę fajna znajomość) potem jakoś temat zszedł na inny tor i ta rozmowa została że tak powiem zawieszona w czasie. Ostatnio stwierdziła że było by fajnie gdybyśmy wyskoczyli na koncert w kilka osób i było by fajnie gdybym też był. W trakcie koncertu byłem lekko zmęczony oraz zniesmaczony?? i na chwilę się oddaliłem aby spocząć na barierkach gdyż czułem się jak piąte koło u wozu, zareagowała jak dla mnie w dziwny sposób, gdy zauważyła moje zniknięcie to od razu mnie zaczęła szukać, gdy mnie znalazła zapytała czemu "uciekłem" i czy się jej "wstydzę" nie odpowiedziałem nic gdyż nie wiedziałem co w tej sytuacji zrobić, więc wróciliśmy dalej pod scenę. Koncert minął, rozeszliśmy się każde w swoją stronę. Od tej pory sam nie wiem co robić, jaki ruch wykonać. Wiem że ona jest nadal ze swoim chłopakiem ale mają straszne problemy przez co ona zaczyna się "staczać na dno" i nie wiem czy warto jej pomagać, odpuścić czy po prostu wyłożyć kawę na ławę (ostatnia opcja chyba będzie najtrafniejsza i ku niej się skłaniam lecz na razie nie mam okazji aby z nią porozmawiać w cztery oczy).
Więc widzisz nie tylko ty masz takie dylematy życiowe, będę zaglądać w ten wątek co jakiś czas, jeśli coś się u mnie zmieni na 99% dam znać. Tobie mogę tylko życzyć powodzenia i mądrego rozegrania sprawy ![]()
Faktycznie podobna sytuacja
Jeśli przynoszę sobie na myśl jak poznawali się moi znajomi którzy z kimś są to raczej tak skomplikowanie to nie wyglądało i nie tylko jedna strona się starała. Dla mnie to co ona robi, gra czy jak to nazwać jest już strasznie męczące bo nie mam jasnego info o co chodzi ale co raz bardziej zaczyna mnie przekonywać opcja, że to jednak nie ma sensu......ona znowu wróciła do gościa który traktuje ją jak idiotkę....a swoją grą wydaje mi się, że robi ze mnie...
Mnie również przekonuje Twoje rozwiązanie żeby wystawić na ławę o co chodzi ale zamierzam zrobić to w trochę inny sposób...po prostu urzeczywistnię jej słowa w 100%, że jestem tylko przyjacielem. Skoro ja mam się starać o nią w imię "przyjaźni" no to chyba mamy inne pojęcie na temat tego zjawiska jeśli zacznie znowu wymuszać coś więcej wtedy będę mógł wyłożyć karty a jeśli nie to bd wiedział, że nic z tego.