Haj dziewczyny.
Nie wiedziałam za bardzo jak nazwać mój post...
Wczoraj spotkałam się z pewną dyskusją na temat matek...a dokładniej chodziło o to,na co może sobie świeżo upieczona mama pozwolić a kiedy staje się złą ,wyrodną matką.
Trochę zadziwiła mnie wypowiedź jednej kobiety,która napisała,że przez pierwsze 6 miesięcy życia swojego dziecka,ani razu nie zostawiła go samego.Tzn.nie zostawiła swojego dziecka pod opieką innej osoby.Ani razu nie wyszła sama z domu na zakupy,na kawę do koleżanki,czy do kosmetyczki.
Rozumiem,że chce się mieć maleństwo cały czas pod skrzydłami,wiedzieć czy nie dzieje się krzywda ale czy od razu trzeba zamykać się w 4 ścianach i nie pozwolić sobie na odrobinę przyjemności??
Ja urodziłam we wtorek,w piątek wyszłam ze szpitala a w sobotę poleciałam szybko do sklepu ( po prezent ur.dla męża) a moja córeczka została na ok.40 minut z moją mamą. Czy przez to jestem już gorsza?
Co prawda byłam bardzo zestresowana,cały czas myślałam czy mała nie płacze,nie mogłam za bardzo się na niczym skupić i w biegu,spocona leciałam do domu
Czy trzeba przez tydzień chodzić w tej samej poplamionej bluzce z przetłuszczonymi włosami żeby pokazać,że jest się przykładną mamusią,która nie zajmuje się sobą tylko maleństwem?
Czy na prawdę nie można iść do fryzjera,kosmetyczki czy spa bo wtedy myśli się tylko o swoich wygodach i przyjemności? Tak opisała to ta Pani,która przez pół roku nie odeszła od swojego maluszka dalej niż do drugiego pokoju.
Nie wiem czy to tak dobrze wpływa na dziecko gdy non stop spędza czas tylko z mamą,czy nie przyzwyczai się za bardzo do Jej bliskości a potem nawet wizyta u dentysty będzie problemem bo dziecko nie będzie potrafiło funkcjonować bez mamy??