Witajcie
Męczy mnie sprawa pewnego faceta.
Na pierwszej randce zaznaczył, że nie chciałby żeby nasze pierwsze spotkania skończyły się w łóżku, bo ma za sobą wiele takich historii, dojrzał do tego, że to nie jest warte zachodu i mu na tym nie zależy. Chciałby mieć swoją kobietę, którą kocha, coś z nią tworzyć - KLASYK, wiem. Zaznaczył też że spał z wieloma kobietami i chciałby, żebym miała tego świadomość od samego początku i zdecydowała czy mi to odpowiada, czy też mam z tym problem. Opowiedział mi wiele historii.
Sypiał również z takimi sporo starszymi od siebie, do dziesięciu lat, jedna ok. 50lat. On ma 30.
Jestem bardzo ciekawa waszej opinii, gdyż ja widzę dwie możliwości:
1. Blef, by dotrzeć do seksu szybciej i zgrabniej
2. Prawda i wkrótce okaże się, że nie kłamał
Zaznaczę, że przyciąganie jest olbrzymie. Widzę seks w jego oczach, myślę, że on w moich też. Ucieszył się, że pierwsze spotkanie było w mieście, gdyż jak to stwierdził "inaczej pióra by z Ciebie już leciały"
Na każdym kroku dawał mi jasno do zrozumienia, że jest zachwycony. Wiem, że to zwykłe teksty, niekoniecznie muszą coś znaczyć, ale jakoś wydawały mi się szczere. Nie chcę być jednak naiwna, podchodzę do tego z dystansem.
Jak często zdarzają się wypadki, że ktoś naprawdę tak uważa? Ile takich znacie?
Podkreśla, że już naprawdę się wyszalał, przeżył wszelkie seksualne uniesienia, o jakich marzył i nie na tym mu zależy..
Ale to TYLKO słowa.