Była pewna dziewczyna,która rywalizowała ze mną wprost o faceta. Faceta, w którym byłam bardzo mocno zauroczona, ze wzajemnością. Jeżeli chodzi o tę dziewczynę to widać było, że on jej się bardzo podobał, bardzo o niego zabiegała, chodziła za nim, zagadywała, zaczepiała. On nie zwracał na nią uwagi, flirtował ze mną. Mnie z tym facetem jednak wtedy nie wyszło, przez jakieś tam głupie nieporozumienie miedzy nami, obraziliśmy się na siebie, ale nie przestaliśmy się sobie podobać. To było po prostu czuć. Moja znajomość z tym facetem rozluźniła się, ale nie zakończyła, po prostu rzadko się widywaliśmy i jakoś żadne z nas nie chciało pierwsze przełamać swojej dumy, wyjaśnić to nieporozumienie. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że on zaczął spotykać się właśnie z ta dziewczyną. Na pewno nie zrobił tego specjalnie mnie na złość. Dowiedziałam się o tym przypadkiem, a on sam chyba nawet nie wie, że ludzie którzy byli na tej samej imprezie co on z nią, są moimi znajomymi. O ile jeszcze mimo bycia obrażoną na niego coś do niego czułam, to kiedy zobaczyłam, że spotyka się właśnie z tą dziewczyna poczułam jakieś obrzydzenie do niego. Nie wiem na czym to polega ? mimo że jednocześnie widzę że nadal coś między nami jest i ostatecznie moglibyśmy się dogadać, że można byłoby wrócić do tego co było dawniej, to ja jednak nie mogę znieść myśli że zaprasza na jakieś imprezy moją rywalkę i dlatego powstrzymuję się od wyjaśnienia z nim tego co było nieporozumieniem między nami. Czy to normalne? Czy to nie głupie z mojej strony? Ja się poczułam prawie jak zdradzona!
Podobne tematy
Czujesz dyskomfort, być może dlatego, że nie wyjaśniliście sobie do końca pewnych spraw. Ty pozostawiłaś uchylone drzwi, a on je zatrzasnął.
Może też zacznij się z kimś spotykać, tak niezobowiązująco na początek.