Witam drogie panie, muszę się do was zwrócić z problemem, gdyż nikt inny jak kobiety mi w tym, nie pomoże.
Otóż jestem sobie 20 letnim facetem o miśkowatej posturze i doświadczenie z kobietami mam zerowe, gdyż byłem tzw. "graczem". Nie specjalnie czuje się źle, że jestem gruby, gdyż poradniki i książki Uncle Uwo pokazały, że nie trzeba być Adonisem, by mieć ładną kobietą, mi jednak nie zależy na "tap madl" a zwykłej grubiutkiej(nie opasłej z rysami jak facet), bądź chudej dziewczynie z ładną twarzą uśmiechem i oczami. zatem na jednym z portali internetowych poznałem dziewczynę, która dała opcje ze się ze mną umówi. Odpowiedzialem jej tym samym. Popisałem z nią ciut, zażartowała że ma dziecko, jednak nie nabrałem się
Pisząc i czasem gadając przez tel postanowiliśmy się spotkać, oboje się obawialiśmy, jednak ja troszke do tego z luzem podszedłem. Na spotkaniu jakoś tak się zestresowałem, że zapomniałem o stresie
pograliśmy w bilard pospacerowaliśmy, poudawałem myśli innych i dosyć ją to bawiło, troszke piątek, żółwików przybiłem, były przytulaski i buziaki również, ogólnie traumy nie było, bo podobało się jej. Na spotkaniu używałem odpowiedniej mowy ciała i utrzymywałem kontakt wzrokowy. Mówiła, że się jej podobam potem pacła się w głowe delikatnie o barierke, po czym poprawiła że lubi. Nie uciekała ode mnie i siedziała dosyć blisko. Potem podziękowała za spotkanie i spytałem się czy umówi się ze mną jeszcze raz, odpowiedziała, że tak buzi w policzki i poszła w swoją ja w swoją
pisaliśmy jeszcze po spotkaniu mówiła że super tule, że uczyła się ode mnie gry w bilard kiedy moje uderzenia były słabe i za jakies kilka dni spytałem czy sie umówimy, odpowiedź była zobaczymy, bo to prawie tydzień byłby do następnwgo spotkania, za pare dni wróciłem do tego tematu i tu się zaczęło. Dziewczyny rodzice się rozwodzą, więc chciała odreagować i spytała się czy może iść na "wiadro"(ogólnie pytała się różne rzeczy), ja przyznam się ciut ją zrypałem bo nie mam dobrego zdania o osobach palących trawsko, ale przyznam się że zachowałem się jak tyran, potem popisałem z nią już łagodnie, że stęskniłem sie i kiedy sie możemy zobaczyć, podała kiedy, ale potem chyba poszła "na wiadro" i przestała pisać. Na drugi dzień ze nie ma czasu i nie wie kiedy odpisze. Wysłałem dwa esy i zero odzewu. No nic wieczorem napisałem i okazało się że pogniewała sie o to i że jej to wypominałem po prostu. Przeprosiłem i spytałem się czy jeszcze mnie lubi czy jestem spalony odpowiedziała, że w tym trudnym okresie co jest nie ma ochoty pisać na takie tematy i że do mojej osoby nic nie ma. Kobietki powiedzcie mi co mam robić, dziewczyna jest fajna i nie chcę prostu skonczyć i zerwać z nią kontaktu, bo tez mi sie podoba i zależy mi troszkę na niej. co mam robić?